„Nie, to nie był horror, ani panika, ani paraliż kraju. Zresztą w orędziu noworocznym prezydent Macron mówił, że „Francja się trzyma”.

Kiedy jednak oglądam sylwestrowe filmiki z polskich miast i widzę tysiące świetnie się bawiących, beztroskich ludzi, to myślę, że wielu w Europie może nam zazdrościć.

We Francji w noc sylwestrową porządku pilnowało 90 tysięcy policjantów (!).

Mimo to, bardziej lub mniej nieznani sprawcy, spalili 1173 samochody. Kto widział 'na żywo' płonący samochód, ten wie, że taki widok budzi lęk i poczucie bezradności.

W Bordeaux atakowano policję koktajlami mołotowa. Służby zarekwirowały 100 tysięcy ‘moździerzy pirotechnicznych’, które teoretycznie służą do wyrzucania sztucznych ogni, ale bywają używane, jako broń. Aresztowano ponad 500 osób.

Minister spraw wewnętrznych stwierdził, że w tym roku było spokojniej, niż w latach ubiegłych.

Fotki z netu. Na ostatnim zdjęciu samochody przy ulicy Césara Francka w Charleville-Mézières, niewielkim mieście w pobliżu granicy belgijskiej” – napisała w mediach społecznościowych Liliana Sonik