18.05.17, 12:10Filip Frąckowiak, źr. kuklinski.org.pl

Filip Frąckowiak dla Frondy: Wychodzi na jaw, że PO walczy z PiS za publiczne pieniądze

Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: Pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz oświadczyła, że nie stawi się przez komisją weryfikacyjną do spraw reprywatyzacji. Jej zdaniem komisja nie została powołana zgodnie z konstytucją . Jak Pan uważa, czy pani prezydent dobrze postępuje, nie chcąc stawić się przed tą komisją?

Filip Frąckowiak, radny m. st. Warszawy, dyrektor Izby Pamięci Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego:  Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz źle robi, że nie chce pojawić się przed komisją, ale nie jest to jedyny polityk Platformy Obywatelskiej, który unika odpowiedzialności prawnej. Robiła tak m. in. pani Julia Pitera, która nie chciała wykonać wyroku sądu, zgodnie z którym miała przeprosić jednego z polityków PiS, ale zadeklarowała, że nie przeprosi, potem ją dopiero zmusili do tego partyjni koledzy.

Generalnie postawa pani Hanny Gronkiewicz-Waltz wpisuje się w narzucanie Polakom narracji o tym, jakoby rządy Prawa i Sprawiedliwości były nieprawne, niekonstytucyjne - a na czele jest tutaj argument Trybunału Konstytucyjnego. Oczywiście jest to nieprawda i nie wiem, czy PO nie chce uczestniczyć w życiu politycznym - a może tak byłoby najlepiej?

Może nie mają innego wyjścia, niż polityka - funkcje, posady, wieloletnie przyzwyczajenie do zasiadania ,,we władzy'' - to pewnie uzależnia?

Większość z nich nie ma do czego wrócić, bo przecież są zawodowymi politykami, którzy przez dekady III RP zmieniali barwy, czego najlepszym, flagowym przykładem jest Donald Tusk - chociaż on miałby pewnie na razie do czego wracać.

Wracając do samej Warszawy - obawiam się jednak, że za postawą Hanny Gronkiewicz-Waltz stoi nie tylko niechęć do rządów Prawa i Sprawiedliwości jako takich i do państwa polskiego, ale przede wszystkim stoi za tym obawa, że musiałaby odpowiadać na pytanie, na które nie potrafiłaby odpowiedzieć, udzielając uczciwej odpowiedzi i nie pogrążając siebie samej oraz swojej partii, a przy okazji części bądź całego zarządu miasta Warszawy.

Oczywiście pociągnęłaby ich na dno, w sensie politycznym - bo czy w sensie karnym, to miałaby wykazać ta komisja a także prokuratura oraz CBA. Sądzę, że politycznie sytuacja Hanny Gronkiewicz-Waltz jest nie do uratowania. Czy warszawiacy zagłosują wbrew dotychczasowej elicie warszawskiej, to jest oddzielna sprawa, natomiast ciągle wychodzą na jaw nieprawidłowości.
Na przykład radny Andrzej Kropiwnicki przedstawił ostatnio ulotkę, która zawiera logo ,,Zakochaj się w Warszawie'' - czyli jest to ulotka miejska, która jednocześnie krytykuje politykę partii Prawo i Sprawiedliwość w Warszawie.

To oznacza, że wykorzystywane są do walki stricte partyjnej pieniądze miasta, czyli wszystkich obywateli. Co więcej, ostatnio zostały przedstawione dokumenty, o które sam wystąpiłem - tj. o ujawnienie informacji publicznej, dotyczącej wydatków z karty służbowej wiceprezydentów - a okazało się, że tylko jeden wiceprezydent miał kartę. Pani Gronkiewicz -Waltz też nie miała karty służbowej, co jest zaskakujące, bo karta służbowa pomogłaby uporządkować i rozliczyć wydatki - wiadomo by było, na co pieniądze są wydawane.
W każdym razie wiceprezydent Jóźwiak przyznał się do tego, że wydawali pieniądze z jego karty pracownicy Biura Marketingu Miasta Stołecznego Warszawy na kampanię na Facebooku. Wskazuje na to sms do autora materiału od Jarosława Jóźwiaka o tym, że udostępniał swoją kartę służbową pracownikom Biura Marketingu, aby wykupywali reklamy na Facebooku.

Czy dotyczyły one wspierania Platformy Obywatelskiej?

Tego jeszcze nie wiemy, bo nie wynika to jednoznacznie z wykazu transakcji tej karty.

Czy uda się zbadać, na co zostały wydane te pieniądze?

Tak, da się to zbadać i teraz - co jest ważne - nasilenie tych zakupów na Facebooku przypada na okres kampanii wyborczej podczas ostatnich wyborów samorządowych.

Czyli może się okazać, że fundowano sobie z naszych pieniędzy reklamę PO na Facebooku?

Jestem przekonany, że tak właśnie było i że to były pieniądze wykorzystywane dla celów promocji stricte partyjnej. Pojawia się też wątpliwość czy osoby, które dysponowały kartą i płaciły za tę reklamę, a wg Jóźwiaka byli to pracownicy Biura Marketingu - czy te osoby miały zdolność prawną, pełnomocnictwo do posługiwania się tą kartą.

Jakie to są kwoty?

To idzie w dziesiątki tysięcy złotych za reklamy na Facebooku.

W takim razie - pytań do pani prezydent będzie pewnie jeszcze więcej, ale chyba unikanie mediów czy komisji nie jest najlepszym wyjściem w tej sytuacji?

Z pewnością tak. Wracając do kwestii poruszonej na początku - to jest błąd, że pani Hanna Gronkiewicz-Waltz nie chce stawić się i pokazać opinii publicznej, że jest politykiem, który być może popełnił błąd, ale jest się w stanie z tych błędów wytłumaczyć. Zwróciłbym przy okazji uwagę na dbałość wszelkich państwowych służb, aby to wszystko odbywało się lege artis, żeby nikt nie mógł zarzucić, że cokolwiek odbywa się poza prawem. Jak dotąd służby państwowe próbują znaleźć dowody na przestępstwa w taki sposób, aby nie odbywało się to kosztem ograniczenia wolności osób, które niemal w stu procentach ponoszą winę, a na pewno polityczną, jeśli nie karną.

Jak Pan uważa, czy długo jeszcze będzie trwać sprawa związana z dziką reprywatyzacją warszawskich nieruchomości i kiedy dojdzie do bardziej spektakularnych wyników - coś uda się niezbicie udowodnić, wykryć i osądzić winnych, bo szum medialny trwa dopiero od około roku?

Mowa jest o tym - tu muszę zastrzec i sprostować - nie od około roku, ale od około dziesięciu lat, ponieważ ta sprawa była po prostu ukrywana i wzmianki pojawiały się wcześniej w niektórych mediach, ale ,,ukręcano łeb'' tej sprawie. Czy to będzie jeszcze długo trwało - moim zdaniem tak, bo są to tak skomplikowane operacje, tak wielowątkowe, że to ociera się o przestępczość zorganizowaną i nie chodzi tu o grupę bandytów dokonujących kradzieży, tylko trzeba sprawdzić dokumenty wiele lat wstecz.Co za tym idzie, trzeba też odnaleźć chociażby świadków, którzy mogą zeznawać w tych sprawach. To jest bardzo skomplikowane, ale wierzę, że część tych spraw zostanie wyjaśniona.

Mimo całej kompromitującej sytuacji, w jakiej niejeden prezydent miasta podałby się do dymisji, pani Hanna Gronkiewicz-Waltz zachowuje się bardzo pewnie a na pytania o kamienicę, która należy do jej rodziny i jest objęta dochodzeniem, mówi do dziennikarski ,,niewiasto, współczuje pani, proszę zmienić pracodawcę''.

Dziwię się i jest to dla mnie postawa niezrozumiała, nawet w czysto ludzkim wymiarze, jak można nie chcieć się zupełnie tłumaczyć, bo pani prezydent zwyczajnie nie chce się tłumaczyć. Proszę pamiętać, że kiedyś zaproponowała, że zatrudni firmę audytorską, zewnętrzną, ale do tego audytu nie doszło. W związku z tym pojawiło się podejrzenie, że warunki przeprowadzenia audytu - te progowe - zostały skonstruowane w taki sposób, żeby żadna firma nie była tym zainteresowana.

A jeśli już pojawiła się firma, to do wyboru i tak nie doszło.

Dokładnie tak. Najpierw jednak Hanna Gronkiewicz-Waltz chciała przeprowadzić audyt własny - co jest oczywiście absurdalne, ale w końcu i tak stanęło na audycie własnym, bo tymi sprawami ma się zajmować wiceprezydent Pahl, więc to jest absurd do kwadratu.
Ze wszech miar oni próbują ograniczyć swoją odpowiedzialność, ale to musi w pewnym momencie jednak wyjść na jaw, zresztą wychodzą już pewne medialne informacje. W tych śledztwach są już takie dowody, które mogłyby doprowadzić do odpowiedzialności karnej niektórych urzędników, ale czy chodzi o Hannę Gronkiewicz-Waltz, tego nie wiem.

Czy wybory samorządowe mają szanse przebiegać prawidłowo?

Pamiętamy sytuacje sprzed sprzed 2,5 roku, i tam niewątpliwe były zachowania nie fair, choć nikt tego nie udowodnił. Pamiętamy słynne spotkanie Leszek Miller - Jarosław Kaczyński, ono się odbyło w tej sprawie, w sprawie oszustw w kampanii wyborczej i jestem prawie pewien, że takie nieprawidłowości miały miejsce. Mogę powiedzieć tyle, że na moje wyniki wyborcze z 2014 roku , żeby się pojawiły na stronie PKW, czekałem ponad rok. Już samo to jest przekrętem, nawet gdyby wyniki zgadzały się co do jednego głosu i wszystkie były postawione w odpowiednich kratkach - sam fakt, że trwało to półtora roku, jest nie do zaakceptowania.

Dziękuję za rozmowę.