12.09.13, 11:07Fot. Wikipedia

Czy odkrycia naukowe mogą doprowadzić do zmiany stosunku Kościoła do in vitro?

Wbrew powracającym opiniom – niestety także wśród niektórych katolików czy duchownych – że rozwój technologii zapłodnienia in vitro może doprowadzić do zmiany stosunku do niej Kościoła, nie ma takiej możliwości. Niezwykle mocno przypomina o tym biskup Ignacio Carrasco de Paula z Papieskiej Akademii Życia, który zaznacza, że nawet gdyby udało się doprowadzić do sytuacji, w której tylko jeden zarodek byłby powoływany do istnienia, a później transferowany do macicy matki, to i tak Kościół będzie uznawał procedurę za niemoralną i nieakceptowalną.

- Instrukcja „Donum vitae” daje w tej sprawie negatywną odpowiedź – podkreślał biskup Carrasco de Paula w rozmowie z portalem Life Site News.  I to nawet w sytuacji, w której udałoby się wyeliminować zarówno utratę ludzkich zarodków, ich mrożenie, procedura dotyczyłaby tylko małżeństw, a nasienia nie pobierano by przez masturbację. - Niszczenie zarodków jest poważnym i nieakceptowalnym skutkiem procedury in vitro, ale główny problem moralny jest inny: tylko rodzice mogą być rzeczywistą przyczyną nowego życia, a nie procedura moralna – podkreślił biskup.

TPT/LSN

Komentarze

anonim2013.09.12 11:17
No to jeżeli technika in vitro będzie się rozwijać, a Kościół będzie stał dalej na swojej pozycji to sam sobie będzie winny nieprzychylnych komentarzy. W opisanej powyżej idealnej procedurze in vitro nie byłoby już nic kontrowersyjnego, a Kościół dalej mówiłby nie dla zasady:/
anonim2013.09.12 11:26
Ale nadal się trzymają stanowiska, że Adam i Ewa to postacie historyczne :)
anonim2013.09.12 12:36
Ciekawe skąd my ludzie mamy sami z siebie mieć umiejętność właściwej oceny, czy coś jest dobrem czy złem? Musielibyśmy mieć cechy boskie.
anonim2013.09.12 12:47
Widzę, że osoby komentujące jak zwykle mówią "ćwierć-prawdy",byle tylko dokopać Kościołowi. Negacja zapłodnienia pozaustrojowego nie wynika tylko i wyłącznie z faktu niszczenia embrionów, tudzież nowoczesnej eugeniki polegającej na wszczepieniu tylko tych, które" najlepiej rokują". Podejście Kościoła jest o wiele głębsze. Taki sposób "produkcji ludzi" jest metodą całkowicie niehumanitarną, odłączającą poczęcie od miłości małżeńskiej, od naturalnego aktu współżycia. Zakładanie "prawa do posiadania dziecka" przez każdego, jest założeniem fałszywym, i wynika z egoizmu (nie zagłębiam się w to bardziej, ale upraszczając - ja chcę, to będę mieć za wszelką cenę, to egoizm). Procedura zapłodnienia "na szkiełku" jest metodą zaprzeczającą u samych podstaw godności ludzkiej, zarówno potencjalnych rodziców, jak i dziecka. Ludzie ostatnimi czasy dają się szmacić, mówiąc kolokwialnie, i udają że pada jak się na nich pluje. Warczycie na ten Kościół, jakby wam krzywdę robił. Ma za zadanie nauczać i upominać, a co ktoś zrobi z tą nauką i upomnieniem to już jego sprawa. Ciekawe swoją drogą, że obserwuje się taki pęd do życia w zgodzie z naturą, filozofie "new age", harmonia z przyrodą itp itd, a jak się człowiek przypatrzy, to Kościół Katolicki jest największym obrońcą praw naturalnych i ludzkich. Świat chroni zarodki orangutanów, a ludzi spuszcza się z wodą z kibla albo produkuje jak łososie..
anonim2013.09.12 13:05
__Kreska__ Piękny przykład komentarza przepełnionego ideologią:) "Taki sposób "produkcji ludzi" jest metodą całkowicie niehumanitarną,..." Nie uważam aby taki razysowany obraz idealnego in vitro był niehumanitarny. To metoda dająca życie tam gdzie przyroda zawiodła. Cud! Nie grzech:) "...odłączającą poczęcie od miłości małżeńskiej, od naturalnego aktu współżycia." Skoro natura zawiodła to człowiek musi jej przyjść z pomocą. Nigdzie nie ma zasady, że akt seksualny musi być nierozerwalnie związany z zapłodnieniem. A co do samej miłości małżeńskiej to właśnie jej owocem jest dziecko poczęte dzięki in vitro. "Zakładanie "prawa do posiadania dziecka" przez każdego, jest założeniem fałszywym, i wynika z egoizmu..." Dlaczego twierdzisz że jest założeniem fałszywym? Uzasadnij "Procedura zapłodnienia "na szkiełku" jest metodą zaprzeczającą u samych podstaw godności ludzkiej..." Nie zgadzam się z tym i zarówno nie miałbym nic przeciwko gdybym ja został tak poczęty jak i gdyby niestety okazało się że w przyszłości tylko w taki sposób będę mógł się doczekać potomstwa.
anonim2013.09.12 13:17
__Kreska__ nareszcie ktoś swój! Cytując mojego znajomego księdza: "nie ma boskiego pierwiastka w metodzie in vitro, która jest produkcją człowieka, ale w prokreacji, w ludzkiej płodności". W in vitro kryje się chęć panowania, pretendowanie do tego, co jest właściwe tylko Bogu, ale ponieważ go tam nie ma, metoda ta jest niemoralna.
anonim2013.09.12 13:25
@Franko7 - nie ma czegoś takiego jak "idealne zapłodnienie in-vitro". Taka procedura jest niehumanitarna i niegodna osoby ludzkiej (to do zagadnienia poniżej), ponieważ ludzka seksualność zostaje sprowadzona do technicznej metody laboratoryjnej, a dziecko staje się "dobrym jakościowo" produktem, wynikającym z wydajności laboratorium, a nie intymności między kobietą i mężczyzną. Dodałabym też do tego cały proces medyczny prowadzący do zapłodnienia - podawanie końskich dawek hormonów w celu pobrania jajeczek, uprzedmiotowienie roli mężczyzny w całej procedurze jako dawcy nasienia.. Negatywne skutki wynikają ze sfery zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Nie wiem, czy są małżeństwa, które zbliżyło do siebie zapłodnienie in-vitro, natomiast wiem, że są takie, które oddaliły się od siebie. Owszem, nie ma zasady, że akt seksualny musi być nierozerwalnie związany z zapłodnieniem, natomiast zapłodnienie jest nierozerwalnie związane z aktem seksualnym. Nie ma czegoś takiego, jak prawo do posiadania dziecka. Dziecko nie jest niczyją własnością, żeby je posiadać. Jest darem który można przyjąć, a nie kawałkiem mebla żeby nim rozporządzać.
anonim2013.09.12 13:25
@_Kreska_ Taki sposób "produkcji ludzi" jest metodą całkowicie niehumanitarną, odłączającą poczęcie od miłości małżeńskiej, od naturalnego aktu współżycia. Co za bzdury. Człowiecze, a kto wg. Ciebie poddaje się invitro. Czy nie ci młodzi, zakochani w sobie ludzie, którzy wzięli ślub w nadziei na założenie rodziny. Po roku okazuje się, że coś jest nie tak, że są bezpłodni. Tymczasem nauka jest w stanie rozwiązać ten problem łącząc ich komórki sztucznie i umieszczając w ciele tej kobiety, dzięki czemu będzie mogła zostać matką własnego dziecka z własnej krwi. Nigdy tego nie zrozumiesz, bo Ciebie ten problem nie dotknął. Więc co możesz wiedzieć o uczuciach młodej kobiety, która nie może zajść w ciążę w sposób naturalny. Jeśli uważasz, że chęć urodzenia dziecka i stworzenie rodziny to egoizm, to nie ma dla ciebie ratunku.
anonim2013.09.12 13:28
Franko7 ale bzdety piszesz. To jest coś, co ty uważasz o in vitro, natomiast tak się nie da. Jak już wcześniej napisałem człowiek nie ma możliwości prawdziwej oceny dobra i zła. Do tego potrzeba jest mędrca, kogoś kto nie jest praktykiem, a naucza. Taką pozycję właśnie ma Kościół. A rola oskarżyciela też jest... Ten zawsze wskazuje na Kościół jako wtrącający się w nie swoje sprawy.
anonim2013.09.12 13:30
@arbiter - jeżeli do Ciebie nie przemawia uprzedmiotowienie człowieka, sprowadzające go do roli produktu, to o czym my mamy rozmawiać? To już nawet nie jest brak podejścia religijnego, tylko takiego "na chłopski rozum".
anonim2013.09.12 13:33
@ Augur, możemy się przerzucać komentarzami, i sądzę, że do niczego to nie doprowadzi. Wyobraź sobie, że bardzo dobrze rozumiem ból ludzi, którzy nie mogą mieć dziecka. Jednocześnie nadal uważam, że cel nie uświęca środków, a dziecko mimo całej chęci potencjalnych rodziców nadal nie staje się produktem laboratoryjnym i nadal jest darem, który można ale nie musi się otrzymać.
anonim2013.09.12 13:40
__Kreska__ Kompletnie rozminęłaś się z sensem. Artykuł dotyczy możliwej w przyszłości idealnej, udoskonalonej metody in vitro. "Owszem, nie ma zasady, że akt seksualny musi być nierozerwalnie związany z zapłodnieniem, natomiast zapłodnienie jest nierozerwalnie związane z aktem seksualnym. Zapłodnienie jak udowadnia metoda in vitro wcale nie jest nierozerwalnie związane z aktem seksualnym i w przyszłości być może nawet całkowicie można by wyeliminować taki sposób naturalnej prokreacji gdyby były ku temu jakieś poważne powody bo technika pewnie kiedyś będzie wstanie podołać takiemu wyzwaniu. Maksio "Jak już wcześniej napisałem człowiek nie ma możliwości prawdziwej oceny dobra i zła" I Ty mi zarzucasz że ja bzdety pisze? A skąd wiesz że to są bzdety? Te bzdety są dobre czy złe? A dlaczego dobre lub złe? A samodzielnie do tego dojdziesz czy pójdziesz sprawdzić w Biblii np. Uwaga Uwaga ! Biblię też napisali ludzie! I samodzielnie oceniali co ma być ukazane jako dobre, a co jako złe. I nie pisz mi do Bogu czy Duchu Św. bo ja nie z tej bajki jestem:) Wszystko co osiągnęła nasza ludzka cywilizacja zawdzięczamy tylko i wyłącznie sobie, własnej obserwacji i wyciąganiu wniosków z działań, nauce na błędach i doskonaleniu się.
anonim2013.09.12 13:41
Augur, Franko7 Gotowość do przyjęcia tego, co mówi Kościół zawsze jest związane z wiarą. Kościół jednak już dość zrobił - szczególnie dzięki Komisji Episkopatu ds. in vitro - by wytłumaczyć społeczeństwu czym w rzeczywistości jest ten rodzaj zapłodnienia. Tam sasiedli naukowcy, ale rzeczywiście należy odwołać się do wiary, jeżeli społeczeństwo wybiera głos innych naukowców. Po prostu Kościół mówi z pozycji prawdy w odróżnieniu od faktu naukowego, chociaż to właśnie fakty miażdżą in vitro jako metodę skuteczną, bezpieczną, łatwą i tanią.
anonim2013.09.12 13:43
__Kreska__ A czym się różni owo "uprzedmiotowienie dziecka/człowieka" w przypadku gdy para pragnie mieć dziecko i uprawa seks, aby to dziecko mieć, a parą która poprzez uprawianie seksu nie może mieć dziecka i musi w związku z tym udać się do specjalisty i być może w konsekwencji poddać się in vitro? Obie pary pragną mieć potomstwo w takim samym stopniu i obie mają na to szanse. Tylko że prze tą druga niestety dłuższa i trudniejsza droga.
anonim2013.09.12 13:46
Maksio "chociaż to właśnie fakty miażdżą in vitro jako metodę skuteczną, bezpieczną, łatwą i tanią. " Nikt nie mówi że będzie łatwo i przyjemnie. Ale szansa na potomstwo istnieje, a ponadto od czegoś trzeba zacząć aby w przyszłości metoda/metody mogły być udoskonalane i doprowadzane do zadowalających czy wręcz idealnych poziomów.
anonim2013.09.12 13:48
Franko7 Na podstawie samego tekstu Bibli można uzasadnić właściwie każde zachowanie, nawet najgorszą zbrodnię. Dlatego jest potrzeba, by Kościół uzasadniał to co jest tam napisane. W końcu cały Nowy Testament powstał już w Kościele, natomiast teksty starego testamentu Kościół zebrał i zredagował. No to co? Biblia jest Kościoła? Co do nauki i osiągnięć cywilizacji, to wszystko jest dla ludzi, ale niektóre rzeczy przez zaniechanie. Przecież niektóre rzeczy po prostu szkodzą. Zjedz na przykład muchomora.
anonim2013.09.12 13:51
Maksio Czy w Biblii masz napisane, że jedzenie muchomorów jest złe? Skąd masz pewność że jest złe?
anonim2013.09.12 13:51
"Nikt nie mówi że będzie łatwo i przyjemnie. Ale szansa na potomstwo istnieje" Tak Franko7, ja dobrze wiem, że wszystko będzie nieważne, by tylko posiąść życie ludzkie i stać się Bogiem...
anonim2013.09.12 13:51
Dobra przecież to i tak bezsensu jest:) Kończę na razie. Miłego dnia życzę:)
anonim2013.09.12 13:53
"Tak Franko7, ja dobrze wiem, że wszystko będzie nieważne, by tylko posiąść życie ludzkie i stać się Bogiem... " Nie aby stać się Bogiem tylko po to aby zapewnić przetrwanie, przekazać geny dalej.
anonim2013.09.12 13:54
Franko7 "Czy w Biblii masz napisane, że jedzenie muchomorów jest złe? Skąd masz pewność że jest złe?" Rozbawiłeś mnie. Tam jest mowa o jabłkach ha ha ha ale rozumiesz podtekst?
anonim2013.09.12 13:55
"Tak Franko7, ja dobrze wiem, że wszystko będzie nieważne, by tylko posiąść życie ludzkie i stać się Bogiem... " Nie po to aby stać się Bogiem tylko mówiąc najprościej i najsurowiej po to aby zapewnić przetrwanie danej linii i przekazać geny dalej.
anonim2013.09.12 13:58
Maksio Pytając o muchomora chciałem wykazać następnie że nie wszystko jest w Biblii bezpośrednio opisane i że nawet opierając się na niej i tak musimy polegać na ludzkim rozumie aby wskazywać co jest dobre a co złe w pewnych sytuacjach. Tak czy inaczej jesteśmy zdani na siebie tylko i wyłącznie.
anonim2013.09.12 13:58
I coś z komentarzami się działo i dlatego podwójnie został napisany jeden.
anonim2013.09.12 14:13
Jest takie stare przysłowie: " Syty głodnego nie zrozumie". I możecie sobie tak pisać jeszcze przez 100 stron i nic z tego nie wyniknie. Przeciwnicy invitro to przede wszystkim ludzie mający własne, urodzone naturalnie dzieci. Jednak przy obecnym wzroście bezpłodności, a zjawisko to postępuje bardzo szybko, przyjdzie czas, gdy wasze dzieci dorosną i będą chciały mieć własne potomstwo. I czego wam i nikomu nie życzę, dotknie was ten problem, to szybko zweryfikujecie zarówno swoje poglądy jak i wiarę.
anonim2013.09.12 14:14
artur.db7 a ciebie to znam i wiem, że zapędzasz innych w bezowocne dysputy i ziejesz niechęcią do Kościoła oraz prostych wartości. Nie odpowiadajcie mu. Franko7 nie czytasz dobrze moich komentarzy. Tak jak napisałem PismaŚw. nie da się stosować wprost. Jest potrzeba mędrca i prowadzenia.
anonim2013.09.12 15:12
[email protected] Rozumiem, że jesteś zwolennikiem mordowania, bez konsekwencji. Brawo! Niech żyje barbarzyństwo. [email protected] A to że masz brud za paznokciami to też wina Kościoła? Płaskość ziemi nijak się ma do zabijania i nigdy nie była dogmatem Kościoła, tylko pewnym stanem wiedzy. Przy dzisiejszym stanie wiedzy i z racji amoralnych działań in vitro jest złem czy Ci się podoba czy nie.
anonim2013.09.12 15:15
@icari80 ""Kościół nie zmieni nauczania w sprawie zapłodnienia in vitro" A Większość społeczeństwa (nie oszukujmy się, naprawdę większość) nie zmieni opnii o Kościele i nadal to nauczanie nie będzie ich interesowało. Ot, pielęgnowanie różnic i podziałów." To nie tak działa. Wierni byliby zainteresowani Kościołem, mieliby lepszą opinię, gdyby Kościół był bardziej liberalny i nie walił takich "byków", jak ten tutaj, z in vitro. "Z logicznego punktu widzenia jest to dla mnie oczywiste. Kościół naucza według dogmatu, zgodnie z którym to Bóg tworzy życie i daje duszę. A w IVF okazuje się, że rzeczywistość jest zgodna z jedną z trzech poniższych możliwości: a) Człowiek wymusza na Bogu stworzenie życia i duszy (co jest absurdem bo zaprzecza Boskości Boga+ Kościół nie może na to przystać)" A jak ktoś uprawia seks to już nie zmusza? "b) Bóg nie tworzy życia tylko człowiek to robi wykorzystując prawa natury (co jest niezgodne z w/w. dogmatem- Kościół nie może na to przystać)" Oczywiście że tak jest. Kościół może ewentualnie podtrzymywać dogmat że to Bóg stworzył prawa natury. Nauki szczegółowe udowodniły że człowiek powstał w procesie ewolucji i że historia Adama i Ewy, stworzenia ich z prochu/ziemi to tylko przenośnia, nie fakt historyczny. Co więcej, byłaby to bardzo trafna przenośnia, bo być może życie, w tym ludzie, rzeczywiście powstali z materii nieogranicznej, z prochu, w procesie abiogenezy - Bóg mógł tylko poruszyć świat i nadać mu takie prawa by to się stało. "c) Bóg popiera metodę IVF, tworząc życie za jej pomocą, dlatego jest ona skuteczna (niezgodne z nauczaniem Kościoła, że jest to zła metoda- Kościół nie może na to przystać)." Tautologia. Metoda jest zła bo jest zła :D "Jest więc oczywistym, że Kościół (przynajmniej narazie) metody IVF nie zaakceptuje bo musiałby przyznać, że mylił się w ocenie rzeczywistości i naukach o samym Bogu. A tego Kościół baaardzo nie lubi robić." @_Kreska_ "jeżeli do Ciebie nie przemawia uprzedmiotowienie człowieka, sprowadzające go do roli produktu, to o czym my mamy rozmawiać?" A niby dlaczego in vitro człowieka uprzedmiotawia a zwykły stosunek już nie? Bo jest intymność? Co za infantylizm. "To już nawet nie jest brak podejścia religijnego, tylko takiego "na chłopski rozum"." Na rozum dziecka które nie jest w stanie zrozumieć że liczy się miłość do dziecka a nie metoda jaką powstaje. "a dziecko mimo całej chęci potencjalnych rodziców nadal nie staje się produktem laboratoryjnym i nadal jest darem, który można ale nie musi się otrzymać." Piszesz, jak dla mnie, jak człowiek który nie lubi "chemii" ale nie dostrzega że jest obecna we wszystkim. Stosunek płciowy to też jest "laboratorium", wykoncypowanie nowego człowieka. Skąd wniosek że jest uprzedmiotowiony w in vitro? @Maksio "nie czytasz dobrze moich komentarzy. Tak jak napisałem PismaŚw. nie da się stosować wprost. Jest potrzeba mędrca i prowadzenia." Tak, potrzebny jest mędrzec, który wygładzi te wewnętrzne i historyczne sprzeczności.
anonim2013.09.12 15:25
PetesWicked to ksiądz był odkrywcą Ziemi jako kuli. Mikołaj Kopernik był księdzem. Kościół jednak zawsze będzie stał na straży takiej wiedzy, która może przyczynić się do samouznania się człowieka za stwórcę. To jest kwesia dojrzałości ludzkiej. Nie od razu Kościół zgodził się na na fakt kulistości Ziemi, ale dlatego, że tak wielkie odkrycie mogło prowadzić do negacji prawdy. Trzeba pamiętać, że poznanie zaskutkowało zniekształceniem Boga i tego, co boże w oczach ludzkich. Przez zerwanie jabłka z drzewa poznania dobra i zła nastąpiło coś odwrotnego - nieumiejętność rozeznania dobra. Historia Adama i Ewy to oczywiście pewien obraz niehistoryczny, ale obraz prawdziwej relacji człowieka z Bogiem. Stąd dojrzałość, jeśli chodzi o podejście do odkryć naukowych daje wniosek, że przez odkrycie przesuwa się jedynie granica poznania. Stąd szczególnie dużo osób wierzących jest wśród ludzi nauk ścisłych, bo zauważają oni tę prawidłowość. Właśnie pokora i wiara powodują zgodę na to, że ta granica poznania istnieje i nie da się jej przekroczyć. Za nią jest Bóg. Wielkie odkrycia - jak to kopernikańskie - rodziły dużą pokusę do uznania, że wszelka wynalazczość jest dziełem ludzkim, natomiast nie jedynie książką, z której ktoś daje nam czytać. I tak właśnie zaczął się ciemny wiek Oświecenia, bo odkrycia swoją drogą i tak będą, ale iluzja, co do tożsamości, pochodzenia...
anonim2013.09.12 16:27
@Maksio Wiesz, jakoś nie uważam żeby doprecyzowanie w Biblii że nietoperze to ssaki a nie ptaki i inne podobne bzdety, w tym płaskość Ziemi, stanowiły dla człowieka i jego poznania zagrożenie. Wręcz przeciwnie. Gdyby Bóg popisał się w Biblii wiedzą o świecie to więcej ludzi by w niego wierzyło. Natomiast taki obskurantyzm jaki usiłujesz nam tu promować jako "pilnowanie by granica poznania nie była przesunięta za daleko" nie ma nic wspólnego z troską Boga o ludzi. Ludzie religijni celowo stosują obskurantyzm jako formę kontroli nad ludźmi. Kiedy brakuje im już gruntu pod nogami to stosują stare, dobre odwołanie się do pychy człowieka. Człowiek chce tworzyć ludzi przez in vitro? Pycha! Co z tego że ta metoda mogłaby zostać doprowadzona do perfekcji i nie zabijano by żadnych nadliczbowych zarodków. Zawsze znajdzie się jakieś "ale", bo zawsze Kościół będzie chciał kontrolować ludzi usprawiedliwiając to wizją Boga. Którego oni, kler, znają oczywiście najlepiej, bo sami tak mówią :)
anonim2013.09.13 23:25
@mad.man "Masz rację, Anonymous. Bo dlaczego w Biblii nie ma nic o teorii względności, mechanice kwantowej, elektrodynamice Maxwella? Dlaczego Bóg tego nie objawił?" Ja napisałem tylko o nietoperzach jako ssakach. Nie wymagam by Bóg zsyłał ludziom wiedzy z przyszłości, wiedzy szczegółowej jak mechanika kwantowa czy elektrodynamika tylko żeby jego księgi, jakkolwiek symboliczne, nie myliły się w tak prostych przykładach. Jest to oczywisty dowód na to że Biblię pisali ludzie, również nienatchnieni i popełniający błędy. A zatem można oczekiwać że i inne "standardy" biblijne są wadliwe, jak choćby Prawo Mojżeszowe, które chrześcijaństwo zresztą odrzuciło. Nie mam tego za złe chrześcijanom, dobrze zrobili, to prawo było przestarzałe, opresyjne, szowinistyczne i w ogóle. Ale Jezus nie poparł tego odrzucenia żadnymi słowami, wręcz przeciwnie, popierał zachowanie Prawa jak najbardziej, w Kazaniu na Górze. I tego chrześcijanom nie wybaczę - są hipokrytami do n-tej potęgi. Potrafią kompletnie zmienić dawne nauczanie judaistyczne, ale zamiast przyznać po prostu że Biblia nie jest księgą świętą w każdym calu, zamiast przyznać że potrzebny jest rozum aby odsiać ziarno od plew wymyślili, z Pawłem na czele jakieś teologiczne i mdłe wyjaśnienia, mimo że czarno na białym, w najważniejszej mowie Jezusa stoi jak byk: Prawa nie należy zmieniać. Ludzie którzy chcą tworzyć nową religię z przestarzałej, którzy chcą ją modernizować, ale którzy jako powód na to nie podają powodu rozumnego tylko wyssanego z palca budują złe fundamenty, sieją złe owoce. Dzisiaj podobne zmiany musi przejść np. islam, zrozumieć że to rozum a nie autorytet boski może odsiać prawdę od manipulacji w jego świętym Koranie. "Anonymous, nie masz obowiązku słuchać Kościoła." Oczywiście. "To takie proste. Bóg szanuje Twoją wolność." I Twoją też. Dlatego uszanuje katotradyzm i z pewnością "wynagrodzi" katolików w niebie za takie sprzeniewierzanie się rozumowi, najdoskonalszemu ze wszystkich narzędzi jakie posiada. "Przecież piekło możesz wybrać dobrowolnie. Bóg uszanuje Twój wybór." I vice versa. W jakiejś religii na Ziemi Bóg może pokarać Cię za to że jadłeś lody, mimo że nie miałeś pojęcia o tym że to złe. Bóg jeszcze Cię nie uświadomił? Oczywiście żartuję sobie tylko z zakładu Pascala, który zasadny jest tylko dla przyjęcia nieskończoności różnych bóstw z jeszcze większą kombinacją warunków do spełnienia oraz możliwości że nie istnieje. I z tego że serio uważasz że ktoś poglądy religijne "wybiera", przez co "dobrowolnie wybiera piekło". Religii się nie wybiera. Można być dobrym człowiekiem bez religii i dla mnie Bóg tylko z tym się liczy, a nie z wiarą na którą patrzy co najwyżej z mieszanką zażenowania taką bezsensowną uwagą całości świata i wdzięcznością. Ludziom którzy uważają że to wiara zbawia człowieka szczerze współczuję "wybrania" takich poglądów i skazania się na piekło wiary. Wiary w to że to wiara zbawia - czyż to nie ironiczne? "Czy Kościół chce Cię kontrolować? Czy czasem nie cierpisz na jakiś rodzaj manii prześladowczej?" Kościół z pewnością chce kontrolować prawa w różnych krajach. One dotyczą również i mnie, więc pośrednio, tak, kontroluje również i moje życie. Kontroluje jakość tych katolików z którymi obcuję na co dzień. "Szkoda, że kiedy powstawała Biblia, nie było jeszcze Anonymousa. On podpowiedziałby Bogu, co powinno się w niej znaleźć. Tak dla dobra Boga. By więcej ludzi w Niego uwierzyło." Muszę powiedzieć że to całkiem dobry wniosek. Wielu ludzi potrafiłoby w dzisiejszych czasach zasugerować daleko lepsze rozwiązania problemu wiary Bogu, czy też, rozwiązania problemu propagandy wiary ludziom którzy religię chrześcijańską wymyślili. Bo jak dla mnie to skrewili :) "Czy Anonymous widzi, co dzieje się na Zachodzie? Czy kościoły liberalnych protestantów pękają w szwach? Czy pękają w szwach kościoły anglikańskie, nie mogąc pomieścić wiernych na niedzielnych nabożeństwach? A przecież te Kościoły pozwalają praktycznie na wszystko? A wiernych praktykujących coraz mniej." Implikujesz że kościoły protestanckie tracą mimo to więcej wiernych niż katolickie? Zastanów się nad swoim argumentem - ja nie implikowałem że takie decyzje jak z in vitro CAŁKOWICIE powstrzymają proces laicyzacji społeczeństwa, tylko że zdecydowanie mniej ludzi przestanie odchodzić od Kościołów. Nie jest zresztą prawdą że kościoły protestanckie są od dawna liberalne. Może w sprawie celibatu, ale to za mało. Mając liberalizm w Kościele protestanckim od niedawna nie należy się spodziewać że to uzdrowi sytuację natychmiast.
anonim2014.01.17 17:23
Rzeczywiście nie ma takiej możliwości aby Kościół zmienił swoją naukę o 180 stopni tylko dlatego, że rozwój badań medycznych uległ gwałtownemu przyspieszeniu i o człowieku od poczęcia i narodzin aż do śmierci wiemy bardzo dużo. Bo dużo nie znaczy wszystko. Kościół zakazuje nie tylko in vitro (człowiek nie powinien być produktem fabrycznym, gdyż to przeczy jego godności) ale na przykład wykonywania pewnych operacji dotyczących transplantacji np. transplantacja tkanek pobranych z uprzednio zabitego nienarodzonego dziecka (czyli wykorzystywanie człowieka jako przedmiotu użytkowego), czy przeszczep całego mózgu lub jakiejś ważnej jego części (bo nie wiadomo czy człowiek będzie tym kim był wcześniej czy nie).
anonim2014.03.19 21:34
A ja nie rozumiem dlaczego Kościół nie odzywa się w takim razie na temat inseminacji. Również nasienie trzeba jakoś pobrać, a potem je wstrzyknąć kobiecie do macicy. To również jest poczęcie na innej drodze niż naturalny akt małżeński. Gdyby udało się udoskonalić metodę in vitro tak, jak opisano w artykule, to czym by się już właściwie różniła od inseminacji, której Kościół nie potępia?