17.04.14, 16:57Roman Giertych

Giertych: "Nasz los zależy od charakteru prezydenta USA"

W łamach „Rzeczpospolitej” Roman Giertych stwierdził, że "rządzący Rosją wrócili do metod utrzymywania władzy i popularności w społeczeństwie znanych z imperium rosyjskiego XVII–XIX wieku. Zgodnie z tym modelem przywódca rosyjski, który poszerza terytoria i wygrywa wojny, jest popularny bez względu na społeczną cenę tego zwycięstwa, a ten, który traci terytoria, jest niepopularny, nawet gdy gospodarka się rozwija".

"W razie konfrontacji z Rosją nasz los zależy od charakteru prezydenta USA - stwierdza były minister edukacji. - Chyba nikt na całym świecie nie ma wątpliwości, że gdyby dzisiaj Rosjanie postanowili interweniować w krajach bałtyckich i w Polsce, to nikt nie przyśle nam na pomoc żadnych realnych wojsk.Może lotnictwo amerykańskie wzięłoby udział w jakiejś batalii, ale nie byłoby zaangażowane na pełną skalę, a to oznaczałoby konieczność prowadzenia samotnej wojny".

Według Giertycha "jedyną realną gwarancją bezpieczeństwa Polski wobec zmienionego modelu funkcjonowania władzy w Moskwie jest obecność na naszym terenie amerykańskiej bazy z bronią jądrową. Tak jak ma to miejsce w Niemczech, Holandii, Włoszech i Wielkiej Brytanii. [W rzeczywistości Niemcy i Włosi takiej broni nie mają - red.] Jeżeli jesteśmy w NATO, to mamy prawo oczekiwać podobnego stopnia bezpieczeństwa jak pozostali członkowie sojuszu".

"Można powiedzieć, że to nie my dyktujemy warunki USA i nasze oczekiwanie pełnej NATO-wskiej gwarancji bezpieczeństwa wcale nie musi się spotkać z pozytywną odpowiedzią. To prawda. Dlatego należy mieć alternatywę" - dodaje.

Alternatywę adwokat dostrzega w przestawieniu naszej polityki zbrojeniowej "na taką, która maksymalnie wykorzysta posiadane przez nas środki i możliwości pod kątem obrony własnego terytorium przed atakiem konwencjonalnym. Jest nią także rezygnacja z roli szpicy NATO i przestawienie polityki zagranicznej na wzór węgierski czy fiński".
"Te dwa działania muszą być ze sobą powiązane kontynuuje. - Jeżeli NATO nie da nam pełnej gwarancji stosowania zasady „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” i będzie nas utrzymywać w strefie „gorszego sojuszu”, to konsekwencje tego będą oczywiste – w razie wojny z Rosją będziemy musieli bronić się sami" - podsumowuje.

Ab/Rzeczpospolita/wpolityce.pl

Komentarze

anonim2014.04.17 17:09
"przestawienie polityki zagranicznej na wzór węgierski" Czyli prorosyjski? Słynny artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego mówi, że w razie napaści każdy z sojuszników udziela pomocy podejmując "działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej". To dość słabe stwierdzenie, w szczególności nie możemy liczyć na rozpętanie III wojny światowej w naszej obronie.
anonim2014.04.17 22:21
Tusk na pierwszą wizytę pojechał do Rosji więc? Komorowski do Brukseli. A jak bieda to do USA? Jaka polityka takie zasługi.
anonim2014.04.18 13:03
Polska polityka zagraniczna nigdy nie była pasywna i nigdy taka nie będzie. Trzeba się zbroić. Frodowicze, wchodzimy i podpisujemy: http://www.petycje.pl/petycja/10407/bron_atomowa_w_polsce.html
anonim2014.04.18 13:47
Nie liczyłbym na poparcie dla RP od Prezydenta USA Barck O Bamy przecież on ma podobnie jak Gorbaczow który wykończył socjalizm ma za zadanie jako plan Illuminati - wykończyć Kapitalizm - aby objawił sić światu - nowy Totalitaryzm "Globalny Totalitaryzm" zwany Demokratyzmem światowym w którym władzę będą sprawować światli Demokraci!