Prezydent Karol Nawrocki i prezes Narodowego Banku Polskiego prof. Adam Glapiński zaproponowali alternatywny sposób na sfinansowanie przedsięwzięć planowanych w ramach programu SAFE, bez konieczności udziału w unijnej pożyczce. Można wykorzystać w tym celu inwestycje, które przeprowadził w ostatnich latach bank centralny. Prof. Glapiński zdecydował się na zakupy złota, które w ostatnim czasie radykalnie zyskało na wartości. Teraz, jak wyjaśnia, można sprzedać część kruszcu, a zysk z nadwyżki przeznaczyć na zbrojenia. NBP jest w stanie uzyskać w ten sposób około 197 mld zł. Projekt jednak odrzucają rządzący, którzy za wszelką cenę chcą uczestniczyć w unijnym programie.
Skąd takie zawzięcie premiera Donalda Tuska, by zadłużyć Polskę w ramach unijnego projektu?
- „Donald Tusk realizuje przede wszystkim projekt, który w Komisji Europejskiej forsowała Ursula von der Leyen. Bardzo jej zależy na tym, żeby ta pożyczka została skonsumowana przez państwa członkowskie, ale nie wszystkie chcą z tego skorzystać, łącznie z Niemcami”
- zauważyła na antenie Telewizji wPolsce24 europoseł Beata Szydło.
- „Natomiast Donald Tusk, co wiemy od bardzo dawna, wykonuje wszystkie polecenia i dyrektywy, który płyną z Berlina i Brukseli, więc nie dziwi fakt, że tak bardzo zapętlił się i tak bardzo nastawiony jest na to, żeby wmówić Polakom, że ta pożyczka jest najlepszym, co Polskę może spotkać”
- dodała.
Była premier podkreśliła, że nikt nie kwestionuje konieczności inwestycji w armię.
- „Nikt nie dyskutuje z tym, że Polska musi mieć zwiększone fundusze na zbrojenia, ale musimy to zrobić ze zdrowym rozsądkiem, a nie wykonywać przysługi dla innych. Projekt Tuska nie jest dobrym rozwiązaniem. Skoro sami Niemcy zaczynają mieć wątpliwości, to powinien odłożyć na bok swoje ambicje, zobowiązania wobec Brukseli i jakieś polityczne kalkulacje, tylko powinien działając w interesie Polski dogłębnie to wszystko przeanalizować”
- zaznaczyła.
Wskazała na wątpliwości podnoszone nie tylko przez inne państwa członkowskie, ale również w samym Parlamencie Europejskim.
- „Wydaje się, że kalkulacja polityczna jest tylko jedna. Donald Tusk od lat, pamiętam jego decyzje jako szefa Rady Europejskiej, naciski ze strony Angeli Merkel, forsowanie projektów, które nie były korzystne z punktu widzenia Polski, przecież on nie stawiał weta ws. Nord Stream 2, tylko biernie poddawał się temu, czego oczekiwała kanclerz Niemiec. Teraz kierowniczką, której słucha, jest Ursula von der Leyen”
- stwierdziła Szydło.
