Zbiórka podpisów prowadzona jest w różnych częściach miasta. Wolontariusze są obecni na ulicach, placach oraz w pobliżu kościołów, gdzie mieszkańcy mogą poprzeć wniosek o przeprowadzenie referendum. Jak podkreślają inicjatorzy akcji, nie wszystkim krakowianom podoba się ta forma aktywności obywatelskiej. W ostatnich dniach sprzeciw części osób przybrał jednak formę otwartej agresji – zarówno słownej, jak i fizycznej.
Do jednego z najpoważniejszych zdarzeń doszło w niedzielę w rejonie kościoła Najświętszej Maryi Panny z Lourdes przy ulicy Misjonarskiej. Atakowany miał być Piotr Kubiczek, który zbierał podpisy pod wnioskiem referendalnym. Na pomoc ruszył mu inny wolontariusz, Marek Stobierski. Podczas konferencji prasowej relacjonował on, że agresor zachowywał się wulgarnie, popychał zbierających podpisy i próbował sprowokować rękoczyny.
Stobierski dodał również, że napastnik był agresywny wobec osób wychodzących z kościoła i zainteresowanych podpisaniem list poparcia. Sytuacja uspokoiła się dopiero w momencie, gdy wolontariusz zadzwonił pod numer alarmowy 112, co skłoniło agresora do oddalenia się z miejsca zdarzenia.
W związku z incydentem organizatorzy inicjatywy złożyli zawiadomienie do prokuratury. Podczas konferencji głos zabrał Jan Hoffman, przewodniczący rady i zarządu dzielnicy Stare Miasto w Krakowie. Podkreślił on, że nie można akceptować przemocy jako formy debaty publicznej. Jego zdaniem fizyczne ataki na wolontariuszy godzą w podstawowe zasady demokracji lokalnej.
Do sprawy odniósł się również pełnomocnik komitetu referendalnego, prawnik Rafał Zontek. Wyjaśnił, że zbieranie podpisów nie jest prywatną inicjatywą poszczególnych osób, lecz działaniem objętym ochroną prawa. Legalnie zgłoszony komitet obywatelski realizuje czynności zmierzające do przedłożenia podpisów komisarzowi wyborczemu, a wszelkie próby ich zakłócania mogą stanowić przestępstwo przeciwko referendum.
Przedstawiciele komitetu informują, że podobne przypadki agresji miały miejsce również w innych częściach Krakowa. W Nowej Hucie zaatakowany został radny Prawa i Sprawiedliwości Michał Drewnicki, który także zbierał podpisy. Według przekazanych informacji napastnik próbował zniszczyć kartę referendalną i uderzył radnego w rękę, wytrącając mu telefon.
Organizatorzy zapowiadają, że każdy kolejny incydent będzie zgłaszany organom ścigania. Jednocześnie apelują o poszanowanie prawa do obywatelskiej aktywności i podkreślają, że referendum jest konstytucyjnym instrumentem demokracji lokalnej, a różnice polityczne powinny być rozstrzygane bez użycia przemocy.
