26.04.18, 08:00

Niemcy ukradli Polce synów, oddali ich do Arabów

Niemcy to naród barbarzyńców. Tak było - i jest. Portal TVP Info opisuje historię pani Anny, której w Berlinie państwo ukradło trójkę synów. Dzieci umieszczono w domu dziecka razem z Arabami. Pomogło dopiero polskie Ministerstwo Sprawiedliwości. Synów udało się wyrwać niemieckim złodziejom po roku starań.

Niemcy cenią sobie wolność osobistą. Dlatego zezwalają na homomałżeństwa, masową aborcję, wszelkie zboczenia, islamizację. Mają jednak w pogardzie wolność rodzin - dla nich rodzina nie znaczy nic. Nad wszystkim rękę trzyma państwo. Pani Anna mieszka w Berlinie od 15 lat. Wraz z mężczyzną z byłej Jugosławii miała trzech synów. Jugosławianin bywał agresywny.

Wreszcie kobieta zgłosiła problem na policję. Zainterweniował też Jugendamt. Rozstrzygnął, że dzieci mają być tydzień u pani Anny, tydzień u ojca dzieci. Problem w tym, że mężczyzna nadal był agresywny i bił kobitę. Stąd ta wezwała policję, która zatrzymała Jugosławianina i dała mu zakaz zbliżania się do pani Anny i dzieci. Wydawało się, że teraz zapanuje już porządek... ale Niemcy postanowili chłopców ukraść i podjąć próbę ich germanizacji.

Uwaga - germanizacji po nowemu. Wprawdzie pani Annie zabraniano rozmawiać z dziećmi po polsku, ale umieszczoczno ich w domu dziecka... razem z Arabami. Co więcej braci rozdzielono - dwóch zostawiono w Berlinie, jedngo wysłano do Frankfurtu.
Matka mogła kontatować się z nimi tylko pod niemieckim nadzorem. ,,Gdy podczas którejś z wizyt pocieszałam ich po polsku, żeby się nie dali, że w końcu na pewno zabiorę ich do domu, znowu zakazano mi kontaktu z dziećmi'' - mówi.


,,Umieszczono je w domu dziecka razem z arabskimi dziećmi uchodźców. Chłopcy skarżyli się, że są regularnie bici, okradani z zabawek i ubranek. Chodziłam, prosiłam, żeby ktoś na to zareagował. Wszyscy robili tylko wielkie oczy i lekceważyli to, co mówiłam. Dla moich dzieci to była gehenna'' - dodaje.


Wreszcie wkroczył polski rząd. Zorganizowano spotkania wiceministrów ds. rodziny Polski i Niemiec. Udało się. Dzieci, jak mówi pani Anna, są jednak psychicznie wyniszczone. Trudno się dziwić. 

Cóż, płyną z tego trzy lekcje. Po pierwsze, nie ufać Niemcom - to wcale nie jest naród cywilizowany. Po drugie, do Niemiec nie wyjeżdżać. Po trzecie, gdy zainteresuje się tobą Jugendamt, uciekaj do Polski.

jr/tvp info, fronda.pl