Jak wynika z dostępnych informacji, wiadomości trafiły do placówek m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Lublinie i Szczecinie. Autor maili twierdził, że w budynkach znajdują się ładunki wybuchowe. W części przypadków dyrekcje zdecydowały się na natychmiastowe powiadomienie rodziców i wezwanie ich do odbioru dzieci.
Służby analizują również możliwe tło całej akcji. Według doniesień, pod wiadomościami podpisała się osoba używająca imienia „Misha”, deklarująca białoruskie pochodzenie. W treści pojawiły się nie tylko groźby, ale także odniesienia polityczne, co może wskazywać na próbę wywołania napięć społecznych.
Policja podkreśla jednak, że podobne incydenty często mają charakter fałszywych alarmów. „Każda informacja jest sprawdzana” – zapewniono w komunikacie służb, zaznaczając, że działania weryfikacyjne podejmowane są natychmiast po otrzymaniu zgłoszeń.
Według wstępnych ocen realne zagrożenie jest niewielkie, jednak skala zdarzenia oraz jego skoordynowany charakter sprawiają, że badane są także szersze scenariusze, w tym możliwość prowokacji o charakterze destabilizacyjnym.
