06.08.19, 10:30Fot. Ja Fryta via Wikipedia, CC 2.0

Jan Bodakowski: Jaruzelska w rozmowie ze ,,Sputnikiem'' broni komunistycznych pomników

Rosja za pośrednictwem swojego portalu dla Polaków „Sputnik” potępiła obalenie pomnika Berlinga. Na rosyjskim portalu dla Polaków w tej sprawie wypowiedziała się córka Jaruzelskiego (dyktatora komunistycznego, który w latach 80 rozwijał bardzo bliskie relacje władz komunistycznych z amerykańskimi Żydami) będąca obecnie lewicową radną w stolicy. Pytania Jaruzelskiej o obalenie pomnika Berlinga (który według Wikipedii „podawał w młodości w ankietach szkolnych jako swoją przynależność wyznaniową judaizm”) zadawał w wywiadzie „Monika Jaruzelska: Moim zdaniem to akt wandalizmu” Leonid Swiridow (Rosjanin wydalony z Polski, jak głoszą media w naszym kraju, za bycie rosyjskim szpiegiem).

W rosyjskim portalu dla Polaków Monika Jaruzelska zadeklarowała, że jest „oburzona tym, co się stało”. Córkę komunistycznego tyrana dziwi to, że policja, ani nikt z pasażerów samochodów i autobusów, ani pieszych czy rowerzystów, nie zauważyła obalenia pomnika, które miało miejsce między 6 a 7 wieczorem.

Lewicowa radna w wywiadzie dla rosyjskiej propagandy potępiła też dekomunizacje ulic i zadeklarowała, że prowadzi „na Facebooku akcje przeciwko takiej bezmyślnej dekomunizacji, przede wszystkim, mszczenia się na żołnierzach, polskich i radzieckich, którzy stracili życie, walczyli i nie mieli nic wspólnego z polityką, która następowała później”.

Z wywiadu z córką Jaruzelskiego wynika, że „Rafał Trzaskowski na spotkaniach przedwyborczych ze środowiskami wojskowymi, wojskowych kombatantów, ze środowiskiem Związku Żołnierzy Wojska Polskiego obiecywał pozostawienie nazwy »17 stycznia«, pomoc żołnierzom, żeby dostawali sale na spotkania kombatanckie. O tym wszystkim prezydent Warszawy już zapomniał i robi swoje”.

Córka komunistycznego tyrana stwierdziła, też w wywiadzie dla dziennikarza wywalonego z Polski za szpiegostwo dla Rosji, że „lewica w Polsce, która była naturalnym sojusznikiem środowisk wojskowych, przeciwna polityce historycznej, oddającej to, czym była Polska Ludowa, czym było wojsko, czym był właśnie dzień 17 stycznia, też zaczęła zajmować się bardziej sprawami światopoglądowymi, bardziej obroną praw gejów i lesbijek, walką z kościołem”.

Jaruzelska potępiła, w swoim wywiadzie dla Sputnika, to, że rzekomo w Polsce od 30 lat była antykomunistyczna narracja (nie licząc okresu rządów SLD Leszka Millera). Dla Jaruzelskiej „ludzie, szczególnie z tego pokolenia, którzy żyli, pamiętali tamte lata Polski Ludowej, którzy pracowali, czuli się w tamtej Polsce bezpiecznie, i to była ich Ojczyzna — wiedzą, że to nie była okupacja, tylko normalny kraj”.

O antypolskiej działalności Zygmunta Berlinga, którego pomnika broni Rosja i Monika Jaruzelska, można przeczytać na stronie Instytutu Pamięci Narodowej. Według informacji ze strony IPN:

Zygmunt Berling (1896–1980) – do 1939 roku zawodowy oficer Wojska Polskiego, później współpracownik NKWD i działacz prokomunistyczny, zdegradowany i skazany na śmierć za zdradę, mianowany przez Stalina dowódca polskich jednostek przy Armii Czerwonej, wysoki urzędnik państwowy w PRL, z wykształcenia prawnik.

Urodził się w 1896 roku w Limanowej. W latach 1914–1918 służył w Legionach i w armii austriackiej. Potem w Wojsku Polskim: dowódca batalionu w wojnie 1920 roku, później szef sztabu dywizji, zastępca dowódcy okręgu korpusu i dowódca pułku. W 1930 roku awansowany na podpułkownika. W lipcu 1939 roku zwolniony ze służby czynnej. Po wrześniu 1939 roku znalazł się na obszarach zajętych przez Armię Czerwoną. Na początku listopada 1939 roku zgłosił się do sowieckiej milicji i został aresztowany przez NKWD. W obozie jenieckim w Starobielsku został zwerbowany do współpracy z NKWD. Czynnie włączył się w sowieckie działania propagandowe, przekonując do wizji odbudowy Polski jako republiki integralnie włączonej do ZSRR. Skierowany wraz z grupą oficerów deklarujących chęć wspierania Sowietów do willi NKWD w Małachówce pod Moskwą, pomagał w weryfikacji ich prawdziwego stosunku do Rosji. Był współautorem wiernopoddańczej deklaracji skierowanej do Stalina w marcu 1941 roku.

Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej zadeklarował chęć służenia w Armii Czerwonej. Jednak po wznowieniu stosunków dyplomatycznych ZSRR z Polską otrzymał od NKWD polecenie zgłoszenia się do jednostek Wojska Polskiego, tworzonych pod dowództwem gen. Władysława Andersa. W tym czasie wciąż podtrzymywał tajną współpracę z wyznaczonym oficerem NKWD. Zdezerterował z Wojska Polskiego wraz z dwoma innymi oficerami podczas ewakuacji do Iranu. 20 kwietnia 1943 roku rozkazem personalnym nr 36 gen. Władysława Andersa wszyscy trzej zostali zdegradowani i formalnie wydaleni z wojska.

26 lipca 1943 roku odbyła się rozprawa Sądu Polowego przeciw Berlingowi i towarzyszom. Wyrok nie tylko potwierdził wydalenie z wojska, ale jednocześnie zaocznie skazywał ich na karę śmierci za zdradę oraz utratę praw publicznych na zawsze. Jak stwierdzono, „przy wymiarze kary Sąd wziął pod uwagę, że oskarżeni zbiegli z szeregów Armii Polskiej, zdaniem Sądu po to, by wstąpić do Armii Sowieckiej, a więc do służby państwa, którego jednym z celów politycznych jest pozbawienie bytu niepodległego Państwa Polskiego przez wcielenie jego ziem do ZSSR i dlatego skazał oskarżonych na karę śmierci”.

Stalin wyznaczył Berlinga na dowódcę tworzonej w ramach sowieckich sił zbrojnych tzw. 1 Polskiej Dywizji Piechoty im. T. Kościuszki, a potem tzw. I Korpusu Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR. Mianował Berlinga pułkownikiem, a następnie generał-majorem. Berling nie ukrywał rozległych ambicji politycznych, ukierunkowanych na objęcie władzy w kraju po jego zajęciu przez Armię Czerwoną. W rozkazie do żołnierzy z 11 października 1943 roku wprost mówił: „Stworzymy tymczasową władzę i zapewnimy jej swobodę pracy”. Był członkiem ścisłych władz utworzonego na polecenie Stalina tzw. Związku Patriotów Polskich.

Szeregi polskich jednostek zasilili głównie Polacy – więźniowie łagrów, którzy nie zdołali na skutek utrudnień ze strony władz sowieckich lub innych okoliczności dotrzeć do armii gen. Andersa. W formowanym wojsku widzieli jedyną drogę powrotu do Ojczyzny. Zwyczajni żołnierze, idąc na zachód u boku Armii Czerwonej, nie mieli wpływu na to, w jaki sposób ich jednostki będą wykorzystywane w polityce Stalina wobec Polski. Berling był w pełni odpowiedzialny za stworzenie systemu indoktrynacji politycznej w jednostkach oraz za wyroki sądów polowych – wykonywane także za „nieodpowiednie” poglądy polityczne. Energicznie realizował polecenia i rozkazy Moskwy, wymierzone w konstytucyjne władze Rzeczypospolitej i w struktury polskiego państwa podziemnego.

Mimo że dywizja, złożona w przeważającej mierze z cywilów i wycieńczonych niewolniczą pracą więźniów, nie mogła osiągnąć w tak krótkim czasie gotowości bojowej, ze względów propagandowych już w sierpniu 1943 roku Berling i Wasilewska postulowali wysłanie żołnierzy na front. Niezależnie od nieukończonego szkolenia, w dniach 12–13 października 1943 roku pod Lenino na Białorusi słabo przygotowana i pozbawiona odpowiedniego wsparcia artylerii dywizja, także na skutek błędów dowództwa, poniosła ciężkie straty.

W marcu 1944 r. Berling został mianowany przez Stalina dowódcą złożonej z Polaków I Armii. Bezwzględnie egzekwował wśród swoich podkomendnych obowiązek politycznej wierności Sowietom. Za jego akceptacją wykonano liczne wyroki śmierci na dezerterach i „politycznie niedostosowanych” żołnierzach, w tym także związanych z podziemiem niepodległościowym. We wrześniu 1944 r. podległe Berlingowi jednostki I Armii podjęły nieudaną i okupioną licznymi ofiarami próbę forsowania Wisły w Warszawie. Znaczna część szeregowych żołnierzy uczestniczyła w operacji w przekonaniu, że ma ona na celu pomoc Powstaniu Warszawskiemu. Była to operacja przeprowadzona ograniczonymi siłami z rozkazu sowieckiego dowództwa tego odcinka frontu, ukierunkowana na uchwycenie przyczółków na ograniczonym obszarze lewego brzegu Wisły. Wbrew legendom nie było to samowolne działanie Berlinga w celu pomocy powstańcom. Nie jest także prawdą, że został za ową rzekomą niesubordynację „ukarany” odsunięciem od dowodzenia polskimi jednostkami. Decyzja Stalina o powierzeniu Michałowi Żymierskiemu, a nie Berlingowi funkcji „Naczelnego Dowódcy Wojska Polskiego”, do której aspirował Berling, została podjęta i wprowadzona w życie już w lipcu 1944 r., czyli przed wybuchem walk w stolicy. Berling został wówczas jedynie jego zastępcą i dowódcą I Armii WP. Podobnie został jedynie zastępcą Żymierskiego jako kierownika resortu obrony narodowej w marionetkowym PKWN.

Utracił zaufanie Stalina najprawdopodobniej na skutek nadmiernych ambicji politycznych. Przydzielono mu mandat fasadowej „Krajowej Rady Narodowej”, ale został pozbawiony możliwości odegrania pierwszoplanowej roli w budowanych strukturach komunistycznej władzy. Od jesieni 1944 roku Berling w mundurze sowieckiego generała przez trzy lata uczęszczał na studia w Akademii Wojennej w Moskwie.

Do Polski powrócił w 1947 roku. Pełnił nie pierwszoplanowe, ale wciąż wysokie stanowiska w wojsku i w państwie komunistycznym. W okresie dojrzałego stalinizmu (1948–1953) był m.in. organizatorem i komendantem Akademii Sztabu Generalnego. W 1953 roku i w latach następnych był podsekretarzem stanu i wiceministrem w różnych resortach. Od 1963 roku był oficjalnie członkiem PZPR. Zmarł w Warszawie w 1980 roku”.

Jan Bodakowski

Komentarze

kuba2019.08.6 12:12
Każda epoka ma swe własne cele I zapomina o wczorajszych snach... Nieście więc wiedzy pochodnię na czele I nowy udział bierzcie w wieków dziele, Przyszłości podnoście gmach! Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy, Choć macie sami doskonalsze wznieść; Na nich się jeszcze święty ogień żarzy, I miłość ludzka stoi tam na straży, I wy winniście im cześć! A.Asnyk
Reytan2019.08.6 11:11
I co Pan na to, panie Witoldzie Gadowski? Ostatnio wygłaszał pan peany jaka to ona uczciwa, sprawiedliwa, godna szacunku i naśladowania. A może nie warto mącić obywatelom w glowach. Ma pan autorytet, również u mnie, ale musi być pan bardziej wyczulony na to, co pan mówi, jeżeli chce go pan zachować
thom2019.08.6 11:08
Przyjdzie nowa władza i też będzie burzyć pomniki, to taka nowa Polska tradycja.
Urszula2019.08.6 10:52
"Córka komunistycznego tyrana". Czyli co? Jaruzelski był jak Pol Pot? A może jak Kim albo Stalin? Bodakowski jest niereformowalny.
tomasz2019.08.6 11:42
Pani Urszulo Jaruzelska tak jak tatuś jest komunistyczną szmatą. Tylko dla niepoznaki ubrała się w inne ubranko. Ale też śmierdzi d. ZSRR czego dowodem jest wywiad dla dla szpiegowskiego Sputnika który służy do wzniecenia w Polsce w odpowiednim momencie prorosyjskiej rewolucji. Dlatego należy tę rosyjską szmatę wydalić z Polski do Rosji która była ojczyzną tatusia a teraz zaczyna być ojczyzną córki. Dowodem jest popieranie pomników i ulic prorosyjskich i antypolskich. Mam nadzieję że przeczyta to pani i inni którzy nie popierają tego wilka w owczej skórze . Na koniec należy wspomnieć że jej tatuś ma krew na rękach a mimo to jest pochowany w alei zasłużonych prawdziwy chichot historii powinien być wyrzucony do Rosji natychmiast aleja zasłużonych jest dla patriotów a nie dla zdrajców.
qwerty2019.08.6 11:55
tomasz za to ty jesteś cham, nieuk, dno moralne, i debil.
Urszula2019.08.6 12:56
Panie tomaszu. Nie każdy tak myśli jak pan. Czym zasłużyła sobie Jaruzelska na miano szmaty? Co takiego złego zrobiła? Nie podzielam pańskiej nienawiści do Rosji i Rosjan. Może dlatego, że miałam wiele okazji rozmowy z nimi, byłam w ZSRR kilka razy i może dlatego, że nie jestem ani mściwa ani pamiętliwa. No i jestem wychowana w duchu internacjonalizmu, a nie faszyzmu. Pańska nienawiść do innego człowieka i pogarda są skrajnie złe. Nigdy nie będę popierała takich ludzi jak pan bo nigdy was nie zrozumiem. Usta pełne piania o Bogu, ale myśli i czyny szatańskie.
a ty2019.08.7 23:58
wielkie G
V732019.08.6 10:42
Po co tę panią pokazujecie w ogóle w przestrzeni publicznej ?