17.12.13, 08:50Kobieta w ciąży (fot. Sxc.hu)

Karanie kobiet za aborcję? "Pomysł zepchnie nas do średniowiecza"

Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego, działająca przy ministrze sprawiedliwości chce wprowadzić zmiany w kodeksie karnym. Według nich matkę, która usunie dziecko zdolne do przeżycia poza jej organizmem, może spotkać kara od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Propozycję takiej zmiany ujawnił na łamach „DGP” prof. Lech Gardocki. Część ekspertów uważa to za zamach na kompromis aborcyjny. Według obowiązujących obecnie przepisów, kobieta poddająca się aborcji nie może odpowiadać za to karnie.

Pomysł karania matki za aborcję, choćby w najbardziej nagannych jej okolicznościach, zepchnie nas do średniowiecza, a kobietę do roli inkubatora obłożonego zakazem dysponowania własnym ciałem” - ocenia w rozmowie z „DGP” karnista sędzia Maciej Strączyński.

Członkowie komisji kodyfikacyjnej przekonują, że mieli inny cel. Ich zdaniem, przepis ma „złagodzić odpowiedzialność karną matki za spowodowanie śmierci nienarodzonego dziecka”.

Obecne orzecznictwo Sądu Najwyższego wyraźnie bowiem wskazuje, że osoba, która zabija kobietę w zaawansowanej ciąży, odpowiada za śmierć dwóch osób. Idąc więc tym tropem, kobieta, która pozbawiłaby życia nienarodzone dziecko, odpowiadałaby jak za zwykłe zabójstwo” - tłumaczy Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości. Zgodnie z art. 148 kodeksu karnego grozi za to minimum 8 lat więzienia.

MBW/Dziennik.pl/Dziennik Gazeta Prawna 

Komentarze

anonim2013.12.17 9:46
Aborcja w telegraficznym skrócie wynajęcie hitmana w celu usunięcia kogoś niewygodnego. Albo usuwamy z prawa pojęcie sprawstwa kierowniczego, albo karzemy kobiety poddające się aborcji.
anonim2013.12.17 10:50
Gdyby tzw. środowiska "pro-choice" tak ochoczo jak dopuszczenie aborcji postulowały i lobbowały o pomoc Państwa dla potrzebujących rodzin, samotnych matek, dzieci niepełnosprawnych etc. a nie wytykały obrońcom życia rzekomą obojętność na krzywdę innych to łatwiej byłoby egzekwować również wprowadzenie przepisów o ochronie życia od poczęcia... Ochrona zdrowia i życia oraz pomoc potrzebującym to obowiązek Państwa wobec NAS... i kto tu jest hipokrytą? To aktywiści pro-choice propagując "rozwiązanie problemu" w postaci decyzji o zabiciu własnego dziecka faktycznie pozbywa się problemu (co przy okazji jest też na rękę budżetowi Państwa) zostawiając rodziców ze świadomością tego czynu do końca życia lub znieczulając ich sumienia utwierdzając w przekonaniu że nie robią nic złego...
anonim2013.12.17 10:51
A jak sie już urodzi to nikt matki sie nie pyta czy ma co garnka włożyć. Zapewnijcie godziwe życie to i dzieci beda sie rodzic
anonim2013.12.17 11:39
@pablo81 "Zapewnijcie godziwe życie to i dzieci beda sie rodzic"... hmmm... Wspomaganie biednych czy ogólnie pomoc bliźniemu naprawdę niewiele jest warta jeśli pozbawiona jest dobrowolności, zatem AKT DOBREJ WOLI musi płynąć z serca. Ponadto myślę że nie masz podstaw twierdzić że tzw. "obrońcy życia" takiej pomocy nie niosą... (obrona życia i pomoc potrzebującym to osobne | BARDZO WAŻNE | sprawy) Swoją wypowiedzią warunkujesz- w bardzo charakterystyczny i roszczeniowy sposób że to nie Państwo ma zapewnić opiekę jaką wszyscy opłacamy z podatków a Ci którzy stają w obronie życia... Ciekawa konstrukcja logiczna... ale mi osobiście brzydko się kojarzy... Jeśli Państwo jest nieudolne w wydatkowaniu pieniędzy na pomoc samotnym matkom, niepełnosprawnym dzieciom etc. to czemu nie postulujesz o obniżenie podatków? Miałbyś wówczas więcej aby dzielić się z potrzebującymi i może wówczas zrozumiałbyś czym jest ludzka godność i prawo do życia...
anonim2013.12.17 12:25
@AirWolf Cóż za błyskotliwe wnioski... Tylko czekać aż podniesiecie sztandary: "Pomóż ZUS-owi - poddaj się eutanazji" albo "Dokonując aborcji wspomagasz System Opieki Zdrowotnej"... Jeśli uważasz że finanse publiczne w Polsce są wydatkowane w sposób właściwy to mogę Ci jedynie współczuć- co też czynię...
anonim2013.12.17 13:20
Pytanie jest proste. Czy dopuszczasz aby zgoda na zabijanie chorych dzieci i starców była brana pod uwagę jako forma "rozwiązywania" problemów z jakimi muszą mierzyć się rodzice chorych dzieci lub (co jeszcze bardziej odrażające) rozwiązywania problemów finansowych Państwa? Jeśli odpowiedź brzmi "NIE" to czemu z żadnych Twoich komentarzy nie płyną apele odnoszące się do źródła problemu... Przy czym brak wsparcia ze strony Państwa to tylko wierzchołek góry lodowej bo problem należy odnosić do skutków rewolucji seksualnej i fatalnej kondycji moralnej współczesnego świata. Zaznaczam że "obrońcy życia" wyraźnie się do tego odnoszą a ich działania są konstruktywne podczas gdy z drugiej strony widać jedynie coraz większy UPADEK...
anonim2013.12.17 13:26
Najmłodsze kobiety też padają ofiarami aborcji, zwłaszcza tej selektywnej ze względu na płeć. Obywatele Indii coś o tym wiedzą. A co do samej wypowiedzi http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina wygląda na to, że wersja ze średniowieczem też istnieje
anonim2013.12.17 13:44
zabijanie dzieci to dopiero głebokie średniowiecze!
anonim2013.12.17 13:59
@Tom444aga "zabijanie dzieci to dopiero głebokie średniowiecze!" Gorzej- w średniowieczu zabijano chore dzieci w przekonaniu o ich demoniczności- teraz robi się to ze względu na stan zdrowia- ze świadomością ich niepełnosprawności i bezbronności- w łonach i za zgodą ich matek... (o eutanazji nie wspomnę...)
anonim2013.12.17 15:23
Nie ma nic bardziej korzystnego dla kobiet niż skazywanie ich na utratę zdrowia (fizycznego i psychicznego) lub życia. Nie tego Jezus uczył.
anonim2013.12.17 16:27
w średniowieczy znacznie lepiej uczciwemu porządnemu człowiekowi się żyło niż w obecnych czasach kiedy to panują frywolne zwyczaje i niemal żadnych moralnych zasad do tego stopnia że latawica może bezbronną istotę zabijać. kobieta wie z czym się wiążą stosunki cielesne i jeśli nie jest wstanie poradzić sobie z popędem to lepiej aby sam poddała się zabiegowi uniemożliwiającemu zajście w ciąże niżeli ma unicestwiać niewinne maleństwo.
anonim2013.12.17 19:39
@ AnnaMS miłości i zrozumienia.
anonim2013.12.17 22:36
@Airwolf Co do potępiania to cieszę się że nie masz takich ambicji. Sam mam nadzieję że go go nie zaznam przy Sądzie Ostatecznym... Ale prawo do OCENY nie ma nic wspólnego z potępianiem (Ty zdajesz się mylić ich znaczenia...) Ba, mam nawet chrześcijański obowiązek wynikający z miłosierdzia wobec bliźniego aby grzeszących upominać, nieumiejętnych pouczać itd... Ty jeśli "chwalić ich nie zamierzasz" a jednocześnie brak Ci odwagi aby "ich" przestrzegać afirmujesz to bestialstwo w białych rękawiczkach... Twoja odpowiedź jest wymijająca bo jeśli aborcję uważałbyś za ZŁO to mógłbyś co najwyżej to ZŁO tolerować tak jak wszyscy musimy tolerować homoseksualizm i inne dewiacje... Twoje: "Dopuszczam że są ludzie...", zabrzmiało raczej jak: "Akceptuję takie rozwiązania prawne które będą zabijanie np. ze względu na stan zdrowia uznawać za powszechne prawo- wybór rodziców..." Ale tak naprawdę czytając Twoje komentarze na frondzie wiem że jest z Tobą jeszcze gorzej- jesteś zaangażowanym aktywistą walczącym o upowszechnianie dopuszczenia tego haniebnego "prawa"... Wyrazy współczucia...
anonim2013.12.17 23:40
@Teodora Nie ulega wątpliwości, że dziecko jest podczas prawie całego życia płodowego całkowicie zależne od matki. Jej życie jest też warunkiem rozwoju dziecka. Nie można zatem ich przeciwstawiać, ani warunkować przetrwania jednego kosztem uśmiercenia drugiego. Życie matki nie jest w niczym lepsze, ani ważniejsze od życia jej dziecka, dziecko nie jest również ważniejsze od matki. Każde z nich jest OSOBĄ, obdarzoną GODNOŚCIĄ i wynikającym z niej należnym szacunkiem. Ten szacunek jest zresztą MIARĄ NASZEGO CZŁOWIECZEŃSTWA! Pojęcia nie mam co miałaś na myśli pisząc: "skazywanie ich na utratę zdrowia lub życia"... Ale... w sytuacji zagrożenia życia matki i dziecka (uzależnionego również od stanu jej zdrowia) lekarzowi nie wolno żadnego z tych dwojga poświęcić dla ratowania drugiego, tak jakby jego życie było mniej wartościowe. Czyli nie wolno zabić dziecka, aby umożliwić terapię matce; ale nie można też odmówić koniecznej (ratującej życie) terapii, nawet jeśli śmierć dziecka mogłaby nastąpić jako jej konsekwencja... bo przecież jeśli kobieta by zmarła, dziecko również by nie przeżyło... Osobnym przypadkiem jest śmierć dziecka będąca efektem bezpośredniego zamachu na jego życie. Co do "miłości"... Jeśli (przepraszam za hipotetyczny przykład) Twój syn bije w szkole słabszego kolegę z najmłodszej klasy np. za to że ma piegi na nosie a Ty głaszczesz go za takie zachowanie po głowie zapewniając o swoim zrozumieniu i utwierdzasz w przekonaniu że ma prawo bić kolegę to NIE JEST TO POSTAWA WYNIKAJĄCA Z MIŁOŚCI!!! Obawiam się że masz skrzywiony obraz "miłości i zrozumienia" i miałbym gorącą prośbę abyś nie wycierała sobie "butów" powołując się na naukę Jezusa ponieważ Miłość o której mówił Jezus (a o której Ty zdajesz się nie mieć pojęcia) to ofiarowanie SIEBIE innym i ODPOWIEDZIALNOŚĆ za bliźniego... (również za jego zbawienie jeśli wiesz że źle czyni a nie idziesz z radą)... Pozdrawiam
anonim2013.12.18 1:22
Kolejny artykuł, przy którym przecierałam oczy. Oczywiste jest, że matka odpowiada za dziecko, ale gdzie jest mowa o odpowiedzialności OJCA? Jeżeli ta słaba, chwiejna kobieta ma za aborcję wylądować w więzieniu na 5 lat, to silny, odpowiedzialny za bezpieczeństwo rodziny i zobowiązany wręcz do stoczenia walki o życie każdego z jej członków mężczyzna, powinien trafić tam co najmniej na 15. To nie matki zabijają dzieci. Robią to RODZICE.
anonim2013.12.18 8:02
@Agnes32 Masz dużo racji Agnes!!! Dlatego problem jest bardzo szeroki i wynika z wykoślawienia wzorców, braku autorytetów, upadek moralności oraz wpływ skutków rewolucji seksualnej. Mężczyzna powinien dawać oparcie kobiecie, wziąć odpowiedzialność za życie które powołał do istnienia i być MĘŻEM (nie tylko w znaczeniu moralnym :) a często jest tak że sam nakłania kobietę do takich decyzji... To nie mężczyźni- to cieniasy- faceciki mizerne...
anonim2013.12.18 11:18
Wg mnie sprawa dotyczy nas wszystkich- bo trwa batalia o przyszłość naszej cywilizacji i ważne aby się wyraźnie określić i nazywać rzeczy po imieniu... Airwolf- nie wiem jak Ty ale ja chyba wyczerpałem temat... Pozdrawiam P.S. Pamiętaj o "kosztach" kompromisów...