07.02.15, 18:14Kanada legalizuje zabijanie chorych ludzi (fot. sxc hu)

Kanada legalizuje zabijanie chorych ludzi

Sąd Najwyższy orzekł, że w Kanadzie będzie od przyszłego roku legalne tak zwane asystowane samobójstwo. Oznacza to, że lekarze będą mogli pomagać pacjentom w popełnieniu samobójstwa, o ile ci są chorzy na ciężką i nieuleczalną chorobę. Co istotne, choroba nie musi być śmiertelna.

„To niewiarygodny dzień” – mówi Grace Pastine z British Columbia Civil Liberties Association, organizacji, która walczyła o zmianę prawa na rzecz legalizacji pomocy w samobójstwie. Pastine tłumaczyła, że zmiana „pomoże” teraz ludziom którzy „nieznośnie cierpią”.

Sąd Najwyższy orzekł, że ta forma zabijania ludzi będzie legalna wyłącznie w przypadku osób dorosłych i świadomych, które są chore na nieuleczalną, choć niekoniecznie śmiertelną chorobę, powodującą „trwałe i nieznośne cierpienie”.

Sąd uznał ponadto, że prawo zmniejszy liczbę samobójstw, bo jak dotąd całkowity zakaz asystowanego samobójstwa doprowadzał wiele osób do „przedwczesnego odebrania sobie życia” ze strachu przed momentem, w którym nie będzie się już do tego zdolnym, a cierpienie będzie tak silne, że nie da się go znieść.

pacc/bbc news us & canada

Komentarze

anonim2015.02.7 18:54
I pomyśleć, że kiedyś wystarczył gruby sznur, a w szczególnych przypadkach - pomoc zaufanego "przyjaciela", który dyskretnie wyjął zza pazuchy fiolkę z trucizną... Natomiast teraz wszystko trzeba formalizować prawnie... Ach ten współczesny formalizm... Ale czego się spodziewać... Specjalne dekrety dotyczące korzystania z muszli klozetowej, wytyczne pomiarowe dla ogórków i bananów etc.
anonim2015.02.7 19:13
Bez sumienia medycy coraz częściej będą aplikować toksyny, presja libertynów i lewicowców powoduje że słabe jednostki ulegają na karygodne rozporządzenia biernie się przyglądając. Wyimaginowane przeludnienie i rachunek ekonomiczny to podstawowe asumpty do zabijania ludzi których ateistyczne bestie chętnie likwidują o tym doskonale świadczy krwawa Rewolucja Francuska.
anonim2015.02.7 19:21
Właśnie o to chodzi, żeby człowiek nie musiał używać ww. sznura, albo zjadać trutkę na szczury. Przy okazji, ktoś kto zgłosi się do kliniki, otrzyma pomoc psychologa - szansa, że odstąpi do pomysłu samobójstwa rośnie.
anonim2015.02.7 19:54
@AnitaF --------------------------------------------------------------------------------- " Dałeś piękny przykład tego, jak sprzeciw przeciwko prawu do godnej śmierci wynika z ignorancji i braku wyobraźni." ----------------------------------------------------------------------------------- A byłaby Pani skłonna uzasadnić dlaczego?? Może stwierdziłem rzecz pozostającą w niezgodności z prawdą, faktami?? :) ------------------------------------------------------------------------------------ "...znajdziesz w ostatnim akapicie tekstu" ------------------------------------------------------------------------------------ Wybaczy Pani, ale pozwolę sobie zdradzić Pani pewien sekret... :)) Otóż potrzeba Pani wiedzieć, iż, niestety, z reguły, nie czytam tekstów publikowanych przez portal. Głównie powodowany szacunkiem względem wartości potężnej, jaką jest dla mnie mowa ojczysta...
anonim2015.02.7 19:56
@AnitaF Ponadto zapewniam, że prezentuje Pani zbyt daleko idące wnioski, co do moich poglądów w tej kwestii... Nigdzie nie zawarłem, iż jestem przeciwny "prawu do godnej śmierci"...
anonim2015.02.7 19:56
Że też doktor Mengele nie doczekał tego kanadyjskiego raju
anonim2015.02.7 19:59
"Sąd uznał ponadto, że prawo zmniejszy liczbę samobójstw, bo jak dotąd całkowity zakaz asystowanego samobójstwa doprowadzał wiele osób do „przedwczesnego odebrania sobie życia” ze strachu przed momentem, w którym nie będzie się już do tego zdolnym, a cierpienie będzie tak silne, że nie da się go znieść." ------------------------------------------------------------------------------- Muszę przyznać, Pani Anito, iż żałuję... Podążając za Pani sugestią przeczytałem ów ostatni akapit... Istotnie... Bełkot. :)
anonim2015.02.7 20:01
Ilu tu się nazistów wypowiedziała z AirWolfem, małym hitlerkiem, na czele.
anonim2015.02.7 20:01
Zmniejszamy liczbę samobójstw poprzez formalizację prawną i legalizację samobójstw! :DDD Monty Python mógłby lekcje pobierać! Tylko nie wiem ostatecznie od kogo... Od Frondy, czy też od Kanadyjczyków... :)
anonim2015.02.7 20:06
@Fidem ------------------------------------------------------------------------ "Właśnie o to chodzi, żeby człowiek nie musiał używać ww. sznura, albo zjadać trutkę na szczury." --------------------------------------------------------------------------------- No tak... Śmierć w asyście zupełnie obcych sobie ludzi w białych kitlach, najlepiej w asyście kamer i to nadających "na żywo", bardziej "godna" od śmierci w towarzystwie li tylko zaufanego, znanego nam np od lat, "przyjaciela", który poda ww fiolkę z trucizną. A od takiej "mdłej" śmierci w gronie najbliższych sobie osób, to już w ogóle "godniejsza"... :DD ---------------------------------------------------------------------------------- "Przy okazji, ktoś kto zgłosi się do kliniki, otrzyma pomoc psychologa - szansa, że odstąpi do pomysłu samobójstwa rośnie." ---------------------------------------------------------------------------------- Natomiast to jest pierwszy, sensowny argument, nad którym warto się przynajmniej gruntownie zastanowić.
anonim2015.02.7 20:07
@Fidem ------------------------------------------------------------------------ "Właśnie o to chodzi, żeby człowiek nie musiał używać ww. sznura, albo zjadać trutkę na szczury." --------------------------------------------------------------------------------- No tak... Śmierć w asyście zupełnie obcych sobie ludzi w białych kitlach, najlepiej w asyście kamer i to nadających "na żywo", bardziej "godna" od śmierci w towarzystwie li tylko zaufanego, znanego nam np od lat, "przyjaciela", który poda ww fiolkę z trucizną. A od takiej "mdłej" śmierci w gronie najbliższych sobie osób, to już w ogóle "godniejsza"... :DD ---------------------------------------------------------------------------------- "Przy okazji, ktoś kto zgłosi się do kliniki, otrzyma pomoc psychologa - szansa, że odstąpi do pomysłu samobójstwa rośnie." ---------------------------------------------------------------------------------- Natomiast to jest pierwszy, sensowny argument, nad którym warto się przynajmniej gruntownie zastanowić.
anonim2015.02.7 20:09
Btw: Niejaki Tadeusz Borowski, w jednej z historii swojego cyklu opowiadań oświęcimskich, także zawarł wątek obozowej "kanady"... Przykro mi to stwierdzić, ale sceneria i kontekst, wydaje się być zbliżoną...
anonim2015.02.7 21:15
@AnitaF --------------------------------------------------------------------------------- "Owszem, sugestia, jakoby "sznur lub fiolka" miały tu być wystarczającym rozwiązaniem jest niezgodna z prawdą i faktami." -------------------------------------------------------------------------------------- Nie zostałem właściwie zrozumiany. :) Owszem, jest zgodna z faktami, gdyż dawniej, na przykład w rzeczywistości pożogi wojennej, kiedy to ranny śmiertelnie żołnierz prosił swego przyjaciela o "miłosierne", ostatnie pchnięcie nożem, tak właśnie bywało. W przypadku nieuleczalnej, szczególnie w ówczesnych warunkach, choroby, także dochodziło do sytuacji, kiedy to umierający prosił zaufanego sobie człowieka np. o podanie fiolki z trucizną. Jest to więc, jak najbardziej, zgodne z prawdą historyczną. --------------------------------------------------------------------------------------- "Z Twoich wypowiedzi tutaj jasno widać, że Twój sprzeciw przeciwko prawu do godnej śmierci jest motywowany płytkimi skojarzeniami, przerysowaniem, brakiem refleksji i wyobraźni. Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że ciężko chory człowiek, którego czekają już w życiu jedynie cierpienie i śmierć, który zmaga się ze słabościami własnego, coraz mniej posłusznego mu ciała, może pragnąć odejść w przez siebie wybranym momencie, na własnych warunkach, otoczony bliskimi i zdolny jeszcze się z nimi pożegnać? Z jakiej racji mamy mu nie dać takiej możliwości?!" -------------------------------------------------------------------------- Ja domyślam się, co teraz zapewne Pani sformułuje... :) Wniosek odnośnie tego, że czasy się zmieniły, a współczesne technologie, medycyna, umożliwiają nam zastosowanie metod innych niż fiolka z trucizną, pchnięcie nożem, czy też sznur. Absolutnie jestem w stanie to zrozumieć, jednak dla mnie osobiście, śmierć zadana przez człowieka w białym kitlu, np. poprzez wstrzyknięcie śmiertelnej trucizny, pod kątem "efektu", nie różni się niczym od śmierci POPEŁNIONEJ poprzez wypicie trucizny podanej od ZAUFANEGO, ZNANEGO nam PRZYJACIELA (oczywiście jest to przykład). Różnice dokonują się, czemu dałem już wyraz poprzez zwiększoną czcionkę, we wspomnianych przeze mnie aspektach. Dla mnie śmierć ZADANA (to akurat ważne) przez obcego nam człowieka, często w ogóle w asyście aparatury, kilku zupełnie obcych nam osób, nie jest jakkolwiek "godniejszą", wręcz przeciwnie, niż, ta sama przecież śmierć, powodowana spożyciem trucizny podanej nam przez znanego nam przyjaciela, a być może i kogoś bliskiego. Poza tym absurdalny jest dla mnie sam proceder "legalizacji", w ogóle "formalizacji" tego rodzaju praktyk... Przecież, co zresztą starałem się wykazać wcześniej poprzez analogie historyczne, "najzwyklejsze" w świecie, znane od zarania dziejów, samobójstwo!! Dawniej odbywało się to bez jakiejkolwiek formalizacji prawnej i nikt z tego powodu nie robił szczególnego ambarasu... Stąd to moje pierwotne nawiązanie do sznurka... Owszem, kiedyś istotnie wystarczył sznur, 'misericordia', fiolka z trucizną, dziś natomiast potrzeba opasłych tomów zapisów i konfiguracji prawnych... Pomijając już fakt, iż obecnie, a były już takie przypadki, niekiedy robi się z tak wielkiego, ludzkiego nieszczęścia, telewizyjne 'show'. Czym to się w swej istocie różni od skrajnie barbarzyńskiego działania islamskich fanatyków, którzy publicznie, na oczach milionów na całym świecie, palą żywcem człowieka w klatce?? Chciałoby się wykrzyczeć wzorem XX-wiecznych pesymistów: "Wszystko już było!". Legalizujemy de facto samobójstwo i jeszcze nad tym deliberujemy! Przecież to istny absurd! Choć możemy nad tym ubolewać, ludzie, z różnych względów, odbierali sobie życie, odbierają, i odbierać będą... Warto raczej skupić się na przypadkach, gdzie osobie przejawiającej tego rodzaju skłonności, można jeszcze w porę pomóc uporać się z problemem. ----------------------------------------------------------------------------------- "jednakże komentowanie jedynie w oparciu o tytuł, szczególnie na Frondzie, gdzie owe potrafią być wręcz sprzeczne z treścią, nie jest zbyt sensownym rozwiązaniem." ---------------------------------------------------------------------------- uwzględnię. :)
anonim2015.02.7 21:18
@AirWolf To niezgodne przede wszystkim ze zdrowym rozsądkiem! :) Jeśli masz "potrzebę" odebrać sobie życie, jesteś na siłach, to miej też odwagę chwycić za nóż i ewentualnie wykonać pewien japoński zwyczaj. Jeżeli nie masz sił, to może odwagą niebywałą, naturalnie oprócz Ciebie, wykaże się ktoś zaufany, który np. poda Ci fiolkę z trucizną (niekoniecznie musi być to zupełnie obcy dla Ciebie gość w białym kitlu, albo nawet kilku). I będzie po sprawie! Naprawdę! Bez angażowania całych systemów prawnych, konieczności wprowadzania specjalnych zapisów, uchwalania specyficznych ustaw! Przecież to tak, jakby wprowadzać ustawę o konieczności oddychania. :DD
anonim2015.02.7 22:20
@Anita ------------------------------------------------------------------------- "Zostałeś." ------------------------------------------------------------------------- Nie. :) Co zresztą wykazywałem w poprzednim poście... :) ---------------------------------------------------------------------------- "Niezgodne jednak z faktem, że dziś takie rozwiązania się nie sprawdzają. (...) A nie zmieniły?" ----------------------------------------------------------------------------------- Te Pani słowa stanowią potwierdzenie, iż wcześniej nie zostałem właściwie zrozumiany i jednak jest Pani zobowiązana się do tego ustosunkować. (nieistotne). Takie rozwiązania się nie sprawdzają?? Czyżby?? W takim razie polecam eksperyment... Niech poprosi Pani kogoś wprawionego, nie wiem, np. płatnego zabójcę, aby, oczywiście na potrzeby eksperymentu, np. wbił Pani z całym impetem nóż w newralgiczny punkt ciała. Zobaczymy, co się stanie... Ewentualnie może Pani "eksperymentować" z innymi rozwiązaniami (sznurem, trucizną, skokiem z wysokości etc.) :DDD Czasy się zmieniły, określone mechanizmy pozostają jednak niezmienne... :) ----------------------------------------------------------------------------------- "A dla mnie nieludzkim jest nie dawanie cierpiącemu alternatywy innej jak trwanie w cierpieniu lub narażanie bliskiej osoby na konsekwencje prawne pomocy, jakiej cierpiącemu udzielił. Opcja fiolki pod stołem wciąż zostaje, nikt Ci jej nie odbiera." ------------------------------------------------------------------------------------ A czytała Pani uważnie?? :) O jakim pozbawianiu "alternatywy" Pani opowiada?? Jeśli ktoś odczuwa taką potrzebę, to niech po prostu stanie na "wysokości zadania" i postąpi zgodnie z pewnym japońskim zwyczajem, ewentualnie skorzysta ze sznura, lotu bez zabezpieczeń, trucizny etc. Jeżeli natomiast osoba "zainteresowana" nie jest na siłach, by dokonać aktu osobiście, to opcja "spod stołu" powinna pozostać jedyną, zdroworozsądkową... Niepotrzebnym absurdem jest tworzenie specjalnych zapisów prawnych formalizujących istniejące od wieków samobójstwo... -------------------------------------------------------------------------------- "Dla Ciebie jest absurdalny, dla innych absurdalny nie jest. Jeżeli owi inni tego potrzebują to co Tobie przeszkadza, że to dostaną, co? Sznurów przez to sprzedawać nie przestaną, spokojna głowa." ----------------------------------------------------------------------------------- Osobiście?? W niczym mi to nie przeszkadza! Jest to po prostu skrajnie absurdalny pomysł równoznaczny z formalizacją prawną aktu oddychania... Uznaję to jednak, w nieco dalszej perspektywie, za szkodliwy i niebezpieczny proceder prowadzący do kolejnych absurdalnych przemian w systemie prawnym, wymiarze życia społecznego, a w ostatecznym rozrachunku do totalnego rozmycia otaczającej nas rzeczywistości i sprowadzenia jej do niebezpiecznego, jeśli nie dla nas, to dla przyszłych pokoleń, jednego, wielkiego absurdu... Jeżeli Pani nie przeszkadza, abyśmy za pomocą ustaw formalizowali akt oddychania, fakt, że jedni są "czarni", a inni "biali", to już nie mój problem... ---------------------------------------------------------------------------------- "Dawniej generalnie mniej było formalizacji prawnej, bo i mniej było ku niej potrzeb. I życie ludzkie było traktowane nieco inaczej niż dziś. I możliwości były inne. I medycyna była inna (mało kiedy ktoś dożywał stanu, w którym nie miał już siły się zabić). Generalnie wszystko było inne." ---------------------------------------------------------------------------------- To tak na poważnie?? :DD W takim razie czekam na postulat z Pani strony, w którym będzie się Pani domagać formalizacji prawnej i oficjalnej LEGALIZACJI procesu ODDYCHANIA... :DD Wszakże teraz wszystko podlega gwałtownym przemianom, dawniej zaś wszystko było takie mdłe i nijakie... Trzeba wreszcie konkretnie, prawnie sklasyfikować tak podstawowe czynności życiowe, jak choćby oddychanie, czy wydalanie. No i koniecznie za pomocą oficjalnej ustawy potrzeba wreszcie uznać, że kiedy włożymy palec do wrzącej wody to się poparzymy!! :D ------------------------------------------------------------------------------------- "Wszystkim, to skrajna wręcz antyteza opisanego. No chyba, ze chcesz zasugerować, że ów spalony sam o to prosił?" --------------------------------------------------------------------------------------- Miałem raczej na myśli sam mechanizm i odbiór przez ew. widza... Nie należy tego jakkolwiek porównywać pod względem motywacji poszczególnych osób i tutaj oczywiście przyznaję Pani rację. Generalnie rzecz ujmując, abstrahując, jak zaznaczyłem od motywacji itp., tak w jednym, jak i w drugim przypadku, mamy do czynienia z bzdurnym 'show' czynionym wokół ludzkiej śmierci... ------------------------------------------------------------------------------------- "Absurd to sprzeciw" ------------------------------------------------------------------------------------- Sprzeciw, w domyśle oczywiście mój, wobec czego?? Bo mam wrażenie, iż w tej konkretnej kwestii nie rozumiemy się... Sprzeciwiam się bzdurnym, zupełnie, w mojej ocenie, niepotrzebnym, regulacjom prawnym zjawisk, które towarzyszą ludzkości od zawsze... Stąd moje ironiczne postulaty, by teraz postulować o prawną formalizację, legalizację, procesu oddychania... ----------------------------------------------------------------------------------- "W dotyczących tematu przypadkach ubolewać należy nie nad tym, że te osoby chcą sobie odebrać życie, a nad tym, że znalazły się w sytuacji, w której to najlepsze z wyjść. Niestety, na to wpływ mamy niewielki do żadnego." ---------------------------------------------------------------------------------- To samo wyraziłem... -------------------------------------------------------------------------------------- "a nie skrajne przypadki ciężko chorych i realnie cierpiących ludzi, którym niestety pomóc się nie da, możemy jedynie przedłużać ich agonię, aż stracą resztkę godności, lub pozwolić im odejść tak, jak sobie tego życzą. Czy serio uważasz, że to pierwsze jest "pomocą"?" ---------------------------------------------------------------------------------- Z całym szacunkiem, ale w cytowanej przez Panią wypowiedzi wyraźnie zwróciłem uwagę, aby skupić się na PRZYPADKACH, GDZIE..., czyli w domyśle, INNYCH niże te opisane w tekście! A de facto?? Zupełnie już od treści tekstu abstrahując! Odpowiadając na Pani pytanie... Mam wrażenie, że wmówiła sobie coś Pani odnośnie mych przekonań i konsekwentnie brnie Pani w to "bagno"... Przecież wyraźnie pisałem, iż nie jest dla mnie problemem to, iż ktoś odczuwa "potrzebę" odebrania sobie życia! Najpierw, jeśli byłoby to w ogóle możliwe, byłbym za tym, aby wesprzeć go psychicznie... Jeżeli jednak byłby zmuszony, to proszę bardzo! Jak jest na siłach - niech sam zada sobie śmierć. Jeżeli nie jest - niech poprosi kogoś zaufanego o "pomoc"! Nie widzę natomiast potrzeby, by formalizować i legalizować prawnie coś, co istnieje od zarania dziejów! Bo doprowadzamy wówczas otaczający nas świat do rzeczywistości skrajnego absurdu! W przypadku, gdy osoba trzecia boi się konsekwencji prawnych, to może zabezpieczyć się w nagraną wcześniej wypowiedź umierającego, sporządzony przez niego dokument, w którym wyraża on zgodę na taki stan rzeczy (np. zwykły, krótki list, jak w przypadku samobójców). Jednocześnie musi niestety pamiętać, iż dokonuje, mimo wszystko, morderstwa. No niestety, tego nie przeskoczymy... Nawet tworząc tego rodzaju sztuczne "potworki" prawne...
anonim2015.02.7 22:32
@AirWolf ----------------------------------------------------------------------------- "Nie każdy ma taką "odwagę", nie każdy jest gotów na związane z tym doświadczenia." ------------------------------------------------------------------------------- W takim razie, jeśli nie ma takowej odwagi, to niech i nie obarcza sumień innych osób... ------------------------------------------------------------------------------------ "A jeżeli nie chcesz, by bliska osoba dla ulżenia Tobie ryzykowała swoją wolnością? Jeżeli nie chcesz obciążać bliskiej osoby takim ciężarem?" ---------------------------------------------------------------------------- Ale przecież to nie musi być bliska osoba! Jeżeli rzeczywiście nie chcesz obarczać "ciężarem" osoby bliskiej, to poproś kogoś obcego, jeśli się zgodzi! Koleżanka, jak rozumiem, proponuje "wynająć" komando śmierci do wykonania kolejnej "usługi"... Immmponujące... :DD ----------------------------------------------------------------------------------- "A jeżeli ktoś woli, by był to obcy człowiek w białym kitlu? Skąd to przekonanie, że każdy ma takie preferencje jak Ty?" ------------------------------------------------------------------------ Serio byłabyś skłonna w chwili tak straszliwego cierpienia, na granicy śmierci, "wybrzydzać"?? Jeżeli jest to w istocie tak wielka agonia, cierpienie, że chory marzy, aby w każdej chwili je przerwać, to jakie znaczenie ma dla niego to, kto te męki zakończy?? To w końcu jak to jest?? Starannie zaplanowane 'show', zabieg kosmetyczny, reżyserowany spektakl, organizowana impreza, czy palące pragnienie jak najszybszego przerwania cierpienia?? Ludzie od wieków odbierali sobie życie z rozmaitych powodów, również za sprawą straszliwych cierpień powodowanych chorobami, i nie "wybrzydzali", a człowiekowi XXI do tego stopnia dobrobyt uderzył do głowy, iż nagle mają mu przychodzić tak specyficzne "zachcianki" w doborze śmierci?? Biznes, przemysł śmierci?? Przecież to skrajnie absurdalne i... chore... ---------------------------------------------------------------------------------- "Albo i nie będzie z w/w przyczyn lub tysięcy innych powodów, dla których Twoje "proste" rozwiązania nie zadziałają." ----------------------------------------------------------------------------------- Po pierwsze... Jeszcze raz odsyłam od "eksperymentu"... :) Po drugie... Za to "wspaniałomyślne" rozwiązania w zakresie przemysłu śmierci rodem z XXI, stosowane przez eutanazistów zadziałają z całą, 100-procentową, pewnością! Mistrzyni... :DD ---------------------------------------------------------------------------- "Zaczynam podejrzewać, że zwyczajnie trollujesz." ---------------------------------------------------------------------------- Coś takiego... :)) Sama dostrzegasz, jak absurdalnymi są te działania! :D
anonim2015.02.7 22:39
@Sylabariusz "No tak... Śmierć w asyście zupełnie obcych sobie ludzi w białych kitlach, najlepiej w asyście kamer i to nadających "na żywo", bardziej "godna" od śmierci w towarzystwie li tylko zaufanego, znanego nam np od lat, "przyjaciela", który poda ww fiolkę z trucizną. A od takiej "mdłej" śmierci w gronie najbliższych sobie osób, to już w ogóle "godniejsza"... Łatwo jest wyśmiać, ale spróbuj zrozumieć, że są i będą ludzie, śmiertelnie chorzy, nieludzko cierpiący, dla których śmierć to wybawienie. Nikt nie popełnia samobójstwa dla zgrywy, dla świateł kamer - to są ludzkie tragedie.
anonim2015.02.7 22:46
Zaczynam się obawiać... Ludzie myślący podobnie jak Pani, stale postępują naprzód w swych absurdalnych założeniach... Zdają się nie dostrzegać i zupełnie nie zważać na określone granice. Dumnie kroczą wąską ścieżką na skróty maksymalizując przyjemności i wygody przy jednoczesnej minimalizacji trudów i kosztów, zupełnie nie bacząc przy tym na konsekwencje. W przypadku bariery są w mocy stworzyć "potworek" prawny, tudzież ideologiczny, zakłamujący faktyczny stan rzeczy, oraz sprowadzający świat realny, rzeczywistość daleko pozostawiającą w tyle ich własne krainy imaginacji, do skrajnego absurdu i zachwiania...
anonim2015.02.7 22:52
@Fidem ----------------------------------------------------------------------------------- "Łatwo jest wyśmiać, ale spróbuj zrozumieć, że są i będą ludzie, śmiertelnie chorzy, nieludzko cierpiący, dla których śmierć to wybawienie. Nikt nie popełnia samobójstwa dla zgrywy, dla świateł kamer - to są ludzkie tragedie." -------------------------------------------------------------------------------- Pełna zgoda. :) Proszę też zwrócić uwagę, co tak naprawdę chciałem wyśmiać... ;)
anonim2015.02.7 23:20
Po co leczyć i wydawać pieniądze, lepiej zabić i zaoszczędzić na niepotrzebnych starcach. To jest prawdziwe przesłanie Kanadyjskiego państwa.
anonim2015.02.7 23:54
@AirWolf ----------------------------------------------------------------------------- " Dlaczego mam sobie wypruwać flaki jak jakiś barbarzyńca?" ----------------------------------------------------------------------------- Ech... To tylko przykład, jeden z wielu... Przecież równie dobrze możesz zażyć truciznę... :) --------------------------------------------------------------------------------- "Te ustawy są po to, żeby ten ktoś zaufany nie poszedł z tego powodu na 25 lat za kratki. Nie udawaj, że tego nie rozumiesz." ------------------------------------------------------------------------------------ Oczywiście, że rozumiem i do tego także się już odnosiłem... ;) Oooo tutaj chociażby: "W przypadku, gdy osoba trzecia boi się konsekwencji prawnych, to może zabezpieczyć się w nagraną wcześniej wypowiedź umierającego, sporządzony przez niego dokument, w którym wyraża on zgodę na taki stan rzeczy (np. zwykły, krótki list, jak w przypadku samobójców). Jednocześnie musi niestety pamiętać, iż dokonuje, mimo wszystko, morderstwa. No niestety, tego nie przeskoczymy... Nawet tworząc tego rodzaju sztuczne "potworki" prawne... ". ------------------------------------------------------------------------------- "Przecież tych osób nikt do tego nie zmusza". ------------------------------------------------------------------------------- To w takim razie, jeśli osoby postronne nie mają nic przeciw temu, niech "dopomogą" w potrzebie... lol. :DD -------------------------------------------------------------------------------- "Dlaczego protestujesz przeciwko czemuś do czego nikt cię nie zmusza ani cię to nie dotyczy?" -------------------------------------------------------------------------------------- Na to już odpowiadałem w postach kierowanych do Anity... Choćby tutaj: "Osobiście?? W niczym mi to nie przeszkadza! Jest to po prostu skrajnie absurdalny pomysł równoznaczny z formalizacją prawną aktu oddychania... Uznaję to jednak, w nieco dalszej perspektywie, za szkodliwy i niebezpieczny proceder prowadzący do kolejnych absurdalnych przemian w systemie prawnym, wymiarze życia społecznego, a w ostatecznym rozrachunku do totalnego rozmycia otaczającej nas rzeczywistości i sprowadzenia jej do niebezpiecznego, jeśli nie dla nas, to dla przyszłych pokoleń, jednego, wielkiego absurdu... Jeżeli Pani nie przeszkadza, abyśmy za pomocą ustaw formalizowali akt oddychania, fakt, że jedni są "czarni", a inni "biali", to już nie mój problem...". A więc... Obawiam się konsekwencji eskalacji tego rodzaju, bzdurnych i skrajnie absurdalnych praktyk... Jeśli będziemy podejmować tak absurdalne działania, równoznaczne z formalizacją oddychania, czy faktu, że na świecie są "czarni" i "biali", oraz że ludzie ogólnie różnią się między sobą, to w mojej ocenie, nie przyniesie to nic dobrego... Ale wybacz, bo dziś nie mam już sił, ani ochoty na szczegółowe rozprawy filozoficzne z tym związane, choć chętnie bym coś w tym temacie nabazgrał. Dotykamy tutaj bowiem jeszcze kwestii, o której już wspominałem, czyli swoistego upośledzenia człowieka współczesności, który nie postrzega na swej drodze jakichkolwiek granic, podążą wąską ścieżką na skróty, przy maksymalizacji przyjemności i jednoczesnej skrajnej minimalizacji trudów i kosztów, zupełnie nie zważając przy tym na konsekwencje. Potrzeba dostrzegać ten "mur", który pojawia się nagle przed nami... Ludzie myślący w sposób zbliżony do Anity zdają się właśnie ten wgląd konsekwentnie wytracać. Nie ma "nie"! Nie ma nic "niemożliwego"! Będziemy iść dalej, i dalej, i dalej, i dalej... tworząc kolejne i kolejne "potworki" prawne zakłamujące de facto stan rzeczy i sprowadzające rzeczywistość do coraz większego absurdu. Dobrze obrazuje to niedawna dyskusja z Anitą, która dopuszcza się w niej tej swoistej "wyliczanki" odnośnie doboru "dogodnych" warunków przerwania ponoć "niewyobrażalnej" gehenny... Temat na dłuższe rozważanie... :))) ------------------------------------------------------------------------------------- "Dlaczego piszesz do mnie, skoro odpisujesz Anicie?" ------------------------------------------------------------------------------------- Zamieszanie wynikło prawdopodobnie stąd, że Anita odpowiedziała na moją odpowiedź skierowaną do Ciebie... :) Przeanalizuj raz jeszcze :D
anonim2015.02.8 0:07
@AnitaF --------------------------------------------------------------------------- "Bawisz się w słówka, tworzysz jakieś skrajnie absurdalne konstrukcje, które nie mają nic wspólnego z tematem, kompletnie nie na miejscu ironizujesz, nie dam się w to wciągnąć." -------------------------------------------------------------------------------- Zasada 'decorum'... :) Dostosowanie stylu... :) Całość tychże pomysłów jest do tego stopnia absurdalna, iż jedynie poprzez groteskę wyrazić można prawdę... Zresztą... Życie nasze jest niczym igraszka... Te spory, te wojny... A przy końcu... wydać się może tak absurdalnym, iż końcowy akt, zamknienie powiek traktujemy jak wybór zwiewnej sukienki na lato... zmyślenie i prawda . --------------------------------------------------------------------------------- "A jeżeli nie jest na siłach i nie ma nikogo, kogo o to mógłby poprosić to co wówczas" ------------------------------------------------------------------------------- Ha! I to jest właśnie to, o czym pisałem... Wy stale brniecie dalej, i dalej i dalej i dalej i dalej i dalej... Nie znacie pojęcia STOP, mur, granica... Droga na skróty, droga maksymalizacji przyjemności i wygody przy jednoczesnej skrajnej minimalizacji niedogodności i trudu... nie myślicie o konsekwencjach... Co wtedy?? czas próby w pokornym tonie... Czy zawsze musi być coś "wtedy"? czy zawsze musi być wilczy pęd? czy zawsze naprzód? jedni wierzą w boga, inni w przypadek, jeszcze inni... w przeznaczenie... każdy w coś wierzy... nie pytaj mnie 'co wtedy': que sais-je? pytaj tych, co mogą znać odpowiedź... mi do głowy przychodzi jedno tylko nazwisko: Janusz Świtaj. AMEN. :) Żegnam się z Tobą, Anito... Intrygującą i silną jesteś osobowością... Skrywasz ogromne pokłady potencjału, nie zmarnuj tego... no właśnie... daru (?), przypadku (?), przeznaczenia (?). Pozdrawiam Cię serdecznie. Tak dalecy, a jednocześnie tak bliscy... Fascynujące... ps. nie liczę wcale, że mnie w pełni zrozumiesz... nie teraz... nie dziś...
anonim2015.02.8 18:50
@AnitaF ------------------------------------------------------------------------------ "Obawiam się, że rozumiem Cię znacznie lepiej, niż sądzisz." ----------------------------------------------------------------------------- mhm... :))) This is exactly what I feared... :)))))) Dichtung und Wahrheit... ;)