08.09.19, 12:49

CUDOWNE UZDROWIENIA w Polsce za przyczyną Maryi z Gietrzwałdu!

Od początku trwania objawień dziewczynki pytały Maryję, czy przybywający chorzy pielgrzymi doznają uzdrowienia. Matka Boża obiecywała, że takie wypadki będą miały miejsce, ale zawsze potrzebna jest modlitwa, poprawa życia, czasem zamówienie Mszy św. W dokumentacji zachował się opis pierwszego uzdrowienia. Oto jego treść: Przed niżej podpisanym stawił się nauczyciel Józef Paulino z Mądłek i oświadczył co następuje: Moja żona Maria, z domu Stanig, cierpiała od marca tego roku na niebezpieczną chorobę oczu. Wezwani lekarze, wśród nich lekarz specjalista dr Katernaum z Olsztyna i prof. Jakobson z Królewca, oświadczyli, że ta choroba chociaż uleczalna, wymaga jednak długiego czasu. Przepisane przez profesora Jakobsona lekarstwo ulżyło wprawdzie cierpieniu, nie wzmocniło bynajmniej wzroku, tak że żona musiała stale przebywać w ciemnym pokoju. Dopiero po użyciu wody i płótna z Gietrzwałdu, ustąpił powoli ból i po pięciu dniach mogła zupełnie dobrze znosić światło słoneczne, mogła podjąć pracę, pleść, szyć i spełniać inne zajęcia, czego przedtem nie była w stanie robić. Wiarygodni świadkowie, którzy znają żonę i wielokrotnie mogli przekonać się o jej chorobie mogą w każdej chwili na żądanie to potwierdzić. Podpisani Paulina, nauczyciel oraz ksiądz Weichsel proboszcz.

Jak wiadomo, aby uzdrowienie mogło zostać uznane za cud, potrzebna jest opinia komisji lekarskiej. Uzdrowienie z choroby musi być całkowite, ponadto należy wykluczyć ponad wszelką wątpliwość ludzką pomoc czy to lekarską, czy psychologiczną. Stąd nawet w Lourdes, choć dokonało się tam wiele cudownych uzdrowień, szczegółowo badająca wszystkie takie przypadki komisja lekarska i teologiczna tylko w nielicznych sytuacjach orzekła o nadprzyrodzonym fakcie uzdrowienia z choroby, często śmiertelnej.

W Gietrzwałdzie wiele osób doznało pokrzepienia duchowego i uzdrowienia z dolegliwości zdrowotnych, jednak żadnego takiego przypadku nie poddano orzeczeniu komisji lekarskiej. Niektóre osoby złożyły jednak stosowne oświadczenia, ustne lub pisemne. W roku 1962 ks. Franciszek Węglarczyk CRL założył "Księgę łask i uzdrowień otrzymanych za przyczyną N.M.P. w Gietrzwałdzie". Zostały do niej wpisane oświadczenia o otrzymanych łaskach od roku 1947.

Pierwszy wpis oznajmia o uzdrowieniu z choroby rwy kulszowej czyli ischiasu 48-letniej Marii Materny, która bezskutecznie leczyła się przez dziesięć lat. Lekarz oznajmił jej o nieuleczalności choroby, wtedy kobieta poszła do źródełka, obmyła nogi, zimno było bardzo, bo to było późną jesienią. Już po wyjściu z wody poczuła się lepiej, a po miesiącu objawy choroby odeszły.

Drugim wpisem jest oświadczenie ks. kanonika Jana Hanowskiego, który w latach 1913-1927 był proboszczem w Gietrzwałdzie. Otóż siostra kanonika Maria Hanowska po kilku przebytych operacjach, w tym jednej przeprowadzonej w klinice w Królewcu, nie odzyskała zdrowia, a operujący profesor zawyrokował o nieuchronnej śmierci. Kanonik poinformował o tym siostrę. Wtedy Maria Hanowska udała się do Gietrzwałdu, odprawiła tam nowennę, piła wodę ze źródełka i wyzdrowiała. Zmarła po 25 latach zarażono, tyfusem.

W roku 1962 do Gietrzwałdu nadszedł protokół podpisany przez ks. Franciszka Hermana z Różynki. Opisywał w nim wypadek uzdrowienia chłopca z ataków konwulsji. Stefania i Józef Markowscy spod Myszyńca mieli dziesięcioro dzieci, z których sześcioro pozostało przy życiu. Najmłodszy syn Janusz urodzony w roku 1949 cierpiał na konwulsję i kokluszowy kaszel. Leczył go dr Pawłowski z Myszyńca. Chłopiec nie mógł ani jeść, ani stawać na nóżki i nic nie rozmawiał, a oprócz tego cierpiał na biegunkę. Jednego dnia naliczyliśmy 25 ataków konwulsji - oświadczyli rodzice. W roku 1951 na urodziny Matki Boskiej zabrałam to dziecko - powiada matka - do Gietrzwałdu mimo przestróg sąsiadów, którzy twierdzili, że dziecko po drodze umrze. W kościele gietrzwałdzkim przed wielkim ołtarzem padłam na kolana i modliłam się: "Matuchno Najświętsza, nie pójdę z tego miejsca, aż mi ulżysz". W tym czasie mój malec stracił zupełnie apetyt i nie jadł przez całe trzy dni. Doszliśmy do źródełka, tam nagle chłopiec chwycił mnie za brodę i mówi, że chce mu się pić. Wypił ćwierć litra wody ze źródełka i zaraz zjadł kawałek chleba. I jeszcze coś dziwnego: śpiewał razem z ludźmi przy źródełku i wstając zaraz dał znak, że został uzdrowiony. Ponadto matka zeznała jeszcze - napisał w protokóle ksiądz Hermann - że nóżki chłopca przedtem były pokrzywione do tyłu, a potem stan zmienił się na lepsze. Dziecko dotąd rozwija się na pociechę rodziców.

Podobne objawy choroby miała córka Marianny i Stanisława Klim z Ełku. Leczenie okazało się bezskuteczne. Matka dziecka po otrzymaniu od proboszcza wody ze źródełka gietrzwałdzkiego podawała ją dziecku, zamawiała Msze św., ofiarowała na ołtarz św. Antoniego obrus. Poprawa zdrowia była widoczna. Po trzech latach od zaniku choroby rodzice dziecka zwrócili się do księdza proboszcza, aby zaświadczył o fakcie uzdrowienia i podziękowanie w Gietrzwałdzie ogłosić.

We wrześniu 1957 roku Anna Urbanowicz z Prabut złożyła w kancelarii parafialnej w Gietrzwałdzie oświadczenie o uzdrowieniu chorej nogi. Przez dwa lata cierpiała z powodu otwartej rany na nodze, rana stale się powiększała, ciekła z niej ropa. 8 września 1956 roku chora przyjechała z córką do Gietrzwałdu. Po obmyciu rany w wodzie wypływającej ze źródełka poczuła się lepiej. Po tygodniu rana zagoiła się i ból ustąpił całkowicie. Uzdrowienie Anna Urbanowicz całkowicie przypisuje Matce Bożej i publicznie za nie dziękuje.

W roku 1957 Władysław Marciniak z Targowa koło Szczytna po przemyciu uszu wodą z Gietrzwałdu doznał poprawy słuchu. Przyjechał z nadzieją, że tu uzyska zdrowie i tak się stało. W tym samym roku oświadczenia o uzdrowieniu złożyła Waleria Małecka z Inowrocławia: Wczoraj 7 września 1957 roku przyjechałam do Gietrzwałdu po raz siódmy. Od urodzenia byłam głucha i słabo mówiłam, leczyłam się u znachora i u lekarza. Ale nic nie pomogło. Cztery lata temu przyjechałam do Gietrzwałdu po raz czwarty i napiłam się wody ze źródełka. Zaczęłam lepiej słyszeć, rozumieć i mówić. Po przyjeździe do domu zażyłam lekarstwa i wtedy pogorszyło mi się. Dopiero gdy po raz piąty przyjechałam do Gietrzwałdu i napiłam się wody ze źródełka, zaraz mi się polepszyło i teraz przyjechałam do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej podziękować Jej za otrzymaną łaskę. Składam serduszko srebrne. Oświadczenie to potwierdziły koleżanki i matka Walerii.

W "Księdze łask i uzdrowień" znalazły się też podziękowania za uleczenie bez skutków pochorobowych z heinemediny i gruźlicy kręgosłupa. Matka chłopca - Janina Garlińska z Wrocławia szczegółowo opowiedziała po przybyciu do Gietrzwałdu o historii choroby syna Tomasza. Badania lekarskie wykazały u chłopca bolesną dolegliwość, gruźlicę kręgosłupa, która wymagała operacji, a następnie unieruchomienia w kaftanie gipsowym. Tuż przed założeniem gipsu, po podaniu wody z Gietrzwałdu, zrobiono jeszcze raz prześwietlenie rentgenowskie. Zasięg zmian chorobowych okazał się znikomy. Następne prześwietlenia wykazały całkowite wyleczenie. Gorset gipsowy okazał się zbyteczny.

W sierpniu 1968 roku Zofia Reinhard, lekarz medycyny z Ostródy, oświadczyła: Urodziły się dzieci-bliźniaki, 7-miesięczne o wadze 1,5 kg. Dzieci zostały umieszczone w inkubatorach. Jedno z dzieci otrzymało zbyt dużo tlenu i w ten sposób oczy dziecka zostały spalone. Dziecko zupełnie nie widziało. Profesor lekarz we Wrocławiu i klinika odmówili leczenia. Po roku syn i synowa przywieźli dziecko do mnie. Ja się modliłam do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej przez cały rok. W tej chwili spostrzegam, że dziecko zaczyna widzieć. Uważam to za cud.

Te wypisy z księgi doznanych łask świadczą, że nie ma sytuacji beznadziejnych, w których człowiek mógłby popaść w rezygnację. Modlitwa zawsze wlewa nadzieję, bo Bóg swoich łask nie skąpi.

Większość zapisów w "Księdze łask i uzdrowień otrzymanych za przyczyną N. M. P. w Gietrzwałdzie" dotyczy uzdrowień cielesnych, ale są tam też oświadczenia dotyczące uzdrowień duchowych.

Oto Janina K. podała, że jej mąż, który przez kilka lat pracował w milicji, stał się człowiekiem niewierzącym. Z pacierza się śmiał i uważał to za głupstwo. Prosiłam go - oświadczyła żona - by poszedł ze mną na odpust. Powiedział, że jak będzie miał pieniądze to pójdzie. Pożyczyłam pieniędzy i razem pojechaliśmy. Prosiłam bardzo Matkę Bożą, a potem Pana Jezusa, by go nawrócił. Mąż poszedł do spowiedzi i stał się innym człowiekiem. Dobrym, pracowitym. Do Gietrzwałdu chodzi. Było to w roku 1957. Oświadczenie zostało spisane w roku 1963.

W roku 1966 Maria Trębacz z Prabut zgłosiła fakt następujący: była w Gietrzwałdzie na odpuście 8 września 1962 roku. Zabrała stąd wodę ze źródełka. Miesiąc później jej mąż ...pracując w ogrodzie skaleczył się w rękę kolcem cierniowym, głogiem długości 2 cm. Kolec został głęboko wbity pod skórę i nie dał się wyjąć. Pod wpływem tego kolca ręka spuchła bardzo silnie. Ponieważ była to noc, nie mając innych lekarstw wzięłam cudowną wodę z Gietrzwałdu, umyłam nią rękę i zaczęłam się modlić. Mąż tymczasem zasnął spokojnie. Nad ranem przebudził się i krzyknął: już mnie ręka nie boli i czuje się bardzo dobrze. Dla uzupełnienia protokołu dodaję, że kolec ten wyszedł z ręki zaraz, gdy mąż się przebudził i krzyknął, już mnie ręka nie boli.

Bolesława Sielicka z Książnik koło Morąga przez dziesięć lat cierpiała na różę nogi. Łaski uzdrowienia doznała 8 września 1957 roku, oświadczenie złożyła po ośmiu latach, gdy choroba nie powróciła. Bronisława Suchowiecka z Wielbarka cierpiała na ból pięty. W 1958 roku zdecydowała się pojechać do Gietrzwałdu.

Ze stacji Biesal wielu ludzi pojechało furmanką - oświadczyła - ja postanowiłam iść pieszo w intencji uleczenia nogi. W drodze odczułam natchnienie, że moja noga nie boli. Minęło już pięć lat i nie odczuwam żadnego bólu.

Przez rok na chorą nogę skarżył się Wacław Saroniak z Biskupca Reszelskiego. Noga puchła, maść przepisana przez lekarza nie skutkowała. Wtedy żona Maria podpowiedziała, aby nogę smarować wodą z Gietrzwałdu. Już w pierwszych dniach od tej decyzji mężczyzna poczuł ulgę w cierpieniach, a po miesiącu wszystkie dolegliwości odeszły.

Rozalia Wierzchowska z Witowa miała bardzo trudne i bolesne porody. Przed urodzeniem trzeciego dziecka przyjechała do Gietrzwałdu wraz z mężem, aby prosić o łatwe rozwiązanie. Rzeczywiście tak się stało, poród nie był ...taki bolesny jak poprzednio. Potem miałam jeszcze pięcioro dzieci i przed każdym porodem odmawiałam różaniec oraz w czasie porodu. Każdy odbył się krótko i łagodnie. Uważam to jako wyraźną łaskę doznaną za przyczyna M. B. Gietrzwałdzkiej. Ta sama osoba oświadczyła, że jej córka została uderzona przez konia. Na cztery dni utraciła przytomność. Gdy dałam na Mszę św. do M. B. Gietrzwałdzkiej, tego samego dnia córka oprzytomniała. Do obecnej chwili czuje się dobrze.

Bardzo częste są wpisy do księgi dziękujące za łaskę uzdrowienia dzieci. Michalina Jackowska z Morąga, gdy wnuczek zachorował na zapalenie opon mózgowych, przybyła wraz z matką dziecka do Gietrzwałdu, ...by wyprosić dla niego zdrowie. Tu daliśmy na Mszę św. Po mniej więcej dwóch tygodniach wnuk poczuł się zdrowy. W trzy lata po tym wydarzeniu babcia zaświadczyła o całkowitym powrocie do zdrowia swego wnuka. Ewa Funk z Rumi przeżyła boleśnie upadek córki z pierwszego piętra, po stromych schodach na cement. Córka miała w chwili upadku trzy lata, ale po kilku latach rozpoczęły się bóle głowy i oczu. Lekarze zaproponowali operację głowy, na którą rodzice nie wyrazili zgody. Dziecko było w stanie ciężkim, a matka modliła się do Matki Bożej. Modlitwa okazała się skuteczna. Córka wyzdrowiała. Choroba nie powróciła. Małżonkowie złożyli wtedy przyrzeczenie, że co roku pielgrzymować będą do sanktuarium maryjnego.

Maria Kamińska z Olsztyna w roku 1968 przytoczyła historię choroby jej wnuczki, która zapadła na zapalenie zatok ocznych. Najbliższy lekarz przepisał zastrzyki. Zanim lekarstwo zostało wykupione wzięłam wodę ze źródełka z Gietrzwałdu i tą wodą obmyłam buzię dziecka, rączki i dałam jej się napić. Dziecko zasnęło na parę godzin. Po przebudzeniu dziecko zostało zdrowe bez gorączki. Lekarz potwierdził wyzdrowienie dziecka. Oto inny wpis do księgi: Iwona Roman chorowała od urodzenia (zwichnięcie nóżki). Była tu u Matki Najświętszej i bardzo Ją prosiła o zdrowie. Gdy wróciła do domu rzekła matce: mamo nie wiem co się stało, że ja mogę chodzić. Gips został zdjęty. Lekarz powiedział: chyba Bóg nam ją uzdrowił. Stało się to 8 września 1963 r.

Po dwudziestu latach od uzdrowienia Janina Gerko z Barczewa złożyła oświadczenie, że jej syn cierpiał na epilepsję. Po napiciu się wody ze źródełka w Gietrzwałdzie, spowiedzi i Komunii św. został uzdrowiony. Ataki choroby odeszły, wcześniejsze dwuletnie leczenie było nieskuteczne. Danuta Dawnorowicz pod przysięgą złożyła oświadczenie o uzdrowieniu z paraliżu osiemnastoletniej dziewczyny. Leżała w szpitalu wojewódzkim, lecz zabiegi lecznicze nie przynosiły poprawy. Matka dziewczyny posmarowała ją wodą z Gietrzwałdu. Po przebudzeniu się, dziewczynka odzyskała władzę w całym ciele. Wyszła ze szpitala bez żadnych śladów, zupełnie zdrowa. Matka jej sądzi, że tylko Matka Boża przywróciła jej zdrowie.

W 1963 roku Amelia Kąkol z Gdyni-Orłowa złożyła następujące oświadczenie: W 1915 roku pracowałam w fabryce amunicji w Niemczech w Wittemberdze w Saksonii. W tym czasie fabryka ta została wysadzona w powietrze z przyczyn nieznanych. Pod wpływem tego wstrząsu z przerażenia straciłam mowę, oczy zaszły mi mgłą i zaczęła mnie boleć głowa. Zabrali mnie do szpitala nieprzytomną z Wittenbergi. Po trzech miesiącach straciłam wzrok zupełnie. Nic nie widziałam. Z oczu i uszu zaczęła mi lać się ropa. Po sześciu miesiącach wróciłam ze szpitala do domu dalej chora. W domu w Wejherowie leżałam półtora roku. W 1918 roku przyjechałam do Gietrzwałdu na odpust wrześniowy (8 IX). Trzy dni przed odpustem, to jest 5 września matka zaczęła mi myć głowę wodą ze źródełka cudownego i modlić się o moje zdrowie. Dnia 9 września przedpołudniem odzyskałam wzrok. Głowa przestała mnie boleć i przestała się też lać ropa z oczu i uszu. Bandaże matka zostawiła przy źródełku. Dla uzupełnienia oświadczenia dodaję, że świadkiem mojej choroby był młodzieniec, który jest obecnie moim mężem i jego siostra Anastazja. Mężowi na imię Leru. Przez cały czas pragnęłam gorąco być jeszcze raz w Gietrzwałdzie. Dzisiaj moje pragnienia zrealizowały się. Do tej pory czuję się bardzo dobrze.

W roku 1982 Wacława Brzostek z Pisza oświadczyła: W 1978 roku pojawił się guz na głowie. Lekarka stwierdziła, że jest to kaszak i skierowała na operację. Jednak pełna obawy, dopiero po długich naleganiach lekarki i krewnych zdecydowałam się na operację. Wróciłam więc do domu i już żadne namowy nie pomogły, by się zdecydować na operację. W roku ubiegłym 1981 przyjechałam na odpust do Gietrzwałdu i przemyłam sobie guz wodą ze źródełka pobłogosławionego przez Matkę Bożą. Po pewnym czasie guz począł sam znikać. Dzisiaj nie odczuwam istnienia guza, jak również żadnych dolegliwości. Pragnę dodać, że zgodnie z życzeniem Matki Bożej codziennie odmawiam różaniec.

Przytoczę jeszcze podziękowania z roku 1993 za laskę zdrowia uzyskaną w Gietrzwałdzie. Otóż Aleksander Rosa z Warszawy tuż po ślubie zapadł na chorobę związaną z układem nerwowym. Jak pisze: Dostałem się do szpitala, przez prawie cały okres pobytu nie mogłem chodzić, dopiero przed wyjściem ze szpitala mogłem się jako tako wolniutko poruszać. Będąc w szpitalu dowiedziałem się o objawieniach Matki Bożej w Gietrzwałdzie i o cudach z tym związanych. Chory odwiedził Gietrzwałd i oświadczył, że przełom w... chorobie rozpoczął się od momentu powrotu z Gietrzwałdu. Z każdym dniem czuję się lepiej (mogę już pracować), czuję jak zdrowie powraca do mnie. Wiem, że wszystko mogę zawdzięczać wstawiennictwu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej.

dam/adonai.pl

Komentarze

12019.09.9 10:29
Brednie opowiadane w XXI wieku!!!!
Max Fiend2019.09.9 0:02
"Uzdrowienia w Polsce za przyczyną Maryi" - to jak zwykle wyłącznie kwestia wiary takie zjawiska i wynikających z niej osobistych przekonań. Zawsze mnie zastanawiało kto lub co stoi za licznymi "cudownymi uzdrowieniami" w innych religiach i kulturach.
Marek2019.09.8 20:17
Obarczanie dzieci grzechami rodziców to nikczemność . Budowanie na tym ideologii okazało się niezwykle trwałe . Jak widać problemy z przyzwoitością i logicznym myśleniem są wieczne .
Luzifer die eine kleine jüdisch läuse 2019.09.8 17:19
Majne name yst 𝐋𝐮𝐳𝐢𝐟𝐞𝐫®-𝐀𝐫𝐨𝐧 𝐇𝐞𝐫𝐬𝐳𝐟𝐞𝐥𝐝 i jestem 𝐬𝐜𝐡𝐞𝐢𝐬𝐬𝐞𝐣𝐮𝐝𝐞. Tyle tylko znam niemieckiego. Szuflowalem szajs w chlewni u Hansa potem szparagi u Helgi. Dzisiaj mam arbeitslosengeld malo ale co mam zrobic. Zapytaj 𝐀𝐥𝐛𝐞𝐫𝐭𝐚 𝐏𝐨𝐜𝐡𝐰𝐞 kiedy miał jakąkolwiek książkę w ręku? Miał, ale penisa kretyna 𝐏𝐢𝐨𝐭𝐫𝐚 𝐍𝐨𝐰𝐚𝐤𝐚, 𝐉𝐨𝐧𝐚𝐬𝐢𝐤𝐚 a 𝐊𝐞𝐥𝐥𝐞𝐫 𝐊𝐫𝐚𝐰𝐜𝐳𝐲𝐤 obciąga ich wszystkich. No więc na ch.... mu biologia?
Albert2019.09.8 17:41
A ten zboczony katośmieć znowu tylko o penisach i obciąganiu. Zamiast pisać w kółko o tym w Internecie, idź po prostu do swojego proboszcza. On tylko czeka na takich jak ty.
I'm Albert the cocksucker2019.09.8 19:15
Zapytaj 𝐀𝐥𝐛𝐞𝐫𝐭𝐚 𝐏𝐨𝐜𝐡𝐰𝐞 kiedy miał jakąkolwiek książkę w ręku? Miał, ale penisa kretyna 𝐏𝐢𝐨𝐭𝐫𝐚 𝐍𝐨𝐰𝐚𝐤𝐚, 𝐉𝐨𝐧𝐚𝐬𝐢𝐤𝐚 a 𝐊𝐞𝐥𝐥𝐞𝐫 𝐊𝐫𝐚𝐰𝐜𝐳𝐲𝐤 obciąga ich wszystkich. No więc na ch.... mu biologia?
Albert2019.09.8 19:35
Penisy... wszędzie penisy.... Katolicy to jednak zboczeni są.
I'm Albert and I'm a human waste2019.09.8 19:54
Thank you for reading and be very much alerted, I know, you're on a lookout for a new dick. You're a truly disgusting piece of human waste. Eat your own shit and die, motherfucker.
Albert2019.09.8 20:02
Klasyka gatunku. Penisy, kał i tak dalej. Katolstwo w pełnej krasie. Kontynuuj publiczne kompromitowanie się katośmieciu. Świetnie ci idzie.
I'm Albert and I'm a human waste2019.09.8 20:13
You're a truly disgusting piece of human waste. Eat your own shit and die, motherfucker.
aspiring educationalist2019.09.8 22:35
Muchos dineros zatrzymał się na poziomie oralno-fekalnym, mniej więcej jak trzyletnie dziecko, którego trzeba pilnować na spacerze, żeby do rączek i do buzi nie brało psich kup.
Albert2019.09.8 17:00
Ach ten katolicki ciemnogród. Snują te swoje bujdy i snują święcie wierząc w ich prawdziwość. Sami analfabeci, pijacy, patologia i zwykłe ludzkie odpady, które nic nie wiedzą, nic w życiu nie widziały i nigdzie nie były, a jedyny ich cel życiowy to Słodziaki w Biedronce i weekendowy grill na działce zakończony niedzielną mszą i wysłuchiwaniem bdzetów urojonych w wypełnionej średniowiecznym szambem główce i wygłaszanych przez zboczonego pedofila w sukience.
Luzifer®2019.09.8 16:53
Sama Maryja ma to w doope i te szopki Ja strasznie denerwuja.
gffgddh2019.09.8 16:33
Ty nad wszyst­kie anio­ły mą­dry i wspa­nia­ły, Boże przez los zdra­dzo­ny, po­zba­wio­ny chwa­ły, O Sza­ta­nie, mej nę­dzy dłu­giej się uli­tuj! O Ty, Ksią­żę wy­gna­nia, mimo wszyst­kie klę­ski Nie­po­ko­na­ny ni­g­dy i za­wsze zwy­cię­ski, O Sza­ta­nie, mej nę­dzy dłu­giej się uli­tuj! Głu­chych mro­ków pod­zie­mia wszech­wie­dzą­cy kró­lu, Le­ka­rzu do­bro­tli­wy ludz­kich trwóg i bólu, O Sza­ta­nie, mej nę­dzy dłu­giej się uli­tuj! Któ­ryś rzu­cił w pierś na­wet naj­lich­szych nę­dza­rzy Skrę mi­ło­ści, co Raju pra­gnie­niem się ża­rzy, O Sza­ta­nie, mej nę­dzy dłu­giej się uli­tuj! Któ­ry Śmierć za­płod­niw­szy, swą ob­lu­bie­ni­cę, Zro­dzi­łeś z nią Na­dzie­ję, sza­lo­ną wietrz­ni­cę, O Sza­ta­nie, mej nę­dzy dłu­giej się uli­tuj! Któ­ry w oku ska­zań­ca za­pa­lasz błysk dumy, Że pa­trzysz z szu­bie­ni­cy wzgar­dą w ludz­kiej tłu­my, O Sza­ta­nie, mej nę­dzy dłu­giej się uli­tuj! Któ­ry znasz naj­taj­niej­sze ziem­skich głę­bin cie­nie, Gdzie za­zdro­sny Bóg dro­gie po­cho­wał ka­mie­nie, O Sza­ta­nie, mej nę­dzy dłu­giej się uli­tuj! Któ­ry wzro­kiem swym ja­snym przej­rza­łeś me­ta­le Od wie­ków śpią­ce w głu­chym, mrocz­nym ar­se­na­le, O Sza­ta­nie, mej nę­dzy dłu­giej się uli­tuj! Któ­ry chro­nisz od śmier­ci i zgub­ne­go stra­chu Lu­na­ty­ków błą­dzą­cych po kra­wę­dziach da­chu, O Sza­ta­nie, mej nę­dzy dłu­giej się uli­tuj! Któ­ry sta­rym pi­ja­ka ko­ściom nie­po­ży­tą Gięt­kość da­jesz, gdy wpad­nie pod koń­skie ko­py­to, O Sza­ta­nie, mej nę­dzy dłu­giej się uli­tuj! Któ­ryś człe­ka sła­be­go, by mu ulżyć męki, Na­uczył proch wy­ra­biać i dał broń do ręki, O Sza­ta­nie, mej nę­dzy dłu­giej się uli­tuj! Któ­ryś pięt­no wy­ci­snął, co hań­bą na­zna­cza, Na czo­le bez­wstyd­ne­go chciw­ca i bo­ga­cza, O Sza­ta­nie, mej nę­dzy dłu­giej się uli­tuj! Któ­ry spra­wiasz, że ko­biet upa­dłych wzrok pała Uwiel­bie­niem łach­ma­nów i cho­re­go cia­ła, O Sza­ta­nie, mej nę­dzy dłu­giej się uli­tuj! Po­chod­nio my­śli­cie­li, ko­stu­rze wy­gnań­ców, Spo­wied­ni­ku wi­siel­ców i bied­nych ska­zań­ców, O Sza­ta­nie, mej nę­dzy dłu­giej się uli­tuj! Oj­cze przy­bra­nych dzie­ci, któ­rych Boga Ojca Gniew i mści­wość wy­gna­ły z raj­skie­go Ogroj­ca, O Sza­ta­nie, mej nę­dzy dłu­giej się uli­tuj! Mo­dli­twa Chwa­ła to­bie, Sza­ta­nie, cześć na wy­so­ko­ściach Nie­ba, gdzie kró­lo­wa­łeś, chwa­ła w głę­bo­ko­ściach Pie­kła, gdzie zwy­cię­żo­ny, trwasz w dum­nym mil­cze­niu! Uczyń, nie­chaj ma du­sza spo­cznie z Tobą w cie­niu Drze­wa Wie­dzy, gdy swo­je ko­na­ry roz­wi­nie, Jak skle­pie­nie ko­ścio­ła, któ­ry nie prze­mi­nie!
Zenon2019.09.9 22:31
Tylko kółko ci pomoże. Weź więc kółko i stuknij się w czółko.
bezlitosny internauta2019.09.8 16:31
Czy tylko mnie powyższa ilustracja przywodzi na myśl kobiecą waginę?
wójtzPcimia2019.09.8 16:34
a są męskie?
Lolek Kremówka2019.09.8 18:23
Są kurze, kocie.
hallo faggot2019.09.8 16:36
you're a sick motherfucker very likely you were watching your own mother in the shower sick piece of shit
Stach-Albert-Nowak-LechKeller vier dumme Atheisten2019.09.8 15:42
Wyjaśnij "iza" po co więcej biologii? Olbrzymia większość uczniów, późniejsza"klasa robotnicza", to zwykli przeciętniacy, pośród nich jest spory procent zwykłych kretynów/-nek niczym nie zainteresowanych, nie brak też imbecyli których jedynym zainteresowaniem jest alkohol, używki, etc. Widzisz 'iza" tu na blogach jaką większość stanowią kretyni i kretynki, którzy nie mieli w ręku książki od dekad, więc po jaki ch.... im biologia. Zapytaj 𝐀𝐥𝐛𝐞𝐫𝐭𝐚 𝐏𝐨𝐜𝐡𝐰𝐞 kiedy miał jakąkolwiek książkę w ręku? Miał, ale penisa kretyna 𝐏𝐢𝐨𝐭𝐫𝐚 𝐍𝐨𝐰𝐚𝐤𝐚, 𝐉𝐨𝐧𝐚𝐬𝐢𝐤𝐚 a 𝐊𝐞𝐥𝐥𝐞𝐫 𝐊𝐫𝐚𝐰𝐜𝐳𝐲𝐤 obciąga ich wszystkich. No więc "izo" na ch.... im/tobie biologia?
Albert2019.09.8 16:56
"Olbrzymia większość uczniów, późniejsza"klasa robotnicza", to zwykli przeciętniacy, pośród nich jest spory procent zwykłych kretynów/-nek niczym nie zainteresowanych, nie brak też imbecyli których jedynym zainteresowaniem jest alkohol, używki, etc. " I tacy potem idą głosować na PIS oraz leżą krzyżem w kościele. To właśnie ta ciemna, niewyedukowana, niepiśmienna patologia, do której zresztą sam się zaliczasz katolicki ćwoku, któremu w głowie wyłącznie penisy i obciąganie. Na takie ścierwa jak ty szkoda nawet pogardy. Nawet na karmę dla psów się nie nadajesz.
Topek2019.09.8 15:10
Nie powinno się propagować kłamstw o cudownych uzdrowieniach tak samo jak polecania i propagowania różnych znachorów i energoterapeutów robiących ciężko chorym ludziom jakąś złudną nadzieję, to po prostu obrzydliwe
Zenon2019.09.9 22:30
A co z bolszewickimi obietnicami raju na ziemi? Czy to nie jest obrzydliwe, zwłaszcza, że zawsze z tych obietnic wychodziło tylko piekło?
iza2019.09.8 14:12
Więcej biologii w szkole, mniej religii, to może ludzie przestaną wierzyć w te brednie. Wstyd, żeby w XXI, w środku Europy, w dobie rozwoju medycyny, wierzyć w cuda i uzdrowienia za pomocą modlitwy i wody ze źródełka. ŻAŁOSNE, ŻAŁOSNE, ŻAŁOSNE.
andrzejhahn - die eine kleine jüdisch läuse 2019.09.8 14:12
𝐚𝐧𝐝𝐫𝐳𝐞𝐣𝐡𝐚𝐡𝐧 - die eine jüdisch läuse 𝐚𝐧𝐝𝐫𝐳𝐞𝐣𝐡𝐚𝐡𝐧 - nawet na mydło się nie nadaje 𝐚𝐧𝐝𝐫𝐳𝐞𝐣𝐡𝐚𝐡𝐧 - nudzi sie w swoim kibucu
andrzejhahn32019.09.8 14:00
nie ma nic bardziej zabawnego jak i idiotycznego od katolickiego kiczu
dewastator paliczek2019.09.8 15:48
wzniosłość od śmieszności dzieli cienka granica, łatwo jąprzekroczyć
Zenon2019.09.9 22:28
jesteś zboczeńcem czy żydem?
Danka S.2019.09.10 2:24
Zenon! to ty jeszcze nie wiesz kim on jest ? Nazywa się Lech Keller-Krawczyk ! On jest Zydem, ateistą i pedałem! Kilka razy siedział za to ! Poczytaj o nim w necie ! On nawet czepiał się siostry dzieci! Poczytaj też w IPN o nim ! Szok !
andrzejhahn32019.09.8 13:58
cudowny idiotyzm poganskiej sekty katolickiej....................
A kiedy Marian ze schodów spadł2019.09.8 13:48
Czy „za przyczyną Maryi” wyrosły komuś nowe zęby?
Mikołaj 2019.09.8 14:07
Ślepcze , wyrosły za Jej przyczyną wszystkim zbawionym nowe zęby !. Dla ciebie niegodnego aby to widzieć , tylko to mogę dać za świadectwo : " Zęby twoje jak stado owiec wychodzących z kąpieli, każda z nich ma bliźniaczą, nie brak żadnej." .
dewastator paliczek2019.09.8 15:05
Oczywiście, że tak, tylko niwierzący będą żuli gumę palcami gdy nastąpi paruzja
JONASIK2019.09.8 15:30
Tak, np. Schetynie :)
szcze na PiS i rydzykowi w ryj2019.09.8 13:28
"dziewczynki pytały Maryję, czy przybywający chorzy pielgrzymi doznają uzdrowienia. Matka Boża obiecywała..." Chory na schizofrenię widzi, słyszy i odczuwa bodźce, które w rzeczywistości nie istnieją, ale w jego odczuciu są jak najbardziej realne. Osoba cierpiąca na schizofrenię widzi rzeczy, czy słyszy głosy, które w rzeczywistości nie istnieją lub odbiera pewne sytuacje w sposób niezgodny z rzeczywistością. Jego odczucia i przekonania są na tyle silne, że nikt z otoczenia nie jest w stanie go przekonać, że jest inaczej.
Mikołaj 2019.09.8 13:58
Daltonista , który jednocześnie byłyby obłudnikiem i hipokrytą , w ten sam sposób jak ty , tłumaczyłby sobie to co ludzie opowiadają o kolorach , aby nie czuć się upośledzony ! .