17.10.17, 10:40fot. Adam Bujak/Biały Kruk

Abp Marek Jędraszewski: Brońcie krzyża wszędzie - na przekór światu!

W poniedziałek 16 października abp Marek Jędraszewski udzielił sakramentu bierzmowania młodzieży z parafii Znalezienia Krzyża Świętego w Łazanach.

W wygłoszonej dla młodych homilii, metropolita krakowski nawiązał słów odczytanej wcześniej Ewangelii, opowiadającej o tym, jak Pan Jezus w wieczerniku przygotowywał się do początku swojej męki. Właśnie wtedy wygłosił mowę i modlitwę arcykapłańską, która była niejako Jego pożegnaniem. - Mówił, że idzie do Ojca szczególną drogą, drogą cierpienia, męki, śmierci i zmartwychwstania. Wszystko to stanowi tajemnicę jego paschy, czyli przejścia z tego świata do Ojca - tłumaczył abp Jędraszewski.

Zaznaczył, że Jezus wiedział, że tak się musi stać, aby Bóg zesłał na apostołów Ducha Świętego - Ducha mocy i prawdy. Stało się to wtedy, gdy apostołowie razem z Maryją trwali na modlitwie w wieczerniku. - Duch Święty całkowicie przemienia ich serca. Dotąd zalęknieni, bojący się o własne życie, nierozumiejący po co to wszystko się stało. Naraz dzięki Duchowi Świętemu rozumieją, a ich serca są przeniknięte męstwem i odwagą - opisywał. 

Jak dodał, właśnie wtedy św. Piotr w imieniu wszystkich apostołów wygłosił pierwszą w dziejach Kościoła katechezę dla tych wszystkich, którzy słyszeli szum z nieba i zbiegli się w okolice wieczernika. Przypomniał też, że po tym wydarzeniu apostołowie opuścili Jerozolimę i poszli na cały świat, by nauczać wszystkie narody i udzielać im sakramentów.

Arcybiskup uznał też, że wielkim świadectwem pójścia apostołów w świat jest powołanie św. Pawła w Damaszku, gdy planował on uwięzić wyznawców Chrystusa. Kiedy jednak się nawrócił, chciał głosić Dobrą Nowinę wszystkim tym, których spotykał na swoich misyjnych drogach. - Całe dzieje Kościoła które trwają już dwa tysiące lat, to niestrudzone głoszenie ciągle tej samej prawdy o Chrystusie, który przyszedł na świat z miłości do nas i z tej miłości przyjął śmierć na krzyżu i zmartwychwstał. I głosi Kościół tę prawdę wszystkim narodom na całej kuli ziemskiej, niekiedy pośród trudów i prześladowań - zauważył metropolita krakowski. 

Przypomniał młodym, że prześladowania chrześcijan się jeszcze nie skończyły, a w różnych częściach świata za wiarę w Chrystusa ginie dzisiaj około 300 mln chrześcijan. - Mówię to, bo powiedzieliście, że chcecie przyjąć sakrament bierzmowania, by mężnie wyznawać swoją chrześcijańską wiarę i według niej żyć. Jest wielu chrześcijan na świecie, którzy naprawdę mężnie wyznają tę chrześcijańską wiarę i według niej postępują. Także z narażeniem własnego życia - opowiadał.

Zwrócił też uwagę na krzyże wiszące na szyjach kandydatów do bierzmowania. Uznał je za znak wiary, a jednocześnie przypomnienie, jak bardzo Jezus umiłował ludzi i jak cierpiał, aby otworzyć im drogę do nieba. Wyznał przy tym, że te krzyże przypominają mu jedno niezwykłe wydarzenie - Mszę św. na Placu Świętego Piotra, którą 22 października 1978 roku Jan Paweł II sprawował po raz pierwszy jako papież. 

- Mówił o wierze Piotra, na której buduje się Kościół. Wzywał świat, żeby nie bał się Chrystusa i otwierał dla Niego drzwi swoich systemów politycznych, ekonomicznych, kulturowych i społecznych. Chciał żeby Chrystus został przyjęty przez wszystkich, a to dlatego, że tylko Chrystus wie, co kryje się w sercu każdego człowieka i że z drugiej strony człowiek nie może do końca zrozumieć sensu swego życia bez Jezusa Chrystusa.

Dodał, że gdy ta uroczystość inaugurująca pontyfikat papieża dobiegała końca, Jan Paweł II zbliżył się do ludzi i bardzo wysoko podniósł swój pastorał w kształcie krzyża. - Jakby chciał wszystkim poprzez ten gest pokazać: „W tym znaku zwyciężysz! Krzyż jest jedyną naszą nadzieją!", bo wszystko się zmienia w tym świecie - powstają i upadają imperia i królestwa, a krzyż trwa i prawda o Bogu wyrażona przez niego pozostaje niezmienna - zapewniał.

Apelował też do bierzmowanych, aby sami stali się wyznawcami tej prawdy, a krzyże spoczywające na ich piersiach nie były jedynie pamiątką, ale przede wszystkim świętą rzeczą, przed którą będą klękać i się modlić. - Brońcie krzyża najpierw w waszych sercach, a potem wszędzie tam, gdzie one są. Na przekór temu światu, który chce usuwać krzyże, zwłaszcza z przestrzeni publicznej Europy, świata, a także Polski. Trzeba stać na straży krzyża, bo on daje nadzieję, że ci wszyscy, którzy z krzyżem Pana Naszego Jezusa Chrystusa łączą swój los, będą stawali się dobrymi ludźmi, dzięki którym świat będzie zmieniał się na lepsze - zachęcał.

Wspominał też, dzień, w którym kard. Wojtyła został wybrany na papieża. - Wtedy w Rzymie była pogoda równie piękna jak dzisiaj. I właśnie tego dnia, 16 października 1978 roku, byłem jako młody ksiądz na Placu Świętego Piotra i pamiętam to jako jedno z najpiękniejszych wydarzeń w całym moim życiu. To niezwykłe falowanie nastrojów, które zakończyło się ogromnym entuzjazmem - opowiadał.

Na koniec zapewnił, że jest bardzo szczęśliwy mogąc razem z młodymi w ten szczególny wieczór przeżywać prawdę o Kościele założonym przez Jezusa Chrystusa, a żyjącym mocą Ducha Świętego. - On na was zstąpił poprzez swoje dary. Bądźcie tym darom wierni, rozwijajcie je w sobie, dzielcie się tymi darami z innymi i budujcie Kościół młodych, wspaniałych wyznawców Chrystusa - zakończył.

Paulina Smoroń / Archidiecezja Krakowska

mod/swiato-podglad.pl