W czasie rządów Zjednoczonej Prawicy, stojąc na czele Sądu Najwyższego, prof. Gersdorf uczestniczyła w politycznych protestach i manifestacjach ówczesnej opozycji. W 2020 umożliwiła podjęcie uchwały uderzającej w sędziów powołanych przez prezydenta Andrzeja Dudę. Jako była I prezes Sądu Najwyższego, już po przejęciu władzy przez koalicję Donalda Tuska, doradzała natomiast rządzącym, w jaki sposób… obalić wybór Karola Nawrockiego na prezydenta. Przekonywała, że rządzący mogą nie publikować stwierdzającej ważność wyborów uchwały Sądu Najwyższego, w ten sposób uniemożliwiając zaprzysiężenie nowego prezydenta. Teraz, za te wszystkie działania, 28 stycznia prof. Gersdorf otrzyma w siedzibie Berlińsko-Brandenburskiej Akademii Nauk nagrodę w wysokości 10 tys. euro. Ma w ten sposób zostać uhonorowana za bycie „symbolem prawości i odwagi w obronie niezależności sądownictwa oraz zasad demokracji”.

Do sprawy odniósł się za pośrednictwem mediów społecznościowych były wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

- „Małgorzata Gersdorf z nagrodą od Niemiec, Czy wręczy ją osobiście Tusk?”

- pyta poseł PiS na X.com.

Do swojego wpisu parlamentarzysta dołączył nagranie, w którym stwierdził, że prof. Gersdorf została nagrodzona za „wielkie zasługi w utrzymywaniu kastowego systemu polskiego sądownictwa i za de facto sprzeciwianie się wyborom w Polsce”.

- „Przypominam, że w Niemczech sędziów wybierają bezpośrednio politycy. Sędziowie nie mają nic do powiedzenia. To w Polsce ma być tak, jak chcą Niemcy, że mają tacy ludzie jak pani Gersdorf wybierać sędziów. No i Niemcy właśnie takich będą nagradzać”

- stwierdził.