03.10.20, 18:00fot. pixabay.com/piotr mahhonin via wikipedia.org, 2C cc 4.0

Niemcy grają na czas w sprawie Nord Stream 2

Dużo wskazuje na to, że jednak obrońcy Nord Stream 2 wezmą w Berlinie górę. Od momentu ustalenia, że Aleksieja Nawalnego otruto i gorącej debaty w Niemczech, czy nie należy w związku z tym wycofać się z projektu gazociągu z Rosjanami, mijają kolejne dni. Nie ma żadnych decyzji. Głosów krytycznych wśród polityków jest mniej, znów głośniejsi są zwolennicy kontynuacji projektu. Angela Merkel, mówiąc, że decyzję należy podjąć wspólnie z całą UE, zdobyła sporo czasu. Zwłaszcza, że szczyt UE z powodu koronawirusa został przesunięty.

Czas ten wykorzystali niemieccy obrońcy Nord Stream 2, przechodząc do kontrataku. Minister gospodarki Peter Altmaier (CDU) w rozmowie z dziennikiem „Handelsblatt” zarzucił krytykom gazociągu niekonsekwencję i jednoznacznie wystąpił w obronie projektu. – Problematyczne jest kwestionowanie co kilka miesięcy projektów, które były projektowane przez ostatnie dekady – to jeden z argumentów Altmaiera. Minister wskazuje, że to doprowadzi do sytuacji, że prywatni inwestorzy nie będą się więcej angażować. Jakie są inne argumenty? Altmaier zarzuca krytykom Nord Stream 2, że nie dają odpowiedzi na to, skąd miałby być dostarczany gaz (jeśli nie z Rosji) do Europy w sytuacji wzrostu zapotrzebowania. Minister podkreśla też, że gaz z Nord Stream 2 ma być nie tylko dla Niemiec, ale dla wielu krajów UE. W jego ustach ma to być argument za projektem, tyle że właśnie ten fakt budzi niepokój choćby Polski. Bo właśnie tego się obawiają, że Niemcy staną się hubem rosyjskiego gazu, zalewającym tym surowcem okoliczne państwa. Za Nord Stream 2 mocno lobbują także szefowie rządów wschodnioniemieckich landów. Wspólne stanowisko przedstawiono 18 września przy okazji konferencji premierów wschodnich landów (Berlina, Brandenburgii, Meklemburgii-Pomorza Przedniego, Saksonii, Saksonii-Anhalt i Turyngii). Szczególnie aktywna w walce o dokończenie budowy gazociągu jest premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego Manuela Schwesig (SPD). Wydaje się, że za kontynuację Nord Stream 2 są jednak generalnie chadecy, a już z pewnością regionalni liderzy CDU. Do obozu sojuszników Rosji zaliczyć można oczywiście AfD i Die Linke. W debacie na temat Nord Stream 2 jego obrońcy znów skupiają się na korzyściach, jakie gazociąg ma przynieść gospodarce niemieckiej. Dużą rolę odgrywa tu agresywny lobbing ze strony środowisk biznesowych, szczególnie tych skupionych w Komisji Wschodniej Gospodarki Niemieckiej (Ost-Ausschuss).

 

Artykuł pierwotnie ukazał się na stronie think tanku Warsaw Institute.

[CZYTAJ TEN ARTYKUŁ]

Komentarze

Portofino2020.10.4 8:42
Niemcy czekają że może w USA zmieni się prezydent. Nawet jak się zmieni to nie zmieni się stanowisko USA w tej sprawie bo ten rurociąg nie jest w ich interesie.
Pytanie.2020.10.3 19:50
Czy za chorobą Trumpa podobnie jak za zamachem na Polską delegację do Katynia stoi też BND?