27.02.12, 10:39

Ks. Kowalczyk SJ: Miło wspominam klapsy

Wiadomo, że 1 sierpnia 2010 roku weszła w życie nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która m.in. wprowadza całkowity zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci. Uważam, że to zła nowelizacja – kolejny element w budowaniu miękkiego, nowoczesnego totalitaryzmu, który niepostrzeżenie oplata nas swymi mackami, włazi także do naszych domów, rodzin, chce zastępować rodziców…

 

Poza tym, z faktu, że weszła ustawa zabraniająca kar cielesnych nie wynika, ze jest przestępstwem wydawanie książek propagujących kary cielesne wobec dzieci. Przecież mamy ustawę ograniczającą aborcję, a nie brak „autorytetów”, którzy mimo to aborcję propagują, co gorsza, chełpią się tym, że sami swe dzieci pozbawili życia przed ich narodzeniem. No to jak?! Można wbrew ustawie o ochronie życia poczętego propagować aborcję na życzenie, a nie można pisać i wydawać książek, które starają się przekonać czytelnika, że klapsy i inne kary cielesne mogą być dobre?

 

Nie rozumiem, dlaczego państwo ma mówić rodzicom, że klaps jest absolutnie niedopuszczalny. Tym bardziej, że to państwo zdaje się słuchać różnych specjalistów, którzy w praktyce mają mniej talentu do wychowania dzieci niż niejedna prosta matka, która czasem da klapsa ku pożytkowi kochanego dziecka. Nie mam za grosz zaufania do propagowanych w mediach fachowców od zajmowania się cudzymi dziećmi. Wolę już zajrzeć do biblijnych ksiąg mądrościowych, które mówią o właściwym karceniu dzieci.

 

Ktoś powie – No tak, ale przecież dzieci bywają katowane i trzeba temu przeciwdziałać. Jasne, że trzeba! Tylko ustawowe zakazy, o których mówimy, żadną miarą nie sprawią same z siebie, że pijany konkubent, zdenerwowany płaczem dziecka, nie rzuci nim o ścianę. Ludzie zdegenerowani, którzy katują swe dzieci, ustawą się nijak nie przejmą. Ta ustawa jest wymierzona w normalnych, kochających swe dzieci rodziców, którzy mają jednak inne poglądy na wychowanie dzieci niż obecny rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalak. Znam rodziców, którzy czasem dali swemu dziecku klapsa. I chętniej powierzyłbym dziecko im, niż panu Michalakowi.

 

Przypominam sobie klapsy, które spadły na moją pupę, kiedy byłem niesforny. Uważam, że były one pomocne w moim wychowaniu. I nigdy nie przeżywałem z tego powodu jakiejś traumy, o której rozprawiają dziś różni psycholodzy. Nie przeżywałem, bo zawsze, nawet dostając klapsa, czułem się kochany przez rodziców. A klaps był jasnym sygnałem, że coś muszę zmienić. Tak więc dziś miło wspominam klapsy.

 

Nie zamierzam nikogo przekonywać, że klapsy są niezbędne w wychowaniu. Rozumiem, że można wychowywać także bez żadnych kar cielesnych. Ale – z drugiej strony – sprzeciwiam się ideologom i urzędnikom, którzy opowiadają głupoty o tym, jak wielką krzywdą dla dziecka jest klaps. Krzywda to jest wtedy, kiedy ci sami ideolodzy propagują wczesne współżycie seksualne wśród młodzieży i temu podobne.

 

eMBe

 

Przeczytaj również:

 

Bić czy nie bić? O karach cielesnych dla dzieci

Komentarze

anonim2012.02.27 11:33
<p>Święta prawda. Nie myślałem, że dożyję czas&oacute;w, w kt&oacute;rych państwo (skorumpowane, złodziejskie, bezwstydnie kłamiące) będzie dekretować rodzicom, jak mają wychowywać dzieci. Ale to w sumie smutne jest, podobnie jak bezmyślny dowcip CzP.</p>
anonim2012.02.27 11:34
<p>Najgłosniej i najwięcej muwią o wychowani dzieci ci co ich niemają.</p>
anonim2012.02.27 11:44
<p>Ale rodzice, proszę księdza, robią straszne głupoty. Papież zachęcał, żeby odwoływać się do nauk humanistycznych np. psychologii. I korzystać z ich dobrodziejstw. ***Skoro udowodniono, że są lepsze sposoby karcenia, niż bicie, to może jest to jednak prawda? Może ksiądz dostał pare razy klapsa. Moja koleżanka z podstaw&oacute;wki miała przeciętą sk&oacute;rę na ręce od kabla (tatuś). Inny tatuś bił dorosłą c&oacute;rkę w obecności ... wnuk&oacute;w. Spuśćmy zasłonę miłosierdzia. ***<strong>*I jeszcze jedno. Kości&oacute;ł chce zaglądać wszędzie - do wychowania (rozumiem) do ł&oacute;żna (rozumiem) do relacji itp. Czemu u licha zabronić naukom takim jak psychologia? A może jest w tym sporo racji????&nbsp;</strong></p>
anonim2012.02.27 11:45
<p>Częstochowski - masochista. I nie bądź przewrotny, bo damy ci klapsa, porządnego.</p>
anonim2012.02.27 11:46
<p>I ostatnia sprawa. Kości&oacute;ł bije na alarm, że homoseksualizm - na przykład - to wina rodzic&oacute;w. No to pozw&oacute;lmy tłumaczyć, co robić, żeby nie było źle!!!. Może za zakazem bicia p&oacute;jdzie konkretna informacja? O potrzebie relacji? Bliskości? Ważności dziecka? Dobrze że jest wiele ciekawych książek \"Dzikie serce\" itp. Może to zmierza jednak ku dobremu?</p>
anonim2012.02.27 11:49
<p><strong>Wkurza mnie to wieczne negowanie. TAMCI negują Kości&oacute;ł. No to my - kurka - katolicy - negujemy wszystko co m&oacute;wią tamci. </strong>TAMCI - negują syndrom paborcyjny, to red. Terlikowski - depresję poporodową. itp, itd ;(&nbsp;</p>
anonim2012.02.27 11:54
<p>Co do bicia i aletrnatywnych kar. Nie raz dostałam klapsa od mamy, ale poza chwilowym żalem nie stanowiło to dla mnie większego problemu. Tato nie uderzył mnie nigdy, on mnie karał milczeniem, złośliwymi uwagami, wytykaniem i wypominaniem.&nbsp; I to mnie strasznie męczyło i wpędzało w kompleksy. Nie umiał przyjmować przeprosin - przeprosiny były okazją do kolejnego wytykania od nowa tego samego. Powiem Wam szczerze, że sto razy łatwiejszy do zniesienia był klaps od mamy od jego metod wychowawczych.</p>
anonim2012.02.27 11:56
<p>Jeśli państwo zabrania rodzicom stosować klapsa wobec dzieci w celu ich wychowania, to jakim prawem samo sobie daje pozwolenie na stosowanie przemocy wobec obywateli.</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2012.02.27 12:04
<p>Ja rownież miło wspominam klapsy, z tych samych powod&oacute;w co ks. Kowalczyk.</p>
anonim2012.02.27 12:10
<p>Apeluję o zachowanie ZDROWEGO ROZSĄDKU w dyskusji (i wychowaniu też). Jeśli w dyskusji na argument, że kochający rodzice czasem dają klapsa pojawia się kabel i pocięta sk&oacute;ra, to nie mamy o czym rozmawiać. ========================================================================================================================================================================= Może kompromisowo: katowanie dzieci jest złe, ale ustawowy zakaz klapsa też. Co do psycholog&oacute;w - zgoda, przydałoby sie więcej psychologii np w przygotowaniu do życia w rodzinie. O r&oacute;żnicy psychologicznej między płciami - bo o tym sie nie m&oacute;wi albo m&oacute;wi za mało. Ale z drugiej strony psychologia to cały czas młoda nauka i nie wszystkie ustalenia trzeba traktowac jako wyrocznię, zwłaszcza, że są rozmaite konkurujące ze sobą modele. ======================================================================================== A zupełnie nie rozumiem sprzeciwu wobec tego, co&nbsp;m&oacute;wi x.Dariusz Kowalczyk - przeciez to oczywiste w sumie rzeczy.</p>
anonim2012.02.27 12:10
<p>@CzPoeta</p> <p>Gadasz jak potłuczony. Czy to, że ktoś (x. D. Kowalczyk) m&oacute;wi, że uważa klapsy, kt&oacute;re dostał, za pomocne w jego wychowaniu oznacza, że to lubił (masochizm). Nic takiego nie padło z ust x. Kowalczyka.</p> <p>Wkurza mnie prezentowanie tej skrajności: bicie kablem itp. Jak ktoś jest świrem i bije kablem to i tak bic będzie a to chore prawo uderzy jak zwykle w normalnych ludzi. Ja też dostałem w dzieciństwie nieraz klapsa i nie miałem (nie mam) traum, nie byłem cichy i schowany w sobie (co to w og&oacute;le za określenie?).</p>
anonim2012.02.27 12:15
<p>@Henryk K.</p> <p>To jest oczywiste ale nie dla ludzi z wypranym m&oacute;zgiem. Bo inaczej tego nazwac się nie da. Takie osobniki kształtowane są przez media, \"autorytety\", polityk&oacute;w i pseudoprofesor&oacute;w na potulne baranki, kt&oacute;re pragną aby Wielki Brat zorganizował im życie w najdrobniejszych szczeg&oacute;łach. Taka forma ucieczki od wolności. \"Legenda o Wielkim Inkwizytorze\" Dostojewskiego się kłania.</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2012.02.27 12:15
<p>Jak pisze Marek2200, to wiem, że pisze z dobrą wolą - żeby dojść do jakiegos kompromisu. Może dlatego, że (jak ja sam) dostawał czasem w sk&oacute;rę jako dzieciak. A jak pisze CzP, to widzę raczej złośliwą chęć złapania za słowo - sorry, ale tak to wygląda. No i przeinaczanie cudzych sł&oacute;w - co Marek wykazał. Oj, Poeto, popraw się!</p>
anonim2012.02.27 12:19
<p>Apatheist napisał, że Kości&oacute;ł nienawidzi kwestii naukowych - można byc ateistą, ale jeśłi jest sie przy tym ignorantem, to mieszanka taka jest ciężko strawna. Czy łaskawy Pan słyszał o takiej instytucji jak uniwersytet?</p>
anonim2012.02.27 12:20
<p>Moje dziecko ma 5 lat i chodzi do przedszkola prowadzonego przez siostry Nazaretanki. Przedszkole jest moim zdaniem bardzo dobre i często organizuje zajęcia dla rodzic&oacute;w psychologami na temat wychowywania dzieci, ludzie ci są związani ze środowiskami kościelnymi. Na tych zajęciach często poruszany jest temat kar cielesnych. Zawsze są one określane jako największa porażka rodzica względem dziecka. Życzę wszystkim więcej sukces&oacute;w niż porażek.&nbsp;</p> <p>Niestety ks. Kowalczyk może dawać rady jako teoretyk, traktuje je r&oacute;wnie poważnie jak zajęcia z nurkowania prowadzone przez osobę kt&oacute;ra nie umie pływać.</p>
anonim2012.02.27 12:21
<p>@Henryk</p> <p>To pewnie dlatego, że nie dostawał lania w dzieciństwie i chowany był w cieplarnianych warunkach ;)</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2012.02.27 12:22
<p>@Henryk</p> <p>Ten typ tak już ma :)</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2012.02.27 12:24
<p>@Michał K.</p> <p>Uważasz, że ginekolog (mężczyzna) musi przejśc przez doświadczenie własnej ciąży aby wypowiadac się sensownie na temat ciąży pacjentek?</p>
anonim2012.02.27 12:32
<p>\"Poparcie nazist&oacute;w w zamian za kontrolę nad oświatą w Trzeciej Rzeszy było wybitnym ruchem strategicznym\" Wczesniejsze argumenty to poziom tzw ateizmu tramwajowego - jeszcze brakuje inkwizycji i palenia czarownic.&nbsp; Ale Kości&oacute;ł sprawujacy kontrole nad oświatę w III Rzeszy, to juz za duzo nawet jak na ateizm tramwajowy. Radzę wyluzowac - mnie jest łatwiej, bo mojej dziedziny wiedzy (językoznawstwo) w og&oacute;le by nie było, gdyby nie Kości&oacute;ł.</p>
anonim2012.02.27 12:39
<p>Po prostu miał ksiądz to szczęscie ,że miał dobrych rodzic&oacute;w i siła klaps&oacute;w była dostosowana do wrażliwości księdza. To prawda ,że dawanie klaps&oacute;w nie powinno być inspiracją do tworzenia prawa. to jakiś absurd &nbsp;i jeszcze jeden pow&oacute;d dla \'singli\' by aby nie miec kłopot&oacute;w z prawem to może ...nie miec dzieci. I kto wie czy nie o to chodzi . Mysle ,ze bezrefleksyjna wiara w to ,ze rodzice wiedza co jest najlepsze dla ich dzieci jest tak samo szkodliwa jak pewność w to że lepiej od rodzic&oacute;w znają się na tym psycholodzy. To nie prawo jest potrzebne a miłośc . Żadne prawo jej nie zagwarantuje . &nbsp;</p>
anonim2012.02.27 12:43
<p>\"<span class=\"werset\">Nie kocha syna, kto rozgi zaluje, kto kocha go - w pore go karci.</span>\" (Prz 13, 24)</p> <p>\"<span class=\"werset\">Karcenia chlopcu nie zaluj, gdy rozga uderzysz - nie umrze. <span class=\"nrWersetu\">(14)</span> Ty go uderzysz rozga, a od Szeolu zachowasz mu dusze.</span>\" (Prz 23, 13-14)</p>
anonim2012.02.27 12:51
<p>@Henryk</p> <p>\"ateizm tramwajowy\"&nbsp; - podoba mi się!</p>
anonim2012.02.27 12:53
<p>@Marek2000</p> <p>o sprawach medycznych może się wypowiadać ale o odczuciach i doświadczeniach związanych z ciążą raczej nie. Jakie kwalifikacje na wyżej wymieniony ksiądz. Ani wiedzy fachowej z racji wykształcenia (dr teologii) ani doświadczenia z racji bycia ojcem, jedynie z racji bycia dzieckiem 40 lat temu. Zerowy autorytet.</p>
anonim2012.02.27 12:55
<p> <p>Bravo Olech. Celna uwaga!</p> <p>@Anteko Psychologia już nie raz się pomyliła. XIX w. psycholodzy angielscy wprowadzili metodę wychowania na \"zimno\", kt&oacute;ra była katastrofą dla kilku pokoleń ludzi. Sięgnęła ona nawet do porod&oacute;wek, w kt&oacute;rych dzieci natychmiast matkom zabierano i przynoszono tylko co3 godziny do karmienia, \"bo częściej na pewno nie potrzebują\". Inną kompromitacją był (r&oacute;wnież angielski) pomysł wychowania chłopc&oacute;w przez karanie ich przebieraniem za dziewczynki.</p> <p>Psychologom do dziś brak pokory i umiarkowania w promowaniu swoich coraz to nowych pomysł&oacute;w, a de facto eksperyment&oacute;w.</p> <p>A tak osobiście (niezobowiązująco) uważam, że psychologia nie jest nauką.</p> </p>
anonim2012.02.27 13:18
<p>Mam trzech syn&oacute;w... nie jesteśmy z żoną zwolennikami kar cielesnych. Bardziej owocne są inne kary - najpopularniejsze w naszym domu to \"do kąta\" albo przysiady (ilość zależna od wieku i rangi przewinienia :) ). &nbsp;Niestety czasami zdarzają się sytuacje, w kt&oacute;rych nie ma czasu toczyć psychicznej walki z dzieckiem: powiedzmy, że muszę być w pracy o konkretnej godzinie i wcześniej muszę zawieźć dzieci do przedszkola - i robią taką histerię, że normalnie masakra - i co wtedy? Mam ich posadzić do kąta i czekać 5 minut, czy negocjować podjęcie wsp&oacute;łpracy i wykonanie dziesięciu przysiad&oacute;w... czasami tradycyjny klaps jest niezastąpiony. Oczywiście nie wolno krzywdzić dziecka... ale od klapsa jeszcze nikt nie zachorował. Klaps to rozwiązanie ostatecznie i ekstremalne... i wydaje mi się, że przeważnie da się go uniknąć ...ale chłopaki dają nieźle w kość :)</p>
anonim2012.02.27 13:21
<p>Jeszcze jedno: ostatnio jeden ksiądz podsunął mi dobry spos&oacute;b - dać dziecku kilka kar do wyboru... Opowiadał, że u niego w szkole tak było: albo linijką po łapach, albo tydzień chodzenia w garniturze do szkoły :) ...ja bym wybrał to pierwsze...</p>
anonim2012.02.27 14:36
<p> <p>Akurat to, że dziecko robi histerię, że musi iść do przedszkola jest prawem dziecka. Bo dziecko potrzebuje przede wszystkim rodzic&oacute;w, a przedszkole jest kolejną traumą, jaką nam zaoferował eksperyment \"zimnego\" wychowania.</p> <p>Zdaję sobie sprawę, że rządzący (poczynając od ekipy czarnej wrony) zaserwowali nam taki system kt&oacute;ry niejednego przymusza do wysłania dziecka do dzieciokołchozu, to jednak należy pamiętać że dla dziecka jest to krzywda.</p> </p>
anonim2012.02.27 14:37
<p>@Greguszko,</p> <p>ja mam dw&oacute;ch syn&oacute;w teraz 5,5 i 1,5 roku. Ze starszym regularnie jeżdżę do przedszkola autobusem i też śpieszę się do pracy - jak każdy. Kilka razy była kwestia histerii w tym momencie ale wolałem poświęcić p&oacute;ł godziny i się p&oacute;źnić do pracy. Syn się nauczył, że płaczem i krzykiem nic na mnie nie wymusi, od tego czasu nie ma problemu.</p> <p>@Mila</p> <p>dzieci z ADHD to odnosze wrażenie, że te kt&oacute;rym rodzice poświecają tylko tyle uwagi by dać im klapsa, ja wolę p&oacute;ł dnia rozmowy. Moje dzieci też są bardzo \"żywe\" wypisz wymaluj ADHD czasami są jak zaczarowane, żadne słowo nie trafia. A wystarczy, weźmie się jednego i powie \"uspok&oacute;j się chcę z tobą porozmawiać\". Wymagało to oczywiści bardzo dużo pracy i było wiele porażek w postaci nerw&oacute;w i \"klaps&oacute;w\" ale wtedy wszystko zaczyna się od początku.</p> <p>Moim zdanie klucz to okazywanie uwagi dziecku i rozmowa z nim i tłumaczenie choćby miało trwać nawet cały dzień, no i na koniec konsekwencja w wyznaczaniu kar. Wachlarz kar to szlaban na bajki i telewizję.</p>
anonim2012.02.27 14:41
<p>@Dawid</p> <p>m&oacute;j syn uwielbia chodzić do przedszkola - największa kara ajk by był to szlaban na przedszkole, ale jeszcze nigdy nie została zastosowana. Mobilizuje go do wstawania o godz 6:30. Iwdzę wielką r&oacute;żnicę w rozwoju mojego syna (n plus) w por&oacute;wniu do dzieci kt&oacute;re do przedszkola nie chodzą.</p> <p>Myśle, że opowiadasz głupoty.</p>
anonim2012.02.27 14:52
<p> <p>@Michał</p> <p>Możesz mi wierzyć, że syn byłby jeszcze bardziej zadowolony, gdyby z tymi wszystkimi dziećmi m&oacute;gł się bawić pod opieką mamy i ich mam, w w swoim domu, na swoim podw&oacute;rku itp. Rozwijał by się jeszcze szybciej, r&oacute;wnież społecznie i moralnie.</p> <p>A jak wspominasz pierwszą wizytę? A może wcześniej był już przyzwyczajony do porzucania w objęcia niani?</p> </p>
anonim2012.02.27 15:24
<p>z rozrzewnieniem wspominam jak m&oacute;j świętej pamięci ojciec ze spokojem przekładał mnie przez swoje kolano i metodycznie lał pasem - a robił to rzadko, tylko wtedy kiedy naprawdę musiał, i ja dobrze o tym wiedziałem, że on to musi zrobić bym był lepszym człowiekiem; rodzice SĄ alfą i omegą dla swoich dzieci w kwestiach wychowawczych - sprawiedliwość i miłosierdzie jakie okazują swoim dzieciom, jest odbiciem Bożej sprawiedliwości i miłosierdzia wobec ludzkości - nikt inny jak rodzice nie jest w stanie przekazać tej prawdy swoim dzieciom - nie pozw&oacute;lmy państwu wchodzić totalitarnymi butami w świętość rodziny</p>
anonim2012.02.27 16:08
<p>@Dawid</p> <p>Nie mieliśmy niani, a dziecko było zadowolone od pierwszego dnia. Nigdy przez trzy lata nie zrobiło sceny \"nie chcę zostać w przedszkolu\". Może za sprawą tego, że mogło się z przedszkolem zapoznać podczas \"dni otwartych\" już p&oacute;ł roku przed rozpoczęciem edukacji.</p> <p>Model wychowania w rodzinie jest piękny ale nie realny. Ja mam możliwość utrzymania rodziny z jednej pensji ale wiele os&oacute;b takiej możliwości nie ma. Poza tym jak długo chcesz odkładać inicjację społeczną dziecka.</p> <p>Ja sam do przedszkola nie chodziłem i uważam, że rodzice zrobili mi dużą krzywdę nie przymuszając mnie do tego to co inne dzieci miały za sobą ja przechodziłem w zer&oacute;wce.</p>
anonim2012.02.27 16:09
<p>@Madziar</p> <p>a nie wolałbyś w takim trudnym momencie ze swoim tatą porozmawiać?</p>
anonim2012.02.27 16:36
Nie chodzi tylko o klap
anonim2012.02.27 16:48
<p>Wszystko OK, ale gdybym ja sp&oacute;źnił się do pracy p&oacute;ł godziny, miałbym po premii... a gdybym sp&oacute;źniał się notorycznie to bym został zwolniony... Przedszkole to trauma dla maluch&oacute;w - ale dla 5-cio latka - nie sądzę.&nbsp;</p>
anonim2012.02.27 16:52
<p> <p>@Michał</p> <p>1. Dzieci bywają r&oacute;żne. Twoje jest raczej wyjątkiem od reguły.</p> <p>2. Nie twierdzę, że wychowanie w domu jest realnym pomysłem dla wszystkich (vide m&oacute;j wpis z 14:36). Krytykuje przedszkola jako groźny eksperyment społeczny, ale ich wyeliminowanie wymagałoby głębokich przeobrażeń społecznych i ekonomicznych. Nie do opisania w komentarzu pod artykułem.</p> <p>3. Twierdzenie, że do jak to nazwałeś, społecznej inicjacji dziecka, jest konieczne masowe, oderwane od rodzic&oacute;w, edukowanie dzieci, jest kłamstwem edukator&oacute;w, kt&oacute;rzy mają w tym żywotni interes ekonomiczny.</p> <p>4. To co przechodziłeś w zer&oacute;wce to też twoja trauma. Lekiem nie jest pozbywanie się dziecka wcześniej, a właśnie pozostawienie go przy sobie jak najdłużej.</p> </p>
anonim2012.02.27 16:54
<p>Madziar OK, Marek2200 także.</p>
anonim2012.02.27 16:58
<p>Słuchaj Rudzia, bo nie będę powtarzał. Urodziłem się jako najstarszy. Mam 9-cioro rodzeństwa. Nieraz dostawałem klapsy i wiesz co? Nie mam moim rodzicom tego za złe, a wręcz czuję do nich wdzięczność, bo teraz wiem, że uchroniły mnie wiele razy przed własną głupotą. Zwolennicy wychowania bezstresowego zapominają, że dzieci nie rozumują jak dorośli. Do dzieci często nie trafia racjonalna argumentacja (wiem to sam po sobie). Często w sklepach widać jak dzieci wymuszają w na rodzicach kupno jakiś niezdrowych rzeczy. Rodzic się nie zgadza to dziecko zaczyna krzyczeć. Nie pomaga m&oacute;wienie, że to niezdrowe. Dzięki Bogu, że istnieją klapsy!</p> <p>PS. Upominam i karcę tych wszystkich, kt&oacute;rych kocham. Bądź tedy gorliwy i opamiętaj się! Ap 3, 19</p>
anonim2012.02.27 17:07
<p>@Greguszko</p> <p>ależ ja nie piszę o 5latku ja pisze o sytuacji kiedy moje dziecko miało 3 lata.</p> <p>@Dawid</p> <p>w naszym przedszkolu dzieci płaczące na wejściu są wyjątkiem, ale muszę przyznać, że przedszkole jest wyjątkowe a siostry przykładają się bardzo do swojej pracy.</p> <p>ad p. 1 jak już pisałem u nasz przedszkolu dzieci raczej nie płaczą choć są wyjątki, rodzice są bardzo zaangażowani w pracę przedszkola a i atmosfera jest wyjątkowa chodź zdarzają się całkiem normalne sytuacje np. kolega rozrabiaka.</p> <p>ad p. 3 kiedyś to oderwanie musi nasąpić, rodzice żyćwiecznie nie będą czy chciałbyś aby mieszkali u mamy do trzydziestki, odpowiedź jest oczywista 9przynajmniej dla mnie). jeśli nie to jak ustalić optymalny wiek na 19lat może 16lat a może 7lat. Kiedyś musi nastąpić inicjacja - wkroczenie dziecka w wiek dorosły przełamanie własnych lęk&oacute;w, strach&oacute;w. Kiedyś w wieku lat 7 chłopiec przechodził z opieki matki pod opiekę ojca i uczył się polować, walczyć i zachowywać jak mężczyzna. W moim zdaniu problem wsp&oacute;łczesnych jest to, że często takiego procesu nie przechodzą i żonaci i dzieciaci faceci jeżdżą do mamusi na obiadki i mają swoją ulubioną łyżkę i widelec (a może nawet misia). To dopiero jest problem szczeg&oacute;lnie dla przyszłej żony takiego dorosłego dzieciaka.</p>
anonim2012.02.27 18:54
<p> <p>@Michał</p> <p>Musi nastąpić, ale co?</p> <p>Dorastanie w człowieku odbywa się stopniowo. Najpierw dziecko chce spr&oacute;bować czegoś innego, niż mleko matki, potem rezygnuje całkowicie. Najpierw chce się przespać w osobnym ł&oacute;żku samo, po jamiś czasie rzadko wizytuje ł&oacute;żko rodzic&oacute;w. Tak odbywa się rozw&oacute;j człowieka wpisany w jego naturę.</p> <p>Niestety wielu ludzi jest zakażonych chorymi pomysłami psycholog&oacute;w, kt&oacute;rzy każą to wszystko robić nagłymi, dużymi krokami.</p> <p>Tak samo jest z tym przedszkolem. To dziecko wie, kiedy jest dostatecznie duże by pobawić się (pod okiem mamy) z sąsiadem, kiedy samo chce wyjść przed dom i kiedy samo jest dość duże, aby pobawić się w piaskownicy bez czujnych oczu mamy (choć uszy w razie czego usłyszą).</p> <p>Tak samo to co chcesz wpisać w konkretny wiek dziecka nie musi i nie powinno następować pewnego feralnego jesiennego poranka. Jeśli ci się wydaje, że ludzie kt&oacute;rzy nie chodzili do przedszkola (albo o zgrozo r&oacute;wnież do szkoły) są mniej samodzielni, to muszę cię wyprowadzić z błędu. To właśnie dziś przy powszechnej darmowej edukacji mamy najwięcej życiowych niedorajd, najwięcej os&oacute;b z problemami psychicznymi, najwięcej bezrobotnych, najwięcej wyciągających ręce po datki ze strony państwa, czy rodziny. Nie zauważasz tego?</p> </p>
anonim2012.02.27 19:18
<p>Nigdy nie miałem pretensji za to, że oberwałem (tłumaczę niezorientowanym - nie zostałem skatowany lecz dostałem pasem po czterech literkach) za coś co przeskrobałem.</p> <p>To była kara i wiedziałem za co. Choć tyłek bolał, miałem poczucie ulgi, że sprawa skończona. P&oacute;źniej zawsze było przytulenie przez mamę kt&oacute;ra łagodząc urażoną dumę smarkacza, tłumaczyła co złego było w tym co zrobiłem i wyrażała przekonanie, że już więcej tak robic nie będę. I najczęściej ta pewność mojej mamy się sprawdzała :] M&oacute;j ojciec (bo to jemu przypadło to niewdzięczne zadanie) nigdy po wymierzeniu kary nie wracał do tego co zbroiłem - sprawa była zakończona. Często m&oacute;wił mi o odwadze cywilnej i odpowiedzialności mężczyzny za swe czyny. Myślę, że dzięki temu r&oacute;wnież przestałem kłamać. Bo po co ? Żeby tylko odwlec czas rozliczenia za swe niezbyt chwalebne wyskoki, w międzyczasie czuć się jak obwieś przed złapaniem ?&nbsp; Uznałem, ze nie warto. </p>
anonim2012.02.27 20:05
<p>...zobaczcie jaki surowy był niejednokrotnie B&oacute;g wobec Izraela.</p>
anonim2012.02.27 21:23
<p>Cześć.</p> <p>Wsp&oacute;łczuję Panom, kt&oacute;rych lał pasem ojciec. Wsp&oacute;łczuję r&oacute;wnież ich rodzicom, za prostackie metody okazania swojej słabości wobec własnego dziecka.&nbsp; Jak czytam Wasze słowa, w kt&oacute;rych wychwalacie swoich tatusi&oacute;w za spranie Wam tyłka, to myślę sobie, że wcale się nie r&oacute;żnicie od nie nawr&oacute;conych dzikus&oacute;w. &nbsp;Jaki ojciec lub matka może pobić własne dziecko ?&nbsp; Jaki by to nie był pow&oacute;d, nigdy nie wolno bić słabszych, kalekich, staruszk&oacute;w. W stosunku do własnego dziecka,&nbsp; to jest okazanie agresji a nie rodzicielskiej miłości i wyrozumiałości. To co tutaj wypisujecie jest chore. Empatujecie tzw. \"przyjemnościami\" jakich doznaliście od swoich rodzic&oacute;w ?&nbsp; Czym tu się chwalić ? Ludzie .... zastan&oacute;wcie się co piszecie .....</p>
anonim2012.02.27 21:25
<p>Ps.</p> <p>Poza powyższym wydaje mi się, że bezdzietny i żyjący w celibacie ksiądz, nie ma najmniejszego pojęcia o wychowaniu dziecka.&nbsp; W tej sytuacji jest najmniej uprawnioną instytucją do wypowiadania takich banialuk, jak w w artykule.</p> <p>Pozdrawiam zdrowo myślących.</p>
anonim2012.02.27 22:24
<p>Yes67 - ile masz dzieci?</p>
anonim2012.02.27 23:12
<p>@Yes A ilu astronom&oacute;w było na Jowiszu? A ilu kartograf&oacute;w odwiedziło wyspy kerguelena? A kt&oacute;ry statystyk widział każdego policzonego człowieka? Daj spok&oacute;j, nie trzeba wejść pod walec, żeby wiedzieć, że boli. Zastan&oacute;w się co piszesz.</p>
anonim2012.02.28 0:03
<p>@Apatheist: Zdaje się, że Pana bluzg historyczny wykasowano (całkiem niepotrzebnie zresztą). Ale i tak z zasady nie polemizuję z \"ateistami tramwajowymi\" - bo to szkoda czasu. Ja uważam Kości&oacute;ł za sw&oacute;j dom duchowy, a Pan go nienawidzi. Więc to jest podstawa do pysk&oacute;wki, nie do spokojnej dyskusji. ================================================================================================================================================= Może na spokojnie jedno powiem: Kości&oacute;ł jest częściowo instytucją ziemską (dla Pana wyłącznie). Jako taki podlega normalnym prawidłowościom historycznym i socjologicznym, popełnia błędy, grzeszy, etc., etc. Ale człowiek&nbsp;religijny wierzy także w nadprzyrodzoną stronę Kościoła. I oczywiście ta ziemska strona&nbsp;nie ma mocy unieważnienia tej nadprzyrodzonej. Jeśli, powiedzmy, spowiada mnie ksiądz, kt&oacute;ry sam jest w grzechu ciężkim, to nie unieważnia spowiedzi - to jest sakrament a nie kwestia wzajemnego zaufania do siebie dwu ludzi. Więc r&oacute;żne zaszłości historyczne typu stosunek do Darwina to jest normalne - gorsze rzeczy się zdarzały, tym bardziej, że być może ewolucjonizm w obecnej postaci zostanie za ileś tam lat unieważniony innym modelem - naukowcy tego wykluczyć nie mogą. Wyciąganie r&oacute;żnych śmiesznych czy strasznych fakt&oacute;w z historii Kościoła, opr&oacute;cz tego, że jest ahistoryczne - tak jakby śmiać się, że kiedyś ludzie wierzyli w strzygi. No, tyle, i tak niepotrzebnie tyle czasu poświęciłem na ten wyw&oacute;d. Żegnam.</p>
anonim2012.02.28 0:06
<p>Miało być: opr&oacute;cz tego, że jest ahistoryczne, nie ma żadnej mocy dowodowej dla argumentu na rzecz ateizmu.</p>
anonim2012.02.28 0:24
<p>Częstochowski Poeta et consortes A ile butelek spirytusu lub działek heroiny brali specjaliści pracujący z uzależnionymi? W ilu bitwach uczestniczyli historycy najwybitniejsi wojskowości? Ile razy lekarz onkolog miał zdiagnozowanego nowotwora? Ile wybuch&oacute;w wulkan&oacute;w przeżyli najbardziej znani sejsmolodzy? ETC... Aby o czymś dorzecznie się wypowiadać nie trzeba być zaraz praktykiem! To oczywiste dla każdego kto ma chociaż odrobinę oleju w głowie! Chyba, że ktoś ma orzeszka zamiast m&oacute;zgowia albo gada głupstwa ze złej woli...</p>
anonim2012.02.28 6:11
<p>@Apatheist - tak samo jak my nie udowodnimy naszej wiary w nadprzyrodzoną naturę Kościoła, tak samo ty nie udowodnisz, że nie jest nadprzyrodzona... więc tak samo ty jak i my wierzymy w rzeczy, kt&oacute;re są nie do udowodnienia.</p>
anonim2012.02.28 9:19
<p>@Sorcierer, David powt&oacute;rzę co już napisałem. Wiedzę na pewne tematy uzyskuje się albo przez odpowiednie wykształcenie albo przez doświadczenie, najlepiej na oba sposoby. Dlatego geolodzy jeżdżą na odległe wyspy by badać czynne wulkany. Wspomniany ksiądz z wykształcenia jest teologiem, więc wiedzy fachowej nie uzyskał, chyba, że na teologii wykładają psychologię w co wątpię. Jak przypuszczam nie ma też żadnych własnych dzieci. Nigdy nie zawalił nocy bo dziecko kaszlało aż do wymiot&oacute;w, albo płakało z powodu gorączki, nigdy nie był ze swoim dzieckiem na wycieczce g&oacute;rskiej i nie upominał go 300 razy by nie schodziło ze szlaku. Nigdy nie posłał dziecka pierwszy raz do szkoły i nie martwił się jak mu p&oacute;jdzie. Nic też nie jest wspomniane, że był choćby wychowawcą albo katechetą. Więc w jaki spos&oacute;b nabył doświadczenie. Oświećcie mnie.</p>
anonim2012.02.28 9:29
<p>@Dawid</p> <p>\"To właśnie dziś przy powszechnej darmowej edukacji mamy najwięcej życiowych niedorajd, najwięcej os&oacute;b z problemami psychicznymi, najwięcej bezrobotnych, najwięcej wyciągających ręce po datki ze strony państwa, czy rodziny. Nie zauważasz tego?\"</p> <p>Zauważam, że młodzi chłopcy nigdy nie wychodzą spod maminego fartucha, śa zawsze chuchani i dmuchani i nie odważają się na samodzielność, jeszcze po ślubie jadą do mamy na obiadek i jedzą tylko swoją ulubioną łyżką. Swego czasu prowadziłem zajęcia dla młodzieży w \"Strzelcu\" i w ZHP byli to chłopcy i dziewczyny w wieku 16 lat. Nie uwierzysz ilu z nich nie potrafiło zrobić podstawowych czynności jak mycie naczyń czy pastowanie but&oacute;w bo wszystko za nich robili rodzice. To harcerstwo dawało im pierwszą szkołę życia. I nie uwierzysz jak wielu z nich zmieniło się kiedy przespali pierwszą noc w lesie, to była ich plemienna inicjacja. Uwierzyli, że mogą wszystko zrobić sami.</p>
anonim2012.02.28 10:15
<p>@Michał Kaśkosz: No, proszę zauważyć, że jedną ze specjalizacji Kościoła w działalności społecznej jest szkolnictwo i praca z młodzieżą. Czy&nbsp;chce Pan unieważnić&nbsp;wielowiekowe doświadczenia w tej dziedzinie? Zresztą w&nbsp;drugim komentarzu pisze Pan o harcerstwie - więc&nbsp;w pewien spos&oacute;b sam Pan sobie zaprzecza.&nbsp;Znam całą masę druh&oacute;w i druhen z ZHR&nbsp; w wieku&nbsp;przedmałżeńskim - a jak wspaniale wychowują oni zbierające się wok&oacute;ł nich dzieci! =========================================================================================================================================== Ach, przecież tekst ks.Kowalczyka był tekstem apelującym do zdrowego rozsądku - nie widzi Pan tego?</p>
anonim2012.02.28 10:59
<p>@Apatheist: Nie chce Pan zrozumieć, że dla mnie r&oacute;żne błędy i winy Kościoła z przeszłości nie stanowią argumentu przeciw wierze. Natomiast co do rozmowy o przeszłości Kościoła (zresztą każdej ziemskiej instytucji, np o antysemityzmie w Polsce przed wojną)&nbsp;- nie ma ona większego sensu, kiedy a/ jest ahistostoryczna tzn ocenia przeszłość z pktu widzenia naszej obecnej wiedzy - o przeszłości i&nbsp; wiedzy og&oacute;lnej; b/ wybi&oacute;rczo wyciąga pojedyncze fakty a pomija inne. ===================================================================================================================================================== Co do konkordatu z Rzeszą w 1933 - był przygotowywany od wielu lat; był normalna formą regulacji stosunk&oacute;w z państwem; Niemcy w 1933 były traktowane jako normalny członek wsp&oacute;lnoty międzynarodowej; miał zabezpieczyć funkcjonowanie szkolnictwa katolickiego (co potem okazało się złudne); dużo bardziej kontrowersyjna była umowa Kości&oacute;ł - Państwo zawarta w Polsce w 1950, kiedy Prymasem był kard. Wyszyński; KK od lat 20-tych&nbsp;wskazywał na pogański charakter nazizmu, czego kulminacją była encyklika Mit brenennder Sorge;&nbsp;po wybuchu wojny&nbsp;Pius XII musiał sie liczyć z konsekwencjami otwartych potępień Hitlera - zar&oacute;wno z Polski jak i z Holandii miał sygnały, że jawny protest prowadzi do zaostrzenia represji - np wywiezienie nawr&oacute;conych Żyd&oacute;w holenderskich po liście pasterskim; Reasumując - dyskusja o przeszłości z pktu widzenia \"ateizmu tramwajowego\" nie ma sensu.</p>
anonim2012.02.28 11:20
<p>Panie Henryku,</p> <p>nie podważam doświadczenia kościoła jako instytucji, podważam osobiste doświadczenie ks. Kowalczyka kt&oacute;rego wykształcenie ani doświadczenie nie predestynują do wypowiadani sąd&oacute;w na tematy na kt&oacute;re ma mgliste pojęcie.&nbsp;</p> <p>Nic nie jest napisane by ks. K miał jakieś wychowawcze doświadczenia więc por&oacute;wnanie do harcerstwa nie trafione. Też byłem drużynowym i na początku popełniałem błędy jak każdy to oczywiste.</p>
anonim2012.02.28 11:55
<p>@Kaśkosz - Nie znasz osoby a podważasz jego osobiste doświadczenie. Co ty możesz wiedzieć o jego osobistym doświadczeniu. Zresztą wypowiada się na temat ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, na temat kt&oacute;rej każdy może mieć swoje zdanie. M&oacute;wi tylko o swoim osobistym doświadczeniu bycia dzieckiem, a nie wypowiada się jako wszystkowiedzący autorytet.</p> <p>&nbsp;</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2012.02.28 12:14
<p>@Michał Kaśkosz: Ale powt&oacute;rzę, ks.Kowalczyk pisze z pozycji zdrowego rozsądku - naprawdę trudno się nie zgodzić, kiedy ostrzega przed \"miękkim totalitaryzmem\". Czy Pan, Panie Michale, nie jest aby inzynierem? Ja mam ogromny szacunek do inżynier&oacute;w - bez nich tu byśmy sobie miło nie gawędzili - ale często mają zbytnią skłonność do personalizowania dyskusji: \"skoro ja coś zrobiłem i było ok, albo ja coś spr&oacute;bowałem zrobić&nbsp;i nie wyszło, to oznacza, że, etc..\" Więc może niech Pan trochę szerzej spojrzy. Pozdrawiam.</p>
anonim2012.02.28 12:21
<p>Wydaje mi się, że uważnie przeczytałam artykuł i ksiądz albo formułuje swoje opinie i tak jak inni ma do tego prawo,&nbsp;albo opisuje doświadczenie z punktu widzenia dziecka, a nie rodzica/opiekuna, do czego ma niezaprzeczalne prawo.&nbsp;Te doświadczenia trudno negować bo są to Jego rzeczywiste doświadczenia, kt&oacute;re nie wyrządziły mu żadnej szkody, a jak twierdzi były z korzyścią dla Niego w procesie wychowawczym. Każdy z nas pewnie chciałby sformułować jedyną prawdę na temat tego zagadnienia. Nie bałabym się jej ograniczyć do zdania: na&nbsp;rodzicach spoczywa obowiązek wychowania swoich dzieci. Nie ma szkoły uczącej&nbsp;jak być dobrym rodzicem, chyba najlepsza szkoła, to szkoła życia. Albo się będzie z tej szkoły wagarować, albo w niej rozwijać. Prawo, podręczniki, inni ludzie, ich doświadczenia, wszystko powinno wsp&oacute;łpracować z rodzicami, kt&oacute;rzy i tak muszą znaleźć, wypracować złoty środek w swojej rodzinie. I złoty medal dla tego, kt&oacute;ry w tym procesie nieustannego rozwoju (o ile chce go w og&oacute;le podjąć) swojego i dzieci - nie popełni błęd&oacute;w wychowawczych czy to na poziomie intelektualnym, czy to emocjonalnym, czy jakimkolwiek innym.</p>
anonim2012.02.28 19:06
<p>Ja rozumiem, że można się nie zgadzać z r&oacute;żnymi poglądami KK względem życia, ale żeby nie zgadzać się z tym artykułem? Przecież to czysty \"chłopski rozum\". Jak bardzo trzeba kombinować, aby tego nie widzieć?</p>
anonim2012.02.29 8:25
<p>Panie Henryku albo pan mnie rozgryzł albo poszukał sieci i przeczytał moje CV.</p> <p>Widzę że okopaliśmy się na swoich pozycjach i wojna pozycyjna niewiele da więc kończe dyskusję nie przekonany do Pańskich racji.&nbsp;</p> <p>Pozdrawiam</p>
anonim2012.02.29 23:06
<p> <p>@Michał</p> <p>Właśnie, ale harcerstwo nie jest przedszkolem. W przedszkolu dzieci żyją w matriksie: w oddaleniu od życia. W harcerstwie zaś spotykają się z wyzwaniami, często życiowymi (jak choćby upranie skarpetek).</p> <p>Zr&oacute;b ankietę ile z tych 16-latk&oacute;w niedorajd było w przedszkolu i przypomnij sobie ile twoich r&oacute;wieśnik&oacute;w mogło zaliczyć tą (w mojej ocenie nic nie znaczącą) \"inicjację\" a było r&oacute;wnie niezaradnych. Z pokoleniami jest coraz gorzej m.in. ze wzgl na przedszkola!</p> <p>Co do doświadczenia o wychowaniu dzieci... mam czw&oacute;rkę młodszego rodzeństwa. Nie musiałem czytać książek (choć uczyniłem to), aby wiedzieć jak wychowywać własne dzieci. Dzięki doświadczeniu z dzieciństwa nie jestem też niewolnikiem przeczytanych wypocin psycholog&oacute;w. Gdybym został księdzem miałbym tą wiedzę w sobie, jak i teraz.</p> </p>
anonim2012.03.1 0:59
<p>Właśnie, ale harcerstwo nie jest przedszkolem. W przedszkolu dzieci żyją w matriksie: w oddaleniu od życia.</p> <p>Nie rozumiem tego stwierdzenia. Taki sam matriks jak szkoła, jak uczelnia i jak praca.</p> <p>Z pokoleniami jest coraz gorzej m.in. ze wzgl na przedszkola!</p> <p>I mam wrażenie że masz obsesję na ten temat.</p>
anonim2012.03.2 11:33
<p> <p>Mam obsesję, bo obstaję przy swoim? To ma być argument?</p> <p>Przedszkole jest szkodliwe bo:</p> <p>1.Dzieci są wychowywane bez rodzic&oacute;w, w oddaleniu od wartości, kt&oacute;re reprezentują</p> <p>2.Dzieci są pod niewystarczającą opieką, sprzyjającą zachowaniom agresywnym; następuje \"wychowanie\" poprzez presję r&oacute;wnieśniczą</p> <p>3.Są oddzielone od obowiązk&oacute;w domowych, jak sprzątanie (za wyjątkiem zabawek), czy wzajemna opieka członk&oacute;w rodziny. Nie mam na myśli, że tych czynności nie wykonują, a to że ich nie widzą.</p> <p>4.Są nienaturalnie narażone na choroby zakaźne</p> <p>5.Wzrastają w przekonaniu, że coś jest od nich ważniejsze, bo rodzice je czasowo \"porzucają\"; tym czymś najprawdopodobniej jest pieniądz</p> <p>&nbsp;</p> <p>Do szkoły, uczelni czy pracy nie posyłasz 4-latka i zauważ, że w wymienionych 3 są obowiązki, a nie tylko puste spędzanie czasu.</p> </p>
anonim2012.03.12 13:49
<p>Dzieci zawstydzane uczą się zawstydzać. Dzieci przekupywane i szantażowane uczą się przekupywać i szantażować. Dzieci straszone uczą się straszyć. Dzieci dostające klapsy (czyli m&oacute;wiąc wprost - bite) uczą się wykorzystywać swoją siłę, przewagę fizyczną przeciwko słabszym. Wykorzystają ją p&oacute;źniej przeciwko młodszemu rodzeństwu, słabszemu koledze lub własnym dzieciom. Albo postawią na inną formę przemocy - przemoc psychiczną i będą ją, już jako dorośli stosować przeciwko własnemu partnerowi lub partnerce (oczywiście z przekonaniem, że czynią to w trosce o jej lub jego dobro). A wszystko to co za sprawą tego, czego nauczyły się od rodzic&oacute;w już w pirwszych latach swojego życia - że silniejszy może wykorzystywać swoją siłę wbrew woli drugiego człowieka i że ten spos&oacute;b działania jest skuteczny.</p>
anonim2012.03.12 14:00
<p>Dawid, po lekturze Pana wypowiedzi pozostaje mi tylko pogratulować wrażliwości i szacunku dla drugiego człowieka, bez wględu na jego wiek.</p>