24.06.16, 19:30Witold Jurasz, fot. Twitter

Jurasz: O tym, jak lewica zorganizowała nam stypę

Mój pierwszy dzisiejszy komentarz dotyczył tego, jak zaczadzona ideologicznie prawica myli stypę z weselem. No to teraz o tym, jak zaczadzona ideologicznie lewica stypę nam zorganizowała.

Kwestia imigracji była jednym z kluczowych powodów zwycięstwa zwolenników Brexitu. Konia z rzędem temu, kto wskaże jakikolwiek ruch czy choćby nawet fikcyjną inicjatywę włodarzy Europy, która skierowana była na uspokojenie obaw Brytyjczyków.

Brytyjczycy zarzucali Brukseli, że ta zamienia się w ociężałą, zbiurokratyzowaną machinę. Mieli za złe, że jedyną receptą na kolejne kryzysy była jeszcze głębsza - sprzeczna z odczuciami znacznej części opinii publicznej - integracja. Zarzuty te zbywano, nawet nie próbując podejmować z nimi dyskusji.

Stopień oderwania elit europejskich był zbyt duży, by na serio podjąć wysiłek intelektualny zaradzenia wzrostowi nastrojów antyunijnych. Jakość elit - zbyt marna, by wyjść poza PR. Skądinąd tego wysiłku - choćby PR'owego - nie podjął również i Donald Tusk, który był przy okazji Brexitu równie pasywny jak pasywny jest od chwili objęcia swego urzędu. Wynik referendum obciąża również jego konto. Oderwanie elit w zwulgaryzowanej i jakkolwiek zdobiącej się w światowe szaty, a w istocie prowincjonalnej wersji widać i u nas np przy okazji komentarzy przedstawicieli "elit" w stosunku do narodu, który "nie dorósł" i w efekcie "niewłaściwie głosował". A głosował, jak głosował bo nikt go nie słuchał.

Co gorsza elit - tak u nas, jak i w skali europejskiej - przegrane wybory czy też referendum nie otrzeźwiły. Oto Jean-Claude Juncker powiedział, że procedurę wyjścia Wielkiej Brytanii z UE należy wdrożyć już w przyszłym tygodniu. David Cameron chciał by stało się to w październiku. Nie wykluczam, że celem była gra na czas. Zapowiedź, iż Szkocja może powtórzyć referendum o wyjściu ze składu Zjednoczonego Królestwa może posłużyć jako pretekst do powtórzenia referendum ws. Brexitu. Pamiętać też warto, że brytyjskie referendum nie jest wiążące. Skąd więc oświadczenie Junckera? W mojej ocenie przewodniczący Komisji Europejskiej powiedział publicznie to, co wielu myśli. Czas ukarać Brytyjczyków za to jak głosowali i się z Londynem nie patyczkować. Jean-Claude Juncker zrozumiał z wyniku referendum tyle, co nasze elity z wyniku wyborów. Nie zrozumiał niczego.

Obawiam się, że elity - pospołu z równie co one ideologicznie zaczadzoną prawicą - mogą naprawdę rozmontować Unię Europejską.

Witold Jurasz