20.12.17, 16:30Marek Suski, żr. screen TVP Info, youtube.com

Marek Suski dla F. zdradza, czy bawią go żarty o 'Carycy'

Luiza Dołęgowska, fronda.pl: Przed Panem nowe i niełatwe obowiązki ministra i szefa gabinetu politycznego premiera Morawieckiego.  Jakie to będą wyzwania i jaką przewiduje Pan współpracę z nowym premierem?

Marek Suski, szef Gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów, sekretarz stanu w KPRM: Po prostu - poszedłem do pracy. Premier zaproponował, żebym z nim pracował, a pracować na takim ważnym stanowisku to z jednej strony zaszczyt, ale z drugiej strony przede wszystkim obowiązek, obowiązek niełatwy. Czuję ciężar odpowiedzialności i będę się starał po prostu rzetelnie pracować - to jest cel, jaki przede wszystkim sobie stawiam.

Niektórzy oceniają, że będzie Pan prawą ręką prezesa Prawa i Sprawiedliwości przy premierze Morawieckim - co Pan sadzi o takich twierdzeniach?

To chyba bardziej pytanie o relacje - a te między mną a premierem, myślę, że są jak najlepsze. Uważam, że premier nie zaproponowałby współpracy komuś, kogo by nie chciał w swoim otoczeniu, więc to dla mnie jest wyróżnienie. Premier złożył taką propozycję, a ja ją przyjąłem. Osobiście mógłbym powiedzieć tylko w najlepszych słowach o Nim, co prawda nie znam dobrze pana premiera, bo poznaliśmy się dopiero, gdy wszedł do rządu, ale zawsze mieliśmy bardzo dobre relacje i dobrą współpracę.  Pan premier jest konkretny, jeśli coś jest ustalone, to później to realizuje. Mnie się to bardzo podoba, też lubię tak działać i być może dlatego taką propozycję otrzymałem.  Sądzę, że jest ona wynikiem mojej dotychczasowej pracy, która była konkretna, bez opowiadania jakichś długich historii, tylko oparta o to, co trzeba zrobić - zadaniowo. Tak starałem się w Sejmie pracować i niektórzy mówili, że jakoś mi się to udawało.

Nawet posłowie opozycji, kiedy składałem rezygnację z funkcji przewodniczącego komisji, trochę żartem, ale mówili, że już nie będzie tak, jak było. Czyli doceniali jednak moją pracę i od kilku posłów, nawet opozycyjnych, dostałem podziękowania.  Niektórym z nich przeszły przez usta słowa gratulacji i życzenia dobrej pracy - to znaczy, że to są ludzie, którzy nawet będąc w opozycji chcą, żeby w Polsce dobrze się działo. No bo jeśli osoby, które sprawują funkcje, sprawują je skutecznie i dobrze, to i w Polsce żyje się lepiej. Tak więc jestem wdzięczny tym osobom, które nawet z opozycji gratulowały mi i życzyły powodzenia.

Czy przeszkadza Panu to, że media komentują wciąż słowa o ''Carycy'', jakie padły na komisji Amber Gold  i czy podchodzi Pan do tej sprawy humorystycznie, czy raczej czuje się Pan dotknięty takimi żartami?

W kwestii tej dość humorystycznej wymiany słów pomiędzy ''sędzią na telefon'' a mną - to ci, którzy wiedzą jak to było, jeszcze bardziej się śmieją, bo było to wynikiem akustyki na sali. Po prostu nie wiedziałem o co chodzi, nie bardzo wiedziałem, dlaczego oni się śmieją. I zupełnie niewinnie zapytałem, co tu jest śmiesznego, a wyszło rzeczywiście jeszcze śmieszniej, w życiu po prostu takie sytuacje się zdarzają. Dostałem za to ''Srebrne usta'' - to bardzo miła nagroda, a podczas jej wręczania dziękowałem Platformie, bo podobno oni wszyscy na mnie głosowali, więc podziękowałem i powiedziałem, że lepiej jednak się śmiać, niż prowadzić wojnę. A to, że dostałem nagrodę za komisję, w której bada się przestępstwo okradzenia kilkunastu tysięcy Polaków i przy okazji Polacy jeszcze potrafią z tego wciągnąć jakąś zabawną historię, czyli trochę odreagować to, co się stało - to dobrze, bo świadczy to o naszym społeczeństwie, że nie jest ponure, a jest wesołe. Tak więc to, że ta sprawa jest przypominana wcale mnie nie denerwuje. To nawet sympatyczne, kiedy idę sobie ulicą,  a jakiś pan wychodzi i rzuca: ''caryca, caryca!'', a ja się przedstawiam - ''miło mi, Marek''.

Pan jest znany z tego, że ma Pan duży dystans do siebie.

No cóż, różne przypadki się zdarzają i z tym trzeba żyć, a nawet można to polubić.

Czego by Pan życzył Polakom na Święta Bożego Narodzenia?

Przede wszystkim miłości, pokoju, spokoju, pogody ducha, rodzinnego ciepła i spotkania w rodzinie, no i wielu Łask Bożych. A dla ciała - fajnych prezentów no i radości dzieci, bo te zawsze z niecierpliwością czekają, co tam Mikołaj przyniesie, więc wszystkim polskim dzieciom życzę właśnie pięknych prezentów: misiów, kolejek elektrycznych, samochodzików i Broń Boże - rózgi!

Dziękuję za rozmowę i składam życzenia od Frondy.pl - Wesołych i Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia.