03.07.13, 08:39Święty Tomasz (Fot. Wikimedia Commons)

Jak głębokie są rany Chrystusa

Wiemy, że jeden z 12 Apostołów, Tomasz, nazywany był także Didymos (tzn. bliźniak). Ewangelie wspominają go, kiedy jest gotów pójść z Jezusem na śmierć (J 11, 16); Werset ten warto rozpatrzyć w szerszym kontekście:
„Rzekli do Niego uczniowie: "Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?" Jezus im odpowiedział: "Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeżeli ktoś chodzi za dnia, nie potknie się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła". To powiedział, a następnie rzekł do nich: "Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę, aby go obudzić". Uczniowie rzekli do Niego: "Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje". 13 Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. 14 Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: "Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego!" Na to Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: "Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć".

Następnie widzimy go w Wieczerniku podczas Ostatniej Wieczerzy (J 14, 5);
Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę". Odezwał się do Niego Tomasz: "Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?" Odpowiedział mu Jezus: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście".

Najsłynniejszy jednak jest z wydarzenia, jakie miało miejsce osiem dni po zmartwychwstaniu, kiedy ze sceptycyzmem wkłada rękę w bok Jezusa (J 20, 24-29);

„Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus.  Inni więc uczniowie mówili do niego: "Widzieliśmy Pana!" Ale on rzekł do nich: "Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę".  A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz [domu] i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: "Pokój wam!" Następnie rzekł do Tomasza: "Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!" Tomasz Mu odpowiedział: "Pan mój i Bóg mój!" Powiedział mu Jezus: "Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli".”

Widzimy go także nad Jeziorem Genezaret, gdy jest świadkiem cudownego połowu ryb po zmartwychwstaniu Jezusa (J 21, 2).”

Potem znowu ukazał się Jezus nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: "Idę łowić ryby". Odpowiedzieli mu: "Idziemy i my z tobą". Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: "Dzieci, czy macie co na posiłek?" Odpowiedzieli Mu: "Nie". On rzekł do nich: "Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie". Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: "To jest Pan!" Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę - był bowiem prawie nagi - i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko - tylko około dwustu łokci.  A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: "Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili". Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: "Chodźcie, posilcie się!" Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: "Kto Ty jesteś?" bo wiedzieli, że to jest Pan.  A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im - podobnie i rybę.”

Świętego Tomasza zatem trudno nazywać „Niewiernym” skoro właśnie on wyznał „Pan mój i Bóg mój!”

MP/Ewangelia wg św. Jana

Komentarze

anonim2013.07.3 9:08
Św. Tomasz Apostoł to mój patron, który wspaniale pokazuje, że można być do bólu racjonalistą a jednocześnie głęboko wierzącym człowiekiem. Chwała Panu!
anonim2013.07.3 9:36
O nawrocenie Indii, modl sie Bar Toma! +++
anonim2013.07.3 11:06
moim zdaniem: to jest bardzo ważna postać Pisma, poprzez tego apostoła widać że wiara w Zmartwychwstanie nie jest łatwa, skoro Tomasz, który był tak blisko Jezusa a mimo to na początku nie uwierzył. to pokazuje że Bóg wie, że odnalezienie prawdziwej i głębokiej wiary nie jest łatwe. Może to stanowić to wielkie pocieszenie dla osób które mają okresy zwątpienia.
anonim2013.07.3 14:24
Moim zdaniem epizod ze św. Tomaszem ma dodatkowo uwiarygodnić zmartwychwstanie Jezusa: skoro ten, który uprzednio wątpił, przekonał się i wyznał "Pan mój i Bóg mój", to widocznie zmartwychwstanie nastąpiło. Innymi słowy: nic tak nie uwiarygodnia zdarzenia jak świadectwo ze strony osób, które początkowo nie były skłonne w nie uwierzyć. Ponadto podkreślanie - i to drastyczne - cielesności Zmartwychwstałego ma na celu polemikę z doketyzmem. Św. Jan porusza ten problem również w swoim pierwszym liście. I jeszcze jedno: Zmartwychwstały nosi rany, bo są one świadectwem Jego posłuszeństwa aż do śmierci i to śmierci krzyżowej. Dlatego Liturgia Wigilii Paschalnej mówi o ranach "jaśniejących chwałą".