Na koniec 2025 roku liczba ludności Polski wyniosła około 37,332 mln osób, czyli spadła o ok. 157 tys. w skali roku – wynika z najnowszych danych GUS. Wskaźnik ubytku rzeczywistego populacji wyniósł -0,42 proc., co oznacza, że na każde 10 tys. mieszkańców ubyło około 42 osoby – więcej niż rok wcześniej.

Ujemny bilans demograficzny wynika przede wszystkim z przewagi liczby zgonów nad urodzeniami. W 2025 r. odnotowano około 238 tys. urodzeń żywych i 406 tys. zgonów, co dało współczynnik przyrostu naturalnego na poziomie –4,5‰ – pogarszając się w porównaniu z rokiem poprzednim.

Coraz niższa liczba urodzeń to efekt kilku czynników: młodsze pokolenia decydują się na mniejszą liczbę dzieci, spada odsetek zawieranych małżeństw, a jednocześnie rośnie udział osób starszych w populacji. Te procesy demograficzne powodują, że zarówno w miastach, jak i na wsiach przeważa ubytek naturalny.

Długofalowe prognozy demograficzne wskazują z kolei, że bez istotnej zmiany trendów urodzeniowych lub wzrostu imigracji Polska może się dalej kurczyć – co rodzi wyzwania dla rynku pracy, systemu emerytalnego oraz usług społecznych.

Niemcy: spadek populacji mimo imigracji

Podobnie trudna sytuacja demograficzna dotyczy Niemiec, największego kraju Unii Europejskiej pod względem liczby mieszkańców. Najnowsze szacunki wskazują, że w 2025 r. saldo imigracji netto do Niemiec wyniosło 220–260 tys. osób, czyli znacznie mniej niż w 2024 r., kiedy to przybyło około 430 tys. imigrantów więcej niż wyemigrowało.

To pierwszy rok od 2020 r., w którym imigracja nie była w stanie zrównoważyć naturalnego spadku populacji, spowodowanego niską liczbą urodzeń i wysoką liczbą zgonów. W rezultacie demografowie obserwują delikatną redukcję ogólnej liczby mieszkańców kraju.

Prognozy Federalnego Urzędu Statystycznego wskazują, że do 2035 r. aż jedna czwarta ludności Niemiec będzie miała 67 lat lub więcej – co stawia ogromne obciążenia przed systemami opieki zdrowotnej i emerytalnej. Długoterminowe projekcje przewidują również możliwość dalszego spadku liczby mieszkańców do połowy XXI w., jeśli migracja netto nie wzrośnie znacząco lub nie poprawi się wskaźnik urodzeń.

Zarówno w Polsce, jak i w Niemczech kluczową rolę odgrywa ujemny przyrost naturalny – więcej ludzi umiera, niż się rodzi – a dotychczasowa imigracja nie rekompensuje tej różnicy w pełni. W Niemczech migracja przez lata była znaczącym czynnikiem stabilizującym liczbę ludności, jednak ostatnie dane pokazują, że jej wpływ osłabł.