24.11.13, 16:21fot. ba1969/sxc.hu

Modlitwa za kochankę/kochanka mojego współmałżonka/mojej współmałżonki

Obie cudzołożące osoby – niewierna żona (mąż) i jej kochanek (jego kochanka) – popełniają grzech śmiertelny i rozpaczliwie potrzebują nawrócenia.

Chrystus pragnie, byśmy nie tylko przebaczali zdradę, ale również modlili się za swych krzywdzicieli, nieświadomych śmiertelnego zagrożenia: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34). Dlatego proponujemy zdradzonym małżonkom, wiernym pomimo niewierności drugiej osoby, pełną mocy modlitwę, pomagającą zdobyć się na przebaczenie i umożliwiającą zbawcze działanie Boga w chorych związkach:

Panie Jezu, przychodzę do Ciebie z wielkim bólem i raną zadaną mojemu sercu i naszej małżeńskiej jedności przez osobę trzecią, która wtargnęła w nasze małżeńskie przymierze. Pomóż mi z serca przebaczać codziennie mężowi i jego kochance (żonie i jej kochankowi) wszystkie krzywdy, jakie spotykają nas, mnie i nasze dzieci oraz rodzinę kochanki (kochanka). Poślij do naszych serc Ducha Św.

Uwolnij proszę, Panie Jezu, kochankę męża (kochanka żony) od uczuć skierowanych do mojego męża (mojej żony) i prowadzących do grzechu śmiertelnego. Uwolnij też mojego męża (moją żonę) od uczuć zakochania w kochance (kochanku) i na powrót napełnij jego (jej) serce miłością do mnie i do naszej rodziny, którą stworzyliśmy. Uzdrów mojego męża i kochankę (moją żonę i kochanka) z tej chorej relacji. Uzdrów każde z nich ze zranień, które wynieśli z początków życia i ze swojego dzieciństwa. Uwolnij od wszystkich obciążeń, których doświadczyli w młodości i życiu dorosłym. Nawróć serce kochanki męża (kochanka żony) do Siebie i pomóż jej (jemu) podjąć decyzję zostawienia mojego męża (mojej żony) i rozpoczęcia życia w łasce uświęcającej. Wlej w jego (jej) serce poczucie wartości i bezpieczeństwa, które bierze się z budowania relacji z Tobą. Napełnij jej (jego) serce miłością, której jej (jemu) brakowało, oraz pewnością, że Ty, Jezu, kochasz ją (jego) bezgranicznie. Pomóż jej (jemu) otworzyć się na szczere budowanie relacji z Tobą, wzmacniając jej (jego) wiarę. Daj jej (mu) dar wewnętrznego pokoju oraz wzmocnij cnotę sprawiedliwości i uczciwości. Pomóż jej (mu) znaleźć swoje miejsce w życiu, które Ty, Panie dla niej (niego) przewidziałeś od wieków, aby mogła ona (mógł on) osiągnąć wieczne zbawienie.

Napełnij serce mojego męża (mojej żony) pragnieniem budowania wierności małżeńskiej, aby dochować przymierza małżeńskiego. Nawróć serce mojego męża (mojej żony), aby mógł (mogła) żyć w prawdzie. Wzmocnij go (ją) w wybieraniu dobra oraz w realizowaniu miłości małżeńskiej i rodzicielskiej. Spraw, Panie Jezu, abyś Ty był w życiu mojego męża (mojej żony) na pierwszym miejscu.

Dziękuję Ci, Panie, że mnie wysłuchujesz i że stale się troszczysz o nasze sakramentalne małżeństwo.

Amen.

sm/Miłujcie Się

Komentarze

anonim2013.11.24 16:53
Straciłeś bezpowrotną szansę żeby milczeć, pacanie.
anonim2013.11.24 17:28
@Zanarkand I ma tłuc tę żonę. O tym zapewne myślał subtelny teolog Tomasz Dekert, pisząc we wczoraj tu obecnym tekście o NPR: "Chodzi właśnie o tę, jeśli można się tak wyrazić, pierwotność i pierwszeństwo dobra rozumianego ontologicznie i obiektywnie w stosunku do dobra `z punktu widzenia' oraz coś, co można by nazwać nakazem modelowania punktu widzenia przez odniesienie do dobra obiektywnego, transcendującego granice podmiotowej świadomości." Trwałość małżeństwa to właśnie to "dobro rozumiane ontologicznie i obiektywnie", a to, żeby żony i dzieciaków nikt nie bił to tylko "dobro `z punktu widzenia'”. I natychmiast jest jasne, co ma pierwszeństwo.
anonim2013.11.24 17:35
W obliczu bezsilności i braku argumentów ludzie (np. cHETMAN) zawsze uciekają w bluzgi (np. "pacan"). Z resztą, to by było jeszcze pół biedy, gdyby nie to, że w powyższym poście nie ma NICZEGO innego.
anonim2013.11.24 18:20
Ok, to niezły test wiary, ale nie wydaje mi się, by KAŻDY zasługiwał na podobną próbę charakteru. Ja, obawiam się, nie potrafiłbym modlić się za kochanka, z którym moja żona by radośnie baraszkowała. Nie i tyle. Zdrada jest złem i to trzeba podkreślać i nazywać po imieniu, a nie "otoczyć bawełną" modlitwy, która stawia zdradzonego w o wiele gorszej, niezasłużenie, sytuacji.
anonim2013.11.24 18:43
rok wiary, a z wstawionych tu opinii wynika,że nie dla wszystkich okazał się rokiem wiary. nie znacie Jezusa przyjaciele, Jezusa który uczył modlitwy "Ojcze nasz" w której jest .."i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom..." ale również uderzony w policzek przez sługę kapłana, powiedział..."dlaczego mnie uderzyłeś.." (to dla Zanarkanda) To ty przyjacielu jak widzisz , że ktoś bije drugiego, pije powinieneś interweniować-ale jesli wolisz tylko wytykać palcami to nie ma w Tobie Miłości(Życia) tylko jest to co prezentujesz na forum.
anonim2013.11.24 18:57
Nie wiem, naprawdę nie wiem, czy wszyscy jesteśmy powołani do heroizmu takiego. Zło, źli ludzie, mają tendencję to rośnięcia w siłę, gdy ktoś im w porę "cholerą jasną w oczy nie zaświeci", cytując Nikodema Dyzmę. Jasne, można się modlić o trwałość związku, walczyć, gdy jest o co, ale w pewnym momencie ta walka to samoponiżanie się. Nie wiem, czy każdemu jest to pisane. Ponoć Bóg nie daje ciężarów ponad nasze siły, więc ja, potencjalnie zdradzony, nie przypisałbym sobie tego cieżaru jako "boskiego obciążnika" i raczej nie walczyłbym o małżeństwo, które by umarło wraz z faktem zdrady.
anonim2013.11.24 19:01
GenesisX masz rację, ten portal zachowuje - co prawda nie jakiś, ale pewien poziom. Właśnie dlatego dziwna jest tu twoja obecność - bo - zgodnie z tym co twierdzisz - ty, Zanarkand i paru innych lewych powinniście udać się do szechterowego vel michnikowego GW-na - tam macie swoje miejsce...więc co tu jeszcze robicie!? wypad do siebie...
anonim2013.11.24 19:16
I jeszcze jedno - kategoria "nawrócenia" istnieje chyba tylko w słowniku wierzących lub tych, którzy mieli kiedyś coś a propos wiary chrześcijańskiej. Jak nawracać kogoś, kto otwarcie głosi, że w Boga nie wierzył, nie wierzy i nie uwierzy? Jak nawracać kogoś, w kogo perspektywie bóstwa żadnego nie ma, a on zamknął wszystkie kanały na wszelką transcendencję?
anonim2013.11.24 19:36
A teraz co do meritum artykułu. Znów wymaga się heroizmu od strony skrzywdzonej, a co ze strona krzywdzącą? Akurat mam przyjaciela w tego typu sytuacji - jego żona znalazła sobie innego,bardzo starannie zaplanowała i przeprowadziła rozwód, tak, że mój znajomy - "naiwny" kochający |ani zipnął - ledwie wybronił się, żeby mu nie przypisano winy. Ale mniejsza o to, nie chodzi o detale. Rzecz w tym, że ona sobie poszła, zabrała ich dzieci (sądy w Polsce z reguły tak orzekają), obecnie ma dziecko z konkubentem. On jest Katolikiem, więc przyjął postawę katolicką - krótko mówiąc pozostaje wierny przysiędze małżeńskiej. Pokazałem mu ten artykuł i zapytałem co on na to. Żachnął się i powiedział, że na razie to od blisko 10 lat po rozwodzie ciągle wkłada wysiłek w to, żeby pozostać wierny przysiędze, ale jeszcze nie dojrzał nawet do tego żeby za żonę się modlić, a co dopiero za jej konkubenta, z którym ma dziecko. Zapytałem, czy mogę to opisać na forum - zgodził się, dlatego piszę. Mieszkamy jak to się ładnie określa w statystyce wmieście powyżej 200 tys mieszkańców, a zatem nie maleńkie i |prowincjonalne". Mimo to nie ma żadnej opieki duszpasterskiej dla takich jak on - porzuconych. Kiedyś mi powiedział, że jestem jedynym człowiekiem jakiego zna, który jasno i wyraźnie mu potwierdził, ze wybrał właściwie - trwanie w wierności, że jestem jedynym z jego znajomych wierzących, który udzielił mu tak wyraźnego i cennego (z jego punktu widzenia - ja sobie z tego nie zdawałem sprawy) wsparcia duchowego w najgorszych chwilach (jak napisałem - tego tak nie postrzegałem, ja uznałem tylko że warto potwierdzić mu pewne normy obowiązujące katolika, rozwiać wątpliwości, czy warto w tym wytrwać) . Powiedział mi tez o ogromnej presji jakiej podlegał i to ze strony ludzi, od których można by oczekiwać wsparcia... Tak, tak - praktykujący katolicy zachęcali go, żeby sobie "kogoś znalazł", żeby "ułożył sobie życie od nowa", że "przecież Pan Bóg widzi kto tu kogo porzucił, zdradził, i że nie obrazi się na niego" itd. Byli tacy, którzy próbowali mu wmawiać, że skoro ona go zdradziła, to jego przysięga już nie obowiązuje... byli tacy - w tym nawet księża, którzy zachęcali go, żeby podjął starania o stwierdzenie nieważności małżeństwa - tym odpowiadał, że człowieka, w tym sąd biskupi zawsze można wykiwać, lub opłacić, ale Boga nikt nie oszuka, i jak małżeństwo jest ważne i nie ma żadnych przesłanek żeby było nieważne, to nie istotne czy odpowiedni sąd kościelny to stwierdzi, bo Bóg i tak wie jak jest. Kiedyś ksiądz zaprosił go do duszpasterstwa związków niesakramentalnych (sic!) - tak, takie są i to co najmniej kilka, ale dla porzuconych nie ma żadnego. W odpowiedzi na to zaproszenie zadał temu księdzu pytanie: "czy nie wystarczy to jak zostałem potraktowany, co przeszedłem i w jakiej jestem sytuacji, czy koniecznie ksiądz musi mnie znieważać równając z tymi którzy żyją w trwałym i publicznym cudzołóstwie?" Wychodząc z założenia, ze Pan Bóg różnie może działać zapytałem go kiedyś co czy zgodziłby się na powrót żony, np. ona rozstaje się z konkubentem, albo coś innego się dzieje i chce wrócić on odpowiedział, że chyba racze nie było by to możliwe - powiedział, że za dużo było bólu, za dużo poniżenia, upokorzenia, a poza tym, że się nią po prostu brzydzi i nie mógłby nawet jej dotknąć, a co dopiero wspólnie żyć jak dawniej, jak kochający mąż z kochająca żoną... I teraz od takiego człowieka ktoś domaga się modlitwy za żoną i jej konkubenta...to jest naprawdę heroizm, i to heroizm wymagany od skrzywdzonego.. Sam idea słuszna, ale łatwo jest ją wystukać na klawiaturze nie wysilając się nawet na odrobinę zrozumienia i empatii w stosunku do ludzi, których zachęca się to tak wielkiego heroizmu, to wymaganie pełnej świętości tu i teraz - zażycia, jak od anioła z totalnym zignorowaniem ludzkich uczuć, ludzkich cech człowieka z jego cielesnymi ograniczeniami.
anonim2013.11.24 19:56
GenesisX a ty mylisz GW-no z Frondą...i jak ci to napisałem, to po lewemu nie przyjmujesz do wiadomości. I jak tu z tobą dyskutować? - pytanie retoryczne, bo lewi jak ty nie chcą dyskutować, tylko narzucać swoją ideologię, jakby się udało to i siłą...
anonim2013.11.24 19:58
GenesisX swoje rady zostaw dla twoich współwyznawców kościoła z ul.Czerskiej w Warszawie. Mój znajomy jest Katolikiem i twój kościół go nie zainteresuje, jak i bełkot, który serwujesz
anonim2013.11.24 21:30
Piękna idea i tylko idea, no chyba że małżeństwo rozchodzi się gdy tworzące je osoby mają 50+ lat to wtedy mogą się zdobyć na modlitwę. Wspaniale się piszę o czymś o czym się niema pojęcia, ew. zdawkową, szczątkową wiedzę. Tak jak napisałem powyżej wyjście z założenia weź i się pomódl za ex i uwodziciela może być wykonalne tylko i wyłącznie dla pewnych osób co w większości będzie uwarunkowane wiekiem. Co sobie pomyśli 20-to paro latek/a o zdradzającej osobie - @#$%^ (coś tam niecenzuralnego) i nie wracaj, ludzie z przedziału 30 i 40 + zmarnowałaś/eś mi x/xx lat a przed człowiekiem jeszcze połowa życia, osoby powyżej 50 roku życia spojrzą na wszystko z dystansem i mądrością życiową. Zapewne będą ubolewały no i obawiały się samotności na jesień życia. Powyższą sytuację komplikuje potomstwo. O ile dzieci osób 50+ to już zazwyczaj pełnoletnie i niezależne osoby o tyle pozostałe grupy mają zdecydowanie gorzej. Najgorzej będzie gdy rozstanie następuje w pierwszych 3-4 latach od urodzenia dziecka. Wówczas to brak codziennego kontaktu z tak niebywale szybko rozwijającym się człowiekiem jest masakrycznym ciosem dla kochającego "poszkodowanego" rodzica. Pewnie można by w tym temacie rozpisywać się bez końca, ale sedno zawsze będzie jedno - czas leczy rany a jeśli otrzymamy od Boga tyle czasu by uleczył nasze rany to wówczas mając ukojone serce i mądrość możemy pomóc nawet naszym wrogom.
anonim2013.11.24 22:20
AnnaMS miło mi, że tak to odebrałaś, choć świadectwo nie było moim zamierzeniem, raczej gorzkie przedstawienie smutnych faktów, przypomnienie, że człowiek to nie duch doskonały, ale ciało i dusza ze wszystkimi słabościami, namiętnościami, uczuciami i ograniczeniami. A w sytuacji ciężkiej potrzebuje pomocnej dłoni jak ziemia wody w czasie suszy i ...od braci Katolików prawie nigdy jej nie otrzymuje...a duszpasterze są tak zapędzeni w poszukiwaniu i głaskaniu tych "zagubionych owiec", że te wierne zostawiają bez opieki, a stado wypycha je z siebie na obrzeża, że by wystawić je jako pierwsze na pożarcie "przez lawa krążącego"... Jakby potoczyło się życie mojego przyjaciela, gdybyśmy się nie znali, miałby wystarczającą ilość siły, czy uległby radom "życzliwych"? Nie wiemy, ale wiemy jak wielu "pęka" pozostawionych samym sobie, "wyplutym" ze wspólnoty jak trędowaci...
anonim2013.11.24 22:29
to nie zawsze jest aktualne , małżeństwo może być nieważnie zawarte
anonim2013.11.25 1:18
Piękny tekst. Szkoda, że niektórzy z komentujących najwyraźniej nie do końca pojmują co Jezus mówi o przebaczaniu nieprzyjaciołom.
anonim2013.11.25 2:22
tomek f. napisał(a): Ok, to niezły test wiary, ale nie wydaje mi się, by KAŻDY zasługiwał na podobną próbę charakteru. Ja, obawiam się, nie potrafiłbym modlić się za kochanka, z którym moja żona by radośnie baraszkowała. Nie i tyle. *** Twój komentarz jest przykładem, że nic nie zrozumiałeś z tego co nasz Pan naucza. :(
anonim2013.11.25 3:44
Nabi napisał: "I teraz od takiego człowieka ktoś domaga się modlitwy za żoną i jej konkubenta...to jest naprawdę heroizm, i to heroizm wymagany od skrzywdzonego.." *** Modlitwa ma dwojakie działanie. Przede wszystkim - uzdrawia nas samych, jeżeli modlimy się za tych, którzy nas skrzywdzili. Brak przebaczenia jest największą przeszkodą w drodze do Nieba. Poza tym - wyprasza łaskę nawrócenia tym, za których się modlimy. Jeżeli dla kogoś modlitwa jest heroizmem, to przed nim jeszcze długa droga do nawrócenia. Zeby było jasne - targające nami negatywne uczucia to rzecz naturalna, lecz my mamy kierować się rozumem i wolą, nie uczuciami.
anonim2013.11.25 3:45
pokutnik napisał: " Piękna idea i tylko idea, no chyba że małżeństwo rozchodzi się gdy tworzące je osoby mają 50+ lat to wtedy mogą się zdobyć na modlitwę. (...) czas leczy rany a jeśli otrzymamy od Boga tyle czasu by uleczył nasze rany to wówczas mając ukojone serce i mądrość możemy pomóc nawet naszym wrogom. " *** A co jeśli nie otrzymamy takiego czasu, jeżeli odejdziemy z tego świata z nienawiścią w sercu? Co wtedy ze zbawieniem? Chyba rzeczywiście koncepcja czyśćca dla niektórych katolików jest jedynym wybawieniem. Słowo Boże mówi: "świętymi bądźcie, jak ja jestem święty" i "starczy ci mojej łaski".
anonim2013.11.25 5:16
@ Klara (oporna uczennica Pańska) "A co jeśli nie otrzymamy takiego czasu, jeżeli odejdziemy z tego świata z nienawiścią w sercu? Co wtedy ze zbawieniem? Chyba rzeczywiście koncepcja czyśćca dla niektórych katolików jest jedynym wybawieniem. Słowo Boże mówi: "świętymi bądźcie, jak ja jestem święty" i "starczy ci mojej łaski". "Trzeba kochać, nam nie wolno nienawidzić" Piękne słowa nieprawdaż? Taką postawę reprezentują niemal wyłącznie święci, nam pozostaje po każdym upadku podnosić się. Nikt z nas nie wie jak to będzie w chwili gdy staniemy przed sądem ostatecznym. Co z naszego życia pomoże nam, a co może nas pogrążyć? Kiedyś zapytałem się na forum Frondy o osoby uznane na ziemi za święte, a których życie nie zawsze było zgodne z dekalogiem (np odebrali komuś życie w tzw "dobrej wierze"). Odpowiedzi nie uzyskałem. Tak samo ciężko jest wnioskować czy "ziemski" święty = temu w Królestwie Niebieskim. Reasumując można by rzec - nie sądźmy byśmy nie byli sądzeni z tych naszych osądów. Pozdrawiam
anonim2013.11.25 9:21
@ GenesisX "Mamy na na tym portalu wypowiedź arcybiskupa łódzkiego, który wspominał, że w czasie mszy o dusze pomordowanych dzieci w obozie dla dzieci polskich, które zostało ulokowane na terenie getta, zaproponował też modlitwe o dusze ich katów." Coś takiego jest przejawem ... ??? Showmeństwa, robienia pokazówki, pobożności? Skro ci zbrodniarze pomarli , a nie wiemy czy się zdołali przed śmiercią pojednać z Bogiem czy też nie to chyba najlepszym wyjściem było by ofiarowanie przez jego ekscelencję odpustów za tych ludzi. Jakaż piękna była by to postawa. Prawda ?
anonim2013.11.25 9:45
Zapraszam wszystkich na strone SYCHARU , tam przekonacie sie że można wybaczyć i można modlić się za krzywdzicieli. I zobaczyć jak działa moc Sakramentu MAłżeństa.
anonim2013.11.25 10:34
Klaro, rozumieć swoją drogą, kierować się tym - nieludzkie.
anonim2013.11.25 10:50
Klaro, podziwiam Twoją wiarę, serio,ale nie wymagaj od wszystkich, by byli świętymi. Cóż z tego, że masz poparcie w słowach o tym, że wszyscy są powołani do świętości, skoro sprawiedliwość aż krzyczy, by przywrócić równowagę między tymi, którzy zdradzili i tymi, którzy zdradzeni zostali. Krzywda (zdrada) boli jak 150, lat trzeba, by się z tym oswoić, a tu nakłania się do tego, by złamać sobie samemu kark i modlić się o szczęście kochanka. To jest nieludzkie w takim rozumieniu, że anioły, a nie zjadacze chleba zwykli, potrafią tylko zrobić. Nie oceniam tych, którzy nie potrafią tego zrobić. Rozmuiem ich, bo sam byłem świdkiem rozpadu małżeństwa bliskiej mi osoby. Teoretyzować można sobie znad klawiatury, ale jak się pomyśli o sobie, że w wieku 25 lat rozpada się małżeństwo i co? Do końca życia ma się żyć w celibacie, w samotności, bo ktoś nas zdradził, odszedł i ma nas głęboko w nosie? Mamy wyciągnąć strzałę z pleców, uśmiechnąć się, podziękowac i czekać na następna? O to chodzi?
anonim2013.11.25 21:36
Klara (oporna uczennica Pańska) sobie teoretyzuje nad klawiaturą, a w takiej sytuacji można się dowolnie wymądrzać... Klara - najpierw niech pokocha prawdziwie (wątpię czy potrafi w ogóle, bo nawet do elementarnej empatii nie jest zdolna, ale niech tam - załóżmy...), niech wyjdzie za niego za maż, potem niech jej ukochany porzuci Klarę dla innej, zabierze ze sobą ich dzieci, potem ma dzieci z konkubiną i wtedy - jak Klara zacznie się za niego i jego konkubinę modlić, to zyska prawo do wypowiadania się na ten temat. Na razie z nudów i samotności nad klawiaturą wystukuje różne zasłyszane, może nawet przeczytane "mądrości", których nawet sama nie rozumie...
anonim2013.11.25 21:50
Sharotka - nie ma jak reklama w każdym nadającym się miejscu i czasie - od mojego miasta do najbliższego ogniska SYCHARU jest dobrze ponad 70 km i co ? -życzę powodzenia w podróżowaniu przez osobę , która musi pogodzić odpowiedzialną codzienna pracę z licznymi obowiązkami, które musi wykonać sama...(choć normalnie wykonuje je w rodzinie kilka osób) - życzę sukcesu w podróżowaniu...łącznie z ilością poświęconego czasu, wydatków na podróż itp... Zejdź z obłoków na ziemię!! Bezmyślność niektórych, postrzeganie świata jakby się dopiero co urodzili, albo urwali z księżyca i kompletny brak wyobraźni ciągle mnie irytuje (chyba nigdy się nie przyzwyczaję do głupoty ludzkiej...)
anonim2013.11.25 21:52
Estera a ty jesteś "wierząca tak prawdziwie" ?
anonim2013.11.25 22:07
@GenesisX Sharotka ci nie odpowiedziała, bo tylko reklamuje, ale ja ci odpowiem na pytanie "jak powinna być załatwiona "sprawa ", by sytuacja wróciła do stanu akceptowanego przez KK jako nie grzesznego? - to rzecz nie skomplikowana: wariant 1- małżonkowie "schodzą" się, ta strona co zdradziła, zostawia konkubenta(-binę), wraca do prawowitego męża(żony), zdradzony(a) wybacza, oboje przepraszają siebie i Boga, szczególnie ten/ta który skrzywdził/a, mogą odnowić przysięgę małżeńską i żyją dalej po Katolicku. jeśli wariant 1 jest niemożliwy (z róznych powodów)- np. jak u mojego z powodu obrzydzenia to wariant 2 - żyją osobno, ale każde pozostaje w wierności drugiemu, strona zdradzająca rozstaje się z konkubiną(-bentem), żadne nie tworzy nowego związku w jakiejkolwiek formalnej lub nieformalnej postaci. oczywiście powyższe rozwiązanie ma miejsce w sytuacji, gdy jedno zdradza, drugie pozostaje wierne, trochę inaczej wyglądają rozwiązania gdy oboje "od nowa" zaczynają "układać sobie życie", ale to już odrębny temat.
anonim2013.11.25 22:08
errata "u mojego kolegi"
anonim2013.11.26 8:50
Oby, oby...
anonim2013.11.26 20:02
Nobi, odwiedziłeś stronę którą poleciłam? Tam są różne życiowe dramaty "po ludzku" bez nie możliwe do rozwiązania. Tam są sposoby na ich uleczenie. A drogi które wybiera człowiek mogą być tylko dwie: miłość lub nienawiść; przebaczenie lub przekleństwo. Tylko wybaczenie uzdrawia głównie pokrzywdzonego. Modlisz się nie za "szczęście zdradzającego w nowym związku" ale o jego/jej duszę która jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Modlisz się kiedy naprawdę wybaczasz i naprawdę kochasz. ".....ślubuję ci miłość, wierność.....TAK MI DOPOMÓŻ PANIE BOŻE...." Dlaczego nie wołamy pomocy Bożej w codziennym małżeńskim życiu? Dlaczego nie wzywamy Boga gdy nadchodzi kryzys? Dlaczego nie oddajemy się Bogu kiedy dotknie nas dramat? Dlaczego SAMI próbujemy prostować nasze pokrzywione drogi? Życzę wszystkim błogosławieństwa Bożego i łaski przebaczenia. Pozdrawiam
anonim2013.12.1 13:06
Proponuję jeszcze "pobłogosławić" oboje grzeszników...!
anonim2013.12.19 23:58
Widzę, że wiele osób nie zrozumiało tego co napisałam. Modlitwa za tych, którzy nas skrzywdzili uzdrawia przede wszystkim nas samych, czyli uzdatnia nas do przebaczenia. Jeżeli odejdziemy z tego świata z brakiem przebaczenia komukolwiek czeka nas jeszcze dłuuuga droga do nieba. Przebaczenie to nie jest uczucie - najpierw przebaczamy rozumem i wolą, a następnie modląc się umożliwiamy Bogu uzdrowienie zranionego serca. Odnosi się to do wszystkich sytuacji życiowych, np. ktoś mógł nam zabić najdroższą osobę i jemu też MUSIMY przebaczyć. Przecież w Modlitwie Pańskiej mówimy: "i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom..." - czyżby katolicy modlili się bezmyślnie?