06.01.20, 11:55Fot. Benhur Arcayan, CC 0

Papież Franciszek: Na nic teologia, jeśli nie padniemy przed Nim na kolana

Na początku tego roku odkryjmy adorację jako wymóg wiary. Adorować to postawić Pana Boga w centrum, aby nie koncentrować się już na sobie, to nadać sprawom właściwy porządek, stawiając Boga na pierwszym miejscu – mówił Papież podczas Eucharystii sprawowanej w Bazylice Watykańskiej w uroczystość Objawienia Pańskiego.

W homilii Franciszek skupił się na postawie Trzech Króli, którzy idą za gwiazdą, by pokłonić się przed nowonarodzonym dzieckiem, a kiedy zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją, padli na twarz i oddali Mu pokłon. We włoskim tłumaczeniu Biblii, owo oddanie pokłonu zostało przetłumaczone jako adoracja i do tego wyrażenia odniósł się też Papież.

Podkreślił, że bez adoracji tracimy sens drogi życia chrześcijańskiego, które jest zmierzaniem ku Panu Bogu, a nie ku nam samym. Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam ludzi, którzy nie potrafili adorować. Są to król Herod, arcykapłani i uczeni w Piśmie. Przykład Heroda pokazuje, że kto nie adoruje Boga, zaczyna adorować samego siebie, wysługuje się Bogiem, zamiast Mu służyć. Arcykapłani natomiast i uczeni w Piśmie mają wiedzę. Potrafią powiedzieć, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Wiedzą, gdzie maja iść, ale nie idą.

W życiu chrześcijańskim nie wystarczy wiedzieć. Nie poznamy Boga, jeśli nie wyjdziemy poza samych siebie, jeśli Go nie spotkamy i nie będziemy Go adorować. Na niewiele lub na nic zdadzą się teologia i zdolności duszpasterskie, jeśli nie padniemy na kolana; jeśli nie czynimy tak, jak Mędrcy, którzy byli nie tylko mądrymi organizatorami podróży, ale byli w drodze i adorowali – mówił Papież. – Kiedy adorujemy, zdajemy sobie sprawę, że wiara nie sprowadza się do zestawu pięknych doktryn, lecz jest relacją z żywą Osobą, którą się kocha. Stając twarzą w twarz z Jezusem, poznajemy Jego oblicze. Adorując, odkrywamy, że życie chrześcijańskie to dzieje miłości z Bogiem, w których nie wystarczają dobre idee, ale trzeba postawić Go na pierwszym miejscu, tak jak to czyni ktoś zakochany z osobą, którą miłuje. Taki właśnie musi być Kościół, adorujący i zakochany w Jezusie, swoim Oblubieńcu.“

Franciszek zauważył, że adoracja, trwanie na kolanach przed Jezusem jest też antidotum na podziały w Kościele. Poprzez adorację dokonuje się wyzwolenie z największego niewolnictwa, uzależnienia od nas samych. Adorować to uznać pierwszeństwo Bożych planów, uznać swą przynależność do Boga.

Adorować oznacza spotykać Jezusa bez listy próśb, a jedynie z tym jednym pragnieniem: aby z Nim przebywać. To odkrycie, że radość i pokój rosną wraz z uwielbieniem i dziękczynieniem. Kiedy adorujemy, pozwalamy Jezusowi nas uzdrawiać i przemieniać. Adorując dajemy Panu możliwość przemienienia nas Jego miłością, rozjaśnienia naszych ciemności, dania nam sił w słabości i odwagi w trudnych doświadczeniach. Adorować oznacza zmierzać ku temu, co najistotniejsze – mówił Ojciec Święty. – Adoracja jest «odtrutką», sposobem na uwolnienie się od wielu rzeczy bezużytecznych, od uzależnień, które znieczulają serce i zamraczają umysł. Adorując uczymy się bowiem odrzucania tego, czego nie należy czcić: bożka pieniądza, bożka konsumpcji, bożka przyjemności, bożka sukcesu, naszego ego ustanowionego bożkiem. Adorować, to umniejszać się w obliczu Najwyższego, aby przed Nim odkrywać, że wspaniałość życia nie polega na posiadaniu, ale na miłowaniu.“

Papież podkreślił, że cały Kościół musi zwracać więcej uwagi na potrzebę adorowania Pana Boga. Trzeba dbać, aby w naszym życiu i w naszych wspólnotach istniał na to odpowiedni czas i przestrzeń. Adoracja przemienia bowiem nasze życie.

Adorując postępujemy tak jak Mędrcy. Przynosimy Mu złoto, aby Mu powiedzieć, że nic nie jest cenniejsze niż On. Ofiarowujemy Mu kadzidło, by powiedzieć, że tylko wraz z Nim nasze życie wznosi się ku temu, co wysokie – mówił Papież. – Dajemy mu mirrę, którą namaszczano zranione i rozdarte ciała, aby obiecać Jezusowi, że pomożemy naszemu bliźniemu, spychanemu na margines i cierpiącemu, ponieważ tam jest Jezus.“

vaticannews.va/pl

Komentarze

Małgorzata2020.01.9 17:38
Jak uczy Kościół Katolicki ADORACJA jest formą modlitwy. Skierowana jest ku Bogu a nie człowiekowi. Jest uniżeniem się człowieka, który uznaje się za stworzenie przed swoim Stwórcą, trzykroć świętym. Homilia Biskupa Rzymu zawiera jak zwykle wiele wątków pomieszanych ze sobą. Wmieszanych tylko po to aby je zdezawuować. Przykad "Kiedy adorujemy, zdajemy sobie sprawę, że wiara nie sprowadza się do zestawu pięknych doktryn,." A co ma "piernik do wiatraka". Modlitwa - trwanie przed Bogiem polega też na słuchaniu. Miłość a szczególnie ta infantylna prowadzi na manowce i nie jest wypełnianiem woli Bożej w osobistym powołaniu.
Spozira Zza Muru2020.01.8 15:22
https://www.youtube.com/watch?v=PCXlWv3-kmc Tak klęka się w Polsce przed Matką Bożą.....
klakson2020.01.6 23:27
Jak wielu przeciwników papieża Franciszka słucha go. Może się nawrócą, tacy zaangażowani.
poPO=kurw...i zodzieje2020.01.6 18:45
papeć Franciszek jest cieniutki jak drucik pod każdym względem , nie dorasta poprzednikom do pięt, a o TEOLOGII niech ta chłopina ze zrzutu nazi po 2wojnie swiatowej niech nawet nie wspomina bo śmiało mozna o tym lewku i dziwaku powiedziec ze to TEOLOGICZNY DEBIL
izydor2020.01.6 15:28
Błogosławieństwo Franciszka: życzę dobrego obiadu i dowidzenia.
matis892020.01.6 15:00
Niedługo Bergoglio Fałszywy Prorok Nie Katolik zrobi kolejny heretycki, bałwochwalczy, antykatolicki wybryk... więc nie ma co się ekscytować, bo jego wiarygodność jest już równa zeru.
athos2020.01.6 14:28
Tym razem Franciszek powiedział coś pod swoim adresem ale na tyle głośno, aby siebie usłyszeć. Skoro głośno mówi, że Pana Jezusa trzeba adorować na klęcząco, to od dzisiaj sam zacznie klękać przed Najświętszym Sakramentem i będzie się modlił na klęcząco a nie na stojąco czy siedząco. To dobrze, że po wielu latach zrozumiał swój błąd. Od teraz zatem będziemy go widzieli klęczącego nie tylko przed afrykańskimi politykami, którym buty całuje, ale także przed Tym, przed którym zawsze należy klękać.
Michał Pasierb 2020.01.6 13:12
"Na niewiele lub na nic zdadzą się teologia i zdolności duszpasterskie, jeśli nie padniemy na kolana;" ....Dokładnie...i to przed BOGIEM a nie przed Pachamamą.
Darek2020.01.7 3:40
I to przed Bogiem, a nie bałwochwalczą figurką JP2, Maryjki czy innymi grzesznymi obliczami.
Zenon2020.01.6 12:35
Pelna zgoda. Szkoda,że sam Franciszek pada na kolana przed muzulmaninem, a przed Najswietszym Sakramentem dziwnie kica?! Jesli bolą stawy to w każdej sytuacji!?
Pete2020.01.6 17:34
Tak samo przed Żydami i Muzułmanami klęczał JPII. O nim też tak powiesz?
Henryk 2020.01.6 12:33
Tylko niewolnik żyje na kolanach, tylko sługa ma pana. Czy wyrzekanie się swojej godności i sprowadzanie się do roli robaka to coś dobrego?
OTak2020.01.6 13:36
Jakiej godności? Przecież bez Boga nie mamy żadnej godności.
Albert2020.01.6 14:11
Bo jesteście tylko niewolnikami. Tak samo jak ci Murzyni, którzy zbierali bawełnę. Byli własnością białego pana. Tu jest dokładnie taki sam przypadek.
Michał Pasierb 2020.01.6 14:16
Non serviam... a to jest dokładnie Twój przypadek. xD
Darek2020.01.7 3:39
Jak widać niewolnictwo to nie jest stan fizyczny, tylko stan umysłu. Niewolnik myśli, że bez swojego Pana nie istnieje i nie ma godności. Faktycznie nie macie godności. To nie mój problem, niestety kiedy wasi szamani wyciągają swe brudne łapy po moje pieniądze i czychają na moje dziecko, a moich znajomuych wasi katoliccy koledzy biją i wyzywają bo im biskup kazał to wy zaczynacie być niestety moim problemem, a z problemami trzeba walczyć, jak z zarazą.
athos2020.01.6 14:31
A co? Sam siebie stworzyłeś? Masz coś, czego nie miałbyś od Boga?