27.11.19, 14:02

Kremacja jest dozwolona - ale tego nie róbcie

Zbyt łatwo pomija się dzisiaj słowa: „Kościół usilnie zaleca zachowanie pobożnego zwyczaju grzebania ciał zmarłych”, a skupia na zdaniu: „Nie zabrania jednak kremacji”.

 

Ortodoksja

Zacznijmy od obowiązującej nauki Kościoła. Katechizm Kościoła Katolickiego w numerze 2301 stwierdza, że „Kościół zezwala na kremację zwłok, jeśli nie jest ona przejawem podważania wiary w zmartwychwstanie ciała”. Ten zapis stanowi pewnego rodzaju zawężenie tego, co możemy przeczytać w Kodeksie Prawa Kanonicznego — tam mowa jest o tym, że Kościół „nie zabrania (...) kremacji, jeśli nie została wybrana z pobudek przeciwnych nauce chrześcijańskiej” (kan. 1176, par. 3). Tajemniczy zapis o pobudkach przeciwnych nauce chrześcijańskiej wskazywać będzie przede wszystkim na niewiarę w zmartwychwstanie, ale też objąć może inne wierzenia niechrześcijańskie, które mogą pojawić się w tej coraz modniejszej a znanej innym religiom i ludom pierwotnym praktyce.

Warto jednak przywołane wypowiedzi kościelne zacytować w szerszym kontekście. W przypadku Katechizmu będzie to numer 2300: „Ciała zmarłych powinny być traktowane z szacunkiem i miłością wypływającą z wiary i nadziei zmartwychwstania. Grzebanie zmarłych jest uczynkiem miłosierdzia względem ciała; jest uczczeniem dzieci Bożych, będących świątynią Ducha Świętego”. Słowa te tłumaczą, dlaczego Kościół „usilnie zaleca zachowanie pobożnego zwyczaju grzebania ciał zmarłych” (KPK, kan. 1176, par. 3), a kremację jedynie dopuszcza. Nie jest bowiem ciało czymś niepotrzebnym, jakimś więzieniem duszy, jak chciałby Platon i jego nieświadomi współcześni epigoni, ale stanowi świątynię Ducha Świętego. Z tego względu należy mu się szacunek i miłość, a te wyrażamy właśnie w praktyce pogrzebowej. Należy więc zastanowić się, który rodzaj pochówku doskonalej wypełnia ten uczynek miłosierdzia względem ciała.

Ponadto stwierdza Kodeks, że „pogrzeb kościelny (...) okazuje szacunek ich [zmarłych] ciału i równocześnie żywym niesie pociechę nadziei” (kan. 1176, par. 2). Oprócz wyżej zadanego pytania należałoby więc odpowiedzieć na to, który pogrzeb — grzebanie czy kremowanie — niesie żywym większą pociechę nadziei.

Biblia i Tradycja

Lektura Biblii nie pozostawia wątpliwości, że przyjętą praktyką jest pochówek w ziemi. Owszem znaleźć można wzmianki o kremacji (por. 1Sm 31,12-13, gdzie opisano kremację częściową), ale stosuje się ją tylko w sytuacjach wyjątkowych i raczej jako wynik obcego wpływu kulturowego, który nie został przeniknął na stałe do Ludu Wybranego. Na podstawie samego Pisma nie dałoby się oczywiście odrzucić kremacji jako niezgodnej z Bożą wolą, ale tym trudniej byłoby bronić tej praktyki. Grzebanie w ziemi nie jest może nakazem Pańskim, ale dla chrześcijanina świadectwo Słowa Bożego, a tym bardziej Słowa Wcielonego pogrzebanego, a nie spopielonego, nie może nie być czymś, na co wzrusza się ramionami.

Chrześcijanie pierwszych wieków, którzy nie dysponowali jak my dzisiaj możliwością zakupu ziemi na grób, podjęli nie lada wysiłek, żeby mimo tego pozostać wiernymi grzebaniu zmarłych (ewentualnie chowaniu ich w katakumbach). Szacunek dla ciała musiał na tyle odróżniać chrześcijan od pogan, że w czasie prześladowań palenie zwłok — to świadectwo zostawił Euzebiusz z Cezarei w swojej Historii kościelnej — traktowano jako zabieg służący poniżeniu tych, którzy wierzyli w zmartwychwstanie po śmierci. Sobór Watykański I — świadomy, że zwyczaj kremacji wprowadzono na życzenie masonów występujących po Rewolucji Francuskiej przeciw wierze w zmartwychwstanie — potwierdzał, że nie należy dopuszczać tej przeciwnej tradycji chrześcijańskiej praktyki, a Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 roku zakazywał kremacji — już samo wyrażenie życzenia tego rodzaju pogrzebu pozbawiało delikwenta kościelnego pochówku.

Na tym tle trzeba rozumieć dzisiejsze wypowiedzi Kościoła, który dopuszcza kremację i nie przekreśla kościelnego pochówku w takim przypadku (więcej nawet: opracował stosowne przepisy liturgiczne), ale — w żadnym razie do kremacji nie zachęca, zaleca bowiem tradycyjny pochówek. Zmiana stosunku Kościoła do kremacji nastąpiła oczywiście nie na bazie kompromisu z modą tego świata, ale dzięki nowej refleksji nad faktem zmartwychwstania. Rozumie się dziś, że Bogu nie robi różnicy, czy ciało ulegnie naturalnemu procesowi rozkładu czy sztucznie wywołanemu procesowi — zmartwychwstanie bowiem już ciało jakościowo przemienione, uwielbione (choć przecież pozostaje to w jakimś sensie to samo ciało — o czym świadczą rany Jezusa widoczne po Jego zmartwychpowstaniu). A jeśli tak — to może warto wziąć pod uwagę racje higieniczne, psychologiczne czy nawet ekonomiczne?

Praksja

Szacunek do bliźniego nakazuje poważne traktowanie jego wyboru sposobu pochówku, zresztą często będącego wypełnieniem woli zmarłego. Daleki od potępienia czy generalizowania nie chciałbym wszystkich względów, którymi kierują się wierni wybierający nietradycyjną formę pochówku, wrzucać do jednego worka. Wydaje mi się jednak, że zbyt małą wagę przywiązuje się w uzasadnianiu wyboru kremacji motywom najważniejszym, a prymat przyznaje się tym mniej ważnym.

Często kierują ludźmi motywy mało racjonalne, a bardziej uczuciowe, a z tych rozumowych argumentów używa się przeważnie uzasadnień utylitarnych. Owszem, jeśli uznać — jak zrobił to Kościół już w 1963 r. w Instrukcji Kongregacji Świętego Oficjum — że spalenie zwłok ani nie stanowi przeszkody w przyszłym zmartwychwstaniu, ani tym bardziej nie dotyczy duszy, a więc kremacja nie występuje przeciwko dogmatom o zmartwychwstaniu ciał i nieśmiertelności duszy. Wierni posłuszni Kościołowi nie muszą odrzucać kremacji, mogą natomiast — co sugeruje kościelny dokument — brać pod uwagę racje związane z higieną czy ekonomiczne.

Pytanie, które należałoby postawić, brzmieć mogłoby tak: czy racje higieniczne (np. zdrowie publiczne), ekonomiczne (i inne — bowiem powierzchnia tradycyjnych cmentarzy zajmuje dużo miejsca) lub — powiedzmy — psychologiczne powinno się postawić na pierwszym miejscu w wyborze tej a nie innej formy pochówku? Od stwierdzenia, że Kościół zezwala na kremację do postawienia kremacji ponad grzebaniem zmarłych daleka jeszcze droga! Warto wziąć pod uwagę inne motywy. Dlatego od zwolenników tej swoistej mody na kremację chciałbym uzyskać odpowiedzi na kilka ważnych pytań.

Pytania bez odpowiedzi

Co zdecydowało — zakładam, że moim rozmówcą jest osoba wierząca — nie tyle na wybór nowej formy pogrzebu, ale na odrzucenie tej, którą Kościół usilnie zaleca? To wbrew pozorom ważne pytanie, pokazuje bowiem stan sumienia ludzkiego: czy wybieram tylko między tym, na co Kościół pozwala i czego zabrania, czy też skłaniam się ku temu, co jest doskonalsze?

Interesuje mnie, w jaki sposób — praktycznie — osoby kremujące ciała swoich bliskich okazują tym ciałom szacunek i miłość? W mojej głowie nie mieści się, że można ciało zmarłego, którym jeszcze niedawno się opiekowano, do którego być może prawie że przed chwilą się przytulało, pozwolić potem spalić w piecu... Raczej dopatrywałbym się tutaj jakiejś platońskiej pogardy dla ciała — liczy się tylko dusza, ponoć doskonalsza; byliby więc zwolennicy kremacji platonikami bardziej niż chrześcijanami, dla których liczy się cały człowiek — jedność duchowo-cielesna?

Oczywiście jest między nami zgoda — ciało i tak obróci się w proch. Ale czy naprawdę nie skrzeczy ta znacząca zmiana sformułowania „Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz” na „Z prochu powstałeś i prochem jesteś”? Jest przecież różnica między tym, czy w bezsilności w obliczu niepokonanej śmierci oddajemy ciało ziemi, a tym, że sami przyspieszamy proces zniszczenia, jak gdybyśmy stawali po stronie śmierci, a nie po stronie tych, co ze smutkiem ją przyjmują do końca, aby „wbrew nadziei uwierzyć nadziei”?

Nie jest dla mnie wystarczającym argumentem mniemany brak estetyki gnijącego ciała — dlaczego naturalny proces gnicia miałby być czymś lepszym od najnowocześniejszej techniki (piece sterowane komputerowo) zamiany ciała w popiół? Znamienne są te zabiegi językowe prowadzone wokół samej nazwy pieca służącego kremacji — nazywa się go „kremacyjnym” w odróżnieniu od „krematoryjnego” stosowanego przez np. hitlerowców. A jednak dla niektórych — czy nie jest to zdrowa intuicja? — skojarzenia nasuwają się nieodparcie. Czy palenie ciała nie czyni z niego przedmiotu? I czy w takiej atmosferze dziwić może pomysł przemysłu, który z popiołu produkować chce biżuterię?

Podejrzewam, choć zdaję sobie sprawę z subiektywizmu tego oskarżenia — że u podstawy wyboru kremacji leżeć może w wielu przypadkach ten sam motyw, który stoi za eutanazją. Formalnie zabija się osoby starsze, żeby ulżyć ich cierpieniu, ale naprawdę oznacza to niezgodę na cierpienie i śmierć (co samo w sobie jest zrozumiałe) i paniczną chęć ucieczki przed nimi wszelkimi możliwymi sposobami (tego już usprawiedliwić nie wolno). Mówiąc bardziej teologicznie: czy nie ten sam (jaki?) duch stoi za eutanazją i paleniem ludzkiego ciała? Byle wyprzeć ze świadomości nieuchronność śmierci! Proszę zwrócić uwagę, ze w takim np. hinduizmie palenie zwłok jest elementem kilkunastodniowego rytuału religijnego; a u nas kremacja jest szybkim, nowoczesnym i eleganckim „załatwieniem sprawy”. To zresztą pociąga za sobą kolejne problemy natury psychologicznej: nieprzebyta w pełni żałoba — nieprzebyte pożegnanie — powoduje emocjonalne zaburzenia.

Powróćmy do pytań związanych z duchowością. Cóż jest łatwiej: wierzyć w zmartwychwstanie, gdy patrzy się na tego, o którym mówi się, że „zasnął w Panu”, czy uwierzyć w to, że Bóg da ciało tej kupce popiołu, która zostaje po kremacji? Owszem, rozum oprze się na wiedzy o Boskiej wszechmocy, ale coś głębiej, tam w środku, w sercu — czy nie potrzebuje kontemplacji „śpiącego” ciała zmarłego? Pochowanie zmarłego w ziemi bardziej odpowiada temu sianiu ziarna ciała zmysłowego i zniszczalnego, z którego potem wyrośnie — dzięki Bogu — ciało duchowe i niezniszczalne (por. 1Kor 15,42-44). Pół żartem-pół serio: a jeśli kremowane ciało należy do świętego? Pozbywamy się w ten sposób relikwii czy nie? I już poważnie: wydaje mi się, że motywy teologiczno-duszpasterskie trzeba tu postawić ponad utylitarnymi czy związanymi z osobistym gustem.

Warto też zauważyć, że w stosunkowo religijnej Polsce „moda” na kremację przychodzi znacznie wolniej niż w bardziej zsekularyzowanych krajach, a chociaż sama kremacja nie musi być wyrazem sprzeciwu wobec Kościoła, wciąż znaleźć można wypowiedzi ateistów (proszę sprawdzić w Internecie!), którzy promują kremację jako element walki z kościelnymi zabobonami.

A co z dowodem?

Po stronie zwolenników kremacji leży podanie dowodu jej wyższości nad tradycyjnym pochówkiem. Jeśli Kościół odróżniał się od świata także podejściem do ciał zmarłych, odrzucenie przyjętego pochówku na rzecz innej formy wymaga solidnego argumentu. Mówiąc konkretnie: jeśli tato, dziadek i pradziadek grzebani byli w ziemi, ich potomek powinien raczej przyjąć tę tradycję niż ją odrzucić. Chyba że ma ku temu bardzo istotne powody. Ale czy ma?

Sławomir Zatwardnicki

Opoka.org.pl

29 X 2010

Komentarze

Jendrek572019.11.28 8:45
Pan Zatwardnicki uparcie pisze o "grzebaniu ciała w ziemi". A dzisiaj to po prostu nie jest prawdą - chyba większość (a na pewno bardzo wiele) ciał zmarłych chowa się w betonowych "piwniczkach", gdzie będą spoczywały po kilkaset lat - nikt już o nich nie będzie pamiętał. Cmentarze rozrastają się w zastraszającym tempie - i bez sensu. A przecież, czy pochówek w ziemi, w piwniczce, czy kremacja - najważniejsze są szacunek, modlitwa i pamięć. Ja chcę być skremowany - ten rodzaj pochówku uważam za najrozsądniejszy. A Pan Bóg z moim zmartwychwstaniem na pewno sobie poradzi. Jest Bogiem.
Poganin2019.11.28 8:22
Co za bzdury. W naszej europejskiej tradycji występowały zarówno pogrzebanie ciała jak i kremacja. Przecież nawet Baldur, syn Odyna został skremowany a odrodził się na nowo po Ragnaroku. Jestem Europejczykiem i nie obchodzą mnie jakieś głupoty ludów semickich.
Krakus2019.11.27 22:35
Frondo, jesteś chora psychicznie, ale zamieszczając TAKIE wpisy udawadniasz, że jestes bardzo, bardzo chora!
Otto2019.11.27 20:44
"żeśmy to wytrzymali, te kremówki po maturze... to apropos kremacji. A Lolek po maturze zjadł ich 10- grzech obżarstwa:)
abi2019.11.27 20:23
Powiem tak , KK mówi prochem jesteś i w proch się obrócisz-to prawda , tak ma być i Pan Bóg nas póżniej jakoś poskłada . Będąc w trumnie szybciej będziemy tym prochem. Opowiem od strony technicznej/już jestem w stanie o tym mówić, było to dawno/, mój brat został skremowany, na kremacji nie byłam , bo było to dla mnie nienaturalne.Podobno już śmierdział ,samobójstwo, prokurator itp., 2 tygodnie po śmierci.Większość jego prochów umieszczono w kamiennej urnie , a to co się nie zmieściło , umieszczono w foliowym worku i to wszystko włożono do gróbka-mniejszy niż tradycyjne groby, bo na polu urnowym. Nasz znajomy- grabarz powiedział , że nieważne ile człowiek mierzy i waży-tyle samo zawsze po nim popiołu zostaje.Produkują zbyt małe urny.
kate2019.11.27 20:20
Myślę, że dla większości zwykłych, biednych ludzi liczą się względy finansowe - np. mozliwość pochowania na przykład drugiego rodzica w grobie zmarłego pierwszego zanim jeszcze skończył sie okres jaki musi minąć od pochówku jednego ciała po drugim. Ceny ziemi na cmentarzach w miastach zwłaszcza. Nie wiem jak to najlepiej ujać, ale kwestia tego czy się godzi jest dla mnie trochę niedzisiejsza, mam na myśli nie żadne filozofie i trendy tylko historię naszego kraju. Tyle milionów zginęło w obozach koncentracyjnych, tyle w bombardowaniach, czcimy ich pamięć i nie pozwalamy sobie myśleć że rodzaj śmierci w jakikolwiek sposób stawia pod znakiem zapytania ich zbawienie. Tak skądinąd myślą niektórzy niechrześcijanie dla których rytuały są tu najważniejsze, a nie wierzą oni w miłosierdzie Boże i wszechmoc. Artykuł wyraża opinię autora który oczywiście ma do niej prawo, jak każdy z nas.
purim2019.11.27 18:04
"Ciała zmarłych powinny być traktowane z szacunkiem..." Pochowanie ciała w ziemi, by później różne robaki je zjadały dla mnie nie jest szacunkiem dla ciała.
Cezary2019.11.27 18:00
Ja boje sie ,ze moge obudzic sie dwa metry pod ziemia. Wole byc prochem. Teraz jest aparatura, ktora potwierdza zgon, a jak to bylo dawniej? Przystawiano do ust lusterko i sprawdzano, czy zaparowalo. A smierc kliniczna byla nie znana, to pewnie ludzie budzili sie. To jest ten wlasnie strach i dlatego ludzie wola byc saleni.
matis892019.11.27 17:36
A Bergoglio Fałszywy Prorok dopuszcza aktywnych cudzołożników rozwodników do komunii. To teraz dozwolone, ale tego też nie róbcie.
Ślązak2019.11.27 17:31
Ja bezspornie wierzę w ZMARTWYCHWSTANIE a rodzina ma wyraźne wytyczne by po śmierci mnie spalić . Nie ma dla mnie duchowego znaczenia w jaki sposób moje ciało stanie się znów prochem . No i skąd moja Dusza weźmie sobie materialny proch do odbudowania ciała . Przeraża mnie teraz myśl , że moje martwe ciało mogłyby ogryzać robale którymi się brzydzę . Ogień jest dobry i ciepły . Może mnie skonsumować .
abi2019.11.27 20:37
Podzielam Twoje lęki. Jednak o odbudowanie ciała z prochu nie martwię się , Bóg ma to pochytane./Jak jesteś Ślązak to rozumiesz:)/Robale też przerażają i obrzydzają , ale na pocieszenie powiem Tobie że my wtedy będziemy gdzieś bardzo daleko , że te nasze ciała będą jakimiś starymi ubraniami , nieważnymi dla nas, my to zostawimy , a kiedyś Bóg da nam ciała przemienione i idealne . Pamiętasz swoje narodziny?NIE , nikt nie pamięta. Nie pamiętamy o naszych wodach płodowych , o łożysku-które w jakiś sposób nas karmiło , o odgłosie serca naszej matki , dzieci w łonie widzą kolor pomarańczowy-tego nie pamiętamy. To jest tylko moje rozumowanie , nigdzie tego nie przeczytałam , mogę się mylić , ale tak myślę i tak pocieszam moje lęki.
PepaPig2019.11.27 16:31
Szumi ognisko i płoną geje, Jezus Chrystus jest wśród nas...
***2019.11.27 16:48
No i co to ma być?
matis892019.11.27 17:34
A taka tolerancyjna miała być religia lewakoateizmu.
JanP2019.11.27 16:11
'z pobudek przeciwnych nauce chrześcijańskiej” Nauce: Chyba nauczaniu.
***2019.11.27 16:48
Nie ma błędu. Są różne "nauki", nie tylko "ścisłe".
Topek2019.11.27 16:01
No katole znów macie problem bo możecie sie palić ale i nie możecie bo może brak szacunku, musicie się spowiadać ale też nie musicie bo w innych krajach katole nie muszą, kobieta może rozdawać komunie ale też nie może. Ale wam mieszają w tych głowach
***2019.11.27 16:44
Nie Twoje zmartwienie...dziwaku.
walenty2019.11.27 15:57
pytanie zasadnicze ;jaki kościół? czy ten od nycza,polaka i innych arcykapłanów.
Nina2019.11.27 15:23
W USA kilka lat temu odkopano kilka grobów i okazało się,że wielu uznanych za zmarłych mogli być w letargu gdy ich pochowano.Chyba lepiej być spalonym niż się później obudzić.
stan2019.11.27 17:12
Wyobrażasz sobie być spalonym żywcem, bo jeśli letarg, to jednak jeszcze żyje? Dlatego dawniej ciało przetrzymywano dłużej. Wtedy widać było ślady śmierci (plamy opadowe)
Zom2019.11.27 15:02
Ale dziwaczne rozważania. Zmarłemu należy się szacunek, także jego ciału doczesnemu. Czy będzie ono skremowane czy pogrzebane nie ma najmniejszego znaczenia. Liczy się godziwe obchodzenie się z ciałem! Patologie zachodzą zawsze, ,zarówno wobec kremacji jak i grzebaniu ciał...
skuter2019.11.27 14:50
Spalenie ciała to jest zwyczaj pogański Jeśli jednak prochy zostaną złożone na miejscu poświęconym czyli cmentarzu To kościół taki pochówek dopuszcza
Piotr2019.11.27 14:58
Czyli: samo spalenie jest owszem - pogańskie, ale "złożenie" pozamiatanie popiołu jest już chrześcijańskie. Wszystko jasne.
skuter2019.11.27 15:17
To co napisałem jest faktem
Klaudyna2019.11.27 15:07
Kościół sobie może wiele dopuszczać... Władcy świata
1232019.11.27 19:41
No ok ale jak to się na do Biblii, gdzie napisane jest, że umarlaki wyjdą z grobów podczas ponownego przyjście J.Ch.?
Dell2019.11.27 14:30
W Sztokholmie 70℅ urn z prochami pozostaje nieodebranych... Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci. Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci. Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci. Niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boźa Rodzicielko Prośbami naszymi, racz nie gardzić w potrzebach naszych ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać. Panno Chwalebna i Błogosławiona, O Pani nasza, Orędowniczko nasza, Pośredniczko nasza, Pocieszycielko nasza, Z Synem swoim nas pojednaj, Synowi swojemu nas polecaj, Swojemu Synowi nas oddawaj. Amen.
Zom2019.11.27 15:04
Żyjemy w Polsce. W Szwecji wszystko już jest do góry nogami
anonim2019.11.27 16:24
W Czechach podobnie .
anonim2019.11.27 20:12
W Czechach trochę się zmienia , pojawiają się znicze i kwiaty na grobach.Pewnie to tylko małe zmiany , zresztą przy granicy z Polska , dalej jest gorzej.
JONASIK2019.11.27 21:47
A w Polsce w 90% rodziny pozwalają aby ciała ich bliskich zjadły robaki. Zgroza.
Piotr Nowak2019.11.27 14:18
Sławomir Zatwardnicki, to jakiś obłąkany psychol !
Michał 2019.11.27 14:18
"Zmiana stosunku Kościoła do kremacji nastąpiła oczywiście nie na bazie kompromisu z modą tego świata, ale dzięki nowej refleksji nad faktem zmartwychwstania. Rozumie się dziś, że Bogu nie robi różnicy, czy ciało ulegnie naturalnemu procesowi rozkładu czy sztucznie wywołanemu procesowi" Etc. Ciekawi mnie, czego i ile jeszcze Kościół nie rozumie? I kiedy zrozumie, być może pod wpływem Rewolucji Francuskiej czy jakiejś innej?...
Marcin2019.11.27 14:09
To jest właśnie logika posoborowa: tak, ale nie. A nie znaczy tak. Tyleśmy się dowiedzieli. Nieważne to, że palenie zwłok odrzucają ZGODNIE wschodni schizmatycy, islamiści i judaiści, i katolicy przez dwa tysiąclecia - ważne żeby było tak jak u świadków Jehowy i innych protestantów.
Urszula2019.11.27 20:06
A jak jest u świadków Jehowy?
lady chapel2019.11.27 21:01
KK jest grybszy niż NT. Katolicy z reguły na co dzień Pisma nie czytają to katechizmu tym bardziej.