04.04.12, 12:23

Odpowiadam Górnemu

Ale przemogłem się. Emocjonalny ton końcówki tego tekstu nie zmienia przecież faktu, że znam się z Grzegorzem od lat, i że muszę zmierzyć się z zarzutami, które mi i mojemu rozmówcy stawia. Jest to tym ważniejsze, że nie chciałbym, by cokolwiek między nami pozostało niedomówione. A nie chcę czekać z odpowiedzią na okres po Triduum Paschalnym.

 

Zacznę od prostej konstatacji. Jeśli Grzegorz Górny oczekiwał po wywiadzie z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim głębokiego traktatu teologicznego i egzystancjalnego, to rzeczywiście musiał się zawieść. Ta książka nie jest, i nigdy nie miała być, takim traktatem. Była ona, od samego początku, pomyślana, jako odpowiedź na ogólne pytanie: ale o co księdzu chodzi? Pytanie, o to, co napędza, co inspiruje do działania niewątpliwie jednego z najbardziej kontrowersyjnych, ale i dynamicznych polskich księży. Tytuł książki jest odpowiedzią na to pytanie. Ksiądz Isakowicz-Zaleski stwierdził, że chodzi mu o prawdę. Nigdzie nie jest napisane, że jest to cała prawda. A już na pewno nie sugerujemy nigdzie, że jest to książka będąca raportem o stanie polskiego Kościoła. Nie taki był cel tej książki, w związku z tym nie sposób ją rozliczać z celów, których jej nie stawialiśmy. To tak jakby zasugerować, że mecz hokejowy był do bani, bo zabrakło w nim pięknych tenisowych uderzeń.

 

Taki a nie inny cel książki sprawia oczywiście, że więcej jest w rozmowie wątków negatywnych, niż pozytywnych. Do działania bowiem często inspiruje księdza Isakowicza-Zaleskiego sprzeciw wobec rzeczy, które uważa on za złe, niesprawiedliwe, godne potępienia. Inaczej, niż wielu duchownych i świeckich, ksiądz nie uznaje za stosowne stosowania taryfy ulgowej wobec własnego środowiska, i często bije między oczy. Można się z nim nie zgadzać, ale sugerowanie, że jest biblijnym Chamem jest zwyczajnie nie na miejscu. Tak jak pojawiająca się w recenzji Grzegorza sugestia, że na 180 stronach nie ma ani jednego dobrego słowa o Kościele. To jest już zwyczajna nieprawda, wynikająca – być może – z pobieżnego przeczytania, nie bardzo przecież długiej, książki. Nie brak też rozważań o tym, co księdza do Kościoła przyciągnęło. Są mocne słowa o ks. Franciszku Blachnickim, o kard. Macharskim czy Janie Pawle II. Zaskakujące jest też wyliczanie, ile razy w książce występuje wspomnienie o Chrystusie. Nie w ten sposób mierzy się bowiem chrześcijańskość książki... Uwaga ta zaskakuje tym bardziej, że przecież Grzegorz wie, że zdecydowana większość z tej książki nie jest o problemach Kościoła, ale o zupełnie innych sprawach, w których trudno sobie wyobrazić odwoływanie się do Jezusa.

 

Nie jestem w stanie polemizować z opiniami, jakie przytacza Grzegorz Górny. Nie wiem, z kim się spotykał, i co usłyszał. Nie zmienia to jednak faktu, że trudnych tematów nie można omijać, tylko dlatego, że mogą one zniechęcić do naszej wspólnoty. Budowanie iluzji nie jest drogą ewangelizacji. Ta ostatnia musi opierać się na prawdzie. Także tej niewygodnej. Diagnoza sytuacji jest konieczna także po to, by rozwiązywać problemy, a czasem nie da się jej przeprowadzić bez jasnego stawiania spraw. Możemy się spierać o to, czy niektóre z opinii nie były zbyt ostre, ale sugerowanie, że mówienie o problemach to już występowanie przeciw Matce Kościołowi, jest zdecydowaną przesadą. Idąc dalej tym tropem proponuję, by z Pisma Świętego wykreślić informacje o tym, że poza Janem apostołowie zdezerterowali spod krzyża. Informowanie o tym jest przecież obnażaniem ojca i matki, które w Starym Testamencie zostało potępione...

 

Obawiam się też, że wbrew zapewnieniom o woli dyskusji, z tekstu wynika, że właśnie próba otwartego mówienia o pewnych problemach, wywołała najmocniejszy sprzeciw Grzegorza Górnego. Z przywołanego przez niego biblijnego obrazu wynika bowiem, że jego zdaniem celem każdego człowieka Kościoła powinno być zawsze zakrywanie hańby ojca. Przy takim ujęciu nie ma miejsca na załatwianie spraw, na diagnozę, na próby przezwyciężania problemów, a każdy chrześcijanin staje się tylko wielkim PR-owcem, marketingowcem swojej wspólnoty. Nie ma we mnie zgody na takie stawianie sprawy. Kiedyś pracowaliśmy razem w tygodniku, którego mottem były słowa Józefa Mackiewicza „tylko prawda jest ciekawa”. I mam wrażenie, że jakiś wycinek tej prawdy – o Kościele, ale też o Kresach, Ormianach czy służebnym wymiarze kapłaństwa – ta książka pokazuje. Tak jak pewną prawdą o Polsce jest to, że byli w niej szmalcownicy... Drogą do oczyszczenia nigdy nie jest udawanie, ale zawsze jest otwarte stawianie sprawy. Czasem – a akurat u ks. Isakowicza-Zaleskiego nie jest to bardzo zaskakujące – na ostrzu noża. W sprawach zadawnionych, o których nikt nie chce mówić, ta specyfika ks. Tadeusza jest tyleż błogosławieństwem (bo okazuje się, że istnieją problemy), co niekiedy przekleństwem (bo zawsze zamiast na meritum problemu można wygodnie skupić się na typie przekazu).

 

I na koniec też odwołam się do biblijnego odniesienia. Grzegorz Górny ma niewątpliwie „czyste ręce” w tej sprawie. Nie miał nic wspólnego z wydaniem książki, o która się spieramy. Nikt nie może go zatem posądzać o jakikolwiek współudział w „zbrodni”, jaką było opublikowanie „Chodzi mi tylko o prawdę”.

 

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze

anonim2012.04.4 13:38
<p>Judaszami może nie, ale zapalczywośći na polowanie grzech&oacute;w kapłańskich to Wam nie brakuje. Podzielamy opinię pana red. G&oacute;rnego: Ecclesia - Mater nostra, amamus Eam.</p>
anonim2012.04.4 14:05
<p>\"Jeśli prawda prowadzi do zgorszenia, lepiej dopuścić zgorszenie, niż zaniechać prawdy\" - św. Grzegorz Wielki, papież.</p>
anonim2012.04.4 14:10
<p>żyję i pracuję między ludźmi niewierzącymi albo conajwyżej katolikami niedzielnymi, więc słyszę wiele fakt&oacute;w z kt&oacute;rymi trudno dyskutować. Za wiele. M&oacute;wienie w takiej sytuacji o miłości Boga to groteska. Ludzie nie wyśmiewają się ze świętości, ale z fałaszywości i płytkości księżowego kazania juz tak. Opowieści&nbsp; \"O proboszczu kt&oacute;ry ma drugi dom a w nim kobietę i dzieci, kt&oacute;ry musi utrzymać ten dom w związku z tym skubie niemiłosiernie swoich parafian (kt&oacute;ry do tego jest dziekanem i psuje cały dekanat) i jeszcze mocniejszych nasłuchałem się i jak na teren kilkunastu parafi to zdecydowanie za dużo.... dalej nie chcę m&oacute;wic bo ksiądz Zalewski to opisał. Nie siedźmy cicho i w błogostanie gdy chałupa juz trzeszczy. Wiem jakie spustoszenie w Irlandi spowodowało wyciągnięcie sprawy przestępstw seksualnych dopiero przez ofiary, nie znalazł sie taki ks. Zalewski 20 lat temu , kt&oacute;ry powiedziałby - wsp&oacute;łbracia w kapłaństwie walczmy z upadkiem naszych wsp&oacute;łbraci bo to zniszczy nasz ukochany Kości&oacute;ł i i rzesze wiernych\" - teraz ten Kości&oacute;ł wygląda jakby ktoś wrzucił tam pęk granat&oacute;w: wielu rannych, ale jeszcze więcej tych kt&oacute;rzy \"tylko\" te okropieństwa widzieli. Na FRONDZIE ferment powstał a jak w kuriach i episkopacie? dalej święty spok&oacute;j i problem&oacute;w wiekszych nie ma??. Jak się nie opamiętamy to za 20 lat będzie to samo co w Holandii 30-40 lat temu: kościoły pełne wiernych, a w świat wysyłani setkami misjonarze. Wystarczyły dwa pokolenia i dzisiaj kościoły zamienione sa w knajpy, a ksiądz w koloratce wzbudza taką samą sensację jak u nas żyd z pejsami - człowiek nie z tego świata. Dlatego dobrze że książka powstała i to napisana przez księdza. I pamiętajcie że poszkodowanymi są tutaj ludzie kt&oacute;rzy często odpadli od Kościoła i Wiary. Ludzie Kościoła diabłu robią prezent - dlatego walczmy o Prawdę. Raka leczy się chemią i jest to ciężka kuracja: albo poczekajmy jak rak mniej boleśnie za to szybciej nas zniszczy</p>
anonim2012.04.4 14:17
<p>Panie Tomku, pisałem to juz pod tekstem Łukasza Adamskiego omawaiającym recenzję Grzegorza G&oacute;rnego, ale powt&oacute;rzę. Można o książkę Pana&nbsp; Ks. Zaleskiego rozmawiać merytorycznie i nawet spierac się na argumenty. Sam mam z nią nie lada kłopot, bo ks. Zaleskiego ogromnie poważam i szanuję a r&oacute;wnocześnie w kilku momentach podczas lektury książki skoczyło mi ciśnienie (gł&oacute;wnie przy fragmentach dotyczących politycznych analiz księdza, czy jego oceny prezydentury śp. L. Kaczyńskiego). Nie o tym jednak. NIedopudzczalne jest to co zrobił w recenzji Grzegorz G&oacute;rny. Cały jej sens sprowadził do niezwykle ostrego i niesprawiedliwego spuentowania książki w ostatnim akapicie recenzji.&nbsp; Ludzie Kościoła nie mogą ze sobą tak rozmawiać. To niedopuszczalne. Ks. Zaleski absolutnie niczym nie zasłużył sobie na takie potraktowanie i to oburza najbardziej.</p>
anonim2012.04.4 14:18
<p>Panie Tomku, pisałem to juz pod tekstem Łukasza Adamskiego omawaiającym recenzję Grzegorza G&oacute;rnego, ale powt&oacute;rzę. Można o książkę Pana i Ks. Zaleskiego rozmawiać merytorycznie i nawet spierac się na argumenty. Sam mam z nią nie lada kłopot, bo ks. Zaleskiego ogromnie poważam i szanuję a r&oacute;wnocześnie w kilku momentach podczas lektury książki skoczyło mi ciśnienie (gł&oacute;wnie przy fragmentach dotyczących politycznych analiz księdza, czy jego oceny prezydentury śp. L. Kaczyńskiego). Nie o tym jednak. NIedopudzczalne jest to co zrobił w recenzji Grzegorz G&oacute;rny. Cały jej sens sprowadził do niezwykle ostrego i niesprawiedliwego spuentowania książki w ostatnim akapicie recenzji.&nbsp; Ludzie Kościoła nie mogą ze sobą tak rozmawiać. To niedopuszczalne. Ks. Zaleski absolutnie niczym nie zasłużył sobie na takie potraktowanie i to oburza najbardziej.</p>
anonim2012.04.4 14:18
<p><span class=\"st\">\"Ponieważ <em>był złodziejem</em> i mając <em>trzos</em>, <em>wykradał</em> to, co składano\" - napisał św. Jan Ewangelista o jednym ze swych braci, apostoł&oacute;w, kt&oacute;ry postępował niegodnie. Czy pisząc te słowa wykazał się św. Jan brakiem miłości do Kościoła? Prawda, podana ze szczerą troską o dobro wsp&oacute;lnoty, ma moc uzdrawiającą. Warto przeciąć wrz&oacute;d, kt&oacute;ry ropieje i szkodzi całemu organizmowi. </span></p> <p><span class=\"st\">Inną sprawą jest fakt, że niekt&oacute;re poglądy ks. Isakowicza-Zaleskiego, np te dotyczące kwestii celibatu, mogą budzić pewien niepok&oacute;j. W sprawie zgorszenia grzechem sodomskim wewnątrz Kościoła, należy jednak wspierać każdy wysiłek zmierzający ku uleczeniu sytuacji. Mam wrażenie, że taki wysiłek stanowi jednak publikacja ks. Zaleskiego oraz red. Tomasza Terlikowskiego.</span></p>
anonim2012.04.4 15:27
<p>Panie &nbsp;Tomaszu z całym szacunkiem . To w końcu czyja to książka? Pana czy ksiedza Isakiewicza. Ja lubię książki jednego autora. To dla mnie jako czytelnika i prostego człowieka bardziej komfortowa sytuacja. Mysle ,że powinien Pan sobie zdawać sprawę ze skutk&oacute;w jakie wywoła treść nie tylko wsr&oacute;d tych co przeczytają. Polemika z Panem Pana G&oacute;rnego to jeszcze nic takiego. Wydaje mi sie ,ze gorzej bedzie to wyglądało w wiekszosci medi&oacute;w nieprzychylnych &nbsp;, w kt&oacute;rych opinie bedą wydawać ci kt&oacute;rzy nie przeczytali. Jestem starszy od Pana i moze głupszy ,ale niech się Pan nie boi wrog&oacute;w. Fałszywi przyjaciele bywają znacznie gorsi.</p>
anonim2012.04.4 15:31
<p>Panie Tomaszu a ja zacytuję mojego ucznia: \"Terlikowski i Isakowicz dali du.....\". I tyle. Prawda bez Miłości jest tyle warta, co Miłość bez Prawdy. Pierwsze ma być pierwsze.</p>
anonim2012.04.4 15:36
<p>Drogi Panie Tomaszu, cieszę się, że mimo wszytsko zechciał Pan odpowiedzieć G&oacute;rnemu. Może przesadził on z biblijnym por&oacute;wnaniem, ale nie wierzę, by nie chciał on szukać, poznawać prawdy, kt&oacute;ra leczy, wyzwala. Może zbyt dużo oczekiwał po rozmowie z kapłanem, ale gł&oacute;wny problem polega chyba na sposobie podania prawdy. Przynam się, że ja sam mocno zacząłem podejrzewać pewną kurię... A przecież jeszcze chyba sprawa nie została konkretnie przekazana nuncjuszowi. Więc kr&oacute;tkie pytanie: czy dziś napisałby Pan wszystko tak samo, w ten sam spos&oacute;b, tymi samymi słowami? Tzn. czy rzeczywiście nic nie ma Pan sobie do zarzucenia? Wierzę, że B&oacute;g w końcowym efekcie wyprowadzi z tego dobro. Pomoże w tym i to, że zachowacie jedność DUCHA, poprzez przebaczenie i pojednanie. Nie dawajcie pożywki Złemu! Spierajcie się, ale nie dzielcie! Amen.</p>
anonim2012.04.4 15:55
<p>głosy krytyczne też są potrzebne; bez krytyki nie ma zmian na lepsze; gdyby Jezus zamiatał pod dywan, to Krzyż byłby niepotrzebny - a tak właśnie przez Krzyż pokazał CAŁEMU światu, jak wielki jest jego grzech (świata), i jak wielka jest JEGO miłość do człowieka pomimo grzechu; nie b&oacute;jmy się nazywać rzeczy po imieniu tak jak robił to nasz Zbawiciel</p>
anonim2012.04.4 16:17
<p>Dobre!</p> <p>Ksiądz Zaleski m&oacute;wi, że \" chodzi mu tylko o prawdę\"</p> <p>i idzie z tym do wyjątkowego kłamcy i kanfabulanta redaktora L.</p> <p>Pan się zastanowi co robi, a potem niemądrze się tłumaczy.</p>
anonim2012.04.4 16:38
<p>Szanuję p. Terlikowskiego, ale G&oacute;rny ma rację. Niech Fronda nie bierze udziału w prywatnej wojnie Mściwego Ormianina.</p>
anonim2012.04.4 16:53
<p>w wojnie z grzechem trzeba brać udział, ale roztropnie. Miłość wyprzedza prawdę - por. przypadek Scotta Hahna i jego żony.</p>
anonim2012.04.4 18:52
<p>@Ks. R.S.</p> <p>Miłość to nie tylko \"całowanie się po....rękach\", że tak powiem baardzo delikatnie.</p> <p>Może to nienajleprze por&oacute;wnanie, ale niekiedy tzw. \"twarda miłość\" może komuś uratować życie</p>
anonim2012.04.4 19:09
<p>@Ks. R.S.</p> <p>acha i gratuluję retoryki...</p>
anonim2012.04.4 19:11
<p>Veritas!</p>
anonim2012.04.4 19:26
<p>Brawo! Jak widać po komentarzach, książka jest bardzo potrzebna. Bez stanięcia w prawdzie nie ma nawr&oacute;cenia ani przebaczenia.</p>
anonim2012.04.4 20:05
<p>Św. pamięci o. Joachim Badeni, zapytany czy w Polsce mamy przypadki pedofilii wśr&oacute;d duchownych, odpowiedział \'\'na razie nie wiele z nich zostało nagłośnionych\'\'. Moim zdaniem zrozumiała jest reakcja r&oacute;żnych os&oacute;b (tych należących do Kościoła, jak i nie) na opublikowaną książkę, poruszane w niej kwestie. Powstaje pytanie. Czy nie można było pewnych spraw ukazać w innej formie? Biorąc pod uwagę burzę, kt&oacute;rą wywołała książka, można się zastanowić czy takiego efektu oczekiwał autor?&nbsp;</p>
anonim2012.04.4 21:25
<p>\"Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, <a name=\"20\"><sup>20</sup></a> uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, sp&oacute;r, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, <a name=\"21\"><sup>21</sup></a> zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne.\"</p>
anonim2012.04.4 22:05
<p>Właśnie, jak ADEOdatus pytam, czy takiego efektu oczekiwali Autorzy?&nbsp;</p>
anonim2012.04.5 0:38
<p> <p class=\"MsoNormal\">Grzech pierworodny \"podrapał\" każdego człowieka. Od skutk&oacute;w grzechu pierworodnego nie jest wolny ani ks. Zaleski ani pan Terlikowski.</p> <p class=\"MsoNormal\">Mam pytanie: dlaczego ks. Zaleski i pan Terlikowski (będącymi prominentnymi postaciami polskich medi&oacute;w) nie napiszą wywiadu rzeki o swoich własnych grzechach? Czy ci panowie sądzą że taki \"wywiad rzeka\" słabo by się sprzedał? Ja myślę że miliony katolik&oacute;w w Polsce chętnie poczytałoby o grzechach ks. Zaleskiego i pana Terlikowskiego. Ks. Zaleski i Pan Terlikowski to są wszakże moralne filary Kościoła w Polsce. Publiczne wyznanie ich grzech&oacute;w oczyściłoby ten Kości&oacute;ł w spos&oacute;b wręcz heroiczny. Tymczasem panowie Terlikowski i Zaleski wolą rozprawiać o grzechach swoich bliźnich w sutannach i w tym właśnie widzą szansę na odnowienie kondycji moralnej Kościoła w Polsce.</p> </p>
anonim2012.04.5 0:40
<p> <p class=\"MsoNormal\">Ktoś tu m&oacute;wi o Kościele w Holandii i Belgii. Ja powiem tyle: Kościoła w Holandii i Belgii nie zniszczyły \"afery\" pedofilskie. Te Kościoły zostały zniszczone przez księży, kt&oacute;rzy w duchu fałszywie pojętej \"odnowy\" Kościoła, publicznie na oczach wiernych palili konfesjonały. Ci księża robili to w imię na sw&oacute;j własny spos&oacute;b pojętego \"oczyszczania\" Kościoła z \"zabobon&oacute;w\". Ks. Zaleski też &bdquo;oczyszcza&rdquo; Kości&oacute;ł. Ja pytam: jakim prawem ten zbuntowany kapłan to czyni? I pytam: czy ks. Zaleski nie ma naprawdę żadnych własnych grzech&oacute;w z kt&oacute;rych m&oacute;głby sie medialnie trochę pooczyszać? Kości&oacute;ł w Polsce &bdquo;oczyściłby&rdquo; się bardzo słuchając publicznej spowiedzi ks. Zaleskiego. Natomiast grzechy pana Terlikowskiego wyznane publicznie byłyby przykładem chrześcijańskiej pokory dla wszystkich chrześcijańskich dziennikarzy. To byłoby źr&oacute;dło rewelacyjnej odnowy w życia katolik&oacute;w świeckich.</p> <p class=\"MsoNormal\">Panowie Terlikowski i Zaleski! Jesteście moralną ostoją Kościoła w Polsce! Napiszcie wywiad-rzekę o własnych grzechach! Ten wywiad nie musi być długi: 100 stron wystarczy. Po takim wyznaniu Waszych win Kości&oacute;ł w Polsce będzie zaiste oczyszczony.</p> </p>
anonim2012.04.5 0:44
<p> <p class=\"MsoNormal\">Panowie: Terlikowski i Zaleski<span \"mso-spacerun: yes;\">&nbsp; </span>Wy nie macie zielonego pojęcia o Kościele w og&oacute;le. <span \"mso-spacerun: yes;\">&nbsp;</span>Dla Was Kości&oacute;ł jest jakąś organizacją, stowarzyszeniem, partią w kt&oacute;rej każdy głupek ma prawo do wyrażania swojej opinii o każdej sprawie, nawet wtedy gdy nie ma o niej zielonego pojęcia. Panowie, jeżeli Was coś boli to bolą was co najwyżej Wasze wątroby i nerki. Wyleczcie sobie drodzy Panowie własne wątroby i nerki, wyleczcie sobie własne m&oacute;zgi. Potem wyleczcie sobie swoje własne sumienia. Dopiero potem zajmijcie się leczeniem sumień waszych bliźnich, w Chrystusie Panu oczywiście!</p> </p>
anonim2012.04.5 15:11
<p>Nie wiem czy chodzi o prawdę, czy o demokratyzację Kościoła i o likwidację celibatu. X. Natanek powtarzający historie o intronizacji Lucyfera w bazylice św. Pawła za murami w Rzymie jest broniony w Wirtualnej Polsce przez x. Isakowicza-Zalewskiego. Bzdury o kurii składającej się wyłącznie z gej&oacute;w zresztą niewiele są lepsze od bzdur x. Natanka.</p>
anonim2012.04.5 17:07
<p>Pana zachowanie w tej sprawie można por&oacute;wnywać do syna, kt&oacute;ry gdy rodzice zrobią coś złego w swoim małżeństwie chce rozpowiadać o tym na całe osiedle. Walka z grzechem hierarch&oacute;w Kościoła nie polega na ogłaszaniu go w mediach gdzie stają się pożywką dla środowisk antykościelnych tylko na wykorzystaniu wewnętrznych kościelnych procedur do jego realnego rozwiązania - jeżeli w og&oacute;le jest konieczność byśmy się nim zajmowali.</p> <p>&nbsp;</p> <p>W dodatku, niekt&oacute;re zarzuty są stawiane w stylu, kt&oacute;ry nie daje szans na sensowną polemiką bo jak sensownie odnieść się do rewelacji ks. Zaleskiego, że wszyscy w jakiejś kurii od biskupa po kamerdynera są homoseksualistami? Zwłaszcza, że nie podaje on żadnych dowod&oacute;w.</p>