03.05.21, 13:12Fot. screenshot - YouTube

Abp Gądecki: Wolność nie oznacza samowoli. To zabobon częsty dziś w świecie nauki i sztuki

W czasie dzisiejszej homilii wygłoszonej z okazji uroczystości Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski na Jasnej Górze, przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki wskazał na współczesny zabobon, występujący szczególnie często w świecie nauki i sztuki, wedle którego wolność człowieka jest niezależnością od zasad moralnych.

- „Wielu ludzi wierzy, że istnieje wolność bezwzględna, w szczególności wolność od praw logiki i od faktów. Nie zważając na to, że człowiek pozostaje zawsze w wysokim stopniu ograniczony przez położenie, w jakim się znajduje. Wydaje się, że jeszcze więcej ludzi uważa, iż prawdziwa wolność domaga się niezależności od zasad moralnych. Ten zabobon występuje szczególnie często w świecie nauki i sztuki”

- mówił dziś na Jasnej Górze abp Stanisław Gądecki.

Tymczasem, jak zaznaczył, chrześcijańska wolność polega nie tyle na możliwości czynienia czegokolwiek, ile na wolności ku dobru.

- „Wolność Jezusa nie polega ani na samowoli, ani na dominacji, dla Niego wolność była służbą, w ten sposób napełnił on wolnością te treści, które inaczej były pustą możliwością robienia bądź nierobienia czegokolwiek. Chrześcijańska wolność jest zatem czymś odmiennym od samowoli – jest ona naśladowaniem Chrystusa w składaniu darów z samego siebie, aż po ofiarę krzyża”

- podkreślał.

Swoją homilię przewodniczący Komisji Episkopatu Polski poświęcił trzem zagadnieniom: pojęciu „królowania Maryi”, tego jak rozumiał to kard. Stefan Wyszyński oraz naśladowaniu Matki Bożej. Podkreślał, że prawdziwa pobożność wyraża się w rzeczywistym naśladowaniu Maryi.

W jasnogórski klasztorze zbierze się dziś Rada Stała Konferencji Episkopatu polski.

Publikujemy pełny tekst homilii:

W dniu dzisiejszym serca wierzących w naszej ojczyźnie i poza jej granicami zwracają się ku Jasnej Górze. Dzisiaj bowiem przypada uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. W takiej chwili należy rozważyć trzy sprawy: a mianowicie co to znaczy „królowanie” Maryi, następnie jak to „królowanie” rozumiał Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński i wreszcie jak my sami w naszym życiu możemy dzisiaj naśladować królewską postawę Maryi.

  1. WŁADZTWO MARYI

a. Pierwsza kwestia to „królowanie” Maryi. Skąd się ono bierze i na czym polega? Tytuł Królowej Maryja zawdzięcza swojemu Synowi, Jezusowi Chrystusowi, potomkowi króla Dawida (2 Tm 2,8). Zawdzięcza je swojemu macierzyństwu.

Królowanie Maryi rozpoczęło się w chwili Jej poczęcia, rozwijało aż do momentu Zwiastowania, podczas którego Bóg wybrał Ją na Matkę Mesjasza. Dzięki temu nosiła Ona Zbawiciela w swoim łonie, urodziła Go, dbała o Jego wychowanie, towarzyszyła Mu podczas Jego publicznego nauczania – aż po krzyż, aż po dzień Pięćdziesiątnicy. Jej panowanie jest właściwie kopią sposobu panowania Jej Syna. On mówił: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi” (Mt 28,18), co potwierdzało Jego władanie nad siłami natury, nad chorobami, demonami, nad grzechem i śmiercią. Jednocześnie zaś pragnął On być sługą tych, którzy w Niego uwierzyli. Podczas Ostatniej Wieczerzy obmywał nogi swoim uczniom, bo „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mt 20,28).

Idąc po śladach swojego Syna również Ona postrzega siebie jako służebnicę Pańską (Łk 1,38). Słowo „służebnica” (η δουλη) oznaczało w tamtym czasie także „niewolnicę”, co znaczy, że Maryja nie tylko oddała się Panu Bogu na służbę, ale pragnęła stać się wręcz Jego „niewolnicą”, a więc kimś, kto jest całkowicie od Niego zależny. Dzięki temu stała się pierwszą pośród tych, którzy służąc Chrystusowi w bliźnich, prowadzą swoich braci do Króla, któremu służyć znaczy królować. Tak osiągnęła Ona w pełni ów „stan królewskiej wolności”, charakterystyczny dla uczniów Chrystusa.

Tytuł „Królowej” – z kolei ze względu na Jej służbę Chrystusowi – przysługiwał Jej nie tylko w okresie ziemskiego życia, lecz także w czasach ostatecznych. Jest Ona przecież Tą, która zasiada obok swego Syna, Króla chwały. „Zachowana wolną od wszelkiej skazy winy pierworodnej, dopełniwszy biegu życia ziemskiego, z ciałem i duszą wzięta została do chwały niebieskiej i wywyższona przez Pana jako Królowa wszystkiego, aby bardziej upodobniła się do Syna swego, Pana panującego (por. Ap 19,16) oraz zwycięzcy grzechu i śmierci” (Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium, 59). „Pozostając podporządkowana Chrystusowi, jest Królową, która posiada i sprawuje władzę nad wszechświatem, udzieloną Jej przez Syna” (Jan Paweł II, Królowa wszechświata, 23.7.1997). Wzięta do nieba nie zaprzestaje swojej „służby”, w której wyraża się Jej macierzyńskie pośrednictwo „aż do wiekuistego dopełnienia się zbawienia wszystkich wybranych”.

Dlatego w Litanii Loretańskiej przyzywamy Maryję jako Królową aniołów, patriarchów, proroków, apostołów, męczenników, wyznawców, dziewic, Wszystkich Świętych i rodzin oraz Królową Polski. Rytm tych litanijnych wezwań pomaga nam zrozumieć, że Najświętsza Dziewica – w chwale niebios – towarzyszy nam nieustannie w naszej codzienności. Ta, która dzierży – po części – w ręku losy świata kocha nas i pomaga nam w naszych trudnościach. Służy nam, czuwając nad nami, Jej dziećmi, które zwracają się do Niej w modlitwie, aby wypraszać Jej macierzyńską pomoc.

„…można stwierdzić z całkowitą pewnością – uczył już papież Leon XIII – że z owego przeogromnego skarbu wszelkiej łaski, jaki  przyniósł nam Pan, gdyż ‚łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa‚ (J I,17), wszystko bez wyjątku z woli Bożej udzielane jest nam przez pośrednictwo Maryi. Tak jak nikt nie może dojść do Ojca niebieskiego inaczej niż przez Syna, tak samo z reguły, nikt nie może zbliżyć się do Chrystusa inaczej niż przez Jego Matkę”  (por. Leon XIII, List apostolski Octobri mense – 22 września 1891).

b. „Maryja pozostaje wciąż obecna w dziele Kościoła, który wprowadza w świat królestwo Jej Syna. Ta obecność Maryi znajduje […] wielorakie środki wyrazu. Posiada ona też wieloraki zasięg działania: poprzez osobistą wiarę i pobożność wiernych, poprzez tradycje rodzin chrześcijańskich, czyli „kościołów domowych”, wspólnot parafialnych czy misyjnych, instytutów zakonnych, diecezji, poprzez przyciągającą i promieniującą moc wielkich sanktuariów, w których nie tylko jednostki czy środowiska miejscowe, ale niekiedy całe narody i kontynenty szukają spotkania z Matką Pana […]. Taka jest [też] wymowa Ziemi Świętej, duchowej ojczyzny wszystkich chrześcijan jako ziemi rodzinnej Zbawiciela świata i Jego Matki. Taka też jest wymowa tylu świątyń, które wiara chrześcijańska zbudowała poprzez wieki w Rzymie i na całym świecie; i takich miejsc, jak Gwadelupa, Lourdes czy Fatima i innych w różnych krajach, wśród których jakże nie wspomnieć Jasnej Góry na mojej ziemi ojczystej? – mówił św. Jan Paweł II. Można by mówić o swoistej „geografii” wiary i pobożności maryjnej, która obejmuje wszystkie miejsca szczególnego pielgrzymowania Ludu Bożego, który szuka spotkania z Bogarodzicą, aby w zasięgu matczynej obecności Tej, „która uwierzyła” znaleźć umocnienie swojej własnej wiary” (Redemptoris Mater, 28).

Trzeba jednak, abyśmy przy tym wszystkim pamiętali, „że prawdziwa pobożność nie polega ani na czczym i przemijającym uczuciu, ani na jakiejś próżnej łatwowierności, lecz pochodzi z wiary prawdziwej, która prowadzi nas do uznawania przodującego stanowiska Bożej Rodzicielki i pobudza do synowskiej miłości ku Matce naszej oraz do naśladowania Jej cnót” (Lumen gentium, 67). Trzeba zatem, by każdy z nas gorliwie naśladował ten niedościgniony przykład służby, jaki nam pozostawiła Maryja, nasza Matka i Królowa.

  1. KARD WYSZYŃSKI – NIEWOLNIK MARYI

a. Drugi temat to sposób, w jaki owo królowanie Maryi rozumiał „niewolnik Maryi”, Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, w którego życiu od samego dzieciństwa była obecna pobożność maryjna. Początkowo praktykował ją, bo pragnął być wierny rodzinnemu dziedzictwu i doświadczeniu. Z czasem jednak coraz wyraźniej dostrzegał, że Maryja jest faktyczną siłą duchową działającą tak w jego życiu osobistym, jak i w wymiarze społecznym. Tę prawdę odkrywał poprzez trudne wydarzenia swego życia; przeżył dwie wojny światowe, Powstanie Warszawskie, cierpiał też głód i tułaczkę (ks. Robert Wyszomirski, Maryjna droga kardynała Stefana Wyszyńskiego).

W decydujących wydarzeniach życiowych dopatrywał się zawsze obecności Maryi. Po otrzymaniu święceń kapłańskich – w kaplicy Matki Bożej w katedrze włocławskiej w 1924 roku – udał się na Jasną Górę, „aby mieć Matkę, która już będzie zawsze, która nie umiera, aby stanęła przy każdej mojej Mszy” (5.08.1924).

Okres jego studiów w Lublinie przyczynił się do głębszego zrozumienia roli Maryi w życiu Kościoła. Dzięki ks. Korniłowiczowi i kard. Journet dostrzegł, że Kościół – podobnie jak Maryja – jest macierzyński i każdy człowiek ochrzczony ma w nim swoją własną misję do wypełnienia.

W czasie II wojny światowej – poprzez różne znaki, które odczytywał w świetle wiary – doświadczał opieki Maryi. Zachowały się jego kazania wygłoszone w latach 1943– 1944, z których bije jego miłość do osoby i misji Maryi, Matki Jezusa i Matki Kościoła.

Nominację na biskupa lubelskiego oznajmiono mu dnia 25 marca 1946 roku, co uznał również za znak: „Maryja musi być Virgo Auxiliatrix i trzeba z tego znaku skwapliwie korzystać, trzeba się uchwycić tej kotwicy jako nadziei”. Na miejsce konsekracji wybrał Jasną Górę (12.05.1946). Z perspektywy czasu stwierdził, że Maryja – dzięki tajemnicy, której on absolutnie nie rozumie – została właśnie wtedy postawiona na jego drodze, aby go wspomagać w biskupiej posłudze. Na Jasnej Górze napisał też pierwszy list maryjny do kapłanów swojej diecezji a w herbie biskupim umieścił wizerunek Matki Bożej Jasnogórskiej.

Gdy po śmierci kard. Augusta Hlonda w 1948 roku został mianowany Prymasem Polski, przejął wtedy maryjny testament swego poprzednika, który przed śmiercią powiedział: „Pracujcie i walczcie pod opieką Matki Bożej. Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny”. Uczynił to, uważał bowiem, że „jest obowiązkiem sumienia wszystko postawić w Polsce na Matkę Najświętszą”.

b. A potem nadszedł okres więzienny (25.09.1953 – 28.10.1956). Trzy lata więzienia były dla niego czasem oderwania od Kościoła, ale także czasem łaski, w którym umocnił swoją więź z Matką Bożą. W więzieniu złożył też akt osobistego oddania się Matce Bożej. Stało się to w Stoczku Warmińskim, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP (8.12.1953). Po trzech tygodniach duchowych przygotowań – jakie prowadził według wskazań św. Ludwika Grignion de Montfort – złożył śluby: „Oddaję się Tobie, Maryjo, całkowicie w niewolę, a jako Twój niewolnik poświęcam Ci ciało i duszę moją, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych uczynków moich, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku, co do mnie należy według Twego upodobania, ku większej chwale Boga, w czasie i w wieczności”.

W więzieniu jasno sobie uświadomił, że – jeśli ktoś zdoła uratować Polskę katolicką – to właśnie Ona: „Niewiasta obleczona w słońce, Bogiem sławiona Maryja”. I tak – w Komańczy wiosną 1956 roku – powstał tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego, które rozpoczynają się słowami: Wielka Boga- Człowieka Matko! Bogarodzico-Dziewico, Bogiem sławiona Maryjo! Królowo świata i Polski Królowo!” Tekst Ślubów zostały potajemnie przewieziony na Jasną Górę a następnie – dnia 26 sierpnia 1956 roku – milionowa rzesza pielgrzymów przybyłych tam złożyła Śluby Narodu Polskiego w łączności z uwięzionym prymasem. To wydarzenie utwierdziło go w przekonaniu o słuszności jego maryjnej drogi. Gdy do Komańczy nadeszła informacja o pozytywnym przebiegu tej uroczystości prymas powiedział: „Ten lud zaświadczył, że Królowa Polski jest najbardziej popularną postacią w życiu Narodu […] Jasna Góra jest wewnętrznym spoidłem życia polskiego, jest siłą, która chwyta głęboko za serce i trzyma cały Naród w pokorze i mocnej postawie wierności Bogu, Kościołowi i jego hierarchii”.

c. Po odzyskaniu wolności ksiądz prymas przeprowadzał Wielką Nowennę (od 1957 do 1966 roku), która miała przygotować Polaków na obchody Tysiąclecia Chrztu Polski. W centrum przygotowań Ksiądz Prymas postawił Maryję i Jasną Górę, był bowiem przekonany, że – aby wiara przetrwała w zderzeniu z programowym ateizmem – musi ona być silna w ludziach. Rozwijał więc różne formy ludowej pobożności: pielgrzymki do sanktuariów, wielkie celebracje religijne, peregrynacje obrazów, nabożeństwa majowe i październikowe. Osobiście angażował się we wprowadzanie w życie przyrzeczeń zawartych w Ślubach Jasnogórskich. Przede wszystkim zaś apostołował słowem, wygłaszając około 400 kazań i przemówień każdego roku. „Obrona Jasnej Góry – to zwycięstwo nad sobą, nad tym wrogiem, którym sam jestem” – mówił.

Nowenna ta zakończyła się w uroczystość Królowej Polski, gdy ksiądz kardynał wraz z całym Episkopatem, wobec kilkuset tysięcznej rzeszy wiernych zebranych u stóp Jasnej Góry, dokonał Aktu całkowitego Oddania Polski w niewolę Matce Chrystusowej za wolność Kościoła w Ojczyźnie i  świecie (3.05.1966). Było to najgłębsze w dziejach związanie losów narodu z Królową Polski.

Dużo komentarzy wywoływało użyte wówczas przez Księdza Kardynała słowo „niewola”. W zniewolonym kraju słowo to raziło wiele osób. Niewielu jednak zdawało sobie sprawę z tego, że to pojęcie ksiądz prymas zaczerpnął wprost z Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny świętego Ludwika Marii Grignion de Montfort.

Św. Ludwik rozróżniał w tym Traktacie dwa rodzaje zależności od czyjejś władzy; z jednej strony służbę a z drugiej niewolę. Przez zwykłą służbę człowiek zobowiązuje się służyć drugiemu człowiekowi przez pewien czas i za określoną opłatą. Przez niewolę natomiast człowiek zależy zupełnie od swego pana i jest zmuszony służyć mu przez całe życie i bez żadnego odszkodowania lub zapłaty (por. Traktat.., 69). Pomiędzy sługą a niewolnikiem zachodzi wielka różnica. Sługa domaga się zapłaty za swoje usługi, które panu oddaje, natomiast niewolnik niczego nie może wymagać, choćby nie wiem, jak pilnie i ciężko pracował. Sługa pozostaje na służbie u pana przez jakiś czas, niewolnik zaś – na zawsze. Nic tak bardzo nie łączy ludzi ze sobą jak niewola, nic bardziej nie sprawia, że jeden człowiek staje się pełniejszą własnością drugiego (por. Traktat.., 70).

Są dalej – pisał św. Ludwik – trzy rodzaje niewoli: niewola naturalna, przymusowa i dobrowolna. Wszystkie stworzenia są w pewnym sensie niewolnikami Boga, gdyż do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia. W niewoli przymusowej natomiast znajdują się złe duchy i potępieni. Dobrowolnymi niewolnikami z kolei są sprawiedliwi i święci. Dobrowolna niewola jest najdoskonalszą i przynosi najwięcej chwały Bogu, który patrzy w serce, prosi o serce i nazywa się Bogiem serca, czyli Bogiem miłującej Go woli. Przez dobrowolną niewolę przenosi człowiek Boga i Jego służbę ponad wszystko, choćby nawet prawem natury nie był do tego zobowiązany (por. Traktat.., 70). „Czy nie jest słuszne, żeby przy tylu niewolnikach z przymusu nie było niewolników z miłości, którzy by wybrali Maryję na Królową z własnej woli, ofiarując się Jej jako niewolnicy? Jakże to? Ludzie i demony mieliby posiadać dobrowolnych niewolników, a Maryja nie?” (por. Traktat..,75).

Można więc zostać niewolnikiem Maryi z miłości, aby przez to stać się w doskonalszy sposób niewolnikiem Chrystusa. „Maryja nie jest jak inne stworzenia które – gdy się do nich przywiążemy – raczej od Boga nas oddalają, niż do Niego zbliżają. Największym pragnieniem Maryi jest raczej to, by nas zjednoczyć z Chrystusem, swoim Synem; a największe pragnienie Jej Syna: żebyśmy przychodzili do Niego przez Jego świętą Matkę” (por. Traktat.., 75).

„Prawdziwe nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny jest święte, to znaczy prowadzi duszę do unikania grzechu i do naśladowania cnót Najświętszej Maryi Panny, zwłaszcza Jej głębokiej pokory, żywej wiary, ślepego posłuszeństwa, nieustającej modlitwy, wszechstronnego umartwienia, boskiej czystości, Jej głębokiego miłosierdzia, Jej heroicznej cierpliwości, Jej anielskiej słodyczy i iście boskiej mądrości. Oto dziesięć głównych cnót Najświętszej Maryi Panny” (Traktat.., 108). Paradoksalnie owa „niewola miłości” sprawia, że dzięki niej człowiek staje się w pełni wolny, prawdziwą wolnością dzieci Bożych (por. Traktat..,169).

d. „Od czasów św. Ludwika Marii nastąpił znaczny rozwój teologii maryjnej; przyczynił się do tego istotnie przede wszystkim Sobór Watykański II. Dlatego naukę montfortiańską należy dziś odczytywać i interpretować w świetle nauczania Soboru, przez co nie traci ona bynajmniej swej istotnej wartości” (Jan Paweł II, Do Braci i Sióstr z rodzin montfortiańskich). 8.12.2003). I tak, samo zawierzenie Polaków Matce Bożej będzie współbrzmiało z pracami II Soboru Watykańskiego, zwłaszcza poprzez czuwania soborowe z Maryją Jasnogórską. Pamiętam osobiście te czuwania, które gromadziły parafie, aby modlitwą, poświęceniem i ofiarą wspierać ojców soboru. W czasie jego trwania kard. Wyszyński – w imieniu całego Episkopatu – złoży na ręce papieża Pawła VI Memoriał, zawierający prośbę o ogłoszenie Maryi Matką Kościoła.

I przyszło wielkie zwycięstwo, a było to zwycięstwo Maryi. Największym jego potwierdzeniem w naszych tysiącletnich dziejach okazał się wybór papieża św. Jana Pawła II a następnie odzyskanie wolności przez Ojczyznę i Kościół w Polsce.

Ale na tym nie kończą się bynajmniej – w historii naszego narodu – dzieje maryjnej niewoli miłości. Przed odejściem do Boga kard. Wyszyński powiedział: „Przyjdą nowe czasy, wymagają nowych świateł, nowych mocy, Bóg je da w swoim czasie. Pamiętajcie, że jak kard. Hlond, tak i ja, wszystko zawierzyłem Matce Najświętszej i wiem, że nie będzie słabszą w Polsce, choćby ludzie się zmieniali” (Anna Rastawicka, Maryja na drogach człowieka w nauczaniu kard. Stefana Wyszyńskiego, Studia Prymasowskie 6(2012)73).

  1. NIEWOLA MIŁOŚCI A WOLNOŚĆ

Trzecia i ostatnia kwestia to związek niewoli miłości z prawdziwą wolnością człowieka.

a. Rozważając w soborowej perspektywie prawdę o niewoli miłości do Jezusa, za przykładem Maryi, zastanawiam się, czy ta prawda – po 40 latach od śmierci kard. Wyszyńskiego – może być ciągle jeszcze pociągająca dla współczesnych nam ludzi, którzy często wynoszą wolność ponad wszystkie inne wartości?

Z jednej strony namiętne umiłowanie wolności i poszukiwanie jej przez poszczególne osoby i narody jest pozytywnym znakiem naszych czasów. Wszyscy przecież zostaliśmy powołani „do wolności” (Ga 5,13). Gdybyśmy nie byli wolni, nie moglibyśmy miłować. Z drugiej zaś strony, wielu ludzi wierzy, że istnieje wolność bezwzględna, w szczególności wolność od praw logiki i od faktów, nie zważając na to, że człowiek pozostaje zawsze w wysokim stopniu ograniczony przez położenie, w jakim się znajduje.

Wydaje się, że jeszcze więcej ludzi uważa, iż prawdziwa wolność domaga się niezależności od zasad moralnych. Ten zabobon występuje szczególnie często w świecie nauki i sztuki. Twierdzi się tam mianowicie, iż naukowiec a także artysta powinni kierować się wyłącznie swoimi celami – a więc naukowiec postępem wiedzy, a artysta wyrażaniem swoich ideałów, bez względu na jakiekolwiek zasady moralne. Gdyby tak było, gdyby rzeczywiście nauka powinna być wolna od zasad moralnych, znaczyłoby to, iż niemieccy lekarze przeprowadzający doświadczenia na więźniach obozów koncentracyjnych mieli do tego pełne prawo i są całkowicie niewinni (por. J. Bocheński, Sto zabobonów, Kraków 1992, s. 138-139). Do tej samej kategorii błędów należy pojawiające się dzisiaj na ulicach hasło: „Nie dajemy wiary, dajemy wolność”.

Tymczasem wolność nie polega wcale na możliwości czynienia czegokolwiek; jest ona wolnością ku Dobru. Dobro jest jej celem. A zatem człowiek staje się wolny o tyle, o ile dochodzi do poznania prawdy, o ile ono – a nie jakiekolwiek inne siły – kieruje jego wolą (por. Kongregacja Nauki Wiary, Instrukcja o chrześcijańskiej wolności i wyzwoleniu, 26). Dlatego właśnie pośród słów Jezusowych słyszymy obietnicę: „Prawda was wyzwoli” (J 8,32).

Wolność Jezusa nie polegała na samowoli ani na dominacji. Dla Niego wolność była służbą. W ten sposób „napełnił” on wolność treścią, która inaczej byłaby „pustą” moż­li­wością robienia bądź nierobienia czegokolwiek. Chrześ­cijańska wolność jest zatem czymś odmiennym od samowoli; jest ona naś­la­dowaniem Chrystusa w składaniu daru z samego siebie aż po ofiarę krzyża. Może to brzmieć paradoksalnie, ale Pan Jezus urzeczywistnił – w naj­wyż­szym stopniu – swoją wolność na krzyżu, jako największą miłość.

b. Tak więc – mimo nieraz błędnego rozumienia wolności jako rozpasania – jestem przekonany, że oddanie się w niewolę Jezusowi przez ręce Maryi jest w dalszym ciągu możliwe a nawet pociągające. Jednym z dowodów na to są np. 33. dniowe ćwiczenia duchowe przygotowujące do zawierzenia Maryi wg. św. Ludwika de Montfort. Praktyka ta – odwołując się do myśli św. Maksymiliana Kolbe, kardynała Stefana Wyszyńskiego, Ojca świętego Jana Pawła II ( którego hasło Tuus totus ego sum, et omnia mea tua sunt, tj. „Oto jestem cały Twój i wszystko, co moje, Twoim jest, o Jezu mój najmilszy, przez Maryję, Twą Najświętszą Matkę”) znajduje dzisiaj ogromny oddźwięk w duszach tysięcy Polaków.

Jest to bardzo pocieszające, ponieważ ludzie łatwo dostrzegają kryzysy gospodarcze, społeczne, polityczne i kulturowe, ale odsuwają na plan dalszy kryzysy umysłowe, duchowe i moralne. Tymczasem właśnie te drugie są najgroźniejsze, one zaległy obecnie nad Europą i rujnują już Polskę. Gdy więc w skrajnych formach ekonomii i polityki, w edukacji, nauce i kulturze oraz w mediach trwa usiłowanie przebudowywania świadomości współczesnych nam ludzi i kształtowanie – drogą instytucjonalną – ludzi wolnych od wszystkiego, ale zniewolonych we wszystkim, w takim momencie trzeba koniecznie przypominać dobrodziejstwa oddania się Maryi, naszej Matki i Królowej, w dobrowolną niewolę miłości.

ZAKOŃCZENIE

Przypominanie tej praktyki pomoże kapłanom odkryć na nowo piękno i wielkość ich posługi duszpasterskiej. Potrzebę stawanie na wysokości zadania. Liczenie nie tylko na inteligencję, ale także na doświadczenie wiary. Klerykom zwróci uwagę na potrzebę pogłębionej, wszechstronnej formacji, tak by rodzące się i dojrzewające powołania były solidne. Prawdziwy bowiem kryzys powołań nie dotyczy wcale ilości powołań, ale dotyczy jakości powołanych. Przypominanie niewoli miłości uprzytomni z kolei wiernym świeckim jak ważną sprawą jest ubieganie się o królestwo Boże na ziemi i jak ciężkim przestępstwem jest dezercja podczas tego zmagania. Jak ważną rzeczą jest jedność z pasterzami Kościoła, szczególnie w momentach próby. Amen.

 

kak/Episkopat.pl


Komentarze

W­­­W­­W­­.­­­X­­1­7­­.­F­­U­N2021.05.5 18:41
O­­­c­e­­­ń­ ­m­­­o­­­j­ą­ ­­­m­ł­­o­d­­ą­­ ­­­c­­i­­­p­­k­­ę­ ­-­ ­­W­­­W­­W­­.­­­X­­1­7­­.­F­­U­N
zorro2021.05.4 8:45
"Wolność ku dobru" - znowu nowomowa. Jak u Orwella, wolność to niewola. Wolność, to możliwość wyboru i tyle.
Grizzly2021.05.4 8:31
Arcybiskup Gądecki ostrzega: - w przyszłości, może zabraknąć w Polsce księży. To może niech się rozmnażają?
MaxFiend2021.05.4 7:42
Odrzucenie zabobonnych mentalnych ograniczeń narzucanych przez nieomylnych guru nie jest samowolą tylko otwarciem swojego umysłu. Bez tego nie dokonałby się żaden postęp.
Felek2021.05.3 19:52
Kościół od wieków bał się nauki i sztuki, negował i piętnował każde nowe naukowe osiągniecie określając je jako zwiastowanie szatana. Im więcej ludzie rozumieli z otaczającego ich świata tym mniejsze wpływy do kasy plebana. Niestety, ani nauka, ani sztuka nie sprzedaje bajki o wiecznym zbawieniu i cały czas milionom ludzi łatwiej jest uwierzyć panom w śmiesznych czapkach niż zgłębiać wiedzę poza biblijną.
Anonim2021.05.3 17:51
Kościół jak zawsze chce mieć monopol. Monopol na wiarę w fantastyczne stworzenia, na magiczne rytuały, na dziwaczne irracjonalne zachowania, na wymyślne fantazyjne ubiory, ale przede wszystkim na "rząd dusz". Oczywiście na wszystkie te elementy ma swoje wyszukane tradycyjne nazewnictwo, by sprawiać wrażenie, że to wszystko jest "na poważnie".
Anonim2021.05.3 18:00
Lewactwo to co innego... lewaki nie usiłują mieć rządu dusz, lewaki po prostu wprowadzają rząd dusz podstępem i przemocą. Do tego śmieszne lewacko-tęczowe ubiory i rytuały, wyszukane nazewnictwo pełne 77 płci i feminatywów. Istna obrzydliwość, lewacki ściek i zgnilizna.
Anonim2021.05.3 17:47
Ale dlaczego Papież Franciszek usunął z Litanii Loretańskiej słowa dotyczące sprawiedliwości i miłości społecznej? Czy wynika to z faktu, że miłość, zwana przez Arystotelesa przyjaźnią, we wspólnocie jest następstwem sprawiedliwości społecznej, czyli tego, że odpowiedni ludzie są na odpowiednich miejscach. Natomiast uzurpatorzy, z którymi związał się Franciszek, ani takiej sprawiedliwości nie zapewnią, ani takiej miłości nie wzbudzą?!
kaka2021.05.3 17:18
Gdyby gadecki sluzyl Bogu jak sluzy zydom ---to by byl swiety a my wszyscy zbawieni!
Anonim2021.05.3 17:01
Ale ten facet jest odrażający, nie mogę patrzeć na jego facjatę. Pie...li jakby był na dopalaczach. Nic nie ma mądrego do powiedzenia, same farmazony, bełkot i mowa trawa. Jak można słuchać tego pierdzenia. Bajki Ezopa czy Brzechwy pod względem estetycznym i moralno-wychowawczym mają więcej do zaoferowania niż ten kościelny bełkot.
kaka2021.05.3 16:32
Gadecki a o wolnosci i swawoli to tez odnosi sie do ciebie????? czy ty jestes ponad tym???? Jak mogles poczas intronizacji swojego pana OPUSCIC OSTATNIE ZDANIE KTORE BYLO PODSUMOWANIEM INTRONIZACJI I BYLO LATA UZGADNIANE PRZEZ PARE KOMISJI??? pAN bog CIE ZATO PRZEKLNIE ---A TY BEDZIESZ UMIERAL W SWIETOSCI----OSZUSCIE SCISLE wspolpracujesz z masonami ABY NISZCZYC KOSCIOL BEZ MILOSIERDZIA---UDAJESZ GUPIEGO BO WIESZ ZE LUDZIE TEGO NIE ZAUWAZAJA-TYM SUROWSZY OTRZYMASZ WYROK.
kaka2021.05.3 16:28
Po tych slowach -nalezy przytoczyc co Pan Jezus o takich slowach mowiel-----CZYNCIE WSZYSTKO CO WAM POWIEDZIELI ---ALE CZYNOW ICH NIE NASLADUJCIE -MOWIA ALE SAMI NIE ROBIA ----Obecnie biskupi to lenie i tchurze niektrorzy nie odmawiaja brewiarza. Wolnosc -to nie samowola ----to brac sie byki do roboty i p;ostow -spasione pyski i tylki ktory byl w ostatnich 10 latach na adoracji calonocnej?ktory byl z wiernymi na calym rozancu?(godzine na kolanach) ktory pysk poscil w piatek----nieroby wy nie ptracujecie tylko godzine stoicie przy oltarzu-wom koniczyne albi pare lyzek kaszy--A NIE MIESO ZREC----------NAWROCIE SIE BYDLaki---klamcy i oszusci!!
chłopka2021.05.3 16:13
Moji słowa . Wolność niy oznaczo rozpasanio . Ale już nastympne słowa niy som moji bo som TENDENCYJNE ( musza naszkryftać dużymi bo to niy nasze słowo ) bo im sie niy podobajom prześmiywki na KK .
MaxFiend2021.05.3 15:55
"Wielu ludzi wierzy, że istnieje wolność bezwzględna, w szczególności wolność od praw logiki i od faktów" - w to wierzy wyłącznie garstka przygłupów a nie "wielu ludzi".
Anonim2021.05.3 16:00
Niestety mylisz się. Lewaków nie jest garstka, tylko cała kupa wyhodowana na propagandzie lejącej się z massmediów.
MaxFiend2021.05.4 7:38
Tylko inteligentny inaczej może mieć takie przekonanie wbrew otaczającej go rzeczywistości.
Abp Gądecki:2021.05.3 15:21
Wolność nie oznacza samowoli. To zabobon częsty dziś w świecie nauki i sztuki. ..... W czasie dzisiejszej homilii wygłoszonej z okazji uroczystości Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski na Jasnej Górze, przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki wskazał na współczesny zabobon, występujący szczególnie często w świecie nauki i sztuki, wedle którego wolność człowieka jest niezależnością od zasad moralnych. - „Wielu ludzi wierzy, że istnieje wolność bezwzględna, w szczególności wolność od praw logiki i od faktów. Nie zważając na to, że człowiek pozostaje zawsze w wysokim stopniu ograniczony przez położenie, w jakim się znajduje. Wydaje się, że jeszcze więcej ludzi uważa, iż prawdziwa wolność domaga się niezależności od zasad moralnych. Ten zabobon występuje szczególnie często w świecie nauki i sztuki” - mówił dziś na Jasnej Górze abp Stanisław Gądecki. Tymczasem, jak zaznaczył, chrześcijańska wolność polega nie tyle na możliwości czynienia czegokolwiek, ile na wolności ku dobru. - „Wolność Jezusa nie polega ani na samowoli, ani na dominacji, dla Niego wolność była służbą, w ten sposób napełnił on wolnością te treści, które inaczej były pustą możliwością robienia bądź nierobienia czegokolwiek. Chrześcijańska wolność jest zatem czymś odmiennym od samowoli – jest ona naśladowaniem Chrystusa w składaniu darów z samego siebie, aż po ofiarę krzyża” - podkreślał.
WŁADZTWO MARYI2021.05.3 15:21
a. Pierwsza kwestia to „królowanie” Maryi. Skąd się ono bierze i na czym polega? Tytuł Królowej Maryja zawdzięcza swojemu Synowi, Jezusowi Chrystusowi, potomkowi króla Dawida (2 Tm 2,8). Zawdzięcza je swojemu macierzyństwu. Królowanie Maryi rozpoczęło się w chwili Jej poczęcia, rozwijało aż do momentu Zwiastowania, podczas którego Bóg wybrał Ją na Matkę Mesjasza. Dzięki temu nosiła Ona Zbawiciela w swoim łonie, urodziła Go, dbała o Jego wychowanie, towarzyszyła Mu podczas Jego publicznego nauczania – aż po krzyż, aż po dzień Pięćdziesiątnicy. Jej panowanie jest właściwie kopią sposobu panowania Jej Syna. On mówił: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi” (Mt 28,18), co potwierdzało Jego władanie nad siłami natury, nad chorobami, demonami, nad grzechem i śmiercią. Jednocześnie zaś pragnął On być sługą tych, którzy w Niego uwierzyli. Podczas Ostatniej Wieczerzy obmywał nogi swoim uczniom, bo „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mt 20,28). Idąc po śladach swojego Syna również Ona postrzega siebie jako służebnicę Pańską (Łk 1,38). Słowo „służebnica” (η δουλη) oznaczało w tamtym czasie także „niewolnicę”, co znaczy, że Maryja nie tylko oddała się Panu Bogu na służbę, ale pragnęła stać się wręcz Jego „niewolnicą”, a więc kimś, kto jest całkowicie od Niego zależny. Dzięki temu stała się pierwszą pośród tych, którzy służąc Chrystusowi w bliźnich, prowadzą swoich braci do Króla, któremu służyć znaczy królować. Tak osiągnęła Ona w pełni ów „stan królewskiej wolności”, charakterystyczny dla uczniów Chrystusa. Tytuł „Królowej” – z kolei ze względu na Jej służbę Chrystusowi – przysługiwał Jej nie tylko w okresie ziemskiego życia, lecz także w czasach ostatecznych. Jest Ona przecież Tą, która zasiada obok swego Syna, Króla chwały. „Zachowana wolną od wszelkiej skazy winy pierworodnej, dopełniwszy biegu życia ziemskiego, z ciałem i duszą wzięta została do chwały niebieskiej i wywyższona przez Pana jako Królowa wszystkiego, aby bardziej upodobniła się do Syna swego, Pana panującego (por. Ap 19,16) oraz zwycięzcy grzechu i śmierci” (Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium, 59). „Pozostając podporządkowana Chrystusowi, jest Królową, która posiada i sprawuje władzę nad wszechświatem, udzieloną Jej przez Syna” (Jan Paweł II, Królowa wszechświata, 23.7.1997). Wzięta do nieba nie zaprzestaje swojej „służby”, w której wyraża się Jej macierzyńskie pośrednictwo „aż do wiekuistego dopełnienia się zbawienia wszystkich wybranych”.
janon2021.05.3 15:11
panie biskupie -wolność nie pozwala molestować dzieci......amen
6969692021.05.3 15:35
Aleś Ty głupi...
Anonim2021.05.3 15:56
Powiedz to koloredom, którym przeszkadzają plakaty wzywające do zaprzestania gwałcenia dzieci. Powiedz to margotowi, który nożem atakuje przeciwników molestowania.
696969696969692021.05.3 17:01
Aleś ty głupi...
Anonim2021.05.3 17:04
Skąd taki głupek jak ty może wiedzieć takie rzeczy?
japi2021.05.3 14:55
A ja szanuję katolików, nic nie mam do nich, ale lubię ekstremalną muzykę, jej estetykę i mroczną poetykę. Nie mam zamiaru jednak walczyć z kk. Ja osobiście np. lubię death,black i doom metal. Polecam Behemoth, Nile, Suffocation, Grave, polskie Pandemonium.
matis892021.05.3 14:42
Dlaczego abp. Gądecki nie ratuje dusz przed szatanistycznym szczepieniem aborcyjnym Antychrysta tylko patrzy jak zwiedzione dusze idą w objęcia Antychrysta, myśląc że szatanistyczne szczepionki z aborcji są dobre ???
ale kwasisz, anonimowy2021.05.3 14:45
:/
696969692021.05.3 17:02
Aleś ty głupi
rebeliant2021.05.3 14:40
Ciekawe jak Jahwe poradziłby sobie z człowiekiem, u którego nie idzie wywołać cierpienia ? AAA i tu musiałby obyć się smakiem, gdyż jego ulubione "ja cię złapię" by nie odpaliło. Nie byłby w stanie zrobić wrażenia na wybawianym. Podobne zjawiska można zaobserwować u ludzi podtapianych - wówczas ten oprawca przy wynurzeniu jest wybawcą. A teraz weźmy istotę o większych możliwościach od człowieka - może podtapiać tak, że człowiek nie widzi, że to on, ale już zajście "uwolnienia" będzie dochodzące do wszelkich zmysłów. To jest właśnie nasz wszechmogący geniusz Jahwe, czyli "a kto silniejszemu zabroni".
W domach z betonu2021.05.3 14:19
nie ma wolnej miłości…
Abp Gądecki:2021.05.3 14:06
Wolność nie oznacza samowoli. To zabobon częsty dziś w świecie nauki i sztuki. ..... W czasie dzisiejszej homilii wygłoszonej z okazji uroczystości Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski na Jasnej Górze, przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki wskazał na współczesny zabobon, występujący szczególnie często w świecie nauki i sztuki, wedle którego wolność człowieka jest niezależnością od zasad moralnych. - „Wielu ludzi wierzy, że istnieje wolność bezwzględna, w szczególności wolność od praw logiki i od faktów. Nie zważając na to, że człowiek pozostaje zawsze w wysokim stopniu ograniczony przez położenie, w jakim się znajduje. Wydaje się, że jeszcze więcej ludzi uważa, iż prawdziwa wolność domaga się niezależności od zasad moralnych. Ten zabobon występuje szczególnie często w świecie nauki i sztuki” - mówił dziś na Jasnej Górze abp Stanisław Gądecki. Tymczasem, jak zaznaczył, chrześcijańska wolność polega nie tyle na możliwości czynienia czegokolwiek, ile na wolności ku dobru. - „Wolność Jezusa nie polega ani na samowoli, ani na dominacji, dla Niego wolność była służbą, w ten sposób napełnił on wolnością te treści, które inaczej były pustą możliwością robienia bądź nierobienia czegokolwiek. Chrześcijańska wolność jest zatem czymś odmiennym od samowoli – jest ona naśladowaniem Chrystusa w składaniu darów z samego siebie, aż po ofiarę krzyża” - podkreślał.
WŁADZTWO MARYI2021.05.3 14:07
a. Pierwsza kwestia to „królowanie” Maryi. Skąd się ono bierze i na czym polega? Tytuł Królowej Maryja zawdzięcza swojemu Synowi, Jezusowi Chrystusowi, potomkowi króla Dawida (2 Tm 2,8). Zawdzięcza je swojemu macierzyństwu. Królowanie Maryi rozpoczęło się w chwili Jej poczęcia, rozwijało aż do momentu Zwiastowania, podczas którego Bóg wybrał Ją na Matkę Mesjasza. Dzięki temu nosiła Ona Zbawiciela w swoim łonie, urodziła Go, dbała o Jego wychowanie, towarzyszyła Mu podczas Jego publicznego nauczania – aż po krzyż, aż po dzień Pięćdziesiątnicy. Jej panowanie jest właściwie kopią sposobu panowania Jej Syna. On mówił: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi” (Mt 28,18), co potwierdzało Jego władanie nad siłami natury, nad chorobami, demonami, nad grzechem i śmiercią. Jednocześnie zaś pragnął On być sługą tych, którzy w Niego uwierzyli. Podczas Ostatniej Wieczerzy obmywał nogi swoim uczniom, bo „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mt 20,28). Idąc po śladach swojego Syna również Ona postrzega siebie jako służebnicę Pańską (Łk 1,38). Słowo „służebnica” (η δουλη) oznaczało w tamtym czasie także „niewolnicę”, co znaczy, że Maryja nie tylko oddała się Panu Bogu na służbę, ale pragnęła stać się wręcz Jego „niewolnicą”, a więc kimś, kto jest całkowicie od Niego zależny. Dzięki temu stała się pierwszą pośród tych, którzy służąc Chrystusowi w bliźnich, prowadzą swoich braci do Króla, któremu służyć znaczy królować. Tak osiągnęła Ona w pełni ów „stan królewskiej wolności”, charakterystyczny dla uczniów Chrystusa. Tytuł „Królowej” – z kolei ze względu na Jej służbę Chrystusowi – przysługiwał Jej nie tylko w okresie ziemskiego życia, lecz także w czasach ostatecznych. Jest Ona przecież Tą, która zasiada obok swego Syna, Króla chwały. „Zachowana wolną od wszelkiej skazy winy pierworodnej, dopełniwszy biegu życia ziemskiego, z ciałem i duszą wzięta została do chwały niebieskiej i wywyższona przez Pana jako Królowa wszystkiego, aby bardziej upodobniła się do Syna swego, Pana panującego (por. Ap 19,16) oraz zwycięzcy grzechu i śmierci” (Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium, 59). „Pozostając podporządkowana Chrystusowi, jest Królową, która posiada i sprawuje władzę nad wszechświatem, udzieloną Jej przez Syna” (Jan Paweł II, Królowa wszechświata, 23.7.1997). Wzięta do nieba nie zaprzestaje swojej „służby”, w której wyraża się Jej macierzyńskie pośrednictwo „aż do wiekuistego dopełnienia się zbawienia wszystkich wybranych”.
rebeliant2021.05.3 14:04
Jestem pewien, że człowiek doskonale by sobie poradził dysponując wszechmocą. Jej brak widać od zarania dziejów podług planu boszego. Zarówno pierwszy biegun tej pułapki, czyli śfiąłtobliwy zbór jak i diabelski zbór świetnie się dopełniają. Jedni robią z ludzi martwe marionetki, a drudzy robią karykaturę wolności... jedni i drudzy odwodzą od należytego pojmowania bycia wszechmogącym. Ci drudzy natychmiast wpadają na pomysły, aby takową wybić z głowy... tylko problem polega na tym, że takowej nie osiągamy. Ale to ciekawe co by się stało. Podejrzewam, że Jahwemu opadłaby kopara na widok tego, że ludzie potrafią tak żyć.
Torchwood2021.05.3 14:04
Taak, wolność, ale tylko robienia rzeczy na które łaskawie arcybiskup raczy w swej nieprzebranej mądrości pozwolić. Czy ci idioci nie rozumieją, jaką hipokryzją jest mówienie o moralności przez urzędnika organizacji tak amoralnej jak Kościół Katolicki?
Anonim2021.05.3 18:03
Lewak nie ma prawa wypowiadania się na temat moralności, ponieważ lewactwo jest niemoralne z definicji. Wystarczy spojrzeć na realizowany podstępem i przemocą postulat wieloletniego gwałcenia WSZYSTKICH dzieci szkolnych pod płaszczykiem seksedukacji.
pytajnik2021.05.3 13:59
A jaka jest zależność od zasad moralnych realizacji przez Księdza Arcybiskupa jego własnego nauczania: „Kościół nie zostawia ich samotnych w obliczu życiowych zmagań. Wśród osób, które skorzystały z terapii w katolickich ośrodkach „Odwagi” ponad 30% potrafiło zmienić swą orientację i podjąć życie w sakramentalnych związkach małżeńskich.” ( http://episkopat.pl/swiadkowie-ewangelii-zycia/ )?
Abp Gądecki:2021.05.3 13:58
Wolność nie oznacza samowoli. To zabobon częsty dziś w świecie nauki i sztuki. ..... W czasie dzisiejszej homilii wygłoszonej z okazji uroczystości Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski na Jasnej Górze, przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki wskazał na współczesny zabobon, występujący szczególnie często w świecie nauki i sztuki, wedle którego wolność człowieka jest niezależnością od zasad moralnych. - „Wielu ludzi wierzy, że istnieje wolność bezwzględna, w szczególności wolność od praw logiki i od faktów. Nie zważając na to, że człowiek pozostaje zawsze w wysokim stopniu ograniczony przez położenie, w jakim się znajduje. Wydaje się, że jeszcze więcej ludzi uważa, iż prawdziwa wolność domaga się niezależności od zasad moralnych. Ten zabobon występuje szczególnie często w świecie nauki i sztuki” - mówił dziś na Jasnej Górze abp Stanisław Gądecki. Tymczasem, jak zaznaczył, chrześcijańska wolność polega nie tyle na możliwości czynienia czegokolwiek, ile na wolności ku dobru. - „Wolność Jezusa nie polega ani na samowoli, ani na dominacji, dla Niego wolność była służbą, w ten sposób napełnił on wolnością te treści, które inaczej były pustą możliwością robienia bądź nierobienia czegokolwiek. Chrześcijańska wolność jest zatem czymś odmiennym od samowoli – jest ona naśladowaniem Chrystusa w składaniu darów z samego siebie, aż po ofiarę krzyża” - podkreślał.
WŁADZTWO MARYI2021.05.3 13:59
a. Pierwsza kwestia to „królowanie” Maryi. Skąd się ono bierze i na czym polega? Tytuł Królowej Maryja zawdzięcza swojemu Synowi, Jezusowi Chrystusowi, potomkowi króla Dawida (2 Tm 2,8). Zawdzięcza je swojemu macierzyństwu. Królowanie Maryi rozpoczęło się w chwili Jej poczęcia, rozwijało aż do momentu Zwiastowania, podczas którego Bóg wybrał Ją na Matkę Mesjasza. Dzięki temu nosiła Ona Zbawiciela w swoim łonie, urodziła Go, dbała o Jego wychowanie, towarzyszyła Mu podczas Jego publicznego nauczania – aż po krzyż, aż po dzień Pięćdziesiątnicy. Jej panowanie jest właściwie kopią sposobu panowania Jej Syna. On mówił: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi” (Mt 28,18), co potwierdzało Jego władanie nad siłami natury, nad chorobami, demonami, nad grzechem i śmiercią. Jednocześnie zaś pragnął On być sługą tych, którzy w Niego uwierzyli. Podczas Ostatniej Wieczerzy obmywał nogi swoim uczniom, bo „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mt 20,28). Idąc po śladach swojego Syna również Ona postrzega siebie jako służebnicę Pańską (Łk 1,38). Słowo „służebnica” (η δουλη) oznaczało w tamtym czasie także „niewolnicę”, co znaczy, że Maryja nie tylko oddała się Panu Bogu na służbę, ale pragnęła stać się wręcz Jego „niewolnicą”, a więc kimś, kto jest całkowicie od Niego zależny. Dzięki temu stała się pierwszą pośród tych, którzy służąc Chrystusowi w bliźnich, prowadzą swoich braci do Króla, któremu służyć znaczy królować. Tak osiągnęła Ona w pełni ów „stan królewskiej wolności”, charakterystyczny dla uczniów Chrystusa. Tytuł „Królowej” – z kolei ze względu na Jej służbę Chrystusowi – przysługiwał Jej nie tylko w okresie ziemskiego życia, lecz także w czasach ostatecznych. Jest Ona przecież Tą, która zasiada obok swego Syna, Króla chwały. „Zachowana wolną od wszelkiej skazy winy pierworodnej, dopełniwszy biegu życia ziemskiego, z ciałem i duszą wzięta została do chwały niebieskiej i wywyższona przez Pana jako Królowa wszystkiego, aby bardziej upodobniła się do Syna swego, Pana panującego (por. Ap 19,16) oraz zwycięzcy grzechu i śmierci” (Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium, 59). „Pozostając podporządkowana Chrystusowi, jest Królową, która posiada i sprawuje władzę nad wszechświatem, udzieloną Jej przez Syna” (Jan Paweł II, Królowa wszechświata, 23.7.1997). Wzięta do nieba nie zaprzestaje swojej „służby”, w której wyraża się Jej macierzyńskie pośrednictwo „aż do wiekuistego dopełnienia się zbawienia wszystkich wybranych”.
katolicka deratyzacja Polski2021.05.3 13:56
dobrze że te pedofilne pasożytnicze knury poubierane jak Drag Queen i ich pyerdolenie z ambon tracą na znaczeniu!
rebeliant2021.05.3 13:52
"On mówił: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi” (Mt 28,18), co potwierdzało Jego władanie nad siłami natury, nad chorobami, demonami, nad grzechem i śmiercią." - a zatem nie był autentycznym człowiekiem, nie poniósł losu autentycznego człowieka, lecz był półbożkiem. Ktoś taki jedynie zakpił z bycia człowiekiem i jako taki nie może zbawić człowieka, gdyż nie sięga bycia człowiekiem, a to jest fundamentem zbawienia. I ponownie wychodzi na to, że tylko w wszechmocy każda istota osobowa osiąga nie tylko autentyczną wolność, ale również i autentyczną wolną wolę (chociaż ta zaczyna się już od wszechmocy co najmniej wobec samego siebie). Bóg nie jest miłością, lecz "a kto silniejszemu zabroni" i nic ponadto. Gdyby jednak owy Bóg dał człowiekowi "wszechmoc", a ta wywróciłaby się na czymś... to oznaczałoby ponownie, że dał wszechmoc w wersji beta i z wirusem.
Izydor2021.05.3 13:52
Wyznawca machania magicznym waflem specjalistą od zabobonów?
Anonim2021.05.3 13:41
Wolność nie oznacza samowoli. To zabobon częsty dziś w świecie polityki i kościoła.
Anonim2021.05.3 13:36
Lewaki mają wadę w mózgu - nie rozumieją, że Człowiek tym się rożni od zwierzęcia (bezwłosej małpy), że kieruje się Kulturą, zasadami i sam się ogranicza. Na przykład nie defekuje za przystankiem MZK, nie zmusza innych do uznania go za "kobietę z penisem" ani nie gwałci cudzych dzieci seksedukacją, bezczelnie twierdząc, że molestowanie 6-latka dobrze mu zrobi.
man.of.Stagira2021.05.3 13:36
Bądźmy poważni. Od tego czy rządzi Prawo i Sprawiedliwość zależą losy wielu spraw w naszym kraju. Weźmy na przykład taką partię jak Konfederacja // Następnego dnia po utracie władzy przez Prawo i Sprawiedliwość rządzący Polską od 30 z górą lat układ rozpocznie proces eliminacji wszystkich ośrodków oporu społecznego. Na pierwszy rzut pójdą wszystkie media w kraju z Internetem włącznie gdzie już niepodzielnie zapanuje niejaki Zuckerberg (czy jak mu tam). // Na drugi rzut pójdą gracze polityczni DO LIKWIDACJI. Rozpocznie się publiczny lincz a później sądowo-ustawkowa operacja delegalizacji partii Konfederacja, jej publiczna delegitymizacja. Rabini z Konfederacji którzy dzisiaj uganiają się za amantadyną, biorą udział w poszukiwaniach zaginionej Tutki-151 znad Smoleńska, tropią krwiożerczych żydów USA których odciski palców zauważyli na ACT 447 lub bohatersko nadstawiają swoje PŁUCA na działanie towarzyszki sars-cov-2 staną przed dylematem; kontynuować polowanie na PiS (już pod rządami SROKO) czy dać się zlikwidować? Otóż kto głosuje na Konfederację musi mieć świadomość, że może ona funkcjonować jako suwerenny podmiot polityczny JEDYNIE dlatego, że rządzi w Polsce Prawo i Sprawiedliwość a ona ma je na swoim celowniku.// Z chwilą gdy to stanie się PROGRAMEM rządzącej nowej elity SROKO dla Konfederacji historia szansy w polskim życiu politycznym zakończy się. Co wtedy wybiorą Rabini z Konfederacji; lincz i likwidację czy przyłączenie się do "nowych elit"? // Nie wiem jak Wy ale ja nie mam co do ich przyszłej decyzji żadnej wątpliwości // Konfederacja-PO...jedno ZŁO.
Józef2021.05.3 13:33
Czy Najman pilnował Jasnej Góry?
Foster2021.05.3 13:31
Na szcęście oglądałem film Krzyżacy i wiem jaką Kościół Nam zgotował wolność.
Anonim2021.05.3 13:33
Park Jurajski lepszy. Poza tym masz na bakier z historią.
Foster2021.05.3 13:35
...tak się składa że historii mnie uczyli na lekcjach religii.
Anonim2021.05.3 13:39
Ktoś ci nagadał bredni. Pewnie jakiś wyszczekany a bezczelny marksista. Bo trzeba być srogim przygłupem, aby konflikt z jednym z państw niemieckich nazywać konfliktem z Kościołem. Przypomnę, że państwa niemieckie i cysorz od zawsze były skonfliktowane z Papieżem, dość wiedzieć o Sacco di Roma. Ale lewak i tak wie swoje, znaczy, wie nie-swoje. Propaganda nie jest "swoja".
Foster2021.05.3 13:55
No nie przesadzaj - tylko żartowałem. Nie wszystko trzeba brać na poważnie. Jeżeli czujesz się obrażony to przeprasza. rzeczywiście Krzyżacy nie mieli wiele wspołnego z Państwem Kościelnym. Tak samo zabiegali o wględy jak inni.
Anonim2021.05.3 13:45
Chodzi ci o to, że Kościół zakazywał mordowania dzieci na ofiarę słowiańskim bożkom? Czy o to, że zakazywał handlu niewolnikami (wywożonymi przez Kupców Judejskich do Złotej Pragi i masowo kastrowanymi), jakże powszechnego wśród pogan?
Foster2021.05.3 13:57
Skąd ty to wiesz ? To nie może byc prawdą.
69692021.05.3 17:06
A co powiesz o krucjacie dziecięcej? To ci już wyparowało?
Anonim2021.05.3 17:58
Tobie za to wparowało, ignorancie. Ani to krucjata, ani dziecięca, ani organizowania przez kościół, który konsekwentnie próbował takie ruchawki zatrzymywać.
antoni.s2021.05.3 13:19
A ten cudak skąd się tu wziął?
Anonim2021.05.3 13:46
Nie wiem skąd się wziąłeś. Pewnie z jakiegoś tęczowego squotu, cudaku.