08.05.13, 07:14Fot. Archiwum Fronda.pl

Nasz Dziennik: Im bardziej gospodarka zwalnia, tym gorliwiej rząd penetruje kieszenie obywateli, zwłaszcza najuboższych

Rządowa batalia o zasypanie dziury budżetowej nabiera tempa. Fiskus szuka dodatkowych oszczędności i wpływów, gdzie tylko może: zlikwidował ulgę internetową, cofnął znacznej części rodzin ulgi na dzieci, zwiększył współpłacenie pacjentów za leki, podniósł akcyzę na papierosy, a także podniósł wszelkie opłaty i wpływy z kar, grzywien i mandatów (o 25 proc.). Budżety samorządów także znajdują się w fatalnej kondycji, toteż poszybowały czynsze, opłaty i podatki lokalne – podatek od nieruchomości, opłata za użytkowanie wieczyste, opłaty za wodę, ścieki, wywóz śmieci, opłaty targowiskowe, ceny biletów komunikacji miejskiej, czynsze za wynajem lokali w zasobach komunalnych. Miasta rozszerzają swoje strefy płatnego parkowania, wymyślają nowe podatki, np. od spływającej deszczówki. Policja i samorządy rozstawiają fotoradary, straż miejska nie słucha tłumaczeń i z miejsca wymierza astronomiczne mandaty.

Ostatnio gruchnęła wieść, że w przyszłym roku nie będzie obiecanej przez rząd obniżki stawek VAT do poziomu z 2010 roku. Podstawowa stawka VAT nadal będzie wynosić 23 proc., a nie 22 proc. jak poprzednio, stawka na przetworzone artykuły żywnościowe – 8 proc. (wcześniej – 7 proc.), a zamiast 3-procentowego podatku na nieprzetworzone artykuły rolne – zapłacimy 5 procent. (...)

– Rząd sięga do kieszeni podatników najsłabszych ekonomicznie, a mafijne struktury pozostawia w spokoju – zwraca uwagę dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS. – Wskutek rozprzestrzenienia się mafii paliwowej tylko na samej akcyzie za paliwo budżet stracił w ubiegłym roku 3,5 mld złotych. Trwa proceder wyłudzania VAT w obrocie prętami stalowymi oraz transfer zysków za granicę przez sieci handlowe i instytucje finansowe – przypomina. Według prof. Jerzego Żyżyńskiego z Uniwersytetu Warszawskiego, na skalę rozmaitych zagranicznych transferów z naszego kraju wskazuje różnica pomiędzy PKB a dochodem narodowym Polski, która w latach 2000-2012 wyniosła aż 477 mld złotych. – Pracujemy, tworzymy PKB, ale niewiele z tego mamy, bo dochody są transferowane. To dlatego poziom życia Polaków prawie nie rośnie mimo znacznego przyrostu PKB w ciągu ostatnich kilkunastu lat – konkluduje Zbigniew Kuźmiuk - czytamy w artykule Małgorzaty Goss.

JW/Nasz Dziennik

Komentarze

anonim2013.05.8 7:31
Nasze PKB pochłania dług publiczny.
anonim2013.05.8 11:26
A kto dał władze temu rządowi ?,niech zgadne-kosmici?,marsjanie ?,nie to wy barany dajecie takim łotrom władze a potem jęczycie jak barany , i tak co wybory .Już przedeptujecie aby znowu oddać głosy na Donka lub Kaczorka ,a potem znowu będziecie jęczeć jak to źłe i jaka ta władza zła.
anonim2013.05.8 18:39
Barany trzeba golić i z tym należy się z Donkiem i Kaczorem zgodzić.
anonim2013.05.8 19:17
"bo trzeba golić, strzyc to bydło a kiedy padnie zrobić mydło"
anonim2013.05.8 23:43
@Skinheder Problem w tym, że te zagraniczne firmy transferują te zyski z pominięciem podatku, np. poprzez wystawianie faktury równej (lub większej) zyskowi netto za transfer know-how.
anonim2013.05.9 8:31
@Dawid "Problem w tym, że te zagraniczne firmy transferują te zyski z pominięciem podatku, np. poprzez wystawianie faktury równej (lub większej) zyskowi netto za transfer know-how." To wszyscy wiedzą, że międzynarodowe koncerny transferują pieniądz do rajów podatkowych lub macierzystych krajów - zwie się to "optymalizacja podatkowa". Z drugiej strony nie dziwię się skoro taki Michelin ma zapłacić podatek dochodowy kilka razy. Pierwszy raz np. w Polsce, drugi we Francji jako siedziba koncernu i trzeci przy wypłacie dywidendy. To się okazuje, że większość zysków biorą fiskusy. Potrzebne proste i przyjazne dla firm prawo gospodarcze. Bez tego polskie firmy nie będą się szybko rozwijać i zatrudniać nowych pracowników. A tematów na "Państwo w Państwie" będzie przybywać.