13.01.19, 08:00ksprofkowalczyksj-yt.jpg

o. Dariusz Kowalczyk SJ dla Frondy: Sekularyzacja Polski? 'Zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą'

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Z roku na rok coraz mniej młodych ludzi decyduje się na bierzmowanie oraz na zawieranie sakramentu małżeństwa. Czy Polska wkracza właśnie na drogę zachodnich świeckich społeczeństw?

o. prof. Dariusz Kowalczyk SJ, dziekan Gregoriany: Tego rodzaju pytania słyszę od 1990 roku, czyli od 30 lat. W ustach lewicowych liberałów brzmią one jak życzenie, by wreszcie ten oczekiwany krach Kościoła nastąpił. W ciągu tych 30-tu lat zrobiono wiele, aby młodym obrzydzić Kościół. Atak idzie przede wszystkim po linii wtłaczania do głów dwóch obrazów: bogaty kler żeruje na społeczeństwie, księża to pedofile. Trzeba powiedzieć, że pomimo grzechów, czasem odrażających, ludzi Kościoła, te obrazy są tyleż fałszywe, co skuteczne w praniu mózgów. Jak na to odpowiadać? Ano gorliwą i roztropną pracą duszpasterską zarówno kapłanów, jak i wiernych świeckich. Sprawą fundamentalną jest przekazywanie wiary w rodzinach. To jest chyba dziś najsłabszy punkt w Kościele. Czy grozi nam taki krach Kościoła, jak w Irlandii? Krach z powodu grzechów wewnętrznych i wrogów zewnętrznych grozi wspólnotom kościelnym we wszystkich pokoleniach. Ale istnieje też łaska Boża, Duch Święty, który nieustannie odnawia Chrystusowy Kościół.

Chociaż tradycyjny Kościół „kontratakuje”, zwoływane są wielotysięczne manifestacje „w obronie rodziny”, to widać, że religia traci swoje uprzywilejowane miejsce w strukturze państwa. Nawet jeśli instytucjonalnie ma wciąż duże wpływy, to równie silne są tendencje antyklerykalne, a sekularyzacja krok po kroku postępuje. Nie ma już dominacji, jaka występowała przez wiele dekad. Czy hierarchowie to dostrzegają? Jak przeciwdziałać temu zjawisku? 

Mocą Kościoła w Polsce są nie tyle manifestacje, co codzienna praca, modlitwa. liturgia w parafiach, kościołach rektoralnych, sanktuariach, różnego rodzaju ruchach. Jeśli pan mówi o jakiejś dominacji Kościoła, której już nie ma, to można się zapytać: Jakiej dominacji? Kiedy? Nie przypominam sobie okresu, o którym można byłoby powiedzieć, że było świetnie, a Kościół rozkwitał. Za PRL-u komuna zabierała kościelne majątki, zamykała prowadzone przez Kościół dzieła, aresztowała i zabijała duchownych. Ale także ich korumpowała i zastraszała werbując niektórych jako tajnych współpracowników. A to, że działacze opozycyjni kryli się chętnie pod skrzydłami Kościoła, było w przypadku ich znaczącej części interesowne i nieszczere. Po 1990 roku maski zaczęły spadać. Mam przekonanie, że Polska wciąż ma szanse pozostać krajem katolickim. Tyle, że walka o katolicką Polskę rozgrywa się ostatecznie w sercach ludzi. To tam dokonują się wybory: za Chrystusem i Jego Kościołem lub przeciwko. Episkopat może oczywiście mnożyć programy, konferencje, dokumenty. Nie mówię, że nie ma to sensu, ale nie to jest najważniejsze. Jan Paweł II w liście „Novo millennio ineunte”, który jest swoistym testamentem Papieża Polaka dla Kościoła na XXI wiek, stwierdza: „Nie, nie zbawi nas żadna formuła, ale konkretna Osoba oraz pewność, jaką Ona nas napełnia: Ja jestem z wami! Nie trzeba zatem wyszukiwać ‘nowego programu’. Program już istnieje: ten sam co zawsze, zawarty w Ewangelii i w żywej Tradycji”

Tymczasem pod polityczną powłoką Polska niepostrzeżenie stała się państwem spełniającym właściwie wszystkie opisywane przez socjologów warunki sekularyzacji. Polacy w trzy dekady stali się społeczeństwem nowoczesnym z różnymi tego konsekwencjami, także dla religii. Do czego może doprowadzić sekularyzacja państwa? 

Jednym z poważniejszych problemów, który dotyczy także Kościoła, jest z kryzys demograficzny. Rodzi się za mało dzieci. Istnieje związek między religijnością, a demografią. Sekularyzacja sprzyja bezdzietności. Jeśli nie będzie tutaj jakiegoś przebudzenia w Polsce, w Europie, to jest tylko kwestią czasu, że zastąpią nas inne narody, wyznające inne religie. Za 50 lat w niektórych krajach europejskich mogą rządzić muzułmanie. Ta prawdopodobna wizja nie umniejsza jednak zaciekłości lewicowo-liberalnych ideologii pt.: antykoncepcja, aborcja, genderyzm, LGBTQ, multi-kulti, sprowadzanie muzułmańskich emigrantów itp.. Co w tej sytuacji robić? Przypomina mi się powiedzenie św. Ignacego Loyoli: „Działajmy tak, jakby wszystko zależało od nas, a oczekujmy na wyniki, jakby wszystko zależało od Boga”. Trzeba też pamiętać o trzech zdaniach Jezusa: „Zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,18) „Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt 28,20), oraz „Duch Prawdy doprowadzi was do całej prawdy” (J 16,13).

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze

andrzejhahn32019.01.13 11:57
kosciol katolicki to zbrodnicza jest organizacja albowiem nikt tyle zla nie wyrzadzil ludzkosci co zbrodniczy kosciol katolicki i jego wyznawcy dlatego jak kazda zbrodnicza organizacja powinien zostac zdelegalizowany
Młot na ateistycznych imbecyli2019.01.13 14:12
Lecz się, pajacu
KO442019.01.14 1:14
Nawracanie na wiarę chrześcijańską ogniem i mieczem, inkwizycja, wyprawy krzyżowe, wk dzieci, wojny religijne, pedofilia księży i zamiatanie tego pod dywan, egzorcyzmy, itd. Tak, tak pajacu.
CaminoCanis2019.01.13 22:06
KRK jako wspaniała instytucja dzięki której nasza cywilizacja świętowała największy rozkwit w dziejach ludzkości winna mieć status religii panującej w każdym kraju świata. Wtedy dopiero nastanie pokój i dobro na ziemskim globie
ela2019.01.14 7:52
He, he, he, ale pojechałeś. Dawno się tak nie uśmiałam.
DO882019.01.15 11:05
prawda
mm2019.01.13 11:00
Słabość KK tkwi w Polsce nie w hierarchii i księżach, ale świeckich. To tam potrzeba więcej modlitwy, świadectwa i wierności Kościołowi. Oczywiście, że księżom można też wiele zarzucić, ale to nie oni decydują o wyglądzie i atmosferze naszych miejsc pracy, o tym czy w domu rodziny się modlą, o tym jakie ustawy przyjmuje (lub nie przyjmuje) sejm, co zawierają i kto kieruje naszymi mediami. To seksualizacja i komercjalizacja są tymi trendami, które prowadzą do kryzysu demograficznego, odejścia od Boga itd. Rozwiązanie tych problemów leży w rękach świeckich nie kapłanów. Oni mogą w tym pomóc, ale obroną przed katastrofą jest "uznanie Jezusa za króla przez władze" i to nie tylko formalnie (po rusku) ale też faktycznie w sercu i postępowaniu.
CaminoCanis2019.01.13 22:14
Częściowo się zgadzam, ale nie do końca. To w końcu duszpasterz winien prowadzić swoją trzodę do celu, jakim jest zbawienie. Czy wszyscy księża to robią ??? Na podstawie swojej parafii (stosunkowo młoda, mamy dopiero trzeciego proboszcza) można powiedzieć, że ten stosunek duszpasterzy którzy wnoszą coś pozytywnego do tych co nie wnoszą wynosi jak 2:1. Choć wiem, że to zbyt nikła liczba dla tzw. "próby statystycznej"
Brokrak2019.01.13 8:06
Sekularyzacja państwa może doprowadzić do tego, że ludziom otworzą się oczy i tylko nieliczni będą gotowi do utrzymywania swojego kościola i swoich wielebnych. I przyjdzie iść na bruczek.
Simly2019.01.13 9:47
Głupiś.... ale nic na to nie poradzę
Krystyna2019.01.13 11:45
Niektórym to się otworzą oczy dopiero po śmierci ale wtedy to już będzie za póżno i będzie" płacz i zgrzytanie zębów"
CaminoCanis2019.01.13 22:02
Jaki bruczek ja się pytam ???Czy księża mają podpisaną umowę o pracę z firmą Kościół Rzymskokatolicki że mają się obawiać bezrobocia ???