22.07.18, 08:35zdj. domena publiczna, CC0, Pixabay

KE karze amerykańskie firmy, dla Gazpromu jest wyrozumiała

1. Komisja Europejska właśnie ogłosiła, że nałożyła na amerykańską firmę Google karę w wysokości 4,34 mld euro za łamanie unijnych przepisów antymonopolowych i nadużywanie pozycji na rynku systemów operacyjnych wykorzystywanych między innymi przez smartfony.

Grzywna ta jest najwyższą, jaką KE nałożyła kiedykolwiek za łamanie reguł antymonopolowych, a w przypadku Google to już druga kara, ponieważ rok wcześniej została na tę firmę nałożona inna w wysokości 2,4 mld euro za faworyzowanie w wynikach wyszukiwania własnego serwisu zakupowego.

Oczywiście Google odwołała się od tamtej kary i do tej pory sprawa nie jest rozstrzygnięta, odwoła się zapewne i od tej ostatniej, a procedury ich wyegzekwowania potrwają zapewne wiele miesięcy, ale wyraźnie widać, że karanie firm amerykańskich przychodzi KE dosyć łatwo.

2. Zupełnie inaczej wygląda podejście KE do karania rosyjskiego Gazpromu, który mimo łamania unijnego prawa i to po wielokroć, do tej pory może liczyć na wyrozumiałość Komisji.

Przypomnijmy, że w marcu 2015 roku KE ogłosiła w komunikacie, iż postawiła rosyjskiej firmie Gazprom zarzuty dotyczące nadużywania pozycji rynkowej na 8 rynkach krajów Europy Środkowo-Wschodniej – trzech państw nadbałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii, a także Czech, Słowacji, Węgier, Bułgarii i Polski (a więc wszystkich krajów tej części Europy z wyjątkiem Rumunii).

Po wnikliwym kilkuletnim badaniu przez Komisję Europejską tej sprawy (przeprowadzono także niezapowiedziane kontrole w firmach zależnych od Gazpromu i u ich kontrahentów w krajach członkowskich UE, np. w Polsce w PGNiG, Gaz-Systemie i EuRoPolGazie), postawiono Gazpromowi trzy zarzuty: wymuszanie zakazu swobodnego obrotu zakupionym od Rosji gazem (np. zakaz reeksportu), wymuszanie przejmowania kontroli nad siecią przesyłową w poszczególnych krajach, wreszcie nadużywanie indeksowania cen gazu w stosunku do cen ropy i nieuczciwe różnicowanie cen gazu dla poszczególnych krajów UE.

Tego rodzaju naganne praktyki były stosowane przez Gazprom w ciągu ostatnich 10 lat (kontrola obejmowała okres od momentu członkostwa tych krajów w UE) i wszystkie one niestety wystąpiły także na polskim rynku (szacunkowo w związku z kontraktem podpisanym z Rosjanami przez rząd Tuska Polska płaciła za gaz ok. 2 mld USD rocznie więcej niż powinna).

KE, stawiając Gazpromowi tak ciężkie zarzuty, mogła zgodnie z europejskim prawem ukarać tę firmę karą aż do 10% wartości jej obrotów (a więc karą w wysokości nawet kilkunastu miliardów USD) i żądać zaprzestania stosowania monopolistycznych praktyk.

3. Już jednak w listopadzie 2016 roku KE podjęła bardzo korzystną dla Gazpromu decyzję, tzn. zaproponowała ugodę bez orzekania kar w związku z podejrzeniami o nadużywanie przez tę firmę pozycji rynkowej.

Z kolei w połowie marca 2017 roku Komisja Europejska opublikowała komunikat, w którym wyjaśnia, że rosyjski Gazprom zobowiązał się do wyeliminowania ograniczeń w reeksporcie gazu, a także do tego, że ceny gazu sprzedawanego w Europie Środkowo-Wschodniej, będą odzwierciedlać ceny rynkowe.

Jak napisała wtedy w komunikacie KE, „uważamy, że zobowiązania Gazpromu umożliwią swobodny przepływ gazu w Europie Środkowo-Wschodniej po konkurencyjnych cenach i są odpowiedzią na nasze zastrzeżenia i zapewniają rozwiązanie na przyszłość, zgodnie z zasadami UE”.

W połowie maja przedstawiciele Komisji wysłuchali jeszcze opinii komitetu doradczego, składającego się z przedstawicieli organów ochrony konkurencji ze wszystkich państw członkowskich (mocna dyskusja, z podziałem według linii Wschód- Zachód), ale niestety nie jest to opinia wiążąca.

W ten sposób wyczerpana została cała unijna procedura wobec Gazpromu i pod koniec maja została ogłoszona decyzja o ugodzie z Gazpromem i odstąpieniu od karania tego koncernu.

W sporze z KE, Gazprom odniósł, więc spory sukces, a miliardy dolarów, które zaoszczędził w związku z odstąpieniem od nałożenia kary, może teraz zainwestować we wspólne rosyjsko- niemieckie przedsięwzięcie, czyli budowę Nord Stream2.

Amerykański Google jak widać miał mniej szczęścia.

Zbigniew Kuźmiuk