15.11.21, 14:03

Ks. prof. Robert Skrzypczak: Maryja chce nas uratować. Co mówi w objawieniach?

Fragment książki „Ogień w Kościele” - wywiadu-rzeki Pawła Chmielewskiego z ks. prof. Robertem Skrzypczakiem (Wydawnictwo Esprit, Kraków 2021).

Matka Boża przemawia do nas nie tylko poprzez dogmaty, ale – zwłaszcza w ostatnich dziesięcioleciach – także poprzez prywatne objawienia. Dlaczego tak często interweniuje? Co chce nam powiedzieć, przed czym nas ostrzec?

Maryja mówi do nas często w momentach grozy, zapowiadając trudne wydarzenia dla Kościoła i dla ludzkości. W 1830 roku Katarzyna Labouré otrzymała objawienia maryjne i dokładny opis medalika, który miał służyć wyrazowi wiary w Chrystusa. Później, w La Salette, w roku 1846, objawiła się Maryja płacząca; uczyniła to w przededniu krwawej łaźni zgotowanej Kościołowi przez Komunę Paryską i narodziny ateistycznych ideologii. Matka Boża mówiła do ludzi także w przededniu wybuchu rewolucji bolszewickiej, w Fatimie w roku 1917, oraz w Banneux w Belgii, w roku 1930, przed dojściem do władzy Hitlera w Niemczech. W czasach nam bliższych Maryja objawiła się w 1981 roku w rwandyjskim Kibeho, w sercu Afryki, przestrzegając przed straszliwym ludobójstwem. Są jeszcze Tre Fontane, Akita, Amsterdam, Garabandal, Medjugorje, Civitavecchia… Od pewnego czasu mamy do czynienia z intensyfikacją interwencji maryjnych w historię Kościoła i dzieje świata. Maryja towarzyszyła Jezusowi do końca; to Ona nosiła w sobie świadectwo zwycięstwa Chrystusa, podczas gdy apostołowie byli słabi. To nie Maryja potrzebuje apostołów, ale to apostołowie potrzebują Jej. Kościół potrzebuje Maryi. Dlatego im trudniejsze są czasy, tym bardziej Ona wstawia się za nami.

Na razie nie wszystkie z tych objawień zostały uznane przez Kościół.

To prawda, rozpoznanie ich ze strony Kościoła wciąż trwa. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że mają one wszystkie pewien wspólny mianownik. Maryja nie męczy się wzywaniem nas do powrotu do Jezusa Chrystusa. Jest absolutnie chrystocentryczna. Wie, skąd płynie zbawienie; wie, co może uratować świat. Interweniuje dlatego, że czuje powierzoną Jej przez Chrystusa pod krzyżem macierzyńską misję wobec Kościoła. Reaguje jak matka. Tak samo czyniła w Kanie Galilejskiej. Gdy podczas wesela wszyscy się bawili, ona miała oczy otwarte, dostrzegła, że nie ma już wina. Ona pierwsza reaguje, gdy zagrożone jest zbawienie człowieka.

Ma oczy otwarte – i napomina; można chyba powiedzieć, że wręcz usilnie prosi o powrót do szczerej wiary w Chrystusa.

Ta wzmożona działalność Maryi jest niesamowitym znakiem nadziei. Matka Boża nie pozostaje nieruchomym symbolem, wizerunkiem zamkniętym w pięknych ramach. Nie tylko wysłuchuje modlitw, ale jest aktywnym i żywym członkiem Kościoła. Jest jego Matką, Matką naszych ponownych narodzin. Wzywa nas do nawrócenia, ostrzega. Kataklizmy i nieszczęścia są przez Nią zapowiadane zawsze warunkowo. Najpierw Maryja próbuje ostrzec: uważajcie, bo czyniąc dalej tak, jak czynicie, doprowadzicie siebie i świat do katastrofy.

Tak jak robiła to w Fatimie. W 2017 roku obchodziliśmy stulecie objawień fatimskich. Dlaczego Kościół wciąż tak silnie żyje tymi – wydawałoby się – odległymi objawieniami?

To prorocze przesłanie, które dotyczy Kocioła i świata. Maryja nie posłużyła się w Fatimie specjalistami, nie zwróciła się do dziennikarzy, teologów, do papieża. Nie – wybrała dzieci. Zawsze wybiera maluczkich. To Boża logika. Podobnie przecież było ze zmartwychwstaniem. Kto ogłosił je ludziom? Maria Magdalena, kobieta, która jeszcze do niedawna źle się prowadziła; neurotyczny rybak znad Jeziora Galilejskiego, który jednego dnia mówi „tak”, a drugiego „nie”. Człowiek chwiejny. To są uczniowie Jezusa, to są świadkowie zmartwychwstania. Osoby, które, zdawałoby się, należy brać pod uwagę jako ostatnie. Maryja działa podobnie – jak wcześniej w Lourdes, gdzie objawiła się czternastoletniej Bernadecie. W Fatimie wybiera troje dzieci: Łucję dos Santos i rodzeństwo Franciszka i Hiacyntę Marto. To wydarzenie prorocze, bo Maryja nie tylko próbuje odsłonić przed nami przyszłość świata i Kościoła, ale także uczy nas odczytywania Boga poprzez wydarzenia. Jej działanie jest nastawione na pobudzenie zmysłów w Kościele. Oczywiście, idzie nam to opornie i trudno; same dzieci fatimskie też często ponosiły porażkę w przekazywaniu urzędnikom kościelnym tego, co słyszały od Maryi.

Do dzisiaj nie jesteśmy pewni, jak wygląda sprawa ­zwłaszcza z trzecią tajemnicą fatimską.

Łucja, jedyna z wizjonerów, która przeżyła aż do 2005 roku, długo czekała ze spisaniem tej tajemnicy. Uczyniła to dopiero między 1941 a 1944 rokiem w klasztorze w Coimbrze. Arcybiskup José Alves Correia da Silva bardzo o to prosił. Biskup przekazał treść tajemnicy Piusowi XII w 1957 roku – a więc czterdzieści lat po objawieniach. Prosił, by papież odsłonił ją dopiero w roku 1960. Pierwszym następcą św. Piotra, który mógł to zrobić i który zapoznał się ze spisaną trzecią tajemnicą, był Jan XXIII. Jak dowiedzieliśmy się potem od jego osobistego sekretarza ks. Lorisa Capovilli, Ojciec Święty odczytał tekst tajemnicy,
a potem kazał ją na nowo zapieczętować i zapisał na kopercie: „nie decydujemy się na ocenę”. Jan XXIII jakoby nie miał w sobie pewności, czy tekst jest prawdziwy, czy zmyślony. Wiemy, że również Paweł VI odczytał trzecią tajemnicę fatimską, po czym nakazał trzymanie jej skrzętnie schowanej w sejfach Kongregacji Nauki Wiary. Jan Paweł II zainteresował się Fatimą po zamachu na swoje życie. Poprosił, żeby przynieść mu całe
dossier dotyczące tej sprawy do Kliniki Gemelli, w której był leczony. Zauważył wtedy związek między nieudanym zamachem na swe życie a Maryją Fatimską. Przecież po ludzku – gdyby nie interwencja Matki Bożej – nie powinien wyjść z tego żywy. Z okazji Roku Jubileuszowego 2000 Jan Paweł II postanowił podać trzecią tajemnicę fatimską do wiadomości publicznej. Komentarz teologiczny do tego wydarzenia przedstawił kard. Joseph Ratzinger, prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Dowiedzieliśmy się, że trzecia tajemnica miałaby dotyczyć cierpienia papieża oraz wielkiego ataku Złego na Kościół. Wydawało się, że cała jej treść mówi o tym, co się już wydarzyło w przeszłości. Czyżby Fatima była już nieaktualna? Benedykt XVI, lecąc dziesięć lat później samolotem do Fatimy, powiedział na pokładzie, iż byłoby naiwnością zakładać, że wszystko, co zawierała trzecia tajemnica, już się urzeczywistniło. Ta tajemnica zatem ciągle trwa. Jej odniesienie do zamachu na św. Jana Pawła II nie wyjaśnia jeszcze wszystkiego. Wiemy, że Maryja przestrzegała przed złem, które miało się wylać z Rosji na cały świat. Mówiła to w kontekście rewolucji bolszewickiej i komunizmu, ale czyniła też aluzję do potwornej wojny, do której miało dojść, jeżeli ludzie nie zwrócą się do Jej Syna. Domagała się aktu poświęcenia Rosji Jej Niepokalanemu Sercu. Cały czas żyjemy pomiędzy kolejnymi próbami spełnienia tej prośby; chcemy się przekonać, czy została ona już w zadowalający Matkę Bożą sposób urzeczywistniona. Wspominałem już o tym, jak Jan Paweł II dokonał poświęcenia w 1984 roku, nie wymieniając jednak expressis verbis Rosji, ale ukrywając ją pod stwierdzeniem, że poświęca te kraje, których poświęcenia Maryja chciała.

Komunizm został wprawdzie przezwyciężony, ale świat zalewa nowa fala neomarksizmu. Czy to nie są te same w istocie, choć zewnętrznie zmodyfikowane, błędy Rosji?

To zło rzeczywiście cały czas się wylewa. Istnieje prorocza wizja abp. Fultona Sheena z 1948 roku. Arcybiskup Sheen powołał się wtedy na Krótką opowieść o Antychryście Włodzimierza Sołowjowa. Dzieło, które powstało na Paschę 1900 roku, miało dotyczyć tego, co spotka Kościół i świat sto lat później, czyli u zarania XXI wieku. Sołowjow obwieścił wówczas pojawienie się tajemniczego Antychrysta. W jego powieści Antychryst jest uśmiechniętym trucicielem, człowiekiem, który z jednej strony wierzy w Boga, a z drugiej robi wszystko, żeby uwagę skupić na sobie i sobą zasłonić Chrystusa. Ma okazać się przedmiotem zachwytu, fascynacji i adoracji ludzi na całym świecie. Ma się wspiąć na szczyty uwagi i uwielbienia. W wyobraźni Sołowjowa Antychryst jest wspaniałym humanistą, bojownikiem praw człowieka i zwierząt, wielkim zwolennikiem ekumenii, ekologii i pokoju na świecie. Najpierw zostanie wybrany prezydentem zjednoczonej Europy – taką wizję miał Sołowjow już w 1900 roku! – a także stanie na czele organizacji zjednoczonych narodów świata. Autor mówił też o jego społecznej wrażliwości, wykształceniu i naturalnej błyskotliwości. Wyobrażał sobie, że Antychryst będzie laureatem doktoratu honoris causa na wydziale biblijnym w Tybindze, wspaniałym biblistą, ale robiącym wszystko, by odwrócić uwagę ludzi od Chrystusa. W momencie prawdy, gdy pokaże światu swoją autentyczną twarz, okaże się kimś przejętym odrazą i wstrętem do Chrystusa. Chrystus będzie dla niego wielkim przegranym, tym, który wprowadził na świat miecz zamiast pokoju, który zamiast ludzi pojednać, podzielił ich. On sam natomiast, Antychryst, naprawi to wszystko. Podaruje ludzkości coś lepszego. Bohater reaguje wściekłością na przekonanie chrześcijan, że Chrystus żyje, że zmartwychwstał. „On umarł, zgnił, leży cuchnący w grobie” – wrzeszczy. U Sołowjowa nie chodzi, być może, o żadną postać historyczną, ale o mentalność, pewien sposób widzenia i oceniania spraw.

Komentarze

Anonim2021.11.15 22:16
Maryja chce nas uratować. Co za brednie księżulka, chyba chce nas ratować od wczoraj. Już w tym ratowaniu były 3-rozbiory, wymazanie Polski z mapy Europy, okrutne 2 wojny światowe oraz okupacja sowiecka, a Maryja ciągle chce ratować !!!!!!!!!!
"darmo wzięliście darmo dawajcie"2021.11.15 22:02
Coś tam mówi albo i nie ale bez zapłacenia 30,99 zł + koszty wysyłki za makulaturę guzik się dowiesz.
Anonim2021.11.15 21:51
Matko, ratuj nas przez Płomień Miłości Twojego Niepokalanego Serca! Matka Boza prosila o odmawianie Rozanca do Serca Maryi w małej książeczce pt. "Płomien Milosci Niepokalanego Serca Maryi."
Anonim2021.11.15 17:27
Jeżeli Bóg mówi, że wystarczy dziesięciu sprawiedliwych, aby uratować miasto, to istotnie jest minimalistą, jeżeli chodzi o środki.
Palindrom2021.11.15 18:08
kłopot w tym, że nawet tych dziesięciu nie ma, choć kibiców rozczytujących się w objawieniach są legiony…
Anonim2021.11.15 22:24
A ja nie słyszałem jak Bóg mówił. Chyba stałem za daleko !!!!!!!
fcuk piss2021.11.15 16:39
jezu wybacz ale k......wa po raz setny pytam sie skad ci kaznadzieje wiedza czego jakas maryja czy inne bostwo oczekuje od ludzi ?
Palindrom2021.11.15 18:12
Zapytam najrozsądniej, jak to tylko możliwe: po co Ci odpowiedź na to pytanie? Nie masz czym się masturbować?
ada2021.11.15 15:35
Maria Magdalena to nie kobieta,ktora sie zle prowadzila...Nie o nia chodzilo...
matis892021.11.15 15:24
Pan Jezus w Orędziach Ostrzeżenie przestrzegał przed TRUJĄCYMI SZCZEPIENIAMI i je przepowiedział 17.06.2012r. tak samo jak przepowiedział obalenie Benedykta XVI i ustanowienie Fałszywego Proroka ........... ,,Moja droga umiłowana córko, plany masońskich grup przejęcia światowych walut są coraz bliższe ukończenia. Ich nikczemne plany obejmują również nowe globalne szczepienia, które spowodują choroby na całym świecie, wywołujące cierpienia na skalę nie widzianą nigdy wcześniej. Unikajcie takiego nagle ogłoszonego globalnego szczepienia ponieważ będzie was ono ZABIJAĆ.......''
Antychryst2021.11.15 15:24
Żadnym prezydentem nie będę - prezydent chodzi w garniturze - jak mnie do tego zmusicie będę zapinał się na wszystkie guziki, koszulę wyciągał na wierzch i dłubał w nosie i wycierał w otoczenie. Żadnym ekologiem i obrońcą praw zwierząt też nie będę - obchodzi mnie to tyle co zeszłoroczny śnieg. Ostatecznie moim planem jest nakazać po świecku żeby kobieta szczególnie ta ładna byłą własnością właściwego męża (czyli odpowiedniego wieku i rasy) do śmierci. W chwili kryzysu system nie tylko by jej nie pomógłby ale jej by jeszcze podłożył nogę. Mąż za to miałby prawo pójść na dziwki (jak by gdzieś były bo mam w planach je wytępić) brać narkotyki. Kobiecie za nawet palenie papierosów groziła by chłosta. Kobieta w miejscu publiczny musi zasłaniać twarz i dowolnie nogi za kolana ale niczym obcisłym, oraz korpus. Kobiecie nie wolno się kształcić - i tak są głupie nawet jak są dobrymi rzemieślnikami. Mężczyzna może posiadać wiele żon ale w drugą układ - śmierć. Mężczyzna może chodzić dowolnie po ulicy do granicy majtek. A TO WSZYSTKO PO TO ŻEBY BYŁA WOLNA WOLA!!!. I akolici Jezusowi będą płakać że jest ucisk jakiego nie było!!!!!!!!
MaxFiend2021.11.15 14:25
Nic nie mówi. To są opowieści ludzi, którym się wydaje, że coś powiedziała. Nawet KK nie wymaga wiary w te "objawienia" bo nie są w żaden sensowny sposób do obronienia. Każdy wierzy w co chce.
Anna2021.11.15 17:30
Wiara to tylko w Boga i nic więcej, nie pisz bzdur
MaxFiend2021.11.15 17:58
Nie tylko. Np. wiara w cuda dokonane przez wszystkich innych poza Jezusem też nie jest wymagana przez KK.
Do Anny2021.11.15 19:26
Lenistwo brak poszukiwania wiedzy, wynikiem jest niedowiarstwo. Proponuję na początek zainteresować się wizerunkiem Matki Bożej z Guadalupe. Jakie są wyniki badań naukowych wizerunku.
MaxFiend2021.11.16 13:18
Ziew i odgrzewane kotlety. Był kilkukrotnie przemalowywany i nie ma w nim niczego nadzwyczajnego oprócz legendy, którą mu dorobiono. Żadne naukowe badania nie wykazały jego "cudowności".
Anonim2021.11.16 21:15
Jak byś znał ten obraz, to nie mógł byś powiedzieć że był przemalowany.
MaxFiend2021.11.17 12:09
Naukowe badania i prześwietlenia to wykazały.
Anonim2021.11.17 15:35
Naukowe badania wykazały zupełnie coś innego, widać jak bardzo ci zależy żeby nikt się nie dowiedział faktów. Jesteś biednym zakłamanym człowiekiem i boisz się własnej apostazji. Współczuję szczerze współczuję, pamiętaj że zawsze możesz zawrócić z tej błędnej drogi.
MaxFiend2021.11.17 17:22
A konkretnie to co wykazały i w których uznanych naukowych periodykach zamieszczono te "ustalenia" i dyskusje o nich? Sam wyszedłeś na kłamcę i konfabulanta :-D