20.11.15, 14:35fot. Telewizja Republika

Gliński: za publiczne pieniądze pornografii nie będzie

W radiowej Trójce Gliński odniósł się do informacji o aktorach porno, którzy mają brać udział w spektaklu: - Gorąca jest sprawa Teatru Polskiego we Wrocławiu i sztuki, która ma jutro premierę i w której to sztuce mają być podobno zaangażowani aktorzy porno z zagranicy - mówił. - I tam ma być, mówiąc bardzo delikatnie, na scenie przedstawiony na żywo akt seksualny.

Minister porno na scenie Teatru Polskiego mówi stanowcze "nie": - No więc ja chciałem powiedzieć, że za pieniądze publiczne pornografii w polskich teatrach nie będzie. I to mówię zdecydowanie: jestem bardzo otwarty na eksperymenty artystyczne, na teatry offowe, na różnego rodzaju poszukiwania artystyczne, ale tego rodzaju rzeczy w sferze publicznej być nie może.

Wicepremier Gliński zadeklarował, że dziś będzie interweniował u marszałka województwa dolnośląskiego (teatr jest prowadzony przez marszałka i ministerstwo):

- Ministerstwo daje prawie pięć milionów na ten teatr, umowa na to finansowanie kończy się z końcem przyszłego roku. Będziemy dzisiaj formułowali stanowisko w tej sprawie. Będziemy apelować do dyrektora tego teatru, który jest zresztą też posłem ugrupowania Nowoczesna. Jeżeli tak nowoczesność ma wyglądać, jeśli ma polegać na pornografii w miejscach publicznych, to na to naszej zgody nie ma.

Dyrektor Teatru traktuje te słowa jako cenzurę i zapowiada, że spektaklu z afisza nie zdejmie. - Jako dyrektor posiadam autonomię w sprawach artystycznych i nie zgadzam się, żeby na moje decyzje wpływali politycy - podkreśla.

Sprzeciw ministra to niejedyna inicjatywa wymierzona w Teatr Polski we Wrocławiu przy okazji premiery "Śmierci i dziewczyny" - wcześniej zareagowali marszałkowscy radni, grożąc zdjęciem sztuki z afisza i obcięciem dofinansowania. Później demonstrację pod teatrem na 15 tys. osób zgłosiła Krucjata Różańcowa. Pod petycją organizacji CitizenGo przeciwko spektaklowi podpisało się 38 tys. osób. 



MT/gazeta.pl 

Komentarze

anonim2015.11.20 14:55
Teatr to nie "dom publiczny" i dlatego tym bardziej nie powinny na to iść środki publiczne.
anonim2015.11.20 15:06
swego czasu slyszalem ze jakis typ zalatwial sie i zwijal to w pazlotka czy costam i sprzedawal jako sztuka. Czego to dowodzi? bo mi sie cisna brzydkie slowa na usta. Coraz mniej morlane rzeczy. Zero szacunku do widza bo widz sie nie szanuje albo cos gorszego...
anonim2015.11.20 15:16
Nieustannie jest badana granica wytrzymałości widza,kiedyś myślałam,że szczytem hucpy jest obieranie ziemniaków w Zachęcie.Teraz jaja sobie robią (na spektakl)
anonim2015.11.20 15:39
Brawo!!!! Normalny minister, a nie jakiś degenerat wspierający nieszczenie kultury. Publicznemu waleniu się na scenie w tetrach normalni ludzie mówią mówimy nie !!!!.
anonim2015.11.20 17:16
Norek10 Nie mówimy o spektaklu teatralnym, czyli o sztuce i kulturze, tylko o publicznym pornosie na żywo, publicznym waleniu się na scenie porno dewiantów, nie aktorów, bo to by była obraza dla zawodu aktorskiego. Więc nie myl pojęć.
anonim2015.11.20 17:57
Oczywiste jest że publiczne bzykanie się w teatrze za pieniądze czy nie, sztuką i kulturą nie jest. To zwykły upadek i upodlenie człowieka. Za chwilę inni degeneraci będą mogli mówić że orgie odstawiane w tetrze to też sztuka, a artystycznym wyjściem do widza będzie zaproszenie chętnych do udziału w orgii. Widać niektórym już brakuje zdrowego myślenia, zastąpili je wąchaniem ozłoconej kupy jako nowej artystycznej formy degeneracji i upodlenia. Po prostu rynsztok i szabo. Do burdeli z takim kiczem i upodleniem, a nie do teatru.
anonim2015.11.20 18:22
Hhehe....strzelając w gusta gdzie niektórzy ostawianie orgii i walenie na deskach teatru nazywają sztuką - chyba upodelenia siebie samego i człowieka, do repertuaru dorzucam bekanie, pierdzenie, dłubanie w nosie i inne czynności fizlogiczne których publiczym odstwianiem tylko degeneraci się fascynują nazywając to sztuką.
anonim2015.11.20 18:32
Mam nadzieję, że interwencja wicepremiera Glińskiego będzie skuteczna! Teatr, to nie burdel!
anonim2015.11.20 20:39
Historia nikogo niczego nie nauczyła. "Ostatnie tango..." kiedyś, gdzieś to była pornografia,dziś to klasyka kina.
anonim2015.11.20 22:24
Publiczne pieniądze? Czyli co? Wstęp był wolny?
anonim2015.11.21 0:42
@Nikt22 Ale publiczne pieniądze (amerykańskiego podatnika) na "Ostatnie tango w Paryżu" nie poszły ...