10.11.17, 12:00fot: Youtube

Bianka Zalewska dla Frondy o pobitej 'Ukraince' czyli propaganda antyukraińska trwa

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Dlaczego tak wiele czasu poświęcamy Ukrainie? Czy jest ona dla nas aż tak ważna?

Bianka Zalewska, dziennikarka pracująca dla ukraińskiej telewizji Espreso TV, komentatorka TVN: Myślę, że dziś, w takiej sytuacji jaka ma miejsce na arenie międzynarodowej, dla nas, dla Polaków, każdy sojusznik jest ważny, a zwłaszcza państwa sąsiadujące z nami. Dopóki Ukraina walczy z Rosją i powstrzymuje jej dalsze inwazje, w znacznym stopniu chroni nas przed tym, aby rosyjskie czołgi nie stały tuż przy polskiej granicy. Myślę, że nikt z nas, Polaków nie chce mieć tuż przy granicy rosyjskich czołgów, zatem w tym sensie Ukraina jest dla nas bardzo ważna.

Czy Polska jest ważna dla Ukrainy?

Myślę, że jesteśmy dla nich bardzo ważni. Bardzo długo Polacy byli uważani przez Ukraińców za swojego „adwokata”, zwłaszcza po wybuchu rewolucji na Majdanie. Faktycznie było tak, że wtedy Polacy pojawiali się na Ukrainie bardzo często. Od tamtej pory sympatia wobec Polaków znacząco się nasiliła. Ukraińcy mówili, że „Polacy to nasi adwokaci w drodze do Unii, dzięki nim do niej przystąpimy”. Od ostatnich dwóch lat niestety, ale ten obraz Polaka-adwokata zdecydowanie się zmienia.

Skąd się to bierze?

Oczywiście nie bierze się to znikąd. Polacy byli dla Ukraińców wielką szansą, wielką nadzieją i pierwszym krokiem do UE. Dzisiaj zaczynają się nas bać, zaczynają nie rozumieć, o co tak naprawdę nam chodzi. My Polacy, również zaczynamy mówić „o co chodzi Ukraińcom, my chcieliśmy im pomóc, a oni czczą Banderę”.

O co zatem chodzi z tym Banderą?

Dla Ukraińców kult Powstańczej Ukraińskiej Armii, nie jest kultem za wymordowanie Polaków, ale za walkę partyzancką z sowietami i komunistami. Dla nich Bandera – który zresztą nie brał udziału w Wołyniu – i UPA kojarzą się ze zwycięstwem nad moskalami. W obliczu tej sytuacji jaka jest obecnie na Ukrainie, to jest dla nich priorytet. Zdecydowanie wielu Ukraińców dopiero przez to, co się u nas dzieje dowiaduje się w ogóle, o czymś takim jak rzeź wołyńska. Wcześniej większość z nich nie miała o tym pojęcia, bo nikt im o tym nie powiedział.

Skąd biorą się różnice?

Kiedy na Ukrainie trwał Majdan, to wraz z moimi kolegami dziennikarzami, robiliśmy Ukraińcom wykłady o rzezi wołyńskiej. Co ciekawe, gdy pokazywaliśmy im informacje na ten temat na Wikipedii, to trzy wersje językowe (polska, ukraińska i rosyjska) znacząco się od siebie różniły. Myślę, że ten wątek trzeba poruszyć w gronie eksperckim.

Czy zachodnia Ukraina nie jest do nas bardziej przyjaźnie nastawiona?

Za zachodniej Ukrainie, tam, gdzie występuje największe uznanie dla Polski, równocześnie występuje też największy kult Bandery. Nam Polakom, rzeczywiście bardzo trudno jest zrozumieć ten fakt, fakt, że tam gdzie jest największa sympatia do Polski, tam też jest największe zamiłowanie do kultu Bandery.

Czy nie zbyt rzadko mówimy o faktach?

Poziom emocji zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie jest zbyt wysoki, ażeby mówić o faktach. W Polsce niszczone są cmentarze i nagrobki ukraińskie. Na Ukrainie podejmowane są liczne działania ograniczające polską swobodę, również dochodzi do dewastacji nagrobków i pomników.

Wydaje mi się, że często problemy o jakich mówimy w relacjach polsko-ukraińskich powodowane są przez „trzecią stronę”.

Jakieś przykłady?

Na przykład ktoś niedawno zdewastował polski pomnik i podpisał rosyjskimi literami, po czym je przekreślił i poprawił literami ukraińskimi. Wygląda na to, że ktoś z rozpędu najpierw napisał w swoimi języku, a później poprawił na ukraiński, aby wiadomo na kogo przekierować winę. W Polsce natomiast dochodzi do przemocy wobec Ukraińców. Sama robiłam reportaż miedzy inni o dziewczynie, która tylko dlatego, że mówiła po ukraińsku dostała butelką w głowę.

Jakie pytania warto postawić przy problemie o którym rozmawiamy?

Gdzie byli wcześniej przeciwnicy Bandery? Do tych zbrodni doszło jakieś siedemdziesiąt lat temu, dlaczego przez tyle lat nic z tą kwestią nie zrobiono? Teraz natomiast nakręcana jest propaganda antyukraińska.

Czy rzeczywiście mamy z taką propagandą do czynienia?

Ta propaganda jest wręcz napędzana. Jest tylko jeden kraj, któremu jest „na rękę” skłócanie nie tylko Polski i Ukrainy, ale i innych narodów. Rosja zawsze wygrywa, gdy udaje się jej zdestabilizować państwa, które chce zaatakować.

Czego nie rozumieją obie strony?

Polacy nie do końca rozumieją o co chodzi z uznaniem UPA na Ukrainie, a Ukraińcy nie do końca rozumieją skąd w Polakach jest takie oburzenie w tej kwestii.

W Internecie pojawiły się komentarze, że Ukraińcy czekają na powrót do władzy PO, bo z nią lepiej byłoby im „dogadać się” w sprawie Bandery. Czy faktycznie może tak być?

Nie sądzę, aby Ukraińcy byli w jakikolwiek mocniejszy sposób związani z którąkolwiek z naszych opcji politycznych. Czy rządzi PiS, czy PO myślę, że nie ma dla nich większego znaczenia. Dla nich raczej ważne jest to, aby nasze relacje był dobre. Niestety, ale propaganda antyukraińska jest mocno odczuwana w Polsce, ale i też na Ukrainie.

Co ma Pani na myśli?

Bodajże w wakacje, w Polsce pewna dziewczyna, gimnazjalistka, została dotkliwie pobita przez swoje koleżanki. Wszystkie dziewczyny były Polkami, zarówno te napastujące, jak i ofiara pobicia. Film ten dostał się do rosyjskich mediów, w których napisano, że Polki pobiły Ukrainkę. Bardzo szybko z tym rosyjskim komentarzem, film trafił do mediów ukraińskich.

Po czasie sprawę sprostowano, jednak zanim do tego doszło komunikat, że Polki pobiły Ukrainkę poszedł w świat, i Ukraińcy, którzy ten film zobaczyli zaczęli się zastanawiać, o co chodzi tym Polakom, dlaczego biją Ukrainkę?

Nastroje wydają się być teraz w naszych relacjach dość napięte…

Nastroje są sztucznie podgrzewane. To, że zbrodnia Wołyńska miała miejsce, jest faktem niepodważalnym, sama jestem z Kresów, zatem doskonale znam i czuję sprawę. To, co wydarzylo sie wiele lat temu, nie oznacza, że dziś mamy sie nienawidzić i dążyć do wojny. Dziś zdecydowanie więcej nas łączy niż dzieli, dlatego myślę, że szczególnie powinniśmy dbać o jedność, dobre relacje z sobą nawzajem.

Zrozumiałe jest, że Ukraińcy budują swój mit założycielski, na Banderze, na UPA. Jednak czy nie ma innego, lepszego dla nich mitu, na którym mogliby zbudować fundamenty swojego państwa?

Z punktu widzenia Polski, każdy inny mit byłby zdecydowanie lepszy na którym mogliby zbudować swoją nową ideologię. Jednak w związku z agresją rosyjską, która ma obecnie u nich miejsce, bardzo trudno znaleźć inną alternatywę. Na chwilę obecną oczywiste jest, że będą budować na czymś, co kojarzy im się ze zwycięstwem nad moskalami, tak jak to oni nazywają Rosjan. Dlatego teraz nie widzę, żadnej alternatywy, być może po zakończonej wojnie w Donbasie jakaś się pojawi.

Czy zatem na chwilę obecną powinniśmy zaakceptować ich sympatie do Bandery? Jeśli tak, to co oni musieliby zaakceptować w nas?

Ja myślę, i pewnie myśli też tak większość Polaków, że nie powinniśmy tego akceptować. Jednak z faktu, że nie zaakceptujemy Bandery, nie może wynikać to, że będziemy chcieli dążyć jakiegokolwiek konfliktu z Ukrainą. Zdecydowanie sprawa UPA powinna iść drugim torem. Ukraińcy bardziej powinni zrozumieć wrażliwość Polaków i popatrzeć na naszą naukę historii.

Dziękuję za rozmowy.