27.04.20, 14:32Kard. Versaldi: epidemia pokazała, co jest ważne w edukacji/Vatican Media

Kard. Versaldi: epidemia pokazała, co jest ważne w edukacji

Epidemia koronawirusa uświadamia nam, że edukacja nie sprowadza się jedynie do przekazu pewnych treści, lecz opiera się na relacji między uczniami i nauczycielem, który przekazuje nie tylko wiedzę, ale także wartości. Zwraca na to uwagę kard. Giuseppe Versaldi, prefekt watykańskiej Kongregacji Edukacji Katolickiej.

Podkreśla on, że kryzys, w jakim znalazła się oświata na skutek epidemii, dotyka też szkół katolickich, do których uczęszcza 61 mln uczniów na całym świecie. Nie lekceważąc aktualnych trudności, kard. Versaldi ma nadzieję, że pomogą one zrobić krok naprzód, zwłaszcza gdy chodzi o korzystanie z nowych technologii. Wyraził on jednak poważne zaniepokojenie sytuacją szkół niepaństwowych, którym państwo odmawia należnego wsparcia, zwłaszcza w czasie kryzysu, kiedy niektórych rodziców nie stać na opłacanie czesnego. Dzieje się tak we Włoszech, gdzie zagrożona zamknięciem jest w tym roku co druga katolicka szkoła. Szef watykańskiej dykasterii podkreśla, że wolność edukacji to jedna z podstaw demokracji.

Jest to oczywiście bardzo ważne. Niepaństwowe szkoły publiczne, kościelne, ale też niekatolickie, pełnią służbę publiczną. Nawet jeśli nie należą do państwa, to służą one społeczeństwu, rodzinie i młodym, podobnie jak szkoły państwowe. To od nich zależy zachowanie pluralizmu oferty edukacyjnej, który jest podstawą demokracji. Jeśli bowiem pozostanie tylko jedna opcja, rodziny nie będą miały wyboru - powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Versaldi. - A zatem przy zachowaniu wszystkich niezbędnych warunków, szkolnictwo niepaństwowe jest wyrazem pluralizmu, który daje możliwość wyboru wielu tysiącom uczniów wszystkich szczebli nauczania. Jest to też znacząca pomoc Kościoła względem rodzin, a zarazem odciążenie dla państwa.“

 

Vaticannews.va/Krzysztof Bronk – Watykan

Komentarze

trucker2020.04.27 16:30
Jaka epidemia ? Strachu i psychozy ?
anonim2020.04.27 16:48
U ciebie to chyba matołectwa. Ew. imbecylizmu.
Marek212020.04.27 14:45
W zdalnej edukacji brakuje przede wszystkim jednego. Widoku twarzy uczniów, obserwacji ich reakcji, ich aktywności. Nawet najwięksi piewcy wykorzystania w edukacji technik informacyjnych tego nie przewidzieli. Ale dobrze, poznaliśmy wreszcie na własnej skórze zalety i wady zdalnego nauczania. Gdy minie zaraza będziemy już wiedzieć, do czego się ona nadaje, a do czego jednak nie. I dzieciaki będą wiedziały dlaczego jednak warto wstać, ubrać się i pójść do szkoły. Nawet ci, którzy takiego celu nawet nie rozumieli.
Maria Blaszczyk2020.04.27 16:24
Nie wiem, jakiej platformy używa się w Polsce, ale holenderskie szkoły moich dzieci - trzy różne+muzyczna- używają czegoś, co się nazywa Zoom i tam nauczyciele widzą uczniów. I vice versa. Nawet wywiadówkę przez to odbyliśmy.
Stały czytelnik2020.04.27 16:47
Słyszałem, że akurat ta aplikacja kradnie dane z komputera. Więc się nie ekscytuj. Zresztą co innego spotkać kogoś naprawdę, a co innego widzieć się przez kamerkę.
Maria Blaszczyk2020.04.27 20:17
??? Nie czuję się podekscytowana, ale trudno, żebym sie przejmowała, że ze szkolnych komputerów/tabletów dzieci coś zostanie ukradzione. Co im ukradna? Stare wypracowanie czy zadanie z matematyki? A może zdjęcia "dzieła sztuki" na plastykę. Przecież nie mamy tego na naszych komputerach, tylko dzieci na szkolnych urządzeniach, do których i tak szkoła ma pełen dostęp, więc nic tam prywatnego nie ma.
Marek212020.04.27 18:10
Używam Team, a więc włączenie kamer jest możliwe, ale dzieciaki się wstydzą. Być może cześć siedzi w piżamach.....
Maria Blaszczyk2020.04.27 20:14
Moi MUSZĄ mieć kamery włączone. Tzn. z wyjątkiem zajęć ze szkoły muzycznej, nie sądzę, by tam były jakieś wymagania. Tu szkoły muzyczne są komercyjne.
Marek212020.04.27 20:25
U mnie nie muszą. Nie ma co robić o to awantur.
Maria Blaszczyk2020.04.27 20:30
To rzeczywiście utrudnienie... Do tego omija Cię dużo zabawy, bo te dzieciaki się tym fajnie bawią i zmieniają tła - np. że siedza na plaży na rajskiej wyspie albo w nocnym klubie, zamieniają sie w kartofle itd...
Kazio2020.04.27 20:16
Szkola niestety niszczy ludzi (dzieci). Od malego uczy dopasowywania sie do nielogicznego skostnialego systemu, gdzi ejesli nie odpowiesz tak i tylko tak (nie wiedziec czemu) to niestety nie bedziesz najlepszy. Wiadomo - cos tam tez nauczy, ale jakim kosztem - zabicia naturalnych talentow, ciekawosci, checi zdobywania wiedzy i umiejetnosci. Dlatego obecny stan to wybawienie. W koncu widzimy, ze dzieci normalnieja. Nie ma to jak nauczanie domowe, lub dawna edukacja na dworach.
Marek212020.04.27 20:26
Kolejny arystokrata z czworaków......
Maria Blaszczyk2020.04.27 20:28
Jeśli chodzi o holenderską szkołę, to mam inne wrażenia. Przynajmniej podstawówka jest fajna, pobudza ciekawość, nie ma własciwie ocen, więc nie ma powodu, by zdobywać umiejętnosci z powodów innych niż naturalna ciekawość. Ponieważ za zadaie ma nauczyć czytać, pisać i liczyć, a poza tym współpracy, otwartości, elastyczności itd, nie ma jakiejś szczegónej konkurencji, bo są to umiejętności, które każdy jakoś opanowuje. Szkoła średnia podoba mi się już mniej, chociaz mam dwoje dzieci w różnych szkołach średnich i jedna jest istotnie gorsza od drugiej - ale obie są gorsze od tej, do której sama chodziłam w Polsce w l. 90tych... Nie sądzę, bym umiała sama je tego wszystkiego nauczyć, chociażby dlatego, że niektórych języków, których oni się uczą, nie znam w ogóle albo nie dość dobrze, by uczyć innych, ekonomii nie uczyłam się nigdy w życiu, z informatyki byłam beznadziejna i zawsze koledzy mi robili prace zaliczeniowe, no i geografia była dla mnie koszmarem... Być może Ty - w połączeniu z matką swoich dzieci - jesteś w stanie ich nauczyć wszystkiego, my, zakładając pełnoetatową pracę nie damy rady z francuskim - ja nie znam w ogóle, ojciec moich dzieci bardzo średnio, informatyki on się nie uczył w ogóle - jest za stary, no i ja, jak wspominałam, też niezbyt. A mówimy o dwojgu jednak dość wykształconych ludzi...