12.11.14, 18:30

Plaga rozwodów i trzy ołtarze w małżeństwie

W pierwszej połowie lat 90 – tych, w Polsce dochodziło rocznie do ok. 40 tysięcy rozwodów.  Według danych GUS z 2013 roku, w zeszłym roku rozwiodło się zaś w Polsce ponad 66 tys. małżeństw. W porównaniu z 2012 rokiem, ich liczba zwiększyła się o ok. 1,6 tys. Dodatkowo, podczas gdy liczba rozwodów w Polsce rośnie, jednocześnie spada u nas wskaźnik nowo zawartych małżeństw. Wskaźnik rozwodów mierzony liczbą rozwodów w stosunku do nowo zawartych małżeństw wzrósł bowiem z 31,6 proc. w 2012 roku do 36,4 proc. w 2013 roku. Ma to bezpośrednie przełożenie na liczbę posiadanych dzieci. Liczba posiadanych dzieci ma zaś z kolei przełożenie na trwałość małżeństwa, co wyraźnie pokazały dane Głównego Urzędu Statystycznego, według których dzieci są elementem spajającym małżeństwa. O ile bowiem rozwody wśród rodzin bezdzietnych stanowiły 47,7 proc. wszystkich rozwodów, o tyle w rodzinach z jednym dzieckiem było to 37,7 proc., a w rodzinach wielodzietnych od 0,8 do 2,9 proc. Świadczy to o tym, że brak otwartości na życie w małżeństwie zwiększa ryzyko rozwodu.

Najwięcej rozwodów notuje się wśród osób ok. 40 - letnich, z wyższym wykształceniem, mieszkających w dużych miastach. Tradycyjnie najczęstszymi przyczynami rozwodów jest niedopasowanie charakterów, zdrada małżeńska oraz problemy z nałogami. Innymi powodami rozwodów, które z wiadomych przyczyn nie zostały w danych GUS podane jest coraz bardziej liberalne podejście polskiego społeczeństwa do małżeństwa i rozwodu. Przestaje się bowiem postrzegać małżeństwo, jako związek nierozerwalny, zawarty na całe życie. Wielu Polaków traktuje zawarcie małżeństwa wręcz jako zwykłą formalność i w okresie narzeczeńskim nie przygotowuje się odpowiednio do przyjęcia sakramentu małżeństwa.

Trzy ołtarze w małżeństwie

Poznając historię ludzi, którzy wzięli rozwód albo są w jego trakcie, (a jest ich niestety coraz więcej) wyraźnie widzę, że prawie zawsze zaniedbywano w tych związkach choć jeden z trzech ołtarzy małżeńskich, które pozwalają małżonkom być blisko siebie i utrwalać małżeńską jedność. Tymi trzema ołtarzami są: ołtarz wspólnego łoża małżeńskiego, ołtarz stołu, przy którym rodzina wspólnie spożywa posiłki oraz najważniejszy z ołtarzy małżeńskich, Ołtarz eucharystyczny.

Te trzy ołtarze, pomagają małżeństwom przejść przez życie razem. Przy wspólnym posiłku zawsze znajdzie się bowiem choć chwilę, aby ze sobą porozmawiać i budować więź. Fizyczna bliskość małżonków we wspólnym łożu cementuje zaś ich związek. Wspólne chodzenie do Mszę św. i przyjmowanie Eucharystii daje im z kolei najmocniejszy fundament na jakim w ogóle mogą budować wspólne życie. Budując bowiem na Bogu, budują na skale.

Znajomi mi ludzie, którzy zdecydowali się na rozwód, prawie zawsze mieli problem z choć z jednym z trzech ołtarzy. Albo spali w oddzielnych łóżkach lub razem z dziećmi, albo jedli posiłki osobno przy komputerze lub telewizorze, albo też chodzili osobno do kościoła bądź w ogóle nie świętowali niedzieli, spędzając ją w galeriach handlowych.

Nie twierdzę, że przestrzeganie i celebrowanie „trzech ołtarzy” w małżeństwie jest remedium na wszelkie małżeńskie problemy i bolączki. Twierdzę jedynie, że w czasach, w których na piedestał wynoszone są hedonizm i doczesność, małżonkom o wiele trudniej jest się od siebie oddalić i zdecydować się na rozwód, gdy opierają swój związek na wspólnocie łoża, stołu i Ołtarza.

Pobożność sprzyja rodzinom

Ostatnie badania GUS pokazały, że modlitwa i wiara potrafią ustrzec rodziny przed rozbiciem. W regionach Polski, gdzie frekwencja na niedzielnych Mszach św. jest duża,liczba dzieci pozbawionych opieki jest niska. Takim regionem jest np. Podkarpacie, gdzie liczba dzieci pozbawionych opieki wynosi 6,1 na 1 tysiąc mieszkańców. W Zachodniopomorskim, gdzie frekwencja na niedzielnych Mszach św. jest znacznie niższa, na 1 tysiąc mieszkańców przypada zaś 14,2 dzieci bez opieki. W regionach gdzie ludzie licznie uczestniczą we Mszach św. mniej jest także rozwodów.

Nie ulega wątpliwości, że chrześcijaństwo pomaga polskim rodzinom przetrwać trudne dla nich czasy. Z tego też względu, mimo zapisanej w Konstytucji RP bezstronności światopoglądowej, państwo polskie powinno wspierać i promować chrześcijańskie wartości w życiu publicznym, gdyż nawet w świetle danych statystycznych, wyraźnie widać, że chrześcijaństwo jest dla społeczeństwa pożyteczne i sprzyja jego zdrowemu rozwojowi.

Gabriel Kayzer

Komentarze

anonim2014.11.12 19:11
U podłoża wszystkiego egoizm. I niewiara. Pozostaje wtedy głównie leasing- bierzemy się w używanie z możliwością zwrotu...;-(
anonim2014.11.12 19:22
@villan Czarno Cie widzę...;-) Także intelektualnie. Komunia to nie jest "wafelek" przynależny konstytucyjnie każdemu, tylko znak sakramentalny zjednoczenia afektywnego (wolitywnego) i efektywnego z Bogiem w Jego Synu. Jeśli ktoś się z Panem Bogiem "nie zgadza" to jakie może to być zjednoczenie? Ty widać z tych, co to chcą zrobić z prawdziwej religii jakieś opium dla ludu- żeby im zagwarantować "dobre samopoczucie"...
anonim2014.11.12 19:28
A lewy beton czyli villain nadal upiera się żeby rządzić się w tym z czym nie ma nic wspólnego, ani o czym nie ma zielonego pojęcia - poza swoimi urojeniami! Potrafi tylko powielać stare, sprzed kilkudziesięciu lat, urojenia swoich lewych przodków o tym, że świątynie będą świecić pustkami! Mówili o tym 90, 70, 50 lata temu i gadają o tym dalej, a to tylko urojenia - villain i inni lewi ! do psychiatrów! pomogą wam w tej przypadłości.
anonim2014.11.12 20:20
Co tam rozwody. Mamy przecież "świętego" rozwodnika w drugim związku pana Chazana i nawet Kosciołowi jego rozwód nie przeszkadza.
anonim2014.11.12 20:28
@villian I Ty dalej swoje... "Żeby ocalić Kościół podpiszmy, że Boga nie ma"... (?) Wiesz co to za pomysł i z jakich czasów? Swoich frustracji na Frondzie nie wyleczysz... A na alergie weź tymczasowo jakiś preparat zawierajacy cetyryzynę, loratydynę (dostepne bez recepty), bo są silniejsze ale na "kwit", chociaż i to wszystko ma działanie głównie blokujące. Najlepiej unikać alergenów. Czytaj: unikać Frondy. Bo tu się nie wyleczysz, tylko swoje frustracje pogłębisz. To porada. Oczywiscie bezpłatna.
anonim2014.11.12 20:35
@kwiecien, ochujałeś?! Co ty z prof. Chazanem tu wyjeżdżasz? Ni przypiął ni przyłatał
anonim2014.11.12 20:36
@elzata Gdyby nie ten oglupiajacy popęd to nie byłoby rozwodów. Kościoła tez by nie było bo ludzie by się nie rozmnazali. Nie byłoby ludzi, nie byłoby problemu.
anonim2014.11.12 21:24
Wspólna Eucharystia to zdecydowanie za mało: trzeba na co dzień żyć z Pismem Św. w rękach, a w szczególności stosować nauki Jezusa z Kazania na Górze. Do "casimisus": zważ czy sam nie bełkoczesz.
anonim2014.11.12 21:24
Wspólna Eucharystia to zdecydowanie za mało: trzeba na co dzień żyć z Pismem Św. w rękach, a w szczególności stosować nauki Jezusa z Kazania na Górze. Do "casimisus": zważ czy sam nie bełkoczesz.
anonim2014.11.12 21:52
Dla wystawnego życia księża mają zrobić "wyjątek dla rozwodników" -pisze @villian A to ci pomysły... Żal, że o Kościele piszą ludzie nie mający o nim żadnego pojęcia.
anonim2014.11.13 3:50
@SaraL- Oczywiscie " partnerstwo" ja uzywam twoj samochodzik,ty uzywasz moj samochodzik,czysty egoizm.Obroty silniczka spadaja?Kto silniejszy wymienia sobie na nowszy model...Odpowiedzialnosc,milosc,oddanie...kto by o tym myslal.Moje ja jest zaspokojone to najwazniejsze.... O BOZE!!!
anonim2014.11.15 13:57
Alegoria trzech ołtarzy jest mi znana od zawsze. Myślę, że nawet jeśli jest to liche jako argument teologiczny, to jako wskaźnik, papierek lakmusowy małżeństwa spisuje się znakomicie.