04.03.17, 14:00Fot. Ja Fryta via WIkipedia, CC 2.0 / Screenshot TVP Info

Klijnstra: Reżyser odpowiada przed widzem, ale i przed prokuratorem

W „Salonie Dziennikarskim” na antenie TVP Info pojawili się Redbad Klijnstra – aktor, ksiądz Henryk Zieliński, Piotr Zaremba – naczelny „w Sieci” oraz publicysta „Do Rzeczy” - Piotr Semka. Goście Michała Karnowskiego rozmawiali o „Klątwie”.

Ten spektakl pokazuje, że wraz z wolnością wchodzimy w obszar, w którym liczy się odpowiedzialność – odpowiedzialność osobista, nie kolektywna za to, że wychodzę na scenę i daję świadectwo temu, co reżyser sobie wymyślił” - mówił Klijnstra.

Powiedział także:

Dotykamy choroby, tego że system teatralny w Polsce jest nietknięty żadną reformą. Mamy cały czas do czynienia z teatrami, które są oderwane od tego, co ludzie chcieliby zobaczyć. Teatry są bardziej podłączone do władzy – czy do lokalnej czy państwowej - i całkowicie oderwane, stoją tyłem do widzów. Jeśli mówimy o aktorze, który jest na etacie, to on się czuje w obowiązku przyjąć daną rolę, jest w poważnym dylemacie. Z jednej strony ma kredyt, z drugiej ma swoje sumienie, raz w roku może odmówić roli. Ale jeśli jest w teatrze, którego władza ma określony światopogląd to jest w poważnym kłopocie. Może albo robić dobrą minę do złej gry, albo odejść”

Dodał, że:

Ten spektakl pokazuje, że wraz z wolnością wchodzimy w obszar, w którym liczy się odpowiedzialność – odpowiedzialność osobista, nie kolektywna za to, że wychodzę na scenę i daję świadectwo temu, co reżyser sobie wymyślił (…) Jako aktor, trzeba być w pełni świadomym tego, co wygłasza się ze sceny. Trzeba się z tym świadomie godzić. Wychodzę z założenia, że w tej chwili każdy, kto wychodzi na scenę, wychodzi świadomie i z odpowiedzialnością – również karną – za to, co wygłasza”

Piotr Semka z kolei mówił:

Szanuję wszystkie wezwania do modlitwy przeprośnej, natomiast uważam że powinien być silny nurt, występowania przeciwko obrażaniu uczuć religijnych, jako wolności obywatelskich”

Naczelny „w Sieci” dodał:

Teatr Powszechny został przez ostatnie lata zbudowany jako teatr radykalnie ideologiczny, gdzie wypchnięto cześć osób z zespołu, ponieważ nie pasowały. (…) Po dwóch tygodniach pojawiła się enigmatyczna, bełkotliwa wypowiedź prezydent Warszawy, która próbuje tej sztuki bronić, powołując się na wolność twórczą. Są jednak pewne granice tej wolności”

Klijnstra podkreślił także, że reżyserowi chodzi o rozgłos, bo od lat szokuje bluźnierstwami jako nihilista:

Intencją reżysera było cyniczne wywołanie dyskusji, która prowadzimy, dlatego przez długi czas nie chciałem brać udziału w tej dyskusji, ponieważ nie chciałem być człowiekiem Frilica. (…) Od nas zależy, czy damy się wciągnąć w tę grę”

I dodał, że lepsza jest od tego modlitwa. Ks. Zieliński z tygodnika „Idziemy” dodał także, że reżyser świadomie został zatrudniony przez władze Warszawy. Wiadomo było, że ciągnęłą się za nim zła renom

dam/wpolityce.pl,Fronda.pl