30.06.16, 20:30

Matka Kurka: Jerzy O. ujął Sąd Apelacyjny i zarobił 10 tys. zł

Jerzy O. na najbliższym „Przystanku Woodstock” w towarzystwie rzecznika Adama Bodnara będzie rozmawiał o „hejcie” w Internecie. Określenia, które przywołałem w tytule padły pod moim adresem w czasie Blog Forum Gdańsk w 2013 roku. W tracie tego forum Jerzy O. mówił o „chamówie” i jakżeby inaczej o „hejcie” w Internecie. Nie koniec kafkowskich klimatów. W tytule nie zmieścił mi się drugi punkt pozwu wzajemnego, w którym Jerzy O. nazywał mnie „wariatem ze Złotoryi”, a moje działania porównał do „zapachu komór Auschwitz”, Katynia, zbrodni ubeckich i stalinowskich.Sąd I i II instancji uznał, że wszystkie te wypowiedzi nie naruszają czci, godności i dobrego imienia Piotra Wielguckiego, ponieważ są dopuszczalną w debacie publicznej formą krytyki. Jednocześnie w tym samym okręgu sądowniczym Piotr Wielgucki został skazany prawomocnym wyrokiem za „króla żebraków”. Nadal nie koniec kafkowskiej powieści pisanej przez polskie „sądy”. Dziś Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uwzględnił pozew Jerzego O. i zasądził na jego rzecz od Piotra Wielguckiego 10 tysięcy złotych plus przeprosiny na portalu www.kontrowersje.net. Za co? Za to, czego Piotr Wielgucki nie napisał i za to, że napisał jak wygląda przepływ finansów z Fundacji WOŚP i „Złotego Melona” do prywatnych firm, których właścicielami jest rodzina Owsiaków. Kiedyś, na samym początku, tego typu wyroki kwitowałem niezwykle emocjonalnymi komentarzami, teraz nie robi to na mnie najmniejszego wrażenia. Jeśli mam być szczery, jak zawsze, to spodziewałem się znacznie gorszego dla mnie wyroku, bo w Sądzie Okręgowym w Legnicy Jerzy O. dostał jeszcze w pakiecie przeprosiny w Gazecie Polskiej i Gazecie Wyborczej.

Gdy się stawia konsekwentnie diagnozę polskiego wymiaru sprawiedliwości, która przez składy sędziowskie jest doskonale znana, również dlatego, że pełnomocnik Jerzego O. wielokrotnie odczytywał w trakcie rozpraw moje felietony, to cudów nie należy się spodziewać. I co teraz? Już odpowiadam. Usłyszę 1000 wyroków, to 2000 razy powtórzę, że Jerzy O. z Fundacji WOŚP i „Złotego Melona”, na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, przelał miliony złotych do prywatnych firm, które są własnością rodziny Owsiak. Jednocześnie będę konsekwentnie składał pozwy i akty oskarżenia przeciw człowiekowi, który w normalnym systemie prawnym byłby wielokrotnie postawiony przed sądem karnym i cywilnym, za swoje czyny i słowa. Wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu nie akceptuję i z tak patologicznymi wyrokami zapukam do wszystkich instancji, aż po Strasburg. Walka z wiatrakami? Może, ale jednocześnie sprzeciw wobec sądowej degrengolady. Każdy człowiek, który ma odrobinę rozumu i przyzwoitości, bez wchodzenia w szczegóły, gołym okiem widzi, że takie wyroki są czytelnymi wskaźnikami patologii sądownictwa. Nie trzeba czytać paragrafów, żeby dostrzec tę niebywałą dysproporcję między traktowaniem świętych krów i zwykłych Wielguckich. Jestem przekonany, że nie znalazłby się nie tylko przytomny, ale wariat, który uwierzyłby, że Piotr Wielgucki zostałby uniewinniony za słowa skierowane do Jerzego O.: „pierdol się”, „będziesz miał w dupę”, „śmierdzisz komorą Auschwitz”, „wariat ze Złotoryi”. I odwrotnie, nie ma takiej sądowniczej siły, która skazałaby Jerzego O., za nazwanie Piotra Wielguckiego „królem żebraków”.

Od trzech lat bronię się sam, bez pełnomocnika, bez profesjonalnego przygotowania prawnego, a naprzeciw mnie stoją: kancelarie za 15 tysięcy od procesu, media i całe lepsze towarzycho manipulujące przekazem w taki sposób, że trudno rozpoznać o kim i o czym oni mówią. Moja historia procesowa jest niestety jedną z 1000 i w zasadzie nie mogę narzekać. Wprawdzie żyję na granicy bankructwa, a Jerzy O. zastrasza moją rodzinę, bo zrozumiał, że mnie zastraszyć nie może, ale daję sobie doskonale radę, w przeciwieństwie do ludzi, którym „wymiar sprawiedliwości” złamał życie albo doprowadził do samobójstwa. Mnie ani sądy, ani tym bardziej Jerzy O. życia nie złamie i do samobójstwa nie doprowadzi. Cierpliwie, krok po kroku będę demaskował wszystko, co dotyczy działalności Jerzego O. i bez względu na to, kto siedzi w sądach, będę dochodził sowich racji również na drodze sądowej. Pieniądze znaczą dla mnie tyle, co Jerzy O., jednak kosztów patologii w wymiarze sprawiedliwości dłużej ponosić nie zamierzam. Od wyroku składam wniosek o kasację, do Prokuratora Generalnego, bo to nie jest sprawa jednego Wielguckiego, to jest jedna z tysięcy spraw, w których Polacy są nadal traktowani przez peerelowskie togi, jako wrogowie władzy ludowej, tym razem sądowniczej władzy ludowej. Jutro kolejna wokanda z Jerzym O., w Sądzie Rejonowym w Warszawie, będę tam i znów powtórzę to, co powtarzam od trzech lat i tak do skutku.

Matka Kurka/kontrowersje.net