21.05.18, 09:20

Lichocka: Jak rozwiązać problem mediów polskojęzycznych

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Joanna Lichocka spotkała się z wyborcami prawicy w Lipnie, gdzie mówiła o dekoncentracji rynku medialnego. Lichocka wskazywała, jak trudny jest to problem ze względu na uwarunkowania w Unii Europejskiej i zarysowała jedyne możliwe rozwiązanie. Wszystko zależy od decyzji Jarosława Kaczyńskiego.

 

,,Media lokalne, a zwłaszcza regionalne są w większości niemieckie. Jeśli chodzi o media regionalne, to chyba jest poziom powyżej 80 proc. w Polsce. Narodowość kapitału ma znaczenie i to, że ta prasa nie jest polska, to oczywiście ma przełożenie na to, co w tej prasie jest napisane'' - zauważyła poseł.

Podała przykład ,,Dziennika Zachodniego'', w którym w jej ocenie ,,ostentacyjnie jest realizowana opcja proniemiecka i próba budowania odrębności Śląska od Polski''. Jak mówiła Lichocka, tytuł ów przekonuje, że Ślązak to by od Polaka odrębny. Poseł wskazała, że są to rzeczy niesłychane i negatywne, ale w realiach demokratycznych zmienić się tego nie da.

,,Wiem, że to państwu się nie podoba. Ja też najchętniej bym wszystko pozamykała, powsadzała do więzień, zrobiła porządek raz, dwa, trzy i wprowadziła najlepiej jednowładztwo Jarosława Kaczyńskiego'' - podkreśliła Lichocka.

I dodała: ,,Wtedy byłabym spokojna, że jest dobrze. Ale niestety nie możemy sobie na to pozwolić, bo jesteśmy krajem demokratycznym i obowiązują nas prawa i zasady państw demokratycznych''.

Poseł wskazała, że w Unii Europejskiej nie można wyrzucić z kraju żadnego wydawnictwa motywując taki ruch narodowością kapitału. Byłoby to ,,złamanie podstawowych zasad i dowód na to, że jesteśmy państwem autorytarnym i niedemokratycznym'', wskazała. Lichocka powiedziała, że jedyne, co można zrobić, to wprowadzić zasady chroniące rynek medialny ,,przed dominacją jednego kapitału'', co oznacza ,,dekoncentrację mediów''. W praktyce chodzi o to, że jedno wydawnictwo może mieć najwyżej 15 czy 10 procent udziału w prasie czy mediach w ogóle.

Pytana, kiedy może do tej dekoncentracji dojść, odparła, że projekt jest już gotowy. Jego wprowadzenie - które nazwała ,,ruszeniem z armatą'' - zależy od decyzji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Może to być jeszcze ta lub następna dopiero kadencja parlamentarna.

mod/onet.pl