08.12.11, 15:42

Jesteś codziennie na mszy? Jesteś szczęśliwy!

- Religia i wyznanie ma znaczący wpływ na poziom szczęścia – podkreślają naukowcy. - Protestanci, wierni innych wyznań chrześcijańskich oraz katolicy są bardziej szczęśliwi niż prawosławni i wyznawcy religii wschodnich – podkreślają badacze.

 

- Częstotliwość uczestniczenia w nabożeństwach także jest pozytywnie skorelowane z poziomem szczęścia: ci, którzy są na liturgii codziennie są zdecydowanie szczęśliwsi od tych, którzy nie są na liturgii nigdy – podkreślają badacze i uzupełniają, że podobny związek można zaobserwować między poziomem szczęścia a regularnością modlitwy.

 

TPT/CatholicCulture

Komentarze

anonim2011.12.8 18:21
<p>Prawda to. Ale tylko święty człowiek codziennie uczęszcza na liturgię -.-</p>
anonim2011.12.8 18:24
<p>...albo ktoś z aspiracjami pozostania świętym. Mnie trudno byłoby się przymusić, a i obawiałbym się, że Eucharystia by mi spowszedniała.</p>
anonim2011.12.8 18:24
<p>Mam 300m do kościoła i wyrzuty sumienia...</p>
anonim2011.12.8 18:31
<p>Fajnie byłoby rozpoczynać dzień od Eucharystii. Niestety m&oacute;j level samozaparcia pozwoliłby może na dwa tygodnie takich praktyk...ech...</p>
anonim2011.12.8 19:24
<p>@Pod Kopula, Pytajnik Jesteście obeznani. Czyli znacie wroga? Kości&oacute;ł jest waszym wrogiem? Dekonspirując \"uniwerek\" - zdekonspirowaliście siebie samych)))) A propos możecie sprawdzić sami doświadczalnie tę tezę. Nawr&oacute;ćicie się, przyjmijcie Chrystusa jako swojego Pana i Zbawiciela i \"skosztujcie i zobaczcie jak Dobry jest Pan...\"&nbsp; Z własnego doświadczenia powiem że Wiara przyjęta na nowo uzdrowiła mnie z długotrwałej depresji (około 3 lata, b&oacute;le depresyjne i inne straszne dolegliwości). Jestem zdecydowanie szczęśliwszy! Chwała Panu! Jezu ufam tobie!</p>
anonim2011.12.8 20:10
<p>Coś, co się kocha nigdy nie powszednieje. W miłości można tylko wzrastać.</p> <p>Kiedy Jezus zaczął nauczać o Eucharystii odeszło 5 tys. ludzi. Pozostali nieliczni. \"Czy i wy chcecie odejść?\"</p> <p>Eucharystia to tajemnica... dla wtajemniczonych.</p>
anonim2011.12.8 20:10
<p>do AWK....kiedyś będąc w liceum zazdrościłam koleżance, że przejdzie tylko przez ulicę i juz jest w Kościele, a ja mam 3 km, no i teraz ja mam do Kościoła 200 m&nbsp; i też przechodzę&nbsp; tylko przez ulicę do nowej świątyni,&nbsp; kt&oacute;ra się właśnie obok buduje, więc nigdy nie wiadomo czym nas Pan B&oacute;g zaskoczy, albowiem On wszystko może i wszystkich słucha :))))))</p>
anonim2011.12.8 22:33
<p>Nie ma to jak udowadniać z g&oacute;ry założoną tezę. W ZSRR uczelnie też udowadniały szczęście socjalistycznego robotnika - nie por&oacute;wnuje tutaj Opus Dei do ZSRR, ale wiecie jak to m&oacute;wią, \"samochwała w kącie stała...\"</p>
anonim2011.12.9 0:05
<p>Eucharystia jak seks... nigdy nie spowszednieje :).</p>
anonim2011.12.9 0:08
<p>@Hetmankozacki Spr&oacute;buj Eucharystia Cię umocni. Tylko za każdym razem pamiętaj, że to Jezus , prawdziwy B&oacute;g. Dobrze jest przed przyjęciem Pana Jezusa ofiarować Bogu Ojcu Jego przenajdroższą Krew i przenajświętsze Rany za nasze grzechy i świadome i nieświadome przewinienia. &nbsp;&nbsp;</p>
anonim2011.12.9 0:09
<p>A zresztą co tu komentować , wystarczy posłuchać wykładu \"Jak pokochać własne życie\" i od razu człowiek szczęśliwieje :) &nbsp;<a href=\"http://archiwum.voxdomini.pl/mp3/pelan_mp3.html\">http://archiwum.voxdomini.pl/mp3/pelan_mp3.html</a></p>
anonim2011.12.9 8:50
<p>BARDZO PROSZĘ ADMINISTRACJĘ O USUNIĘCIE WPISU @DlaczegoNie</p>
anonim2011.12.9 8:59
<p>Mam to szczęście być codziennie na Mszy św. Uznaję tę możliwość za wielką Łaskę, ale to nie jest łatwe szczęście i nie jest to automat: chodzisz na Mszę - jesteś szczęśliwy. To niejednokrotnie zmaganie się ze sobą, ale po dłuższym czasie stałości - czuć jak warto zainwestować w Jezusa we Msz św. Poza tym zewnętrznie nie zawsze widać \'owo szczęście\'. Ludzie wok&oacute;ł, kt&oacute;rzy \'po lekku\' traktują sobie wiele spraw wydają się być szczęśliwsi. Po ludzku przynajmniej..</p>
anonim2011.12.9 14:31
<p>@Mariusz Kowalczyk, łatwo powiedzieć -.- mam słabą wolę i trudno mi wytrwać. Tak jak nie udawał mi się codzienny poranny trening, tak nie sądzę, by udała mi się codzienna poranna Eucharystia. To zawsze jest wysiłek, a ja mam skłonność uciekania do tego, co łatwiejsze :( Najpierw bym się starał, potem musiałbym się zmuszać, a na koniec dałbym sobie spok&oacute;j -.- udręka...</p> <p>No i niedziela to zawsze jakieś święto, na kt&oacute;re się czeka. Codziennie...to się nawet do pracy czy szkoły nie chodzi, także chyba bym się nie przypilnował przy takim postanowieniu -.- za mało samozaparcia, za dużo wygodnictwa we mnie...ehhh...</p>
anonim2011.12.12 11:23
<p>Może coś bliżej - co właściwie oznacza \"poziom szczęścia\"?</p>