Amerykański przywódca podkreślił, że uważnie śledzi wydarzenia w Iranie i jest gotowy przeprowadzić atak, jeżeli reżim otworzy ogień do protestujących.

- „Niektórzy protestujący zginęli stratowani w panice, było ich tak wielu (...) a niektórzy zostali zastrzeleni. Dostaję raporty co godzinę i podejmiemy decyzję”

- powiedział.

Poinformował też, że w sobotę irańscy przywódcy dzwonili do niego informując, że „chcą negocjować”. Zapewnił, że jest otwarty na rozmowy, ale zastrzegł, że nie wyklucza konieczności ataku niezależnie od negocjacji. Oświadczył też, że w przypadku odwetu Iranu na amerykańskie obiekty, Stany Zjednoczone „odpowiedzą z siłą, jakiej jeszcze nie widzieli”.

W Iranie trwają największe od lat protesty przeciwko reżimowi. Media donoszą, że dotychczas w czasie demonstracji mogło zginąć nawet 538 osób.