2. Przypomnijmy także, że Polska jest liderem w Unii Europejskiej jeżeli chodzi o wzrost bezrobocia wśród ludzi młodych (do 25. roku życia). Wprawdzie w tej sprawie są dane z połowy poprzedniego roku , ale w stosunku do tamtych danych na koniec roku sytuacja na rynku pracy dotycząca ludzi młodych dalej się pogarszała. Przypomnijmy, że w połowie lipca Eurostat podał dane, wg których w Polsce stopa bezrobocia wśród ludzi młodych do 25 roku życia w maju tego roku w porównaniu z majem 2024 roku wzrosła, aż o 27,4% i wyniosła 13,5% i to w sytuacji kiedy stopa bezrobocia dotycząca całego rynku pracy wyniosła tylko 3,3% ( wg metody BAEL, biorącej pod uwagę bezrobotnych aktywnie poszukujących zatrudnienia). Ten gwałtowny wzrost bezrobocia wśród ludzi młodych w Polsce jest najwyższy w Europie i jest zjawiskiem odosobnionym, bowiem akurat w krajach sąsiednich, takich jak Litwa czy Słowacja bezrobocie wśród ludzi do 25 roku w ciągu ostatniego roku wyraźnie maleje. Jak jednak coraz częściej informują w mediach społecznościowych młodzi ludzie, wysyłają oni setki swoich CV do różnego rodzaju instytucji i przedsiębiorstw i albo nie ma na nie żadnej reakcji, albo dostają uprzejmie odpowiedzi, że niestety nie ma u tych pracodawców, wolnych miejsc pracy.

3. Niedobrym sygnałem jest także ubytek miejsc pracy, jak podał GUS w sektorze przedsiębiorstw (chodzi o firmy zatrudniające zatrudniające 10. i w więcej pracowników) w okresie od stycznia do listopada 2025 roku, ubyło 50 tysięcy etatów. Jak podaje GUS liczba etatów w tych firmach w ostatnich kilkunastu latach cały czas rosła (poza latami 2009, 2013 i 2020- rokiem covidowym), a teraz od dwóch lat cały czas niestety spada. Wyraźnie widać, że w gospodarce spada popyt na pracę i widać to po spadającej liczbie ofert pracy, na największych portalach rekrutacyjnych liczba nowych miejsc pracy jest obecnie najniższa od roku 2020.

4. I jeszcze jedno groźne zjawisko gwałtownie rosnące zgłoszenia zwolnień grupowych, według danych GUS do końca września ponad 150 firm zgłosiło chęć zwolnienia blisko 88 tysięcy pracowników, to aż o blisko 54 tysiące więcej niż w całym 2024 roku. Przy tej okazji wymienia się duże spółki Skarbu Państwa jak PKP Cargo czy Poczta Polska, firmy handlowe jak Marco i Aldi, ale także koncerny, które funkcjonowały do tej pory w Polsce przez specjalnych problemów jak Shell, Fujitsu czy Heineken. Zwolnienia te dotyczą głównie firm funkcjonujących w dużych miastach, przy czym swoiste trzęsienie ziemi szykuje się w Krakowie, gdzie w ramach zwolnień grupowych zgłoszono blisko 4 tysięcy pracowników w branżach, które do tej pory tylko zatrudniały i proponowały przyzwoite płace takich jak IT, księgowość i obsługa klienta.

5. Mimo tych coraz mocniejszych negatywnych sygnałów z rynku pracy, nie ma żadnej reakcji rządu, co więcej okazuje się ,że przyszłorocznym budżecie zdecydowano się zmniejszyć aż o 1,6 mld zł środki Funduszu Pracy na aktywne formy ograniczania bezrobocia. Dla premiera Tuska i ministra Domańskiego pogarszająca się sytuacja na rynku pracy nie jest żadnym ostrzeżeniem, ba to od spółek Skarbu Państwa, takich jak PKB Cargo, Poczta Polska zaczęła się fala zwolnień grupowych, a jej kontynuację zapowiada właśnie zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej.