Z informacji podanych przez serwis „Ukraińska Prawda” wynika, że działania podjęły Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy oraz Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna. Śledztwo ma dotyczyć kierownictwa jednej z frakcji parlamentarnej, a źródła medialne wskazują bezpośrednio na Julię Tymoszenko.
Według ustaleń agencji Interfax-Ukraina, zarzuty odnoszą się do rzekomej próby przekupywania deputowanych Rady Najwyższej w zamian za korzystne głosowania. Chodzić ma o pieniądze oferowane parlamentarzystom w celu wpłynięcia na decyzje ustawodawcze w kluczowych sprawach politycznych.
Sama Julia Tymoszenko stanowczo odrzuca oskarżenia. W mediach społecznościowych potwierdziła fakt przeszukania biura partii Batkiwszczyna, podkreślając, że funkcjonariusze nie znaleźli żadnych dowodów. – „Zabrali moje telefony służbowe, dokumenty parlamentarne oraz osobiste oszczędności, w pełni wykazane w oficjalnych deklaracjach” – napisała, nazywając zarzuty „absurdalnymi”.
Była premier uważa, że sprawa ma podłoże polityczne. Jej zdaniem zbliżające się wybory powodują, że część środowisk władzy próbuje eliminować potencjalnych konkurentów. – „Prześladowania i polityczne zlecenia to moja codzienność od wielu lat” – podkreśliła, zapewniając, że nie zamierza wycofywać się z życia publicznego.
