19.02.14, 13:20fot. Free Digital photos

Ile MEN przeznaczy na darmowy podręcznik dla ucznia? Wciąż nie wiadomo

Według ustaleń „Rzeczpospolitej” zmiany do szkół zaczną wchodzić już od września tego roku. Wraz z nowym rokiem szkolnym pierwszaki nie tylko miałyby dostać podręcznik, który przygotuje Ośrodek Rozwoju Edukacji, ale do szkół trafiłaby także dotacja na zakup dodatkowych materiałów edukacyjnych, np. ćwiczeń czy dostępu do multimedialnych treści edukacyjnych. W nowelizacji ma się znaleźć także zapis o tym, że nauczyciel nie ma obowiązku korzystać z podręcznika.

Kolejne etaty reformy mają, według rządu Tuska, wchodzić w kolejnych latach. I tak we wrześniu 2015 r. darmowy podręcznik dostaliby uczniowie klas drugich szkół podstawowych. Ponadto do szkół trafiłaby dotacja celowa na zakup podręczników. W 2015 r. zostaliby nią objęci uczniowie klas IV podstawówki i I klasy gimnazjum.

Kolejno w roku 2016 darmowy podręcznik ma trafić do rąk trzecioklasistów, a dotacją  na zakup podręczników zostaliby objęci uczniowie klas V szkół podstawowych i II gimnazjów. W 2017 r. program finansowania podręczników i pomocy dydaktycznych objąłby klasy VI podstawówek i III gimnazjów.

Jak informuje „Rz” szkoły mają kupować podręczniki oferowane przez komercyjnych wydawców. Ci jednak zostaną zobowiązani do usunięcia z nich wszystkich elementów, które czynią je jednorazowymi.

W założeniu Ministerstwa Edukacji  podręczniki mają być przekazywane kolejnym rocznikom uczniów i służyć przez co najmniej trzy lata, od 2017 r. wszyscy uczniowie podstawówek i gimnazjów otrzymaliby książki od szkół.

Na razie nie wiadomo, jaką kwotę zamierza przeznaczyć MEN na zakup kompletu podręczników dla ucznia. Obecnie koszt takiego pakietu waha się od 200 do 500 zł w zależności od poziomu edukacji.

Ab/rp.pl



Komentarze

anonim2014.02.19 13:31
Jeszcze niedawno tow. Tusk obiecywał laptopy dla każdego uczniaka. Teraz tylko książkę do 10 złotych. Moja mama uśmiała się i powiedziała, że jak tak dalej pójdzie, to pan premier zejdzie do obietnicy ołówków, czy gumek-myszek:-)
anonim2014.02.19 13:51
@Schikaneder - do żłoba nie pchają się po to, żeby załapać się na dziesięczno-, czy kilkunastotysięczną "nędzną" dietę, ale po to, aby nachapać się, tudzież napaść kolegów i koleżanki, i pociotki, którzy - przypadeczkiem - są właścicielami jakiegoś wydawnictwa.
anonim2014.02.19 14:15
Podstawy matematyki się nie zmieniają; fizyki zmieniły się 100 lat temu. Natomiast co się tyczy literatury to nie tyle zmieniają się jej kanony, co zwarcia w mózgu niektórych ludzi, np. niektórzy są święcie przekonani, iż "a on się boi, że się wybieli", to fragment wierszyka w swojej istocie rasistowskiego:-)
anonim2014.02.19 15:28
Kiepski pomysł. Jeśli książka będzie dana uczniowi, to wcale nie musi o nią dbać... i tak na koniec roku szkoła ją zabierze i da komuś innemu. Jeśliby np obniżyć podatek rodzicom dzieci szkolnych o te 200-500zł, to mogliby kupić te same podręczniki, o które staraliby się dbać, bo pod koniec roku chcą je sprzedać młodszemu rocznikowi. Tyle samo kasy zostałoby w kasie państwa, książki by były dla uczniów i książka przetrwałaby dłużej. Ten kto by nie szanował książek, to by jej nie sprzedał, albo sprzedał taniej. No i rodzic miałby wybór, którą książkę kupić (jeśli chodzi o stan), a tak, albo szkoła będzie przydzielać, albo rodzice będą się bić, żeby mieć lepsze książki dla uczniów.
anonim2014.02.19 15:58
Jak dobrze pamiętam, Centrum Adama Smitha w 1995 roku wyliczyło, iż ogólnie państwo polskie zabiera w podatkach 83% dochodów. To jest z pewnością dużo więcej, niż w czasach tego przez niektórych znienawidzonego feudalizmu, gdzie trza było płacić na pana, no i jeszcze dziesięcinę na proboszcza. A lemingi jakoś nie protestują, tylko cały swój życiowy problem upatrują w posłance Pawłowicz.
anonim2014.02.19 16:54
Chyba taniej byłoby fundować/wypożyczać czytniki e-book w technologii e-ink i udostępniać podręczniki, lektury itp. w formie cyfrowej na stronach MEN. Do tego otwierałoby to pole do popisu dla nauczycieli, którzy mogliby dobierać teksty źródłowe wg. autorskich programów. Koszt czytnika to jakieś 200-300 zł. jednorazowo (oczywiście można drożej, ale po co?) czyli tyle ile wydaje się na jeden zestaw nowych podręczników na rok. Inicjalna inwestycja szybko się zwraca, ale w szkołach boją się innowacji.
anonim2014.02.19 17:05
@ Guffi również sie tego obawiam (że dzieciaki nie będą dbały o nieodpłatne podręczniki i skończy sie na konieczności kupowaniu ). Hmmm Może jakiś rodzaj kaucji. ? Albo wypożyczenie, tak aby podręczniki stanowiły własność szkoły ? Myslę, że to byłoby najlepsze wyjście.
anonim2014.02.19 17:14
Jack_Holborn® można dyskutowac czy zmieniają się podstawy wiedzy z matematyki czy fizyki, natomiast zdecydowanie jest pewne , że zmieniają się metody pracy z uczniem, sposoby podawania wiedzy. Zmieniają się tez sami uczniowie :-) Trzeba więc wydawać znowelizowane podręczniki.
anonim2014.02.20 7:31
@madhare - mimo to zwykły chłop, czy robotnik mógł utrzymać kilkoro dzieci, a teraz dziwią się, że młodzi nie chcą zakładać rodzin. Co więcej, niektórzy próbują obecną sytuację usprawiedliwiać argumentem, iż owszem, tamci rodzice mieli dużo dzieci, ale chodziły one boso. A ja pytam: cóż złego jest w chodzeniu boso w lecie? Myślę, że lekarze ortopedzi powiedzieliby, że stopa jest wtedy zdrowsza. A w zimie? No cóż, od czego jest wymiana międzypokoleniowa?
anonim2014.02.20 16:01
Nie zawsze były te same podręczniki, ja widziałem w latach 80 kilka rodzajów z różnych lat. Robimy jak za komuny, ładniejsze podręczniki dla lepszych uczniów. Podręczniki mojego syna mają większy poziom wiedzy, widziałem więcej wyjaśnień a zadania z matematyki są obecnie trudniejsze. Więcej nastawione na myślenie.