12.05.11, 15:27

Jak nas widzą w Unii?

Europejska Komisja Prawa Kobiet i Równouprawnienie (FEMM) zleciła wykonanie raportu na temat równości kobiet i mężczyzn w Polsce. Badania i publikacje wykonała Dorota Szelewa, prezes Międzynarodowego Centrum Badań i Analiz (ICRA), pracownik Bremen International School of Social Sciences, doktor nauk politycznych.

 

Portal Fronda.pl dotarł do sporządzonego przez dr Szelewę raportu. Jaki obraz Polaków jawi się po jego lekturze? Zasadniczo, jest nieźle, ale. I tych „ale” autorka publikacji znajduje całkiem sporo. Przede wszystkim, jeśli chodzi o dostęp Polek do antykoncepcji i kwestię legalizacji aborcji.

 

Szelewa wychodzi od krótkiego zarysu kontekstu historyczno-politycznego problemu. Jej zdaniem, w Polsce po 1989 roku, podobnie jak w pozostałych państwach post-komunistycznych, rozprzestrzenił się „anty-feminizm”. Przyczyn tego zjawiska upatruje w niechęci wobec polityki równości płci oraz fakt, a także, w popularnej wciąż w Polsce tradycyjnej wizji roli kobiety w rodzinie i w społeczeństwie. W tej sytuacji, jej zdaniem kwestia równości płci nie cieszy się należytą uwagą.

 

Pewne zainteresowanie kwestią równości płci miało pojawić się przy okazji przystąpienia Polski do UE, kiedy to koniecznymi stało się wprowadzenie poprawek do polskiego ustawodawstwa. Szelewa wymienia organizacje kobiet, które podjęły się walki o równouprawnienie kobiet w Polsce.

 

Dr Szelewa podkreśla, że mimo pewnego sukcesu, jakim było wywalczenie parytetów, kobiety wciąż odgrywają niewielką rolę na polskiej scenie politycznej - 20 proc. w Sejmie, 8 proc. w Senacie.

 

Czułym punktem raportu jest problem aborcji i antykoncepcji. W Polsce obowiązuje wypracowany w 1993 roku, tzw. kompromis aborcyjny. Na mocy artykułu czwartego tego aktu prawnego aborcji można w Polsce legalnie dokonać tylko w trzech, ściśle określonych sytuacjach. Ale autorka raporu ubolewa, że w rzeczywistości nawet to ograniczone prawo do aborcji trudno egzekwować, bo lekarze powołują się na klauzulę sumienia i odmawiają wykonania zabiegu (chociaż w takim przypadku są zobowiązani wskazać pacjentce innego lekarza, którego sumienie pozwoli na usunięcie dziecka).

 

Szelewa powołuje się na bliżej nieokreślone feministyczne środowiska i organizacje pozarządowe, za którymi powtarza, że lekarze często wykonują zabiegi nieoficjalnie, tym samym zasilając polskie podziemie aborcyjne. Wedle szacunków tychże organizacji liczba nielegalnie wykonywanych w Polsce aborcji waha się w przedziale od 80 do aż 190 tys. rocznie. Autorka dodaje, że ze względu na wysokie ceny zabiegów Polki są zmuszone wyjeżdżać za granicę by usunąć dziecko (tzw. turystyka aborcyjna).

 

Dr Szelewa wspomina również o podjętej przez „kręgi katolickie” kampanii społecznej, której celem było zbieranie podpisów pod całkowitym zakazem aborcji w Polsce. Projekt ustawy trafił do Sejmu 14 kwietnia 2011 roku, podpisany przez prawie pół miliona Polaków. Jednak zdaniem autorki raportu o równości kobiet i mężczyzn w Polsce, większość parlamentarzystów nie jest przychylnych takiemu rozwiązaniu prawnemu. Według niej projekt ustawy jest skazay na porażkę.

 

Szelewa ubolewa również, że w Polsce jest w Polsce bardzo ograniczony jest dostęp do antykoncepcji, bo środki zapobiegające zachodzeniu w ciążę nie są refundowane przez NFZ. Podkreśla, że przez to Polska jest krajem, w którym wskaźnik korzystania z antykoncepcji jest jednym z najniższych w całej Europie. Według źródeł, na które się powołuje, „tylko” 30 proc. kobiet stosuje antykoncepcję, kolejne 15 proc. praktykuje stosunki przerywane, a aż 20 proc. wybiera naturalne metody planowania rodziny.

 

Dr Szelewa dotyka w swoim raporcie jeszcze kilku innych zagadnień, m.in. kwestii edukacji seksualnej, która jej zdaniem jest w wielu szkołach zaniedbana. Wiele z nich ma nie prowadzić regularnych zajęć z tego przedmiotu, przez co 1/3 uczniów nie ma dostępu do edukacji seksualnej, podczas gdy 90 proc. Polaków w wieku 18-49 lat akceptuje ideę edukacji seksualnej.

 

Konkluzja raportu jest taka, że polska polityka równości płci wymaga jeszcze wielu „ulepszeń”. Trudno się z dr Szelewą nie zgodzić – w rzeczy samej polskie prawo wymaga wielu ulepszeń. Na przykład przeforsowania wspomnianej przez nią ustawy zakazującej aborcję, która jej zdaniem nie ma szans. Nie dziwią takie prognozy autorki raportu, skoro w swoich spostrzeżeniach powołuje się na autorytet Wandy Nowackiej, a jej artykuły można przeczytać na stronie „Krytyki Politycznej”.

 

Marta Brzezińska

Komentarze

anonim2011.05.14 21:15
<p>W jednym punkcie zgodziłbym się z Szelewą: to nie regulacje prawne dotyczące tzw. &bdquo;kompromisu aborcyjnego&rdquo; ograniczyły liczbę aborcji w Polsce, tylko zmiana nastawienia społeczeństwa do życia poczętego &ndash; w tym także personelu medycznego, kt&oacute;ry nie chce brudzić sobie rąk krwią bezbronnych dzieciaczk&oacute;w.</p> <p>Reszta to takie feministyczne ble, ble &ndash; można by to zbyć milczeniem, gdyby nie fakt, że idą na to nasze pieniądze &ndash; bo wydaje mi się, że FEMM sama się nie finansuje.</p> <p><strong> I jeszcze jedna wątpliwość! Skąd wzięła się liczba 80 &ndash; 190 tysięcy aborcji rocznie ?</strong></p> <p>GUS szacuje liczbę aborcji w Polsce na 7-14 tysięcy. <br /><a href=\"http://www.pro-life.pl/?a=pages&amp;id=115\">http://www.pro-life.pl/?a=pages&amp;id=115</a> 7. Podziemie aborcyjne w Polsce<br /><a href=\"http://www.parafiakrzyza.pl/invitro02.pdf\">http://www.parafiakrzyza.pl/invitro02.pdf</a></p> <p>Szacunki GUS tworzone są wg metodologii mającej podstawy naukowe. Metodologia ta jest także akceptowana przez PROABORCYJNY ONZ! Wg jakiej metodologii prowadzone były badania Szelewy?</p> <p>Czy nie powinno być tak, że jeśli jest to raport za kt&oacute;ry zapłaciła Europejska Komisja, to powinien on zachowywać jakieś minimum pozor&oacute;w rzetelności? I przynajmniej tak OSTENTACYJNIE NIE FAŁSZOWAĆ STATYSTYK? Czy może FEMM płacąc za raport z g&oacute;ry określiła co ma w nim być&hellip;?</p> <p><strong>Tak czy owak jest to: ABORCYJNA PROPAGANDA ZA NASZE PIENIĄDZE!</strong></p>
anonim2011.05.14 23:06
<p>Nie chce mi się już pisać o holokauście, jaki nam zaserwowali eurokomuniści pod nazwą aborcja. Mam jednak pytanie do kogoś obeznanego w temacie, najlepiej czerwonego trolla, niech mi wyjaśni łopatologicznie pewną kwestię, a mianowicie związek między aborcją a r&oacute;wnouprawnieniem kobiet.</p>