11.12.15, 21:36o. Józef Witko

O. Józef Witko: Żyjemy w świecie, który leży w mocy zła

Żyjemy w świecie, który leży w mocy zła. Chodzi o świat, w którym zło usidla serce człowieka, otacza go i doprowadza do ustanowienia takich praw, które zło nazywają dobrem i legalizują je, czyniąc czymś normalnym np. aborcję, związki homoseksualne, eutanazję. Są to grzechy, które społeczeństwo przyjmuje i godzi się na nie. Żyjemy w atmosferze zła. To tak jakby rozpylić gaz, który jest niewidzialny, ale zabija. Nie wiedząc, oddychamy czymś złym.

Świat daje nam truciznę, karmi nas nią, mąci w naszym umyśle, żeby człowiek nie wiedział jaka jest prawda. Zło chce, żeby człowiek myślał, że to normalne, żeby w sercu zgodził się na zło. Jeśli dopuścimy zło do serca, to ono natychmiast się zmienia. Mówiąc o sercu, nie mówimy oczywiście o mięśniu, ale o naszym umyśle, emocjach, relacjach z innymi, o tym co jest w nas najgłębsze.

Pozory mylą

Mogę kogoś przekląć lub komuś ubliżyć, bo puściły mi nerwy, a wtedy ktoś stojący obok pomyśli: jak on go musi nienawidzić, skoro tak mu ubliżył. Ale to wcale nie będzie prawdą, bo był to jednorazowy, niekontrolowany wypadek. W rzeczywistości kocham tego człowieka.

Kobieta została prostytutką, ale nie z własnego wyboru, została do tego zmuszona. Patrząc na taką osobę łatwo pomyśleć o niej źle, że to rozwiązła osoba i ma nieczyste serce. A tak wcale być nie musi. Być może ta osoba nie ma możliwości wyrwania się z tego stanu, została porwana i zmuszona do prostytucji. Wiele kobiet jest porywanych, wywożonych i zmuszanych do prostytucji, ale ich serce próbuje na różne sposoby się z tego wyrwać. Dlatego Jezus mówi, że Bóg patrzy na serce, a nie na czyny. Gdyby Jezus patrzył na czyny, nikt z nas by nie został zbawiony. Wszyscy bylibyśmy potępieni, bo nasze czyny są grzeszne.

Wszystko zatem zależy od serca. Ono może być zdradzieckie, dlatego Bóg mówi o sercu twardym i o sercu miękkim. Mówi do Izraela, że wyjmie z jego ciała serce kamienne, a da mu serce z ciała, ludzkie, kochające (por. Ez 36, 26).

Skruszyć serce kamienne

Na kolejnych stronach przyjrzymy się grzechom w Biblii, aby zobaczyć stan naszego serca i znaleźć na nasze grzechy jakieś lekarstwo. Najlepszym lekarstwem jest Boże miłosierdzie i nawrócenie. To nie jest łatwe. Aby nasze serce stało się miękkie, Bóg wymaga od nas nawrócenia, a to wiąże się z ogromnym trudem i wysiłkiem. Bez pomocy Bożej jest to niemożliwe. Dlatego Bóg chce, żebyśmy umartwiali nasze ciała, pościli, dawali jałmużnę. Sprawia, że jest to jakby uderzenie młota w serce, które może być twarde. Takie uderzenie je kruszy, oczyszcza, przemienia. Post i modlitwa, umartwienia i trudności życiowe, które chcemy znosić z cierpliwością i poddaniem woli Bożej są młotem, który uderza w nasze serce i je kruszy. A gdy serce kruszeje, wydobywa się z niego trująca ropa, którą jest zło.

Jest taka scena w Ewangelii kiedy Jezus idzie drogą, a Zacheusz- celnik, chcąc Go zobaczyć wspina się na sykomorę, bo był niskiego wzrostu. Ta sykomora to nic innego jak dzika figa, która ma trujące owoce. Aby te dzikie figi nadawały się do jedzenia, trzeba je nacinać. Wówczas ulatnia się z nich niedobra substancja i te owoce można jeść. Jeżeli się tego nie zrobi, w owocach pojawia się robactwo. Ta dzika figa może być obrazem naszego serca po grzechu pierworodnym. Jeżeli przez modlitwę, post, pokutę, trudności życiowe, serce nie zostanie ponacinane, pojawi się robactwo czyli to, co jest najgorsze – nieczystość, pożądanie, pycha, zazdrość, gniew i inne grzechy. Kiedy serce zostanie ponacinane właśnie przez życiowe trudności, to wówczas ulatnia się całe zło, które w nim zalegało i serce staje się czyste. Jeżeli Bóg w swym nieskończonym miłosierdziu nacina nasze serce, czyli przeprowadza nas przez trudne sytuacje, problemy, a my do tego jeszcze dobrowolnie podejmujemy post, modlitwę, jałmużnę, to ten proces ulatniania się zła z nas przebiega szybciej, a nasze serce staje się przez to miękkie i czyste. 

Bolesne doświadczenia oczyszczają serce

Trzeba trudne sytuacje życiowe przeżywać z poddaniem się woli Bożej, trzeba powiedzieć: Boże, przyjmuję te upokorzenia, które na mnie teraz spadają. Przyjmuję z pokorą tę sytuację, jako wyraz mojej miłości i jako zadośćuczynienie za moje grzechy. Wtedy ten krzyż staje się dzięki Bożej łasce słodki. Bóg może, kiedy trwamy np. na modlitwie o uzdrowienie, zdjąć z nas to jarzmo uzdrawiając nas w jednym momencie, uwalniając chorego ducha od zła, uzdrawiając relacje małżeńskie, rodzinne, ofiarując łaskę wyjścia z długów, czy znalezienia pracy. Może też sprawić, że to jarzmo problemów i trudnych sytuacji, jeżeli ja to przyjmę i ofiaruję jako zadośćuczynienie za moje grzechy, stanie się słodkie i lekkie.

Są dwie możliwości: pierwsza to uzdrowienie, które sprawia, że jarzmo przestaje istnieć. Druga możliwość to pozostawienie przez Boga jarzma, ale w taki sposób, że ono nie będzie już nam ciążyć. To będzie słodki i lekki krzyż. Dla kogoś, kto będzie na nas wówczas patrzył, będzie to nie do zrozumienia. Będzie się zastanawiał jak to możliwe, że mimo takiego cierpienia ten człowiek jest pogodny i radosny? Jeżeli w rodzinie pojawia się choroba nowotworowa np. u męża, a żona przyjmuje to z poddaniem woli Bożej i ofiaruje to jako zadośćuczynienie za grzechy swoje, małżonka, bliskich, przyjmuje to z pokorą, to wówczas Bóg napełnia ją takim pokojem i miłością, że potrafią oni żyć tak, jakby tej choroby nie było. To jarzmo staje się słodkie i lekkie dzięki Bożemu miłosierdziu. Może też nastąpić uzdrowienie. My nigdy nie wymusimy na Panu Bogu uzdrowienia czy uwolnienia. Musimy Mu tylko zaufać, bo Bóg jest dobry dla każdego z nas i chce dla nas jak najlepiej. Nigdy nie jest tak, że Bóg chce źle dla nas.

Wszystko, co nas spotyka powinniśmy ofiarować za grzechy swoje i bliskich w połączeniu z ofiarą Jezusa. Zewnętrznie można spędzić życie na wózku inwalidzkim, ale wewnętrznie nie będziemy czuć kalectwa. Wynagradzajmy Panu Bogu za nasze grzechy. Jesteśmy doświadczeni przez różne sytuacje, popełniliśmy wiele grzechów i zaniedbaliśmy wiele dobra. Miejmy zatem wielką pokorę i wielkie zaufanie względem Pana Boga.                   

o. Józef Witko

Komentarze

anonim2015.12.12 8:23
Więcej Pisma św., mniej domorosłej teologii: J 12, 31 "Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony."
anonim2015.12.12 9:04
Za zło uważane jest obecnie tylko aborcja, związki homo i eutanazja. A pamietam że jeszcze z 10 lat temu za zło były uważane rozwody i drugie związki. Teraz właściwie nikt w kościele nie mówi, że cudzołóstwo i rozbijanie małżeństwa i rodziny to zło. Czyżby coś się zmieniło w postrzeganiu zła w rozwodach?
anonim2015.12.12 9:55
@Maxim I dostaniesz to, co chcesz...Tak to działa.
anonim2015.12.12 10:18
bielzz Czytasz, a nie rozumiesz.
anonim2015.12.12 11:18
@bielzz To chyba oczywiste o co chodzi z tymi czynami. Np gdyby Pan Bóg sądził nas za czyny to osądziłby nas za wszystkie aborcje dokonywane w naszym społeczeństwie w sposób zalegalizowany w szpitalach bo jako społeczeństwo wszyscy uczestniczymy w tych zbrodniach poprzez system demokratyczny ustanawiając prawa, które na to pozwalają. Albo inny przykład. Kierowca samochodu, który jest chrześcijaninem i wierzy w Boga, zabija na drodze człowieka w wyniku usterki samochodu. W pierwszym przypadku współodpowiadasz za wszystkie legalne aborcje dokonane w Polsce, co jest faktem w drugim kierowca samochodu byłby wg Ciebie winny grzechu. Między innymi dlatego Pan Bóg patrzy na serce a nie na czyny.
anonim2015.12.12 14:18
Raczej leży w mocy głupoty. Zło nie jest dominujące. Dobra jest dużo więcej.