Jak informuje niemiecki dziennik „Bild”, zatrzymani to obywatele Rosji i Niemiec. Według ustaleń niemieckiej Prokuratury Federalnej mieli oni od 2016 roku aktywnie wspierać struktury tzw. Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej. W Niemczech obie te formacje są klasyfikowane jako organizacje terrorystyczne.
Śledczy ustalili, że podejrzani pełnili kluczowe funkcje w organizacji, która oficjalnie deklarowała niesienie pomocy humanitarnej ludności cywilnej. W rzeczywistości, obok leków i artykułów pierwszej potrzeby, do Donbasu trafiał także sprzęt o wyraźnym przeznaczeniu militarnym. Wśród niego znajdowały się drony, wykorzystywane przez separatystów w działaniach bojowych przeciwko ukraińskim siłom zbrojnym.
Zatrzymanym postawiono zarzuty wspierania organizacji terrorystycznych oraz naruszenia niemieckiego prawa o kontroli eksportu. Prokuratura nie wyklucza kolejnych zatrzymań, a śledztwo – jak podkreślają władze – ma charakter rozwojowy i obejmuje również analizę przepływów finansowych oraz kontaktów międzynarodowych podejrzanych.
Zaledwie kilka tygodni wcześniej niemieckie służby zatrzymały dwóch domniemanych rosyjskich szpiegów, którzy mieli planować akty sabotażu i ataki terrorystyczne. Według prokuratury podejrzani zbierali informacje o amerykańskich bazach wojskowych oraz kluczowych szlakach transportowych wykorzystywanych przez wojsko.
Głównym oskarżonym w tamtej sprawie jest 39-letni obywatel Rosji niemieckiego pochodzenia. Zarzucono mu współpracę z rosyjskimi służbami wywiadowczymi, działalność agenturalną oraz przygotowywanie działań zagrażających bezpieczeństwu obiektów wojskowych na terytorium Niemiec.
Niemieckie media podkreślają, że obie sprawy pokazują skalę zagrożenia hybrydowego, z jakim mierzą się państwa NATO. Wykorzystywanie organizacji pozornie humanitarnych do przerzutu sprzętu wojskowego oraz aktywność agenturalna na zapleczu logistycznym Zachodu stają się – zdaniem ekspertów – jednym z kluczowych elementów rosyjskiej strategii wobec Europy.
