23.05.17, 09:30

Jerzy Targalski dla Frondy: Prezydent Andrzej Duda wysyła Rosji sygnał: nie boimy się!

Tomasz Wandas, Fronda.pl: „NATO powinno w sprawie relacji z Rosją stać razem tak, żeby było widać spójność, jednomyślność i solidarność wszystkich państw członkowskich” – powiedział prezydent Andrzej Duda po spotkaniu z prezydentem Łotwy. Dlaczego takie słowa padają po spotkaniu z prezydentem Łotwy? Czy to oznacza, że Łotwa nie okazuje tej spójności i solidarności?

Dr Jerzy Targalski: Przede wszystkim istotą tych słów jest to, że dla Polski art. 5 NATO w dalszym ciągu jest aktualny, tzn., że gdy któremukolwiek z naszych sojuszników będzie zagrażało niebezpieczeństwo to my nie będziemy udawać, że nic się nie dzieje. Nigdy nie pójdziemy na to, aby tak jak za Tuska – udawać, że zamordowanie prezydenta Polski to było samobójstwo tylko po to, aby nie drażnić Rosji. Polska podkreśla, że będzie solidarna w ramach paktu Północnoatlantyckiego.

A USA, czy teraz gdy prezydentem jest Trump prowadzi odpowiednią retorykę?

Rosja zapowiedziała, że wyśle prawie 100 tys. żołnierzy, 80 składów pociągów i wiele innego rodzaju uzbrojenia na Białoruś – Putin zrobił to tylko, aby sprowokować USA. Tak zwani niezależni eksperci ostrzegali, że wojska rosyjskie zostaną na Białorusi po to, aby zobaczyć, czy Ameryka będzie reagowała czy nie. Jeśli nie doszłoby do reakcji Trumpa, jestem pewien, że pozostałyby na ich terytorium.

Dlaczego? Jaka była reakcja Trumpa? Reakcja Stanów Zjednoczonych?

Tomahawki wylądowały w Syrii, ponadto USA przestały udawać, że Korea Północna nie istnieje, a po trzecie i najważniejsze, zapowiedziały, że mogą wysłać rakiety „patriot”. Po czym Rosjanie doszli do wniosku, że operacja na Białorusi się nie opłaca. W ostatnim rosyjskim komunikacie dowiedzieliśmy się, że w manewrach ma wziąć udział 13 tys. żołnierzy w tym tylko trzy tysiące Rosjan, i mam być tylko 281 jednostek sprzętu. Sytuacja ta pokazuje, że państwa z sobą rozmawiają i wysyłają do siebie sygnały. Tak jak sygnałem były opinie tak zwanych niezależnych ekspertów, czyli agentów Kremla, że Rosja może pozostać na Białorusi, tak samo sygnałem z tym, że teraz dla Rosji jest deklaracja prezydenta Dudy.

Jaki konkretnie sygnał wysyła prezydent Duda w stosunku do Kremla?

Daje on im jasny sygnał, że nie pozostawimy nikogo kto jest w potrzebie. Zdajemy sobie sprawę z tego, że gdy Rosja zdobędzie jednego, to zaraz „połknie” następnych.

Prezydent zaznaczył, że rozmowy dotyczyły także tworzonej grupy batalionowej na Łotwie, w której bierze udział także kompania polskich żołnierzy wyposażona w czołgi. Czy Łotwa może czuć się przez to bezpieczniejsza?

Dlatego, że w wypadku zagrożenia państw bałtyckich pierwszym państwem, które powinno przyjść z pomocą jest Polska. Zatem deklaracje ze strony prezydenta Polski podkreślają, że będziemy gotowi do działania i że wywiążemy się ze swoich sojuszniczych zobowiązań. Rosja ma zrozumieć, że nie opłaca się stwarzać chociażby poczucia zagrożenia krajom bałtyckim – to jest sedno sprawy.

„Mamy także wspólne stanowisko, że NATO powinno zwalczać terroryzm i także w tej sprawie powinno zajmować twardą postawę” – powinno czyli oznacza to, że go nie zwalcza, bądź, ze robi to niewystarczająco?

Nie, to też jest informacja, że zaangażujemy się w tym konflikcie wraz z USA przeciwko fundamentalistom muzułmańskim.

Niektórzy eksperci twierdzą, że nie powinniśmy się zajmować konfliktami z terrorystami, gdyż łatwo w ten sposób możemy ściągnąć na siebie ich gniew.

Czyli jak dobrze rozumiem najlepszym sposobem rozwiązania konfliktu jest podporządkowanie się im, tak?

Niektórzy tak właśnie sądzą.

To im gratuję. Są to ci sami, którzy uważali, że trzeba robić wszystko, czego zażąda Rosja, bo jak nie, to będzie wojna, więc najlepiej podporządkować Polskę Rosji i wykonywać każdy rozkaz.

Czyli nie powinniśmy się bać i mamy robić swoje?

Wojny powodują tchórze, jeżeli ktoś chce wojny to niech głośno krzyczy, że się boi i że palcem nie kiwnie.

Czyli jednym słowem sygnały jakie wysyła prezydent są bardzo pozytywne i świadczące o braku strachu, że strony Polski?

Tak, oczywiście. Państwa wywołują wojny wtedy kiedy wiedzą, że przeciwnik jest tchórzliwy, szmatławy, że schowa się i będzie udawał, że nie istnieje. Z takim przeciwnikiem łatwo i przyjemnie rozpocząć wojnę, natomiast rozpoczynanie wojny z kimś kto będzie ją prowadził i walczył zawsze jest niewygodne i uciążliwe, zatem mija się z celem.

Dziękuję za rozmowę.