11.09.17, 18:41Zdj. Patryk Matyjaszczyk, CC BY SA 3.0, Wikimedia Commons

Marius Olech przed komisją ds. Amber Gold. Olbrzymie wpływy i kłopoty z pamięcią kluczowego świadka

Przed sejmową komisją śledczą do spraw Amber Gold zeznawał dziś Marius Olech- biznesmen, którego nazwisko wielokrotnie padało już podczas wcześniejszych prac komisji. Olech może poszczycić się ciekawymi znajomościami. Podobnie jak wielu innych świadków, cierpi również na dość osobliwe zaniki pamięci. 

Były prezydent Lech Wałęsa, biznesmeni z branży lotniczej, wreszcie- mąż sędzi prowadzącej sprawę Marcina P.- to ludzie, których zna Marius Olech, który twierdzi jednocześnie, że z byłym właścicielem Amber Gold nie ma nic wspólnego. 

"Nie znam i nie znałem Marcina P., nigdy nie był u mnie w domu, nigdy nie pośredniczyłem w żadnej transakcji. Nigdy nie byłem zainteresowany inwestowaniem w biznes lotniczy. Nie interesowało mnie, kto jest właścicielem Amber Gold. O Marcinie P. dowiedziałem się miesiąc, dwa miesiące po moim spotkaniu z Krzysztofem Wicherkiem"- opowiadał Marius Olech przed komisją. Wicherek był właścicielem Jet Air, którą przejął Marcin P. Gdański biznesmen ubolewał, że jest obiektem ataków medialnych, choć z Amber Gold i OLT Express, jak twierdzi, nie miał nic wspólnego. Świadek twierdził, że był namawiany do inwestowania w biznes lotniczy, nie był jednak tym zainteresowany. Spotkania miały początkowo odbywać się z inicjatywy Ireneusza Dylczyka, później- z Krzysztofa Wicherka, który próbował ratować swoją firmę. 

Zapytany przez szefową komisji, poseł Małgorzatę Wassermann, biznesmen przyznał, że znał Lecha Wałęsę, a także Lidii Jedynak- sędzi prowadzącej sprawę byłego właściciela Amber Gold. Zdaniem świadka, była to znajomość sprzed 20 lat, a dziś oboje jedynie "wymieniają uprzejmości", kiedy spotkkają się w centrum. Komisję interesowała również znajomość z Tomaszem Kłoskowskim, prezesem portu lotniczego w Gdańsku. Kłoskowskiego Olech zna z czasów, gdy obaj prowadzili własne biznesy na gdańskim lotnisku. Znajomość tę świadek określił jako "poprawne relacje biznesowe". To właśnie prezes portu lotniczego w Gdańsku zatrudniał Michała Tuska. Poseł Marek Suski pytał Olecha o sprawy z przeszłości, np. przemyt złotych monet z PRL do RFN. Świadek poprosił posła, aby nie stawiał go w złym świetle, ponieważ nie zna tych dokumentów. 

Szefowa komisji zapytała biznesmena, czy wie, kto w Gdańsku nazywany jest "walizeczką". Na przeczącą odpowiedź świadka posłowie PiS dopytywali, czy Marius Olech wie, kto jest prezydentem Gdańska i czy świadek zna tę osobę. Świadek odpowiedział, że nie utrzymuje z Adamowiczem kontaktów, z wyjątkiem jednego czy dwóch "na linii służbowej". 

Czy Olech, mając tak duże wpływy i znajomości w biznesie lotniczym oraz środowisku politycznym Trójmiasta, mógł naprawdę nie wiedzieć, skąd właściwie wziął się Marcin P. i jakim cudem był bezkarny.

Portal wPolityce.pl dotarł również do kolejnego ciekawego "znajomego" trójmiejskiego biznesmena- Jarosława Meringe ps. Chińczyk. W latach 90. Meringe był mózgiem narkobiznesu mafii pruszkowskiej.

"Znam Mariusa, prowadziliśmy interesy, gdy byłem jeszcze gangsterem, bawiliśmy się zresztą na tych samych imprezach, podczas których sypał się koks. Mówię jedynie o tych sytuacjach, których byłem naocznym świadkiem. Nie mówię o tym, co słyszałem, tylko, co widziałem na własne oczy."- poinformował w rozmowie z dziennikarzem portalu. Jak mówił Meringe, Olech był wówczas "gościem w białym kołnierzyku", prowadzącym lewe interesy. Nazwisko biznesmena miało w latach 90. pojawiać się w kontekście produkcji i przemytu do Szwecji papierosów i amfetaminy. Olech był również właścicielem jednej z restauracji w Gdańsku, którą Merenge odwiedził kiedyś wraz z byłą dziewczyną, zaprzyjaźnioną z rodziną Lecha Wałęsy.

yenn/wPolityce.pl, Fronda.pl