12.08.19, 09:16

Piotr Gliński: po 89 r. w Polsce nie było pełnej demokracji

Po 1989 r. nie zbudowaliśmy w Polsce demokracji, tylko półdemokrację, system chory z założenia - mówi profesor Piotr Gliński. Wicepremier i minister kultury w wywiadzie dla tygodnika "Wprost" opowiadał m.in. o ustawie o dekoncentracji kapitału w mediach.

Zdaniem polityka, najlepszym przykładem na to, że w Polsce nie doszło do realnej zmiany w 1989 roku, jest fakt, iż na stanowisku prezydenta przez 10 lat znajdował się Aleksander Kwaśniewski, prominentny działacz PZPR.

Nie zbudowaliśmy demokracji, tylko półdemokrację, system chory z założenia, który nie rozliczył się z przeszłością. Instytucje nie przeszły w ręce społeczeństwa, tylko zostały przejęte i zmonopolizowane, najpierw przez postkomunistów, później przez wygranych w transformacji, a także przez tych z zagranicy, którzy robili tutaj swoje interesy. W Polsce nie było pełnej demokracji - mówił Gliński.

W wywiadzie opublikowanym w magazynie "Wprost" wicepremier Gliński podnosi również temat tzw. wojny o Westerplatte, czyli sporu, który powstał na linii rząd - władze Gdańska. Zdaniem ministra kultury, takie kłótnie są kompletnie niepotrzebne.

To nie jest żadna wojna. A w każdym razie my jej nie prowadzimy. Nam, ale też Polsce, wojny nie są potrzebne. Od czterech lat potrzebne są opozycji. I to widzimy. W sprawie upamiętnienia tego miejsca rozmawialiśmy z władzami Gdańska wielokrotnie przez ostatnie trzy lata - mówił polityk.

Zresztą uroczystości zawsze odbywały się w kilku miejscach, m.in. w Wieluniu i na Westerplatte - zawsze przyznawaliśmy, że inicjatorem tych ostatnich obchodów był prezydent Paweł Adamowicz. Natomiast z uwagi na przyjazd prezydenta USA, mocarstwa zwycięskiego w II wojnie światowej, uroczystości będą się odbywały także w Warszawie - dodał.

Fragment rozmowy poświęcono równiez na ustawę dotyczącą dekoncentracji kapitału w mediach. Był to jeden z projektów mocno promowanych przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Jak się okazuje, prace nad ustawą trwają.

Jest przygotowana. Jeżeli będzie decyzja polityczna, to ją wprowadzimy - podkreślił minister Gliński.

mor/PolskieRadio24.pl/Fronda.pl

Komentarze

Młot na katolicyzm2019.08.13 8:36
Nie będzie demokracji, dopóki państwo nie zostanie rozwalone. Niech żyje Anarchia!
Torchwood2019.08.12 12:02
Instytucje zostały przejęte przez "wygranych w transformacji". Dokładnie tak działa demokracja i kapitalizm - ci, którzy odnoszą sukces, mają coraz większe wpływy na państwo.O czym Gliński tutaj gada? Aleksander Kwaśniewski wygrał wybory prezydenckie dostając większość głosów. Czy Gliński twierdzi, że te wybory były sfałszowane? Czy fakt, że ostatnie wybory wygrał Duda, to też pokaz braku demokracji?
Agnieszka2019.08.12 10:09
I nadal nie ma. Rządzi żydowska mafia posługując się takimi popychadłami jak pan Gliński, który zamiast spławić przekraczającego swoje obowiązki NIKu, to ich bierze za zasłonę i rozsyła do muzeów nakaz zrobienia żydowskiej gangsterce spisu mienia bez-spadkowego, którego w ramach 447 mogą sobie wymagać HAŃBA Gliński!
Krzysiek2019.08.12 10:05
Wyobrażacie sobie, że po 1945 w Niemczech, jakby nigdy nic, rządzą pogrobowcy Hitlera? Przefarbowani na "demokratów". A zbrodnie komunistyczne były gorsze od niemieckich. Po zdradzie Magdalenki w 1989 taki absurd stał się w Polsce. Odtrąbiono rzekomy upadek komunizmu. I zaczęło się. Gruba kreska, wyprzedaż majątku, germanizacja mediów, maniackie eksperymenty Balcerowicza, ubóstwo, zakłamanie, wyłudzanie VATU,... I teraz mamy demokratycznie wybrany uczciwy rząd. No więc jazgot lewaków, którzy stracili lewe dochody i rozdzierają szaty nad "konstytucją" i "wolnymi sądami". Poniekąd zrozumiałe.
Cool2019.08.12 10:15
No ale tak było, rządzili w Niemczech, co wiecej byli, ideologami i współzałożycielami UE. Różnica polega na tym, że niemieccy naziści zawsze działali na rzecz własnego narodu i państwa. komuniści w Polsce natomiast, byli i są na usługach obcego mocarstwa. Z resztą od wojny wszystkie kolejne rządy nie wyłączając PiS-u były/są smyczy obcych agentur.
Białostocki2019.08.12 10:00
Za to teraz jest. Państwo rządzone prze telefon przez I sekretarza. Pełna demokracja.
Urszula2019.08.12 9:43
"Zdaniem polityka, najlepszym przykładem na to, że w Polsce nie doszło do realnej zmiany w 1989 roku, jest fakt, iż na stanowisku prezydenta przez 10 lat znajdował się Aleksander Kwaśniewski, prominentny działacz PZPR". Lepszy i gorszy działacz PZPR. Po czym Gliński ich rozróżnia - oto jest pytanie. Kwaśniewski - zły komuch, Piotrowski - dobry komuch. To ciekawe bo Kwaśniewski chociaż nie skazywał ludzi w stanie wojennym na więzienie. Co innego dobry komuch Piotrowski.
Gnostyk2019.08.12 11:12
To nie wiesz, że demokracja jest wtedy, kiedy wygrywa pis ? Każdy inny wynik to jest jakaś pseudodemokracja, jakieś oszustwo...żeby nie powiedzieć, że jest to zakłamana "demokracja burżuazyjna". Pis wprowadzi dla was wszystkich Polaków prawdziwą ludową arcydemokrację, a oszustwa "demokracji burżuazyjnej" zostaną usunięte!
Andrzej Malik2019.08.12 9:33
Czyli system w którym część społeczeństwa jest pozbawiona możliwości głosu, nazywany jest przez p. Glińskiego pełną demokracją. To ma sens...
Cogito ergo sum2019.08.12 9:21
Zawłaszczenie mediów przez lewicową opcję stało na przeszkodzie rozwoju pełnej demokracji. Ci, którzy wywalczyli demokrację w Polsce natychmiast ją zabetonowali dla siebie. Dlatego przegrane wybory uznali za utratę demokracji. W ten sposób okazali swoje autorytarne oblicze.
Dam2019.08.12 9:37
Nie manipuluj, bo nie chodzi o przegrane wybory (przypomnij sobie, kto krzyczał, że wybory samorządowe były sfałszowane, albo kto powiedział, że prezydent Komorowski został wybrany przez nieporozumienie). Pis został demokratycznie wybrany, ale od kiedy zaczął robić hece z sędziami dublerami, nielegalnym głosowaniem w sali kolumnowej i unieważnieniem i powtórzeniem głosowania bo ustawa nie przeszła, złamali zasady demokratycznego rządzenia.
Suweren2019.08.12 10:29
Kpisz sobie czy o drogę pytasz?