Stojąc po stronie tradycji kolekcjonuję wspomnienia ze Świąt, przyglądam się nieuniknionym zmianom postaw i dekoracji. Kadruję najpiękniejsze momenty, starając się je uwiecznić.
Wspomnienie Świąt roku 2025 uwieńczone fotką rodzinną. Odczucia, kiedy już z przestrzeni miejskiej zniknęły stoiska z pachnącymi, zielonymi choinkami, pozamykano na cztery spusty sklepy, ustała przedświąteczna krzątanina, rozpoczęło się oczekiwanie pierwszej gwiazdki. Co zostanie zapamiętane? Choćby tylko sam moment wspólnoty przeżywania najbardziej intymnych, osobistych wigilii z rodzinami, rodzicami, rodzeństwem, dziećmi i wnukami, które z pewnością celebruje znakomita większość Polaków, pokonując nie rzadko wiele kilometrów, aby być razem. Delikatne ukłucie w sercu, będąc w samym środku sztafety pokoleń i roztkliwienie na widok najmłodszych wypatrujących z wypiekami Świętego Mikołaja.
Kościoły otwarte dla wiernych podczas pasterki i świątecznych mszy, udekorowane i zaopatrzone w urokliwe szopki. Wyśpiewywano najpiękniejsze polskie kolędy.
Iluminacje zamiast śniegu, który pojawił się dopiero w okolicach Nowego Roku, na ul. Jaśkowa Dolina bożenarodzeniowe, migoczące imponującej wielkości Anioły po jednej stronie, a białe geometryczne gwiazdy po przeciwnej.
Żartem mówiąc miało się wrażenie, że obrabowaliśmy kontener z Chin ze świątecznymi świecidełkami.
Magiczny czas w okolicy Świąt przynosi sposobność dzielenia się miłością i przyjaźnią, jeśli się tylko trochę postaramy. Więc doceńmy te miłe i wartościowe doznania, a niektóre z nich zapiszą się na szczególnie w naszej pamięci.
Tak jest w moim wspomnieniu o nadzwyczajnym spotkaniu wigilijnym z 1999 roku (z minionego wieku!) z udziałem ówczesnego marszałka Sejmu Macieja Płażyńskiego (tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej). Nostalgiczna Wigilia w siedzibie nieżyjącego już Arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego w refektarzu Seminarium Duchownego przy Katedrze Oliwskiej. Przybywający witani przez alumnów stojących w szpalerze, pośród zaproszonych gości świętował m.in. dzisiejszy bardzo znany polityk, wtedy jeszcze całkiem przyjemny, nie zdeprawowany władzą. Aż trudno uwierzyć jak ludzie się zmienili od tamtego czasu, obecnie ci sami nawet składając życzenia grożą więzieniem. Wtedy jak przyjaciele wszyscy dzielili się opłatkiem, przy nastrojowym śpiewie kolęd, przy ogromnej choince całej ustrojonej biało złotymi aniołkami, które można było otrzymać na pamiątkę. (To najcenniejszy aniołek z mojej kolekcji). Za oknami padał wtedy śnieg, wyjątkowo ogromne płatki. Częstowaliśmy się znakomitym jadłem zasiadłszy na drewnianych ławach przy prostych stołach. Dziś przechowuję i przeglądam zdjęcie z tamtego czasu, z katalogu moich wspomnień.
Na pewno dopiszę do tego kanonu, tegoroczne magiczne spotkanie wigilijne u przyjaciół, w ich zamiejskim magicznym siedlisku – rezydencji, jeśli mogą tak to ująć, na Kaszubach. Bajkowy krajobraz i rozświetlona architektura mimo braku śniegu zapewniała magię Świąt. Goście zjechali się z różnych stron, połączeni wspólnotą myśli, idei. Dorośli i ich dzieci, ludzie medycyny, nauki, dziennikarstwa, dyplomacji, z kolędą przybył też proboszcz z parafii, bagatela blisko 30 osób. Olbrzymia świeża „legalna” choinka z sąsiedzkiej plantacji, ustrojone eklektyczne wnętrza, rozpalony kominek, otwarte serca przybyłych i uczta przy stole udekorowanym przepiękną zastawą zarezerwowaną na szczególne okazje, a potrawy palce lizać. I poruszająca, serdeczna przemowa jednej z gospodyń wieczoru wyrażająca wdzięczność dla Pana Boga i losu za to że mogliśmy się tam razem spotkać i celebrować tę chwilę… To spotkanie to piękny gest gospodarzy w kierunku podtrzymania zanikających tradycji.
Maruderzy na forach internetowych kapryszą, że się przepracowali, a potem „przejedli”, że brakowało śniegu i że z okazji tych Świąt jest za dużo komercji, i że w ogóle są przereklamowane. Nie chcą i nie potrafią czerpać radości i siły z tego co jest dostępne.
Dorosłe celebryckie gwiazdy, będące nieustannie w okresie dziecięcego buntu przeciw tradycjom rodzinnym oraz w opozycji do tego co nasze polskie, zachwalają Boże Narodzenie ( z dala od dusznej familijnej i domowej atmosfery) w ciepłych krajach najlepiej (cytuję) tam gdzie nikt nie słyszał o Jezusie. Syci, pod płaszczykiem wielokulturowości i tolerancji sączą jad, polecają niedostępny dla wszystkich sposób świętowania również zwykłym zjadaczom chleba, z jednej strony budząc w nich podziw, z drugiej powodując u nich frustrację.
Mistrzynią w zohydzaniu Świąt w Internecie została Z. Zborowska obrażająca uczucia religijne Polaków która, po raz kolejny z okazji Bożego Narodzenia zamiast życzeń szarga nasze świętości, nazywając Jezusa- „Typem”. O zgrozo mogąc takie wartości wpajać swoim małoletnim córkom, ale tym razem internautów nie porywa… ta nieznośna chaotyczność bytu.
Miłośnicy tradycyjnego przeżywania Świąt pozostają i słusznie w ogromnej przewadze przekazując ich magię i duchowość młodemu pokoleniu, dla zdrowia, spokoju, życzliwości i szczęścia.
Nie liczmy, na to, że media zwrócą uwagę na religijną czy terapeutyczną stronę przeżywania świąt, podczas których można zaniechać wizyt u psychoterapeutów i spróbować za radą psychiatrów i psychologów popraktykować najbardziej dostępne destynacje.
Wymienię tu otaczanie się ludźmi, zadbanie o relacje, praktykowanie życzliwości i uważności, oddanie się duchowości, wybaczeniu, wreszcie skupienie się na kolekcjonowaniu dobrych wspomnień.
