13.10.20, 11:03fot. pxhere.com

Lewicowa sex pracownica twierdzi, że krytyka prostytucji to przejaw patriarchatu

Dawno temu socjaliści walczyli z prostytucją, słusznie uznając tę patologię za wyraz wyzysku i pogardy dla kobiet. Dziś lewica nie dostrzega nic złego w prostytucji, widząc w sex pracownicach nowy proletariat – z racji na robotyzację prowadzącą do zaniku klasy robotniczej w strukturze społecznej lewica jest zmuszona szukać nowego elektoratu wśród gejów, pracownic seksualnych, imigrantów.

Na lewicowym portalu ''Krytyka polityczna” ukazał się wywiad „Striptiz to praca. I kropka” z Sonią Nowak. Jest ona pracownicą seksualną, aktywistką i performerką, która „współpracuje z kolektywami, organizacjami feministycznymi i związkiem zawodowym United Sex Workers w Londynie, walcząc o prawa kobiet i osób pracujących seksualnie”. Wywiad przeprowadziła Paulina Januszewska.

Dzięki emigracji do Londynu, rozmówczyni lewicowego portalu przestała się wstydzić pracy w charakterze striptizerki, bo Brytyjczycy społecznie akceptują prace w seks biznesie. W wywiadzie dla lewicowego portalu striptizerka ubolewa, że w Polsce z „głęboką społeczną pogardą spotykają się osoby świadczące usługi seksualne i że ich praca – przynajmniej na razie – nie ma w Polsce szans na wyjście z podziemia. Zresztą po przejęciu władzy przez PiS kluby ze striptizem zaczęto spychać jeszcze bardziej na margines, utrudniając im np. reklamowanie się i ograniczając widoczność w przestrzeni publicznej”.

W Krakowie i w Londynie striptizerka łączyła studia z pracą w seks biznesie. Na londyńskim uniwersytecie urzekło ją to, że działa tam „sportowe pole dance” (dla niewtajemniczonych tańca na rurze znanego z filmów pokazujących lokale ze striptizem). W Londynie „praca seksualna jest zdecydowanie bardziej akceptowana społecznie, o czym może świadczyć fakt, że kluby ze striptizem otwarcie funkcjonują w przestrzeni publicznej obok zwykłych pubów czy restauracji. Nie chowa się ich za wielkimi kotarami, zaciemnionymi szybami czy odstraszającymi bramami. Są zaprojektowane z rozmachem, wyposażone w przyciągające uwagę przechodniów kolorowe szyldy i neonowe reklamy”.

W Londynie striptizerka została działaczką związku zawodowego striptizerek, wynikało to z jej „aktywistycznego zacięcia i feministycznych poglądów. Walka o prawa kobiet od zawsze” były dla niej istotne, ale aktywistką została, gdy zaangażowała się – jak mówi - „w protesty przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej i zaczęłam działać w grupie Dziewuchy Dziewuchom”.

Londyński związek zawodowy striptizerek organizuje „akcje społeczne, manifestacje, imprezy i wydarzenia kulturalne (np. spektakle teatralne, rysowanie na żywo), podczas których” edukuje „społeczeństwo na temat” swojej pracy, daje występy na żywo i opowiada o swoich doświadczeniach”. Sex pracownice wychodzą „z założenia, że bezpośredni kontakt z innymi ludźmi ułatwia przekonanie ich do tego, że praca seksualna to taka sama praca jak każda inna”. Związek zawodowy striptizerek podejmuje „też współpracę z takimi organizacjami jak Amnesty International albo Women’s Strike Assembly, która organizuje w Londynie Marsze Kobiet”. Współtworzyły też związek zawodowy pracowników sex biznesu.

Z wywiadu można się dowiedzieć, że „organizacje wspierające seksworkerki dążą do pełnej dekryminalizacji świadczenia usług seksualnych” w tym sutenerstwa. Striptizerka w swoim wywiadzie stwierdziła, że legalizację sutenerstwa krytykują i feministki. Zdaniem striptizerki „ogromna część osób pracujących seksualnie decyduje się tak zarabiać”, bo „dlatego, że po prostu chcą to robić i nabywać zdolności zawodowe”.

Krytyka prostytucji zdaniem striptizerki wynika „z konserwatyzmu, fałszywej moralności, patriarchatu”. Według rozmówczyni lewicowego portalu „problem tkwi w tym, że system patriarchalny nie przewiduje miejsca dla kobiet, które sprawują kontrolę nad swoim ciałem i seksualnością, a w dodatku potrafią zarabiać na tym pieniądze i wybić się na niezależność. Wobec tego uważam, że równouprawnienie płci jest fikcją i pozostanie nią tak długo, jak długo społeczeństwo i prawo będą stygmatyzować pracę seksualną. Widać to szczególnie na poziomie polskiego społeczeństwa. Patriarchat wmówił kobietom, że jeśli porzucą siedzenie w kuchni lub bycie typowymi matkami Polkami, to i tak nie powinny się za bardzo wychylać, lecz wejść w bezpieczne ramy dalekie od posiadania władzy, pieniędzy i satysfakcji seksualnej”.

Dla striptizerki seks praca to forma wyzwolenia się z patriarchatu - „może stać się dla wielu osób trampoliną do wolności i [...] emancypacji. To praca, która z pewnością daje poczucie władzy i kontroli, bo przecież osoba pracująca decyduje o tym, co będzie robić z klientem, wyznacza granice swojej strefy komfortu i nakręca całą sytuację. Jako tancerka sprawiam, że mężczyzna wydaje na mnie pieniądze. Zaspokajam jego potrzeby, ale jeśli nie będę chciała go obsłużyć, to odmówię tego tańca i po prostu nie zarobię”.

Dla lewicowej striptizerki sex praca jest „źródłem siły, odwagi, niezależności, zwłaszcza że seksualność definiowana przez patriarchat traktuje kobietę przedmiotowo, a w naszej pracy role niejako się odwracają”.

W Wielkiej Brytanii striptizerki domagają się, by zatrudniano je na etacie, a nie na samozatrudnieniu (które nie daje socjalnej ochrony). Za możliwość tańczenia w klubie, klub od striptizerek pobiera „za zwykły taniec najczęściej 25 proc. Za dłuższy i prywatny czas spędzony z klientem – 30 proc. lub więcej”, choć klient i tak płaci „opłatę na drzwiach i za prywatny pokój”, kosmicznie drogie drinki i „od całości klub dolicza sobie jeszcze 10 proc. napiwku”.

Ogromnym sukcesem – jak podkreśla - lewicowej striptizerki było to, że w wyniku procesu, jaki wytoczyła klubowi, który ją zwolnił, wszystkie striptizerki będą mogły domagać się praw pracowniczych. W brytyjskiej polityce lider Partii Pracy „Jeremy Corbyn powiedział publicznie, że byłby za dekryminalizacją tych zawodów”.

 

Jan Bodakowski

Komentarze

rebeliant2020.10.13 20:37
Lewica zaprzecza, że ucząc od małego brutalności essesmańskiej nie wychowa się mordercy psychopaty. Tak samo jest z podeptaniem ludzkiej seksualności - jeśli człowieka od małego będzie się uczyć, że seks to taka szmacianka do kopania, to na przyszłość będzie lalką do "seksu". Zdecydujcie się lewicowe kurvvy: uczenie od małego nazizmu wychowa nazistów, czy nie ?
Michał Jan2020.10.13 17:47
Ma rację, że patriarchatu. Czyli systemu, w którym kobiety nie pozwalają swoim mężom przepuszczać pieniędzy na takie wywłoki.
A w pośredniaku byłeś?2020.10.13 14:40
j.w.
Ja, Szatan2020.10.13 13:45
INSTRUKCJA DLA MOICH WIERNYCH PACHOŁKÓW – pogrobowców faryzeuszy, masonów i czcicieli brukselskich neomarksistów: „katolicka kretynizacja polski”, „Po 11…”, „Natalja Siwiec”, „Polak Ateista Dumny Gej”, „Maria Błaszczyk”, „Klejnot Nilu” i wielu innych z tej samej szajki ***** 1. Ja sam nigdy nie odważę się bluźnić Tej, której Imienia nie zdołam nawet wypowiedzieć, a która, zgodnie z wolą Boga, zmiażdży mi głowę. A tym bardziej nie odważę się bluźnić Jej Synowi. Więc róbcie to wy! ***** 2. Szukajcie niewygodnych dla Kościoła pojedynczych faktów, wyolbrzymiajcie je i hałaśliwie nagłaśniajcie; gdy takich nie ma – prowokujcie i stwarzajcie kłamliwe plotki, rozgłaszajcie je i obłudnie rozdzierajcie szaty z oburzenia: „Co to się teraz dzieje w tym Kościele!…”, „Wkrótce jego nieuchronny koniec!”. ***** 3. Nieliczne (a często naciągane) przypadki pedofilii wśród kleru rozciągajcie na CAŁY kler. Pozujcie na troskliwych obrońców dzieci. ***** 4. Udawajcie rozsądnych, racjonalnych i naukowych („Przecież mamy XXI wiek!”, „Kto dziś jeszcze wierzy w te bajki?!”), ironizujcie („Co bierzesz?”, „Zmień lekarza!”), w ostateczności, z braku rzeczowych argumentów, przeklinajcie (tego chyba nie muszę was uczyć…). ***** 5. Ostro punktujcie każdy, nawet najmniejszy przejaw majątku Kościoła („Widziałeś te marmury w kościołach?”, „Te ołtarze kapiące od złota?”, „A nowy samochód proboszcza?”). Wiadomo, że forsa niezawodnie działa na wielu. ***** 6. Biblię przedstawiajcie zawsze jako naiwne bajki starożytnych pasterzy, Eucharystię – jako „wafelek” przenoszący wirusy, Różaniec (o, jak ja nienawidzę Różańca!…) i inne praktyki religijne – jako prymitywne zabobony, Świętych – jako demagogów i niezdiagnozowanych pomyleńców, Dekalog – jako zniewolenie człowieka, ewidentne cuda, szczególne eucharystyczne – jako wymysły dla łatwowiernych. A wreszcie, i to jest najważniejsze, samo piekło – jako fikcję wymyśloną przez przebiegły kler dla straszenia i podporządkowania sobie naiwnych prostaków. ***** 7. Szczególnie mocno próbujcie podważać autorytet Jana Pawła II, który mi tyle dusz odebrał! Wykreujcie go na „obrońcę pedofilów w sutannach”. Nieważna prawda, ważny skutek. ***** Gdy już to wszystko zrealizujecie, wtedy niektórzy nabiorą się na to i wpadną na całą wieczność w moje sidła. A wtedy ja powiem im z satysfakcją: „Już za późno. Trzeba było słuchać księży!” ***** (–) Szatan, strącony z Nieba ex-cherubin, „Non serviam!”
Po 11 ...2020.10.13 12:34
Lewicowa sex pracownica twierdzi, że krytyka prostytucji to przejaw patriarchatu. No, ok. A jakie zdanie mają prawicowe sex pracownice???
Michał Jan2020.10.13 17:42
Zbiór pusty. Oprócz lewicowych są jeszcze tylko apolityczne.
gość2020.10.13 11:56
U Szwejka była dopłata w burdelu za głupią! Prawdopodobnie dziś dopłaty za "świadomość" będą żadać k... lewicowe!
matis892020.10.13 11:53
Jak widać feminizm to tylko lewacka ideologia, a feministki nie mają nic wspólnego z ochroną kobiet. Właściwie feministki są wrogami kobiet, w dużej mierze pewnie to same lezby.
bz2020.10.13 11:31
"Proletariusze wszystkich krajów łączcie się"- takie motto widniało na winiecie "Trybuny Ludu" - organie prasowym PZPR - ówczesnych lewaków. - ..."Prostytutki wszystkich krajów łączcie się"- takim mottem "Krytyka Polityczna" - organ prasowy współczesnego lewactwa, powinna ubogacić swoją winietę.
RobotniczaKrew2020.10.13 11:10
Rząd PiS ma 37 milionów prostytutek ;)
Anonim2020.10.13 12:48
Prostytutek ma ok 40%, reszta to niewolnicy
Po 11 ...2020.10.13 13:08
Segmentacja tych 40% też jest ciekawa. Większość łyka wszystko co PiS wypuści. Ale aktywność ma małą, raczej są bierni i ulegli. Ale za to aktywnie zlizują wszystko do czysta (tyle zostało z 500) co skapnie z pańskiego noooo powiedzmy "stołu". Na szczęście nieliczni czują też podejrzane swędzenie od tyłu. W nich nadzieja, że odmienią los Kraju, tego Kraju.
Michał Jan2020.10.13 17:44
A Ty jak wśród tych 37 mln "nabywasz zdolności zawodowe"?