Rząd Donalda Tuska za wszelką cenę dąży do udziału Polski w programie SAFE. Wczoraj prezydent wspólnie z szefem banku centralnego zaprezentował alternatywę, która pozwoli sfinansować planowane w ramach SAFE inwestycje w zbrojenia bez udziału w unijnej pożyczce, obwarowanej zasadą warunkowości. Goszcząc na antenie Telewizji wPolsce24, do sprawy odniósł się były minister obrony narodowej dr Jan Parys.

- „Wyjaśnijmy na początku, że czym innym jest sam program zbrojeniowy, czyli planowanie i dokonywanie zakupów, a czym innym jest finansowanie tych zakupów. I o ile wiem, to ani opozycja w postaci Prawa i Sprawiedliwości, ani pan prezydent nie kwestionują konieczności dozbrojenia polskiej armii czy rozbudowy przemysłu zbrojeniowego. Spór idzie o to, jak to sfinansować. Są różne możliwości, mówiąc krótko, zewnętrzne, zagraniczne i wewnętrzne”

- uporządkował sprawę ekspert.

Prezydent wskazał na wewnętrzne możliwości, wypracowane przez Narodowy Bank Polski.

- „W tej chwili mamy taką sytuację, że prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński razem z prezydentem mówią: są jeszcze tańsze, jeszcze lepsze możliwości. Więc jeżeli szukamy tych argumentów finansowych, to proszę bardzo, możemy rozważyć taką propozycję”

- wyjaśnił dr Parys.

W ten sposób, w przekonaniu politologa, „strona rządowa znalazła się w kropce”.

- „Może otrzymać pieniądze za darmo i jest w sytuacji takiej, że musi się tłumaczyć przed opinią publiczną, dlaczego nie chce pieniędzy, które są za darmo, a woli pieniądze, za które trzeba bardzo dużo płacić”

- podkreślił.

Wobec tego, jak zauważył, pojawiają się „słuszne podejrzenia, że politycy rządowi coś ukrywają, ponieważ gwałtownie chronią listę zakupów, które mają być dokonane i listę inwestycji, które mają być dokonane w ramach programu SAFE”.